Dodać dziecku wiary w siebie
11.06.2008
, aktualizacja: 04.06.2008 10:57
Pewność siebie, to wbrew obiegowym opiniom jedna z najbardziej potrzebnych cech. Bez niej dziecko jest jak pojazd bez paliwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Gdy dziecko sobie nie radzi (09-09-11, 17:22)
- Badania: Jedynacy są szczęśliwsi, rodzeństwo uprzykrza życie (17-11-10, 11:45)
- Wrażliwe dzieci - jak im pomóc? (23-10-09, 10:24)
- Kto pierwszy, ten lepszy? Pułapki rywalizacji (09-10-08, 12:05)
- W swoim świecie (25-01-07, 12:36)
- Krępująca nieśmiałość (25-01-07, 12:13)
- Chwalić dobrze czyli jak? (11-01-06, 12:03)
- Jak wychować szczęśliwe dziecko (09-08-05, 11:54)
- Pomóż dziecku uwierzyć w siebie (03-05-05, 11:09)
Poczucie wartości jest jak trampolina od której odbijamy się, by osiągać nasze cele. To sposób w jaki myślimy o sobie, a także przeżywamy siebie. Kształtuje się we wczesnym dzieciństwie. W wielkim skrócie można powiedzieć, że myślimy o sobie to, co myśleli o nas nasi rodzice i widzimy siebie tak, jak oni na nas patrzyli.
Poczucie wartości, czy inaczej mówiąc - pewność siebie składa się z kilku rzeczy. Na większość z nich, my rodzice, mamy wpływ. Choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. I niezmiernie się dziwimy, gdy nasze dziecko jest nieśmiałe, nie znosi porażek, nie jest ciekawe nowych wyzwań i wciąż powtarza :"mnie się nigdy nic nie udaje"....
Spróbujmy przyjrzeć się bliżej temu, jak możemy pomóc dziecku wyrosnąć na spokojnego, otwartego i pewnego siebie człowieka.
Wiara i zaufanie
Jedną z podstaw poczucia własnej wartości jest przekonanie, że można na sobie polegać. Że można ufać swoim emocjom, pragnieniom, dążeniom... Jak dziecko tego się uczy? Poprzez doświadczenie. Jeśli pozwalamy mu swobodnie odkrywać świat, kierować się właściwą dzieciom ciekawością - a ostrzeżenia "uważaj!" zachowujemy na chwile gdy są one naprawdę NIEZBĘDNE, okazujemy maluchowi, że może zaufać sobie, że ma w sobie właściwy drogowskaz.
My rodzice, często zbyt wcześnie włączamy nasze opiekuńcze radary i przestrzegamy dziecko przed wyobrażonymi zagrożeniami zamiast uczyć je jak radzić sobie w tej konkretnej sytuacji. Tu i teraz. Na przykład to nieprawda, że wszystkie psy są "groźne i nieprzewidywalne". Niektóre tak, niektóre nie. Naszym zadaniem jest nauczyć sześciolatka jak może odróżnić jedne od drugich, na co ma zwracać uwagę gdy pies się zbliża, czego NIGDY nie wolno robić itp. Jednym słowem warto starać się dostrzegać w otaczającym nas świecie możliwości jakie on nam stwarza zamiast zagrożeń.
Otwartość dziecka wobec innych zależy od tego jakie komunikaty otrzymywało od rodziców na temat świata zewnętrznego. Jeśli stale słyszało "ostrożności nigdy za wiele", nic dziwnego że jest nieufne i niepewne.
Bezcenna miłość
Dobrze czujemy się sami ze sobą gdy mamy poczucie że jesteśmy kochani. Kochani nie za to, co robimy czy jacy jesteśmy ale za to, że w ogóle jesteśmy. O ile między dorosłymi taka bezwarunkowa miłość zdarza się rzadko, o tyle dla dziecka jest paliwem napędowym absolutnie niezbędnym do życia. Każde dziecko chciałoby codziennie od nas słyszeć: „Świat się uśmiechnął kiedy się urodziłeś”. Ale to czy czuje się kochane zależy bardziej od tego, co robimy niż od tego, co mówimy. Jak często je przytulamy, tarmosimy za włosy, głaskamy, ile czasu i uwagi mu poświęcamy. Czy jesteśmy go ciekawi, czy zadajemy mu pytania, czy jesteśmy gotowi słuchać odpowiedzi, czy wiemy co nasze dziecko lubi a czego się boi, czy znamy jego przyjaciół, czy wiemy jakie ma talenty i mocne strony...
Ostrożnie z krytyką
Zwykle uważamy, że nie krytykujemy swoich dzieci, ale... jeśli zastanowimy się nad tym trochę dłużej, to okaże się, że robimy różne rzeczy, które nasze dzieci odbierają jako krytykę. Niby wiemy (z własnego doświadczenia) że nic tak nie dodaje skrzydeł, jak pochwała a jednak wobec dzieci stosujemy odwrotną strategię. Tropimy błędy, wskazujemy co trzeba było zrobić lepiej. Gdy młody człowiek dostanie czwórkę dopytujemy dlaczego nie piątkę. Gdy przyniesie piątkę pytamy czemu to nie szóstka albo co dostali inni.
Patrzymy na dziecko jak na własną wizytówkę a nie jak na żywego człowieka. Dzieci z niskim poczuciem własnej wartości są bardzo wrażliwe na negatywna ocenę i słyszą ja nawet tam, gdzie jej nie ma.
Rodzic może mieć jak najlepsze intencje, kiedy mówi o tym, jak można było coś zrobić inaczej, ale wrażliwe dziecko usłyszy tylko tyle że zrobiło coś "źle".
Mądre pochwały
Nie chodzi o to, by chwalić nawykowo, bezrefleksyjnie, mówiąc: "ale śliczny rysunek" kiedy nawet nie patrzymy na to co dziecko narysowało. Sześciolatek natychmiast wyczuje fałsz i przestanie nam wierzyć. Chodzi o to, by w nawet najmniejszych poczynaniach, widzieć to, co dla dziecka jest osiągnięciem, pokonaniem trudności, przekroczeniem samego siebie.
Jeśli jesteśmy uważni i spędzamy z naszym sześciolatkiem sporo czasu możemy znaleźć mnóstwo okazji, by szczerze i mądrze chwalić. Jeśli przybiegł w wyścigu klasowym jako ostatni można powiedzieć: widziałem jak dzielnie walczyłeś, albo wspaniale, że dokończyłeś bieg. Codziennie zadawajmy sobie pytanie "co dobrego i miłego" wydarzyło się dziś mojemu dziecku i mówmy mu o tym...
Porównania bez rywalizacji
Nie porównujmy swojego dziecka do innych. Nie ma to żadnego sensu - zawsze znajdziemy kogoś, kto w czymś będzie lepszy, a w czymś innym gorszy...i co z tego wynika? Porównywanie z innymi tyko wzmacnia rywalizację która dla niepewnego sześciolatka i tak jest stresująca choć nieunikniona (żyjemy przecież w bardzo rywalizacyjnym społeczeństwie).
Jeśli chcecie koniecznie porównywać dziecko, porównujcie je z nim samym - w zeszłym roku jeszcze nie pływałeś żabką, tylko strzałką, a w tym roku już umiesz przepłynąć 10 metrów!
Poczucie wartości, czy inaczej mówiąc - pewność siebie składa się z kilku rzeczy. Na większość z nich, my rodzice, mamy wpływ. Choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. I niezmiernie się dziwimy, gdy nasze dziecko jest nieśmiałe, nie znosi porażek, nie jest ciekawe nowych wyzwań i wciąż powtarza :"mnie się nigdy nic nie udaje"....
Spróbujmy przyjrzeć się bliżej temu, jak możemy pomóc dziecku wyrosnąć na spokojnego, otwartego i pewnego siebie człowieka.
Wiara i zaufanie
Jedną z podstaw poczucia własnej wartości jest przekonanie, że można na sobie polegać. Że można ufać swoim emocjom, pragnieniom, dążeniom... Jak dziecko tego się uczy? Poprzez doświadczenie. Jeśli pozwalamy mu swobodnie odkrywać świat, kierować się właściwą dzieciom ciekawością - a ostrzeżenia "uważaj!" zachowujemy na chwile gdy są one naprawdę NIEZBĘDNE, okazujemy maluchowi, że może zaufać sobie, że ma w sobie właściwy drogowskaz.
My rodzice, często zbyt wcześnie włączamy nasze opiekuńcze radary i przestrzegamy dziecko przed wyobrażonymi zagrożeniami zamiast uczyć je jak radzić sobie w tej konkretnej sytuacji. Tu i teraz. Na przykład to nieprawda, że wszystkie psy są "groźne i nieprzewidywalne". Niektóre tak, niektóre nie. Naszym zadaniem jest nauczyć sześciolatka jak może odróżnić jedne od drugich, na co ma zwracać uwagę gdy pies się zbliża, czego NIGDY nie wolno robić itp. Jednym słowem warto starać się dostrzegać w otaczającym nas świecie możliwości jakie on nam stwarza zamiast zagrożeń.
Otwartość dziecka wobec innych zależy od tego jakie komunikaty otrzymywało od rodziców na temat świata zewnętrznego. Jeśli stale słyszało "ostrożności nigdy za wiele", nic dziwnego że jest nieufne i niepewne.
Bezcenna miłość
Dobrze czujemy się sami ze sobą gdy mamy poczucie że jesteśmy kochani. Kochani nie za to, co robimy czy jacy jesteśmy ale za to, że w ogóle jesteśmy. O ile między dorosłymi taka bezwarunkowa miłość zdarza się rzadko, o tyle dla dziecka jest paliwem napędowym absolutnie niezbędnym do życia. Każde dziecko chciałoby codziennie od nas słyszeć: „Świat się uśmiechnął kiedy się urodziłeś”. Ale to czy czuje się kochane zależy bardziej od tego, co robimy niż od tego, co mówimy. Jak często je przytulamy, tarmosimy za włosy, głaskamy, ile czasu i uwagi mu poświęcamy. Czy jesteśmy go ciekawi, czy zadajemy mu pytania, czy jesteśmy gotowi słuchać odpowiedzi, czy wiemy co nasze dziecko lubi a czego się boi, czy znamy jego przyjaciół, czy wiemy jakie ma talenty i mocne strony...
Ostrożnie z krytyką
Zwykle uważamy, że nie krytykujemy swoich dzieci, ale... jeśli zastanowimy się nad tym trochę dłużej, to okaże się, że robimy różne rzeczy, które nasze dzieci odbierają jako krytykę. Niby wiemy (z własnego doświadczenia) że nic tak nie dodaje skrzydeł, jak pochwała a jednak wobec dzieci stosujemy odwrotną strategię. Tropimy błędy, wskazujemy co trzeba było zrobić lepiej. Gdy młody człowiek dostanie czwórkę dopytujemy dlaczego nie piątkę. Gdy przyniesie piątkę pytamy czemu to nie szóstka albo co dostali inni.
Patrzymy na dziecko jak na własną wizytówkę a nie jak na żywego człowieka. Dzieci z niskim poczuciem własnej wartości są bardzo wrażliwe na negatywna ocenę i słyszą ja nawet tam, gdzie jej nie ma.
Rodzic może mieć jak najlepsze intencje, kiedy mówi o tym, jak można było coś zrobić inaczej, ale wrażliwe dziecko usłyszy tylko tyle że zrobiło coś "źle".
Mądre pochwały
Nie chodzi o to, by chwalić nawykowo, bezrefleksyjnie, mówiąc: "ale śliczny rysunek" kiedy nawet nie patrzymy na to co dziecko narysowało. Sześciolatek natychmiast wyczuje fałsz i przestanie nam wierzyć. Chodzi o to, by w nawet najmniejszych poczynaniach, widzieć to, co dla dziecka jest osiągnięciem, pokonaniem trudności, przekroczeniem samego siebie.
Jeśli jesteśmy uważni i spędzamy z naszym sześciolatkiem sporo czasu możemy znaleźć mnóstwo okazji, by szczerze i mądrze chwalić. Jeśli przybiegł w wyścigu klasowym jako ostatni można powiedzieć: widziałem jak dzielnie walczyłeś, albo wspaniale, że dokończyłeś bieg. Codziennie zadawajmy sobie pytanie "co dobrego i miłego" wydarzyło się dziś mojemu dziecku i mówmy mu o tym...
Porównania bez rywalizacji
Nie porównujmy swojego dziecka do innych. Nie ma to żadnego sensu - zawsze znajdziemy kogoś, kto w czymś będzie lepszy, a w czymś innym gorszy...i co z tego wynika? Porównywanie z innymi tyko wzmacnia rywalizację która dla niepewnego sześciolatka i tak jest stresująca choć nieunikniona (żyjemy przecież w bardzo rywalizacyjnym społeczeństwie).
Jeśli chcecie koniecznie porównywać dziecko, porównujcie je z nim samym - w zeszłym roku jeszcze nie pływałeś żabką, tylko strzałką, a w tym roku już umiesz przepłynąć 10 metrów!
1
2
następne »
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Dodać dziecku wiary w siebie
alebi
19.06.08, 19:07
Czemu ten artykul znalazl sie w rubryce "kobieta"? Niektorym ojcom bardziej by sie przydal. »
-
Dodać dziecku wiary w siebie
bigbadmac
20.06.08, 15:28
Owszem, ale przydałby się każdemu kto wychowuje dzieci, ja jeszcze potomstwa nieposiadam, ale chętnie przeczytałem i zanotowałem w pamięci ;) Uważam, że każdyrodzic, najlepiej jeszcze przed »
-
Dodać dziecku wiary w siebie
alexandra220
22.06.08, 23:52
to tez moze byc nagłówek od czaoy.. ale rzeczywisce warto dzieciom wpajac poczucie zadowolenia z samych siebie»













