1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Gdy dziecko ulega modzie

Witch, Bionicle, Barbie... Nasze dzieci ulegają modom. Czy i my powinniśmy im ulegać?
Często złościmy się, że nasze dziecko chce mieć to samo co koledzy. Że ulega głupim modom na stroje, zabawki, gadżety. Niektóre z tych mód mogą się nam wydawać szkodliwe, bo odciągają malca od bardziej pożytecznych zajęć. Nie mamy też ochoty wydawać pieniędzy na jakieś głupstwa. Czasem dręczą nas poważniejsze obawy - że nasze dziecko wyrośnie na konformistę, że nie będzie umiało przeciwstawić się grupie w słusznej sprawie.

Tak jak wszyscy

Dzieci uczą się przez naśladowanie. Póki są całkiem małe, naśladują rodziców, później także inne osoby z najbliższego otoczenia. Kiedy idą do przedszkola, do zerówki, do szkoły, stykają się z nowymi wzorami. Mechanizm naśladowania zaczyna działać ze zdwojoną siłą. W obcym środowisku dziecko czuje się bowiem bardzo niepewnie i pragnie za wszelką cenę odzyskać poczucie bezpieczeństwa - poczuć się częścią grupy. Dlatego zaczyna bezwiednie imitować język kolegów i ich zabawy, chce nosić takie same ubrania i ozdoby, mieć takie same gadżety. W grupie szybko ustala się hierarchia i wtedy ci, którzy stoją na samym szczycie, nadają ton. Bardzo wyraźnie zaznacza się przy tym podział na płcie - dla dziewczynek wyrocznią jest najbardziej podziwiana koleżanka, dla chłopców - ten, który gra rolę przywódcy. Kiedy indziej wzorem dla naszego dziecka staje się najbliższy przyjaciel i wtedy słyszymy to irytujące: "A Kasi mama pozwoliła" albo "Mamo, kup mi takiego Bionicla jak ma Jasiek".

Środki masowego rażenia

Dzieci zawsze uczyły się od siebie nawzajem (dziewczynki na przykład przekazywały sobie skomplikowane zasady gry w klasy, a później"skakania w gumę"; dzisiejsze mło-de mamy namiętnie plotły "friendshipy"), a i kolekcjonowanie wcale nie jest zjawiskiem nowym. Nasze mamy zbierały pocztówki i sreberka po czekoladkach, ich wnuczki - karteczki z serii "Witch" czy "nici". Tyle że dzisiaj w szerzeniu się dziecięcych mód ogromną rolę odgrywa telewizja (i coraz większą internet). Dzieci ulegają więc podwójnej presji - ze strony rówieśników i mediów. Telewizja bombarduje nas przecież reklamami, a ich przedmiot w zwielokrotnionych kopiach wylewa się z wystaw i tłoczy na półkach supermarketów. Nawet dorosły nie zawsze potrafi się temu oprzeć.



Ulegać czy nie?

Dziewczynka może nalegać, żeby rodzice kupili jej koszulkę z Barbie albo sukienkę we wściekle różowym kolorze "taką, jak ma Ania". Wprawdzie im bardziej podobają się stroje jednobarwne w stonowanych odcieniach, ale czy warto kruszyć kopie o takie drobiazgi? Co innego, jeśli dziecko próbuje naciągnąć mamę czy tatę na większy wydatek, w dodatku wcale niekonieczny - np. domaga się plecaka z Witch, chociaż ten z zeszłego roku jest jeszcze całkiem dobry. Można wtedy pójść na kompromis i zamiast plecaka kupić piórnik albo zeszyty w owe czarodziejki.

A jeśli jesteśmy przekonani, że coś jest dla dziecka szkodliwe? Nie chcemy kupić synowi pistoletu, żeby nie propagować wojen, wolimy, żeby córka nie bawiła się lalką Barbie, bo boimy się, że to wcielenie męskich pragnień seksualnych stanie się jej własnym ideałem kobiety. To brzmi sensownie, ale warto się zastanowić, czy nie jesteśmy zbyt pryncypialni? Przecież jak świat światem chłopcy strzelają z patyka, a dziewczynki marzą, by być królewną - Barbie to tylko jej uwspółcześniona wersja. Możemy jednak postawić dziecku pewne ograniczenia, np.: "Nie wolno mierzyć z pistoletu do cioci, bo ciocia się z wami nie bawi, ani do kota, bo kot nie rozumie, że to jest na niby". A lalką Barbie też można się różnie bawić - i mamy na to pośredni wpływ, bo dzieci naśladują w zabawie sceny, które znają z życia.

Czasem jednak stajemy przed naprawdę poważnym dylematem. Np. niewierzący rodzice nie chcą posyłać dziecka na religię, ale wtedy należałoby ono do nielicznych w klasie w tej sytuacji. Na ich decyzję wpłynie wiele czynników (siła własnych przekonań, doświadczenia osobiste, tradycje rodzinne, styl wychowawczy), ale jeden na pewno trzeba wziąć pod uwagę: sześcio-, siedmiolatki nie potrafią zrozumieć, że ludzie wyznają różne światopoglądy. Dlatego dziecko może być odrzucone przez rówieśników i głęboko cierpieć.

Druga strona medalu

Bohaterowie masowej wyobraźni pobudzają dziecięcą fantazję - są tematem rozmów i wspólnych zabaw. Kolekcjonowanie stwarza z kolei okazję do wymiany, która jest podstawą stosunków między ludźmi (wymieniamy towary, idee, uczucia).

Owczy pęd jest naturalną obroną przed wykluczeniem ze stada. W tym wieku dzieci muszą mu ulegać, żeby potem znaleźć siłę na indywidualizm.

Ważny sygnał

Ten, kto wyniósł z domu przekonanie, że jest kimś ważnym i kochanym, zna swoją wartość i nie musi tak kurczowo trzymać się obowiązujących wzorów. Dlatego jeśli mamy wrażenie, że nasze dziecko ulega modom bardziej niż inne, to może znaczyć, że ma poczucie niższości. Warto się zastanowić, czy okazujemy mu na co dzień serdeczne uczucia, a także porozmawiać z wychowawcą. Nauczyciel ma wiele możliwości, by poprawić notowania dziecka. Choćby przez taki dobór zadań, by mogło się czymś wykazać i zdobyć sobie uznanie kolegów. Nawet jeśli nie nosi markowych ciuchów i nie imponuje im najmodniejszymi gadżetami.

Więcej o: