1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Sposób na bałaganiarza

Jeżeli twój siedmiolatek odkłada wszystko na miejsce i w swoim pokoju ma zawsze idealny porządek - nie musisz czytać dalej.
Bałagan to jeden z najczęstszych powodów rodzinnych awantur. Większość z nas chciałaby po prostu, by dziecko miało w pokoju porządek, ale niewielu ma pomysł, jak osiągnąć ten cudowny stan rzeczy. Spróbujmy spojrzeć na problem w sposób uporządkowany.

Co się kryje za tą stertą?

Jeśli rację mają ci, którzy twierdzą, że wszystko zrozumieć, to wszystko wybaczyć, warto na początek przyjrzeć się przyczynom bałaganienia.

- Upodobanie do "twórczego nieładu". Niektórzy tak mają, choć osobom z natury porządnym trudno w to uwierzyć. Są jednak przecież ludzie dorośli, którzy źle się czują w sterylnych wnętrzach rodem z katalogów firm meblowych, a doskonale - wśród mnóstwa drobiazgów. W takich warunkach dobrze im się pracuje, potrafią w niepojęty sposób odnaleźć wśród chaosu to, co jest im potrzebne. Może trafił nam się właśnie osobnik należący do tego gatunku?

- Inne pojęcie porządku. To, co kryje się pod pojęciem "porządek", zależy od wielu różnych czynników, między innymi od płci i wieku. Nawet dorosły mężczyzna zwykle nie zauważy na pierwszy rzut oka, że na półkach zalega warstwa kurzu, a kwiatki na parapecie uschły (choć może zrozumieć, że kobiecie zależy na tym, by to zmienić), natomiast dostrzeże gazetę przełożoną w inne miejsce. Podobnie kilkulatek najpewniej uzna, że Lord Vader z "Gwiezdnych wojen" stojący wśród bohaterów "Władcy pierścieni" to skandal, a papierki po cukierkach na podłodze - drobiazg.

- Walka o niezależność. Bywa, że pokój staje się polem bitwy w wojnie o niezależność. Trzylatek czasem walczy z rodzicami, odmawiając jedzenia, siedmiolatek - sprzątania. Zdarza się też, że w ten sposób dziecko stara się zwrócić na siebie uwagę.

- Wzorce domowe. Każda rodzina ma jakiś niepisany kodeks wartości. Jeśli w naszej rodzinie wartość zwana porządkiem znajduje się na dość odległym miejscu, w naszym zlewie zwykle zalegają naczynia, a w przedpokoju jest siedem razy więcej par butów niż domowników, nic dziwnego, że pokój dziecka wygląda, jak wygląda.

- Szybko płynący czas. Dzieci szybko rosną. Może nasze urosło tak szybko, że nie zdążyliśmy go nauczyć, jak zachowywać porządek, i po prostu nie umie sprzątać.

- ADHD. Trudno tłumaczyć wszystko zaburzeniami koncentracji i problemami ze skupieniem się na jednej czynności, ale fakt jest faktem, że dziecku z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej trudno dbać o porządek.

Czego nie robić?

Wiele metod, które stosujemy niemal instynktownie, na pewno nie zadziała albo będzie miało niepożądane skutki uboczne.

- "Zdarta płyta". Powtarzanie w kółko: "posprzątaj wreszcie", "kiedy wreszcie coś z tym zrobisz?" itp., sprawia, że po jakimś czasie dziecko uodparnia się na nasze słowa i w ogóle przestaje je słyszeć, nie mówiąc już o reagowaniu.

- Etykietkowanie. Twierdzenia typu "ale z ciebie bałaganiara!" jak każda uogólniająca etykietka są krzywdzące, bo sprowadzają całą złożoną istotę dziecka tylko do jednej z jego cech. No i budzą reakcję "taka już jestem i nic się nie da z tym zrobić".

- Porównywanie (z rodzeństwem, dzieckiem sąsiadów itp.). Tak naprawdę - jakie to ma znaczenie, że ktoś inny robi coś, czego nie robi nasze dziecko? Nasz syn czy córka mogą wcale nie mieć ochoty go naśladować, a te zachwyty raczej wzbudzą w dziecku mordercze uczucia w stosunku do domniemanego wzoru wszelkich cnót.

- Obwinianie siebie za to, że dziecko bałagani. Traktowanie tego bardzo osobiście - jako własnej porażki - może sprawić, że będziemy chcieli odnieść sukces za wszelką cenę. Łatwo wtedy o prawdziwą wojnę...

To może zadziałać

A teraz garść pomysłów, które mogą okazać się pomocne - jeśli nie w osiągnięciu ideału, to w każdym razie w poprawieniu stanu, w jakim znajduje się pokój dziecka oraz nasze skołatane nerwy. Co możemy zrobić?

- Zapytać, jak możemy pomóc. Ten zaskakująco prosty krok ustawia nas w pozycji nie wroga, lecz sojusznika. Być może faktycznie zadanie utrzymania porządku przerasta dziecko, a nam nietrudno będzie usystematyzować spojrzenie na chaos w pokoju ("zabawki tu, książki tu, śmieci do worka, brudy do łazienki, to może chcesz oddać, a to może wyniesiemy na razie do piwnicy").

- Mądrze urządzić pokój. Utrzymanie porządku będzie łatwiejsze, jeśli dziecko będzie wiedziało, że wszystkie rzeczy mają swoje naturalne miejsce, np. zabawki w pudłach, książki na półce, ubrania w szafie, przybory szkolne w górnej szufladzie. Ważne, by w szafkach, na półkach i w szufladach było luźno, bo inaczej trudno tam coś schować. Od odkrytych półek lepsze są szafki z drzwiczkami - wystarczy je zamknąć, by zyskać wrażenie porządku.

- Ograniczyć oczekiwania. Zamiast spodziewać się, że dziecko nagle samo zacznie odkurzać, wynosić brudne rzeczy do prania, składać ubrania, wyrzucać śmieci do kosza i odstawiać książki na półkę, lepiej wypróbować metodę małych kroków. Na czym nam najbardziej zależy? Który fragment pokoju powinien być zawsze uprzątnięty? Jeśli uznamy, że takim miejscem jest stół czy biurko, które służą do pracy, pozostawmy dziecku wolną rękę w kwestii tego, jak wygląda zawartość szuflad. Takie rozwiązanie ma wiele zalet: po pierwsze, łatwiej zapanować nad małym stołem niż nad całym wielkim pokojem; po drugie, dziecko ma poczucie, że jego swoboda nie jest totalnie ograniczona; po trzecie, ma szansę się przekonać, że porządek ma pewne zalety, i kiedyś samo uznać, że warto go zachowywać także w szufladach.

- Chwalić. Nawet za drobne sukcesy. Wiadomo, że pochwały dodają skrzydeł.

- Dać odczuć konsekwencje. Jeśli dziecko nie może znaleźć ulubionej gry, przytulanki czy bluzki, może samo poczuć, że lepiej byłoby odkładać je na miejsce. Niestety, nie na wszystkich to działa. Możemy też postawić ultimatum, że jeżeli nie sprzątnie np. porozrzucanych ubrań czy zabawek, to po upływie terminu spakujemy wszystko do kartonu i wyniesiemy do piwnicy, by oczyścić mieszkanie. (No i wprowadzić je w czyn)!

- Wykorzystać poczucie humoru. Można zastosować metodę umieszczania na porozrzucanych rzeczach karteczek samoprzylepnych z tekstami typu: "Lubię być złożona! Twoja koszulka" czy "Chcę wisieć na wieszaku! Twój szlafrok". To może zadziałać, pod warunkiem że dziecko już czyta, a bałagan nie ma charakteru totalnego i nie musimy użyć kilkudziesięciu karteczek. Inny wariant to chowanie takich przedmiotów w zaskakujących miejscach (np. książki w koszu na brudną bieliznę, a koszulki w zamrażarce).

- Świecić przykładem. Wiadomo, że to trudne, ale wiadomo też, że dziecko naśladuje nie to, co słyszy, ale to, co widzi. Dobrze jest np. raz na tydzień organizować godzinne rodzinne sprzątanie, w którym uczestniczą wszyscy członkowie rodziny, a potem nagrodzić się wspólną zabawą w ulubioną grę, spacerem czy inną przyjemnością.

Gdyby te i inne próby zawiodły, można prosić dziecko o zamykanie drzwi do pokoju, tak by nie było widać, jak wygląda, i nie wchodzić tam. Ostatecznie w życiu z pewnością są ważniejsze sprawy niż porządek i może szkoda zdrowia na nieustające przejmowanie się wyglądem pokoju dziecka?

A może zabawa?

Sprawy sprzątania lepiej nie traktować śmiertelnie poważnie.

Nikt nie lubi wypowiadanych groźnym tonem nakazów i ciągłego podlegania ocenom. Dziecku łatwiej będzie zaakceptować konieczność posprzątania, jeżeli stanie się ono elementem zabawy ("Dobry pomysł, pobaw się w gotowanie, ale najpierw musisz szybko zrobić miejsce i zebrać klocki. Mogę ci zmierzyć czas stoperem!"), a nawet stanie się zabawą: w dom, w ratowanie świata przed bałaganem, w karmienie głodnego odkurzacza...

Więcej o: