Dzieci surowych rodziców częściej piją bez umiaru - czy luz jest lepszy?

Karolina Stępniewska
08.10.2013 , aktualizacja: 22.08.2014 14:17
A A A Drukuj
To, czy nasze dziecko ma odpowiedzialny stosunek do alkoholu, zależy w dużej mierze od nas - twierdzą naukowcy.

To, czy nasze dziecko ma odpowiedzialny stosunek do alkoholu, zależy w dużej mierze od nas - twierdzą naukowcy. (Fot. imago stock&people imago stock&people/EAST NEWS)

Dzieci zbyt restrykcyjnych rodziców piją alkohol nieodpowiedzialnie - wynika z dwóch niezależnych od siebie badań. Czy liberalne podejście jest lepsze? Dorośli opowiadają nam o rodzicach i o swoim stosunku do picia, kiedy byli nastolatkami.
"Powiedz mi jakim jesteś rodzicem, a powiem ci, jak będzie piło twoje dziecko" - do takiego sformułowania można sprowadzić wyniki dwóch badań dotyczących stylu picia alkoholu przez nastolatków.

Pierwsze z nich, "Diagnoza motywów i zachowań związanych z alkoholem", zostało przeprowadzone w Polsce przez Dom Badawczy Maison, w ramach projektu "Koalicja dla Trzeźwości Młodzieży". Badaniem objęto 2325 uczniów w wieku 13-16 lat. Na potrzeby drugiego badania, niezależna grupa doradców Demos zebrała dane 15 tys. brytyjskich rodzin, pytając badanych o ostatnie 40 lat z ich życia.

Oba raporty dają do myślenia, wynika z nich bowiem jednoznacznie, że styl rodzicielski znacząco wpływa na sposób picia alkoholu przez dziecko.

Jesteś surowy, więc piję

Polacy odkryli, że 80 proc. dzieci w wieku 13-16 lat przynajmniej raz w życiu piło alkohol. Okazało się również, że dobre relacje z rodzicami mogą opóźnić wiek pierwszego upicia się nastolatka nawet o dwa lata. Wśród nastolatków określających swoje relacje z rodzicami jako zaburzone, zauważa się większą skłonność do nieodpowiedzialnego picia alkoholu. Co więcej, dzieci pijące ryzykownie aż dwukrotnie częściej niż abstynenci twierdzą, że wychowywałyby swoje potomstwo inaczej niż ich rodzice. Bunt przeciwko rodzicom i ich stylowi zachowania wydaje się być jednym z głównych powodów częstego upijania się.

I odwrotnie: rodzice, którzy są wspierający, wykazują zrozumienie dla problemów dziecka i chętnie z nim rozmawiają, mogą być spokojniejsi o swojego nastolatka, bo ryzykowne picie wśród dzieci z takich domów jest mniej powszechnym zjawiskiem. Niemal połowa dzieci rodziców wspierających zachowuje abstynencję, a niebezpiecznie upija się 16 proc. z nich, tymczasem ryzykowne podejście do alkoholu przejawia prawie 1/3 nastoletnich dzieci rodziców restrykcyjnych. Ponadto ryzyko nadużywania przez dziecko alkoholu jest dużo wyższe, jeśli w jego rodzinie często dochodzi do kłótni i konfliktów - stosunek abstynentów do ryzykownie pijących, wśród dzieci z takich domów, to 15 proc. do 36.

Wymagać i kochać

Brytyjski raport zatytułowany "Pod wpływem" ukazuje kolejną zależność pomiędzy stylem wychowania dziecka a jego skłonnością do nadmiernego spożywania alkoholu. Największe szanse na wychowanie dziecka o odpowiedzialnym podejściu do alkoholu wydają się mieć ci rodzice, którzy stosują mieszankę dyscypliny i pełnej ciepła troski. W tym badaniu przyjrzano się stylowi picia ludzi w wieku od 16 do 34 lat i okazało się między innymi, że zła opieka nad dziesięcioletnimi dziećmi może skutkować tym, że będą one nadużywać alkoholu, gdy będą 34-latkami, ale jeśli rodzice postępują nieprawidłowo wobec dziecka, które ma 16 lat, ono zaczyna pić za dużo i ryzykownie już wtedy. Szanse, że takie dziecko będzie nadużywać alkoholu, kiedy skończy 34 lata wzrastają dwukrotnie. Zarówno nadmiernie kontrolujący, jak i zbyt pobłażliwy, styl wychowania może skutkować nieodpowiedzialnym podejściem dziecka do alkoholu.

Komentując wyniki badania, jego główny autor, Jamie Barlett, stwierdził: "Nie można ignorować trwałego wpływu stylu wychowania na przyszły stosunek dziecka do alkoholu. Z punktu widzenia rodziców to dobra wiadomość, bo oznacza, że trudne momenty wprowadzania dyscypliny naprawdę się opłacają, nawet jeśli w danej chwili wcale tak się nam nie wydaje". Grupa Demos udzieliła też rodzicom kilku rad:

•  bliskość między rodzicem a dzieckiem przed jego 5 urodzinami znacząco zmniejsza szanse na nadmierne spożywanie przez nie alkoholu, kiedy będzie nastolatkiem i dorosłym;

•  dzieciom między 5-10 rokiem życia należy okazywać wiele ciepła, później stopniowo wprowadzać więcej kontroli. Dobry moment, żeby zastosować ostrzejszy nadzór to 15-16 lat. Wtedy też warto nauczyć dziecko osobistej odpowiedzialności za popełniane czyny. Trzeba rozmawiać z nim o spożywaniu alkoholu i wyznaczać wyraźne granice;

•  łatwy dostęp do alkoholu w domu może skutkować tym, że dziecko będzie bardziej skłonne do upijania się, kiedy będzie nastolatkiem.

"Dziwię się, że nie skończyło się bardzo źle"

Tyle badania, a co o swoim piciu i stylu wychowania rodziców mówią Polacy? Joanna, teraz trzydziestolatka, przyznaje bez skrępowania, że jej rodzice byli bardzo liberalni i na wszystko jej pozwalali, a ona dużo piła: - W liceum uwielbiałam pić, piłam wódkę bez popijania i byłam atrakcją imprez - wspomina. 36-letni Marcin uważa z kolei, że był bezproblemowym nastolatkiem: - Takim momentem, w którym większość moich rówieśników przeżyła swoją inicjację alkoholową, była sylwestrowa impreza, kiedy mieliśmy po 17 lat - wspomina. - Moi koledzy w większości upili się straszliwie. Były pourywane filmy, zatrucia alkoholowe, a nawet obrażenia ciała. Ja się wtedy nie upiłem. Moi rodzice nie byli ani szczególnie wymagający, ani zbyt wyluzowani - to był raczej taki "męczący" typ, który zadawał mnóstwo pytań, nadrzędnym było: "A o której wróciłeś?". Dużo zacząłem pić dopiero na studiach - przyznaje.

Marta ma 33 lata i wspomina swoją mamę jako osobę czułą i otwartą, ale jednocześnie bardzo wymagającą: - I to w takim niefajnym stylu - samotna matka, która stara się ze wszystkich sił, więc nie wolno ci jej zawieść - mówi. - Jeśli chodzi o alkohol, to była bardzo restrykcyjna. W domu się nie piło i nie do pomyślenia było, żebym piła czy paliła. A ja mniej więcej do 15 roku życia starałam się ją zadowolić, a potem wręcz przeciwnie. I piłam bardzo dużo w liceum i na studiach. Ale ja bym tego nie łączyła z moją mamą i wychowaniem, tylko z wpływem rówieśników, na których akurat trafiłam i moją silną wtedy potrzebą przynależności - tłumaczy Marta.

Kasia, 37-latka, wspomina, że piła bardzo dużo i bardzo ryzykownie jako nastolatka i później jako studentka. - Czasem wspominam moje ekscesy z niedowierzaniem - mówi. - Dziwię się, że nie skończyło się to dla mnie bardzo źle. Z rodzicami byłam blisko jako dziecko, ale później, koło 14 urodzin, wszystko się posypało i chyba tej kontroli i bliskich więzi między nami zabrakło. Ale nie wiem, czy to kwestia tych relacji. W moim środowisku po prostu się piło i to dużo, a ja miałam potrzebę spróbowania wszystkiego - przyznaje.

Z badania Domu Badawczego Maison wynika, że ponad połowa nastolatków pije, żeby "wyluzować się i lepiej się bawić", a 29 proc. robi to z nudów. Psycholog społeczny, prof. Dominika Maison, komentując wyniki powiedziała: "To nie musi być zjawisko patologiczne, może chodzić po prostu o to, że nastolatki mają większą potrzebę stymulacji, poszukują wrażeń". A jeśli tak jest rzeczywiście, to rodzicom pozostaje starać się sprawić swoim stylem wychowawczym, żeby ich dziecko miał odpowiedzialny stosunek do alkoholu, a jeśli to nie pomoże, zaakceptować, że ten wiek rządzi się pewnymi, niekoniecznie racjonalnymi, prawami i trzymać rękę na pulsie, bo z ryzykownym piciem nie ma żartów, a konsekwencje mogą być tragiczne.



Zobacz także
Komentarze (3)
Zaloguj się
  • Oceniono 29 razy 15

    Bezstresowe wychowanie nie oznacza stawiania dzieciom granic. To największy mit o jakim słyszałam. Bezstresowe oznacza jedynie pozbawione przemocy, oparte na miłości i tłumaczeniu zamiast lania.

    Jakoś nie słyszałam, żeby któryś z rodziców pozwolił dziecku na wyskoczenie przez okno, wejście pod pędzący samochód, etc. Niewielu też rodziców z tego powodu katuje dziecko. To jest właśnie bezstresowe stawianie granic.

    Problem w tym, ze wielu dorosłych samo nie ma tych granic wytyczonych i często w polskich rodzinach, szkołach etc. są mylone role dziecka i dorosłego. Wielokrotnie widzę, kiedy dorosły wymusza na dziecku zaspokajanie swoich potrzeb jednocześnie nie zważając na potrzeby dzieci. Wielu dorosłych nie potrafi otoczyć dzieci opieką i troską, skupiając się jedynie na krytykowaniu i wymuszaniu odpowiedniego zachowania.

  • anaissse

    0

    A z dorosłymi nie jest tak, że pija jak maja stresa? Może niezrozumiana młodzież w ten sam sposob reaguje. Matka, ojciec powinien być przyjacielem swojego dziecka, wsłuchać się w jego potrzeby, a nie tylko wymagać...Jakie zwykle problemy ma dziecko? Male chyba czasem nieco egoistycznie pilnuje swoich zabawek, starsze nie radzi sobie z nauka, jeszcze starsze nieszcześliwa miłość...nie na wszystko znajdzie sie lekarstwo, ale niektórych błędów da sie uniknąć, niech się dziecko uczy od malego samemu pokonywać i szukać rozwiązań, a nie, że mamusia caly czas za rączkę...ale wracajac do tematu ...przecież dziecko można zainteresować czymś co w przyszlości mu sie przyda, okazać zainteresaowanie i wspierać-to podstawa. Ja myślę, ze zajecia dodatkowe dla dziecka to wkład w jego przyszlośc , rozwijanie wyobraźni i ogólnie chęć zgłębiania wiedzy to w dzisiejszych czasach, gdzie rządzą komputery to podstawa. Niech zajmie się czymś pożytecznym, a nie piciem po rogach bo może to takie znieczulenie, tylko , że na krótka metę...Na Ursynowie i w Piasecznie jest Akademia Bystrzak,dajmy szansę naszym maluchom żeby mogły bezstresowo się edukować, a nie tylko krytykowac bo nie tedy droga...

  • Oceniono 38 razy -4

    Dzieci surowych rodziców częściej piją bez umiaru,
    natomiast dzieci rodziców luzackich - ćpają na potęgę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX