W trzecim trymestrze zaplanuj to, na co możesz nie mieć czasu po porodzie

Czas po porodzie może być totalną rewolucją, zmianą dotychczasowego życia o 180 stopni, nagłym przyspieszeniem czasu. Może być także etapem pełnym harmonii, dopełnieniem, zmianą niezauważalną. Wszystko w rękach dziecka, jakie wam się urodzi. Życząc opcji nr dwa, radzimy, co robić, żeby przygotować się na dziecko, które będzie mniej łaskawe dla rodziców.

Zakładając, że torba jest spakowana, dokumenty zebrane, partner ma pod kontrolą remont, który skończy się, zanim trafisz z noworodkiem z powrotem do domu, radzimy, żebyś w trzecim semestrze zadbała przede wszystkim o siebie. Dlaczego? Bo po porodzie wszyscy będą się troszczyć głównie o... dziecko


Wolność

W trzecim trymestrze naciesz się na zapas swoją wolnością. Tym, że jeśli masz pomysł, żeby wyjść na lody do ulubionej cukierni, do której masz kwadrans piechotą, to po prostu wkładasz buty, bierzesz klucze i idziesz sobie na spacer. Póki nie urodzi się dziecko możesz - sama, bez organizowania wsparcia, pomocy, transportu, opieki (co przypomina drobiazgowym planowaniem akcje wojskowe) - robić, na co masz ochotę. Spędzać czas w sposób, jaki tobie odpowiada, wychodzić, kiedy chcesz, wracać, kiedy chcesz, nie spieszyć się, nie musieć ciągnąć za sobą całego majdanu rzeczy i akcesoriów. Jesteś tylko ty.


Autonomia

Póki nie urodzi się dziecko, masz niczym nieograniczoną autonomię. Podejmujesz decyzje, z których nikt cię nie rozliczy. Masz ochotę na trzecią dokładkę tortu? Wspaniale, ciebie będzie męczyła zgaga. Chcesz potańczyć? Świetnie! Najwyżej nogi spuchną ci jak balony.
Po narodzinach dziecka możesz spotkać się z sytuacją, w której - delikatnie mówiąc - znajdzie się wielu doradców, znawców, ekspertów do spraw twojego dziecka. Panie na ulicy będą ci radzić, będą krytykować twoje wybory ubrankowe. Starsi mężczyźni będą zalewali cię swoimi przemyśleniami na temat kolek, ząbkowania i tego, że za długo siedzisz w telefonie. Póki jesteś w ciąży, twoja autonomia jest mniej zagrożona. Co więcej, masz prawa do: pierwszeństwa w kolejce, humorów, wahań nastrojów.


Spokój

Cisza, wolne tempo, bezruch. To zdecydowanie cisza... ale przed burzą. Doceń to, że możesz powoli delektować się każdym kęsem. Możesz zjeść pełen posiłek i jeszcze znajdzie się czas na deser. Możesz uciąć sobie popołudniową drzemkę. A co tam! Nawet drzemkę przedpołudniową. Nie musisz się spieszyć, działać pod presją. Doceń te chwile na zapas, bo niebawem na świecie pojawi się młody człowiek, który nie toleruje opóźnień, nie szanuje planów, działa zgodnie ze wskazówkami własnego zegara, ma oczekiwania i ogromne wymagania.
Z praktycznego punktu widzenia spokój po porodzie możesz sobie zapewnić już teraz - mrożąc na później jedzenie, na którego gotowanie pewnie zabraknie czasu (dobrze poprosić o przygotowanie ukochanych dań przyszłych dziadków i babcie).

Fot. Shutterstock


Komfort

W trzecim trymestrze porozpieszczaj trochę siebie. Zadbaj o skórę, włosy, paznokcie. Zrób wszystko to, co sprawi, że kiedy twoje potrzeby spadną na ostatnie miejsce w hierarchii ważności potrzeb, wciąż będziesz się czuła dobrze we własnej skórze. Maseczki, masaże, pedicure, manicure, wizyta na basenie, odświeżenie koloru, podcięcie końcówek, depilacja - działaj wedle potrzeb, licząc się z tym, że jeśli będziesz karmiła piersią, istnieje ryzyko, że przez pierwszy miesiąc nie wyrwiesz się z domu na dłużej niż trzy godziny (licząc w tym dojazd w obie strony).


Wspólnota

Jest duże prawdopodobieństwo, że po narodzinach znikniesz przyjaciołom i rodzinie z horyzontu. Tak to już bywa. Dlatego zadbaj o relacje właśnie teraz. Spotkaj się z przyjaciółmi na dłuższe pogaduchy, wproś do znajomych na kolację, pójdź z siostrą lub bratem na kawę. Pogadajcie, pośmiejcie się, obiecajcie sobie, że narodziny dziecka na pewno nic nie zmienią w intensywności i jakości waszej więzi. Takie spotkania napełnią cię dobrymi emocjami, naładują twoje baterie energią. A życie pokaże, jak będzie ze spotkaniami po porodzie.


Ustal zasady

W trzecim trymestrze warto także ustalić z partnerem zasady działania po porodzie. Ustalić, może gdzieś nawet spisać, przegadać wiele razy, żeby się utrwaliły.
Co powinno być dla ciebie ważne? Doświadczone koleżanki mówią, że warto, żeby:
partner wziął 14 dni wolnego po porodzie, na spokojnie pokończył wszystkie rozpoczęte projekty i w miarę możliwości nie angażował się w nowe. Ustalcie, jak podzielicie się obowiązkami (tata kąpie dziecko, podaje w nocy do karmienia) – kto, za co odpowiada. Warto także zagwarantować sobie wychodne - co drugi tydzień jedno z was ma wolny wieczór i może wyjść na kilka godzin (to ważne dla higieny psychicznej). Do planów warto także włączyć najbliższą rodzinę: poprosić o robienie zakupów, pomoc w gotowaniu, czy wybrać stały dzień, w którym dziadkowie zabierają dziecko na porządny spacer.

PS A z rzeczy totalnie praktycznych - radzimy wam jeszcze w ciąży przećwiczyć wpinanie i wypinanie fotelika samochodowego. Nie chcecie przeżyć premiery pod szpitalem z drącym się noworodkiem. Takie ćwiczenia oszczędzą wam pierwszego kryzysu i nerwów. Powodzenia i niech trzeci trymestr będzie z wami!

Szczepienia zalecane, czyli mniej istotne? Nie! Co warto o nich wiedzieć

To między innymi dzięki powszechnym szczepieniom udało się wydłużyć średnią życia ludzi i zmniejszyć liczbę zachorowań i konsekwencji zdrowotnych najpoważniejszych chorób zakaźnych. Żeby chronić dzieci przed jak największą liczbą chorób, warto rozszerzyć pakiet szczepień także o te zalecane.

Szczepienia zalecane (nieobowiązkowe) są w Polsce dodatkowo płatne, co sprawia, że ze względu na koszty nie wszyscy mogą sobie na nie pozwolić. Szczepionki zalecane nie są jednak mniej ważne od tych powszechnych - są równie istotne, bo uzupełniają szczepienia obowiązkowe, dając szerszą ochronę. Działają jako najlepsza prewencja, profilaktyka i ochrona dzieci oraz całych rodzin.


Po co szczepić?

Program Szczepień Ochronnych to stworzony w Ministerstwie Zdrowia schemat szczepień obowiązkowych i zalecanych z punktu widzenia zdrowia populacji. Szczepienia znajdujące się w kalendarzu szczepień obowiązkowych (gruźlica, błonica, tężec, krztusiec, wirusowe zapalenie wątroby typu B, zakażenia pneumokokowe, odra, świnka, różyczka, poliomyelitis i Haemophilus influenzae typu b) minimalizują ryzyko epidemiologicznego rozprzestrzeniania się chorób. W Polsce procent zaszczepionych osób wynosi 95 procent całej populacji. Chroni to nie tylko tych, którzy są po szczepieniach, ale także tych, którzy nie mogli być zaszczepieni - dochodzi tu do zjawiska odporności populacyjnej - mniej zachorowań sprawia, że na szczepieniach korzystają także osoby niezaszczepione.

Dzięki szczepieniom udało się w Polsce całkowicie wykorzenić ostre porażenie wiotkie wywołane przez wirusa polio. Oficjalnie od 2002 roku Polska jest wolna od tej choroby, a ostatni przypadek ataku wirusa zanotowano w 1984 roku.


Poważne powikłania wirusów

Wśród szczepień zalecanych znalazły się szczepienia przeciwko wirusom, które w przypadku ostrego przebiegu infekcji mogą doprowadzić do bardzo poważnych powikłań. Przykłady?
Ospa wietrzna, która także jest na liście szczepień zalecanych, może mieć bardzo nieprzewidywalny przebieg i groźne powikłania. Najczęstszym powikłaniem ospy wietrznej u najmłodszych dzieci są wtórne bakteryjne zakażenia: od nacieku zapalnego, poprzez ropnie lub ropowicę skóry, do róży, płonicy przyrannej, a nawet martwiczego zapalenia powięzi. W ich leczeniu często konieczna jest interwencja chirurgiczna. Wtórne bakteryjne zakażenia skóry mogą prowadzić do ciężkich zakażeń inwazyjnych nierzadko z ropniakiem opłucnej czy posocznica.

Infekcje rotawirusowe - ze względu na odwodnienie organizmu są szczególnie niebezpieczne dla malutkich dzieci. Najwięcej przypadków zachorowań na infekcje rotawirusowe kończy się odwodnieniem dziecka (należy wtedy podać dziecku w szpitalu kroplówki z elektrolitami). Infekcja rotawirusowa może przemienić się w zapalenie oskrzeli lub płuc. W gorszych przypadkach powikłań może dość m.in. do zapalenia wątroby, zapalenia mózgu czy wgłobienia jelit.

Młody organizm nie ma jeszcze w pełni wykształconego układu odpornościowego, szczepienia zalecane ochronią go w przypadku kontaktu z wirusami, a także złagodzą przebieg ewentualnej infekcji.


Inwestycja w zdrowie dziecka

Szczepienia zalecane należy traktować jako równie ważne, co szczepienia obowiązkowe. To inwestycja w zdrowie dziecka, która sprawi, że będziemy mieli pewność, że z punktu widzenia profilaktyki zdrowotnej zrobiliśmy wszystko, żeby chronić malucha.
Na liście szczepień zalecanych znalazły się także takie, które warto wziąć pod uwagę ze względu np. na to, czy jesteśmy wystawieni na ryzyko kontaktu z kleszczem - wtedy warto zaszczepić dziecko (i siebie) na odkleszczowe zapalenie mózgu. Przy czym okazuje się, że kleszcze są także na trawnikach w miejskich parkach. Pamiętajcie, że zawsze lepiej zapobiegać, niż leczyć. A w tym wypadku lepiej, żeby Polak nie był mądry po szkodzie.

Tych objawów nie możesz bagatelizować. Dr n med. Paweł Grzesiowski, pediatra i wakcynolog, szef Instytutu profilaktyki Zakażeń w Warszawie o tym, co może wskazywać na zakażenie rotawirusowe.

Czasami objawy infekcji rotawirusowej są bardzo łagodne, a sama choroba kończy się równie szybko, jak się zaczęła, a o tym, że dziecko w ogóle miało rotawirusa rodzice dowiadują się po telefonie od osoby, od której mogło go złapać. Innym razem objawy są gwałtowne i potrzebna jest wizyta w szpitalu.


Apatyczne, rozdrażnione

W przypadku malutkich dzieci ciężko czasami stwierdzić co może stać za ich gorszym samopoczuciem. Ząbkowanie? Kolki? Nadmiar bodźców? Kiedy dziecko jest płaczliwe, niezbyt skore do radosnych zachowań, możemy wstępnie założyć, że coś “dziecko bierze”.

Zdaniem lekarza:
W przypadku zakażenia rotawirusowego nie ma objawów tzw. zwiastujących, jak choćby przy grypie czy przeziębieniu. Wszystko dzieje się błyskawicznie. Maluch jeszcze przed chwilą wesoły i żwawy nagle odmawia jedzenia czy picia i niemal od razu pojawiają się wymioty, a potem biegunka. Okres wylęgania rotawirusa jest bardzo krótki i rodzic ma małe szanse wyłapać, że z dzieckiem dzieje się coś nie tak. Gdy zaczyna wymiotować nie mamy już co do tego wątpliwości.


Z wysoką gorączką

Pojawia się temperatura. Może to być stan podgorączkowy lub od razu wysoka, powyżej 38,5 stopni Celsjusza, gorączka. W przypadku stanu podgorączkowego dostajemy sygnał, że organizm dziecka jest w stanie wojny z wirusami i sam stara się go zwalczyć. Obserwujemy dalszy rozwój sytuacji, bo sama gorączka bez dodatkowych objawów to zawsze problem przy stawianiu ewentualnej diagnozy.

Zdaniem lekarza:
W przypadku rotawirusów to nie gorączka jest dominującym objawem. Owszem, dziecko może mieć stan podgorączkowy, ale nie jest to objaw jedyny, a dodatkowy. To, co wysuwa się od razu na pierwszy plan to uporczywe wymioty i biegunka.
Stan podgorączkowy lub gorączkę ma około 30 proc. dzieci zakażonych rotawirusem, reszta nie gorączkuje.


Z bolącym brzuchem

Dziecko mówi lub sygnalizuje, że boli je brzuszek. Jeśli nie mamy podstaw sądzić, że dziecko się czymś zatruło, powinna zacząć nam świtać w głowie myśl, że to może być rotawirus. Czasami dzieci miewają problem z opisaniem dolegliwości, ból brzucha utożsamiając z nudnościami. Kładziemy dziecko, a w odwodzie trzymamy miskę lub wiaderko na mogące się pojawić wymioty.

Zdaniem lekarza:
Ból brzucha może się pojawić, ale nie jest on tak charakterystycznym objawem, jak np. w przypadku zakażenia salmonellą. Jest on raczej skutkiem wymiotów i biegunki.


Wymioty

Nawet u najmłodszych dzieci wymiotów nie pomylimy ze zwykłym ulewaniem. Organizm w dość gwałtowny sposób - zwłaszcza dla postronnego obserwatora - pozbywa się treści żołądka. Czasami w przypadku infekcji rotawirusem może dojść do zwracania każdego z podanych pokarmów oraz napojów. Może nawet dojść do dwudziestu przypadków wymiotów na dobę.

Zdaniem lekarza:
To prawda. Dziecko może wymiotować wielokrotnie, przy każdej próbie podania mu jedzenia lub picia. Zaatakowany przez wirusy układ pokarmowy niczego nie przyjmuje i reaguje odruchem wymiotnym. W przypadku zakażenia rotawirusem zaatakowany zostaje nie tylko górny odcinek układu pokarmowego, jak to ma częściej miejsce przy innym wirusach - norowirusach [tzw. grypie żołądkowej], ale zniszczeniu ulegają także komórki jelit. To dlatego, infekcja nie kończy się jedynie na wymiotach, ale dołącza do niej silna biegunka.


Biegunka

Ostra, strzelająca, kwaśna, towarzysząca także gazom. Dziecko trzeba cały czas przewijać, albo sadzać na sedesie. Pojawiają się odparzenia w okolicy pośladków i odbytu. W głowie kiełkuje myśl, że może trzeba jakoś zahamować biegunkę. Pamiętajmy jednak, że w ten sposób organizm stara się pozbyć wirusa, a do tego potrzeba jednego lub drugiego zakończenia układu pokarmowego.

Zdaniem lekarza:
Zakażenie rotawirusem prowadzi do uszkodzenia i rozszczelnienia nabłonka jelitowego. Jelita nie tylko nie są w stanie zatrzymać wody, ale gwałtownie ją tracą. U osoby zdrowej ściana jelita nie wypuszcza wody, ma też taką właściwość, że aktywnie wchłania ją ze stolca i zagęszcza go. Kiedy jednak dochodzi do biegunki rotawirusowej, ten mechanizm wychwytu zwrotnego wody zostaje zaburzony. Woda nie tylko nie jest wchłaniana z jelita, ale „napływa” do jelit z naczyń.
Biegunka, która jest nie do zatrzymania, to najgorszy i najbardziej niebezpieczny objaw zakażenia rotawirusem. Coś, czego najbardziej się obawiamy, ponieważ szybko może doprowadzić do odwodnienia, zwłaszcza u bardzo małego dziecka. To jest taki rodzaj biegunki, jak przy zakażeniu cholerą!

Czasami człowiek potrafi w ciągu kilku-kilkunastu godzin wraz z biegunką utracić 5-10 proc. masy ciała. U dzieci utrata powyżej 5 proc. masy ciała w trakcie biegunki jest już poważnym stanem wymagającym nawadniania w warunkach szpitalnych. Gdy woda ucieka z naczyń krwionośnych do światła jelit, nerki nie mają co filtrować. Lekarze mówią, że „stają w niedokrwieniu” - zaczyna się proces ich niewydolności, tzw. przednerkowy. Ten stan można jeszcze odwrócić. Ale jeśli odwodnienie postępuje, nerki zaczynają ulegać częściowej martwicy, a z czasem - martwicy całkowitej. Po silnym odwodnieniu można wymagać dializy, co więcej nie zawsze udaje się uszkodzoną nerkę odbudować.

Drugim narządem, który cierpi jest mózg. Znaczna utrata wody powoduje spadek ukrwienia mózgu oraz zmniejszenie objętości płynu mózgowo-rdzeniowego. Jeśli odwodnienie postępuje może dojść do obrzęku mózgu na skutek gromadzenia się w nim jonów np. sodu. Ponieważ woda „ucieka” w neuronach zagęszcza się poziom elektrolitów. Dochodzi do zaburzeń świadomości. Jeśli szybko zareagujemy i zgłosimy się do szpitala, po podaniu dziecku kroplówki można te zaburzenia jeszcze odwrócić, ale jeśli trwa to długo pewnych uszkodzeń nie da się już cofnąć. To, co powinno skłonić nas do natychmiastowej wizyty w szpitalu to sytuacja, gdy dziecko przestaje walczyć, staje się bierne i ospałe. Tracimy z nim kontakt. Najpierw wyraźnie dawało znać, że źle się czuje, a teraz ucichło i tylko spokojnie leży i robi kupę w pieluszki.
Na szczęście, w Polsce większość dzieci trafia do szpitala na czas. W swojej praktyce trzy-cztery razy przyjmowałem do szpitala dziecko w tak ciężkim stanie. Były to dzieci poniżej pierwszego roku życia, bo też im mniejsze dziecko tym zakażenie rotawirusem jest groźniejsze.


Krew w stolcu

Widzimy, że w kupce dziecka pojawia się krew - stolec przypomina malinową galaretkę. Pojawia się myśl, że być może w nadwyrężonym biegunką jelicie lub dwunastnicy doszło do uszkodzenia jakiegoś niewielkiego naczynia krwionośnego, lub podrażniony odbyt ma rankę.

Zdaniem lekarza:
Stolec pieniesty, śluz, krew w stolcu powinna zaniepokoić nawet najbardziej „opornych” rodziców. To sygnał, że sytuacja wymaga szybkiej konsultacji z lekarzem.


Napadowe bóle brzucha

Dziecko ma bóle brzucha, które pojawiają się co jakiś czas i wyglądają jak ataki bólu, które po pewnym czasie odpuszczają. Dziecko albo zwija się z bólu i przeraźliwie płacze (niemowlęta), albo mówi, że to brzuch je boli.

Zdaniem lekarza:
Takie objawy to raczej może być sygnał zakażenia salmonellą, znacznie rzadziej rotawirusem. Tu na pierwszy plan wysuwają się wymioty i biegunka, która jest nie do zatrzymania. Napadowe bóle brzucha nie są częste.


Odwodnienie

Dziecko nie chce pić, przestało robić siusiu, ma spierzchnięte usta, zapadnięte oczy. Kiedy płacze, nie lecą łzy. Skóra na brzuchu nie jest napięta, jeśli chwycimy jej fałdkę i puścimy, nie od razu się rozprostowuje.

Zdaniem lekarza:
Tzw. sztywna skóra, która traci swoją plastyczność to objaw skrajnego odwodnienia. Takie rzeczy dzieją się w krajach trzeciego świata, gdzie nie ma dostępu do lekarza. Dziecko w takim stanie, jest krytycznie zagrożone.
W polskich warunkach u dziecka występują: zmniejszenie ilości śliny i moczu. Staje się on zagęszczony, ciemny, nawet brunatny. Wystarczy zastanowić się, ile dziecko zużyło ostatnio pieluszek? Jeśli ma stale sucho, a na pieluszce widać tylko ciemny ślad po zagęszczonym moczu to już jest duże odwodnienie.
Dziecko ma też sucho w buzi, płacze bez łez, ma chrypkę, co jest skutkiem braku nawilżenia jamy ustnej i strun głosowych.


Drgawki

Pojawiają się pojedyncze lub powtarzające się napady drgawek zaś czas ich trwania nie przekracza 3-4 minut. Dziecko nie ma temperatury, nie można więc uznać, że są to dreszcze.

Zdaniem lekarza:
Drgawki mogą pojawiać się jako skutek odwodnienia mózgu, ale też mogą być skutkiem rosnącej temperatury. Dziecko, które miało na początku stan podgorączkowy nagle może mieć gorączkę powyżej 39 stopni. To także efekt odwodnienia - ciało nie ma wody, więc nie działają naturalne mechanizmy termoregulacyjne i tak jeszcze słabo rozwinięte u małych dzieci. Maluch się nie poci, nie ma jak schłodzić ciała. Często samo podanie kroplówki i lepsze nawodnienie dziecka powoduje, że gorączka od razu spada, bez podawania leków przeciwgorączkowych.

Podsumowując: Zakażenie rotawirusem jest niebezpieczne dla dziecka, zwłaszcza niemowlaka. Główne objawy towarzyszące tej chorobie to wymioty i biegunka, która prowadzi do stopniowego odwodnienia. Jednak myli się ten, kto uważa, że nawet jeśli dziecko przechoruje rotawirusa to na tym koniec. Ostatnio pojawiły się dwie bardzo ciekawe prace, które dowodzą, że taka silna infekcja może mieć swoje odległe konsekwencje. Po pierwsze, rotawirus może rozpocząć proces autoimmunologiczny prowadzący do rozwoju u dziecka cukrzycy typu 1! Po drugie, przebycie w pierwszym roku życia tak silnej biegunki jest dla organizmu malucha ogromnym stresem. To szok niedożywienia, który ma znaczący wpływ na dalszy ogólny rozwój malucha. Jego ciało po takim incydencie odbudowuje się miesiącami. To dwa bardzo ważne argumenty za tym, by szczepienia przeciwko rotawirusom stały się w Polsce powszechne.