To warto wiedzieć
o rotawirusach. Czym są te wirusy, czym jest zakażenie rotawirusowe i jakie są jego objawy?

Kto choć raz miał nieprzyjemność obcowania z rotawirusem, ten wie doskonale, że to wyjątkowo wredny enterowirus. A jak na wirusa przystało, ciężko przewidzieć jego przebieg w przypadku poszczególnych członków rodziny. Bo to, że lawinowo przetoczy się przez układ pokarmowy każdego z nich, jest raczej pewne.

Rotawirus, inaczej enterowirus, zalicza się do grupy wirusów należących do rodziny reowirusów. Wyróżnia się jego pięć głównych grup (od A do E, przy czym tylko A, B i C są zakaźne na ludzi). Co ciekawe, 90 procent wszystkich infekcji rotawirusowych wywołuje najbardziej zakaźny wirus z grupy A. Mówi się, że prawie każde dziecko na świecie do pięciu lat ma za sobą przynajmniej jedną wywołaną wirusem infekcję. Rotawirusy powodują przede wszystkim biegunki, wymioty i gorączkę.


Zima i wiosna, ale w sumie cały rok

Przyjmowało się, że infekcje rotawirusowe najczęściej występują zimą i wiosną - spędzamy wtedy dużo czas w zamkniętych, ogrzewanych pomieszczeniach, w dużych ludzkich zbiorowiskach.

Ale ten wirus nie gardzi także latem i jesienią. Jest dodatkowo wytrzymały i szybko się rozprzestrzenia. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że chory, zanim jeszcze wystąpią u niego objawy infekcji, już zaraża. Także po jej przejściu organizm będzie się z rotawirusa oczyszczał nawet do kilkunastu dni, a rekonwalescent wciąż będzie stanowił źródło zarażenia.

Wirus przenosi się drogą kropelkową, drogą pokarmową, przez kontakt z wydzielinami chorego i styczność z zanieczyszczoną powierzchnią. Na rękach jest w stanie utrzymać się do sześciu godzin, a na zabawkach nawet kilka tygodni. Małe dziecko nie musi więc mieć wcale kontaktu z chorą osobą - wystarczy, że wirusa przyniesie rodzic, który wsiadł do windy, którą chwilę wcześniej jechała zainfekowana osoba.

Co gorsza, przed rozprzestrzenianiem infekcji na kolejne osoby nie uchroni nas w 100 procentach mycie rąk czy dezynfekowanie ich. Chociaż przestrzeganie zasad higieny jest w tym przypadku bardzo ważne.

Fot. Shutterstock


Objawy i różny przebieg

U małych dzieci, które nie potrafią nam opowiedzieć o swoich dolegliwościach, pierwszymi objawami infekcji rotawirusowej jest złe samopoczucie, apatia oraz to, że maluchy są marudne i płaczliwe. Starsze dzieci będą mówiły o bólu brzucha i nudnościach.

W przypadku rotawirusów nie ma leków, które można w tym momencie podać, żeby zahamować rozwój infekcji. W leczeniu chodzi przede wszystkim o niedopuszczenie do odwodnienia organizmu, a do tego prowadzą kolejne objawy: biegunka i wymioty. Te z kolei mogą mieć albo łagodny przebieg i zakończyć się dwoma zwrotami treści żołądka i trzema sprintami do toalety lub gwałtowny i wyczerpujący - zarówno dla dziecka, jak i dla opiekujących się nim rodziców.

Wymioty mogą pojawić się po każdym podaniu picia i jedzenia, nawet 20 razy na dobę. Biegunka może być strzelająca, wodnista, nie do powstrzymania - towarzysząca także przy oddawaniu gazów.

Infekcji może, ale nie musi, towarzyszyć gorączka - przy czarnym scenariusz może to być temperatura nawet powyżej 39 stopni Celsjusza, co przy wymiotach utrudnia doraźne podawanie leków zbijających gorączkę.


Jeden po drugim

Zazwyczaj infekcja kończy się po czterech-ośmiu dniach, ale przez kolejny tydzień organizm pozostaje osłabiony i potrzebuje chwili na regenerację. Ponieważ rotawirusy są bardzo zaraźliwe, kiedy jedna osoba w rodzinie zachoruje, musicie się liczyć z tym, że choroba przejdzie jak tornado przez wszystkich członków rodziny. Z czasem jednak nabiera się odporności na rotawirusy, więc objawy powinny być mniej uciążliwe (bywa i tak, że dziecko przechodzi infekcję łagodnie, a organizmy dorosłych rotawirus dosłownie przewraca na lewą stronę). Rotawirusy najniebezpieczniejsze są dla malutkich dzieci, osób osłabionych i zaawansowanych wiekiem.

Rotawirusy są najgroźniejsze dla najmłodszych. Ze względu na powikłania

Szacuje się, że w Polsce co roku na infekcję rotawirusową choruje nawet do 250 tysięcy dzieci - zwłaszcza tych do piątego roku życia. Dla 13 z nich choroba kończy się śmiercią w wyniku powikłań*. Chociażby z tego powodu nie warto narażać zdrowia dziecka i lekceważyć choroby.


Najwięcej przypadków u małych dzieci

Według dostępnych badań to właśnie infekcje rotawirusowe najczęściej dotykają dzieci w wieku 0-36 miesięcy. Szczyt zachorowań przypada na okres między szóstym a 24. miesiącem. Jest to także najczęstszy powód hospitalizacji małych dzieci na oddziałach pediatrycznych, obserwacyjnych i zakaźnych (aż do 50 procent przypadków).

Z tego powodu nie należy lekceważyć objawów infekcji, chociaż w przeważającej liczbie przypadków infekcja rotawirusowa ma łagodny przebieg z tendencją do samoograniczania się choroby. Wystarczy, że rodzice kontrolują nawodnienie dziecka i podają mu elektrolity.


Najczęstsze powikłania

Ale? No właśnie - w przypadku infekcji rotawirusowych mogą się także zdarzyć powikłania - i to takie, które wychodzą także poza układ pokarmowy. Jak wynika z opracowania dr Wojciecha Pociecha z Oddziału Obserwacyjnego Szpitala Dziecięcego Polanki w Gdańsku w przypadku rotawiruów, aż 40 procent przypadków zachorowań kończy się powikłaniami jelitowymi i pozajelitowymi.

Te pierwsze to ostry zespół zaburzeń trawienia i wchłaniania - do 35 procent przypadków. W ich konsekwencji dzieci cierpią na ostrą przewlekłą biegunkę (kwaśne, wodniste stolce), mają rozległe odparzenia pośladków i okolic odbytu, chudną, są niespokojne, niechętnie jedzą. Doprowadzenie ich do zdrowia rozciąga pobyt w szpitalu nawet do 10 dni - powodując stres u dzieci i rodziców.

Bardzo ważne, żeby w trakcie infekcji rotawirusowej nie dopuścić do odwodnienia dziecka. Zapotrzebowanie na wodę, zaraz po zapotrzebowaniu na tlen, to warunek naszego życia. Dorosły człowiek wytrzyma bez jedzenie ponad miesiąc, a bez wody kilka dni. Woda to główny składnik naszego ciała, bez niej organizm nie będzie w stanie funkcjonować. Jeśli nie będziemy dbać o dostarczanie dziecku wody i elektrolitów, które w przypadku infekcji rotawirusowej należy uzupełniać, bardzo szybko może dojść do odwodnienia malucha. Objawia się ono: apatią i osłabieniem, wiotkim ciałem, zwolnieniem reakcji na bodźce, brakiem łez i moczu, a w ekstremalnych przypadkach śpiączką. W przypadku podejrzenia odwodnienia dziecka należy natychmiast zabrać je do szpitala, gdzie podane mu zostaną nawadniające kroplówki.


Poważne przypadki

Infekcja rotawirusami może wejść na górne i dolne drogi oddechowe. Już w 1983 roku badacze wykazali obecność rotawirusów w nabłonku dróg oddechowych. Kolejna infekcja: zapalenie płuc (5 procent przypadków) lub oskrzeli (10 procent przypadków) przedłuża powrót do zdrowia, wymaga także wprowadzenia leków.

Rotawirusy mogą doprowadzić do zapalenia wątroby (9 procent przypadków), które, choć miewa łagodny przebieg, w przypadku noworodków może być przyczyną zarostowego zapalenia dróg żółciowych i dalszej hospitalizacji.

Bardzo groźnym powikłaniem infekcji rotawirusowej jest infekcja ośrodkowego układu nerwowego (objawem są m.in. drgawki), która może doprowadzić do pełnoobjawowego zapalenia mózgu (3 procent przypadków powikłań).

Powikłaniem bardzo rzadko występującym (od 0,001 do 0,08 procent wszystkich powikłań), ale zagrażającym życiu chorego dziecka jest wgłobienie jelit (wsunięcie się jednego odcinka jelita - najczęściej jelita cienkiego - w drugi), zadzierzgnięcie jelita (może prowadzić do martwicy) lub niedrożność porażenna jelit (rozdęcie jelita). Objawia się ono napadowymi bólami brzucha, wymiotami, obecnością krwi w stolcach. Czasami wyczuwalny jest rodzaj guza-zatoru w brzuchu oraz tzw. cisza nad brzuchem, czyli brak perystaltyki jelit.


Wskazana czujność

Procentowo bardzo poważne powikłania infekcji rotawirusowych zdarzają się rzadko. W przypadku małych dzieci należy jednak zachować wyjątkową czujność, aby nie przeoczyć niepokojących objawów, nie odwodnić dziecka (oprócz pojenia, konieczne jest podawanie elektrolitów - dostępnych w aptece). Jeśli jednak cokolwiek nas zaniepokoi, bezzwłocznie powinniśmy pokazać dziecko lekarzowi.

* Dane za: Zakład Epidemiologii, Państwowy Zakład Higieny, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego. Główny Inspektorat Sanitarny.

Przed rotawirusami można i trzeba się chronić. Ale jak?

Infekcje rotawirusowe mogą mieć gwałtowny przebieg i - zwłaszcza u małych dzieci - szybko doprowadzić do odwodnienia organizmu i sytuacji zagrażającej ich życiu. Przyjmuje się, że zanim dziecko osiągnie wiek pięciu lat, prawie każde na świecie przejdzie przynajmniej jedną infekcję rotawirusową. Można jednak zminimalizować to ryzyko.


Malutkie dzieci w grupie ryzyka

Dorosły, jak ciężko by nie przechodził infekcji rotawirusowej, ma szansę - pomimo miotających jego wnętrznościami wymiotów, czy drenujących ciało biegunek - przejść przez chorobę bez konieczności wizyty u lekarza, czy pobytu w szpitalu. My, dorośli, mamy w organizmie rezerwy energetyczne niezbędne do jego prawidłowego funkcjonowania. Jeśli będziemy się nawadniać, uzupełniać elektrolity, kilka dni bez jedzenia nie będzie stanowiło problemu. Sytuacja wygląda gorzej w przypadku małych dzieci, które mają małe rezerwy energetyczne, a kiedy wymiotują lub mają biegunki, rezerwy błyskawicznie się kończą. Pojenie malutkich dzieci może być w takim przypadku pracą tytaniczną. Przy infekcji rota wirusem powinniśmy wypijać trzy szklanki napoju na kilogram masy ciała. A kiedy dziecko wykazuje pierwsze objawy odwodnienia (sucha pielucha przez trzy godziny, płacz bez łez, spierzchnięte usta, zapadnięte oczy), należy szybko pojechać do szpitala, żeby podać dziecku kroplówkę i elektrolity.

Co zrobić, i czy w ogóle da się coś zrobić, żeby ochronić się przed rotawirusami?


Higiena i szczepienia

Podstawową zasadą, której powinniśmy przestrzegać na co dzień, a nie tylko w okresie wzmożonej liczby zachorowań na enterowirusy, to ścisłe stosowanie zasad higieny. Mycie rąk po każdej wizycie w ubikacji, czy kontakcie z pieluchą dziecka, mycie dłoni po przyjściu do domu i przed jedzeniem. Niestety rotawirusy są wytrzymałe i odporne, ale dokładne mycie rąk, choć nie uchroni w stu procentach przed złapaniem go, na pewno zwiększy nasze szanse na uniknięcie infekcji.

Osoba zainfekowana zaraża wirusem nawet wtedy, kiedy sama nie ma jeszcze objawów, ale także, kiedy już skończą się dolegliwości. Lepiej więc unikać sytuacji, kiedy mając dziecko, wystawiamy je na kontakt z wieloma osobami, w tym z innymi małymi dziećmi - zwłaszcza w czasie zwiększonej częstotliwości zachorowań (zima i wczesna wiosna).

W przypadku malutkich dzieci formą najlepszego zabezpieczenia przed rotawirusem są szczepienia, które są wpisane w kalendarz szczepień zalecanych w ramach Programu Szczepień Ochronnych w Polsce. Szczepionkę podaje się doustnie w dwóch (jeśli pierwsza została podana w szóstym tygodniu życia) lub trzech (jeśli podajemy szczepionkę po 12. tygodniu życia) dawkach, w odstępie czterech tygodni. Ważne, żeby podać szczepionki przed ukończeniem 26. tygodnia życia dziecka. Jej koszt to 300 zł za dawkę.

Szczepionka działa na najczęściej spotykane szczepy rotawirusa, działa przez minimum dwa lata. Szczepienie traktowane jest jako profilaktyka, ponieważ pozwala na uniknięcie pobytu w szpitalu, zaoszczędza także rodzicom stresu związanego ze stałą opieką nad chorym dzieckiem, nocnym czuwaniem i nieprzespanymi nocami. Przy czym opieka taka jest tym bardziej wyczerpująca, że przy rotawirusie wszyscy po kolei w rodzinie chorują, a więc rodzic, który sam ledwo widzi na oczy, musi zachować czujność i siły na opiekę nad maluchem.