Partnerem serwisu jest Ford

Rodzinna wyprawa na Litwę

Beata i Krzysztof Kowalczykowie
2010-12-14, ostatnia aktualizacja 2010-12-16 15:51

Czy Litwa może być atrakcyjnym celem podróży rodzinnej? Nie ma tam przecież ani ciepłego morza i malowniczych gór, jak na południu Europy, ani parków rozrywki czy interaktywnych muzeów, jak w północnej i zachodniej Europie.


Fot. Shutterstock
ZOBACZ TAKŻE
Pomysł naszego wyjazdu na Litwę wziął się z... oszczędności. W tym roku musieliśmy zaplanować niskobudżetowe wakacje. Owszem, rodzina wypożyczyła nam kampera, ale na wymarzoną wyprawę na Zachód nie było nas stać. Co do Litwy mieliśmy jednak mnóstwo wątpliwości. Czy to bezpieczny kraj? Jak wyglądają tamtejsze drogi i kempingi? Czy rzeczywiście Litwini są niechętni Polakom?

Po rozważeniu wszystkich za i przeciw postanowiliśmy spróbować. Uznaliśmy, że oprócz obowiązkowego Wilna na naszej trasie muszą znaleźć się miejsca ciekawe dla dzieci. Nasi synowie Kuba i Antek to wprawdzie już poważni (chwilami) gimnazjaliści, ale Jagódka ma dopiero siedem lat i zwiedzanie kresów samo w sobie nie jest dla niej w najmniejszym stopniu atrakcyjne.

Aquapark nad Niemnem

Zdecydowaliśmy, że pierwszym przystankiem będą malowniczo położone nad Niemnem Druskienniki (Druskininkai, http://www.druskienniki.info) oddalone zaledwie 47 km od granicy. Z wygodnym dojazdem przez dawne przejście w Ogrodnikach i nadgraniczne Łoździeje czyli Lazdijai (kolega potem znalazł szutrowy skrót z Polski przez Kapciamiestis, czyli Kopciowo, w którym jest pochowana Emilia Plater). Nas interesowały przede wszystkim związki Druskienników z Polską (wszak to ulubione wczasowisko marszałka Piłsudskiego). Dla dzieciaków jednak głównym atutem miasta był Aquapark http://www.akvapark.lt/pl/. I nie zawiodły się.

Wielkie baseny, w których można nie tylko pływać, ale także grać np. w siatkówkę czy piłkę wodną, rwąca rzeka, morskie fale, na których unosi się w wielkich oponach, wodospady, no i najważniejsze: fantastyczne zjeżdżalnie. Jagódce najbardziej spodobała się wartka niczym górska rzeka, zjeżdżalnia po której płynie się na pontonach (mają one tę zaletę, że mieszczą dwóch pasażerów, tym bardziej ostrożnym jest więc raźniej). Chłopcy skrupulatnie wypróbowali wszystkie i zgodnie orzekli, że najfajniejsza jest dostarczająca naprawdę mocnych wrażeń trasa o adekwatnej nazwie Adrenalinas (na szczęście bardziej extremalna, po której zjeżdza się z prędkością 50 km na godzinę była tego dnia zamknięta).

Do strefy maluchów zajrzeliśmy tylko na chwilę. Urządzony kosmicznie basen o głębokości 15 cm z ciepłymi fontannami i kolorowymi małymi zjeżdżalniami nie był już atrakcyjny dla naszej siedmiolatki. Młodsze dzieci bawiły się tam jednak świetnie.

Ceny? Dwugodzinny bilet rodzinny (dwoje dorosłych i dwójka dzieci) to 108 litów w sezonie letnim i 85 poza. Do tego 18 litów (lub 14 poza sezonem) za trzecie dziecko. 1 lit to ok. 1,15 zł.

W Druskiennikach zatrzymaliśmy się na położonym na skraju lasu nowiuśkim kempingu (www.kemping.lt), gdzie oprócz miejsc pod namioty, przyczepy i pojazdy kepingowe są bungalowy do wynajęcia. Można tu nawet nocować w najpradziwszym indiańskim tipi. Dla maluchów jest mały, drewniany plac zabaw.

Żałowaliśmy, że nie zabraliśmy na wyprawę rowerów, bo Druskienniki są uzdrowisko położone w pięknych starych lasach sosnowych, które aż prosi się przemierzać na dwóch kółkach.

Sowieckie pomniki, wesołe miasteczka i minizoo

Po noclegu ruszyliśmy ku Wilnu, kilka kilometrów za miastem zbaczając w prawo, by odwiedzić słynny Gruto Parkas (www.grutoparkas.lt). Litewski milioner Viliumas Malinauskas, który zrobił majątek na grzybach, w latach 90. zgromadził nad malowniczym jeziorem usuwane z całej Litwy sowieckie pomniki. Okazało się, że nie tylko one, dzięki czemu ta część wyprawy byłą interesująca nie tylko dla naszych gimnazjalistów, ale i małej Jagody.

Jej najbardziej spodobał się plac zabaw z wieloma pomysłowo wykonanymi huśtawkami i karuzelami (my sami w życiu takich nie wiedzieliśmy) z sowieckich wesołych miasteczek, a także minizoo z łabędziami, pawiami, strusiami, wieloma gatunkami kur i chomikami. Dodatkową atrakcją były śmieszne rzeźby zwierząt z wielkim kogutem na czele.

Co ciekawe, w Gruto Parkas na naszej małej, duże wrażenie zrobiły... ślady ludzi i zwierząt. To część wcale niewesołej ekspozycji pokazującej, jak sowieccy pogranicznicy tropili śmiałków chcących wydostać się z ZSRR. Dla chłopców interesująca była wystawa socrealistycznej sztuki i muzeum pokazujące potęgę sowieckiej machiny propagandowej.

Bilety: dorośli 20 litów, dzieci do 16 lat - 10, do sześciu lat bezpłatnie.

Na Gruto Parkas warto sobie zarezerwować całe popołudnie, by niespiesznie pospacerować i obejrzeć wszystkie atrakcje. Na miejscu można coś przekąsić - kafejka serwuje m.in. barszcz Nostalgia i kotlety Proszczaj Mołodost.

W stronę Wilna

Do Wilna powiodła nas prosta jak linijka, równa i prawie pusta droga. Zwiedzanie stolicy zaczęliśmy od... poszukiwań warsztatu samochodowego, bo światła w naszym kamperze powiedziały: pas. Wraz z naprawą zajęło to ponad pół dnia, więc parę punktów programu musieliśmy wykreślić (m.in. odwiedziny w słynnej 326-metrowej wieży telewizyjnej z kawiarnią i tarasem widokowym). Przekonaliśmy się za to, że osiedla na obrzeżach miasta nie różnią się od warszawskiego Ursynowa (tylko korków brak), a od miejscowego Polaka elektryka dostaliśmy patent na bezpłatne parkowanie (przed halą sportową), który sprawdził się nie tylko w Wilnie, ale także w innych miastach.

Zwiedzanie stolicy odbyło się na jednej nodze, bo woleliśmy uniknąć drugiego noclegu na fatalnym wileńskim kempingu, który okazał się zagrodzonym kawałkiem parkingu przed centrum wystawowym.

Okazało się, że bardziej od Ostrej Bramy naszą córkę zainteresowały kłódki zakochanych zapięte na poręczach Mostu Zielonego, setki zabawnych płaskorzeźb wmurowanych w ściany domów przy Zaułku Literatów i fontanna na placu przed ratuszem, a z obiektów historycznych - koronkowy gotyk kościoła Św. Anny. Żałowaliśmy, że nie starczyło czasu na niewątpliwie atrakcyjny dla Jagody wjazd kolejką znad Wilii na Górę Zamkową, zwaną przez Litwinów Górą Giedymina.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Rodzinna wyprawa na Litwę katiszek 18.01.11, 00:32

    Ale odlot! Bardzo zachęcający tekst, polecam! Kto by pomyślał, że delfiny są tak blisko :)»

W tym roku na rodzinne wakacje wybieram się:

samochodem
samolotem
pociągiem
autokarem
rowerem

Materiały partnera

Ford C-MAX i Grand C-MAX

Najlepsze wyniki w testach bezpieczeństwa

Galeria zdjęć

Zobacz, jak wygląda nowy Ford C-MAX i Grand C-MAX