1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dieta ketogeniczna okiem Ewy. "W wieku 33 lat wyglądam i czuję się najlepiej w swoim życiu"

- To właśnie nam - matkom - jest łatwiej osiągnąć upragnione efekty, bo nikt tak jak matka nie potrafi z uporem tarana dążyć do wyznaczonego celu - mówi Ewa, która tłumaczy nam, czym jest dieta ketogeniczna. To właśnie ona okazała się dla kobiety strzałem w dziesiątkę.

Bądź wzorem do naśladowania

Jak zaczęła się przygoda z treningiem i zdrowym jedzeniem? Biorąc pod uwagę, jak teraz wygląda moje życie i treningi, aż ciśnie mi się na usta, że to łatwe! Ale wtedy tak nie było. Zaczynałam jak większość kobiet w Polsce, z Ewą Chodakowską. Dokładnie pamiętam swój pierwszy "Skalpel" i to, jak chciałam się poddać po pięciu minutach. Ale moja największa, zaledwie dwuletnia wówczas motywacja, obserwowała mnie z najprawdziwszym podziwem moich gimnastycznych akrobacji i była powodem, dla którego nie odpuściłam. Tak to się właśnie zaczęło i trwa do dziś.

Moje dzieci stały się motorem napędowym w moim życiu. To dzięki nim zaczęłam dbać o siebie, swoje zdrowie, założyłam małą działalność rękodzielniczą, nauczyłam się zdrowo gotować i codziennie poszerzam swoją wiedzę na temat zdrowego stylu życia. Cokolwiek bym nie robiła, zawsze gdzieś z tyłu głowy coś mi szepcze: "one cię obserwują i naśladują".

W dzisiejszych czasach gier, komputerów, telefonów i fast foodów nie jest łatwo zaszczepić w dzieciach zamiłowanie do ruchu i zdrowego odżywiania. Półki w sklepach uginają się od produktów za niewielkie pieniądze, a w piłkę nożną dzieciaki grają na konsoli zamiast na boisku. Ja się na to nie godzę i wzięłam sobie za priorytet udowodnić swoim dzieciom, że aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie wyjdzie im na plus.

Zastanawiacie się, czy rzeczywiście ostatni posiłek trzeba jeść o 18? Mamy odpowiedź:

Ciąże i powrót do sylwetki

Przyznam szczerze, że nie należę do kobiet, które zachwycają się okresem ciąży. Obydwie były bardzo uciążliwe, a druga to już był prawdziwy koszmar. Nie zrozumcie mnie źle. Ja, jak większość młodych kobiet, miałam bardzo wyidealizowany obrazek błogosławionego stanu, ale rzeczywistość bardzo mocno ściągnęła mnie na ziemię. Oczywiście teraz, z perspektywy czasu, potrafię się już śmiać z faktu zwracania zawartości żołądka przez 24 godziny na dobę, ale wtedy to był koszmar. Niestety, im dalej w las, tym było gorzej. Teraz na pytania, czy chciałabym trzecie dziecko, odpowiadam, że bardzo, ale do ponownej ciąży nie dam się przekonać za nic w świecie.

Powrót do sylwetki sprzed ciąży? Wcale mi na tym nie zależało, bo przed ciążą nie mogłam pochwalić się ładną figurą. Prawdę mówiąc, teraz, w wieku 33 lat, wyglądam i czuję się najlepiej w swoim życiu, a jestem już po dwóch ciążach. Dlatego na moim profilu na Instagramie i blogu każdego dnia inspiruję kobiety do dbania o siebie.

Bo to nie jest tak, że ładne ciało jest zarezerwowane dla bezdzietnych dwudziestolatek. Nic bardziej mylnego! To właśnie nam - matkom - łatwiej jest osiągnąć upragnione efekty, bo nikt tak jak matka nie potrafi z uporem tarana dążyć do wyznaczonego celu.

Po tym, co przechodzimy od momentu ciąży, poprzez poród, codzienne wychowywanie, dbanie o nasze dzieci, znoszenie ich buntów, drżenie o ich bezpieczeństwo, planowanie dnia z dokładnością do pięciu minut, bycie multiekspertem w każdej dziedzinie - po prostu wiemy z doświadczenia, że wszystko jest kwestią organizacji i bardzo często mocnego zaciśnięcia zębów.

Ponadto bycie matką uświadamia jeszcze jedną rzecz - czas leci nieubłaganie. Nie stajemy się młodsze, ale to nie znaczy, że nie mamy nad czym pracować, by - pomimo cyferek w dowodzie - stać się lepszą wersją siebie. Zawsze to powtarzam, że w życiu matki bardzo ważne jest nauczenie się zdrowego egoizmu. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci i szczęśliwa rodzina.

Jeśli nie podoba ci się to, co widzisz w lustrze, a twoje dzieci codziennie mimochodem słyszą krytyczne słowa, które kierujesz sama do siebie, w przyszłości będą miały bardzo podobny obraz siebie.

To szczególnie dotyczy dziewczynek. Dlatego bardzo przestrzegam przed negatywnym komentowaniem swojego wyglądu przy córkach. Dla nich jesteśmy najpiękniejsze i nie rozumieją naszych kompleksów. Kiedy będą jednak słyszeć je regularnie, zaczną je zauważać i porównywać ze swoim ciałem.

Mamo! Apeluję, znajdź czas dla siebie! Jeśli potrafisz poświęcić 60 minut na ulubiony serial, tym bardziej uda ci się wygenerować taki sam czas na aktywność fizyczną. A należy pamiętać o tym, że po treningu poczujesz się znacznie lepiej, niż po przesiedzeniu tego samego czasu na kanapie. Małymi kroczkami, ale do przodu.

Dieta ketogeniczna, czyli przełom

W moim przypadku dieta ketogeniczna była ostatnią próbą - kołem ratunkowym. Niestety, mam genetyczne tendencje do przybierania na wadze. Zawsze mówiono mi, że mam grube kości i po prostu taka jestem, ale to nieprawda. Im bardziej zagłębiałam się w tajniki ludzkiego metabolizmu i procesów biochemicznych w nim zachodzących, tym bardziej rozumiałam znaczenie słów "jesteś tym, co jesz". Niestety, mój metabolizm najpierw rujnowany był niezliczoną ilością antybiotyków w dzieciństwie, następnie dietą studenta, potem dwie ciąże i miks najróżniejszych diet cud, na których "pani dietetyk" z internetu nakazywała spożywanie 1400 kcal przy codziennych treningach, prowadzeniu domu i wychowywaniu dwójki dzieci. Wszystko się posypało i mój organizm zaczął się bronić. Sam deficyt kaloryczny przestał wystarczać.

Zaczęłam obserwować swój organizm i zauważyłam, że jedząc regularne posiłki co trzy-cztery godziny doświadczałam nieprawdopodobnych spadków energii, a co za tym szło - bóli i zawrotów głowy, rozdrażnienia i ciągłego ssania w żołądku. W międzyczasie poznałam osobę, która na diecie ketogenicznej bardzo dużo schudła i pamiętam jak dziś, że za żadne skarby nie potrafiłam przyjąć do wiadomości, że dieta wysokotłuszczowa może być zdrowa. Wciąż szukając rozwiązania dla siebie, natrafiłam na sposób odżywiania zwany "intermittent fasting", czyli post przerywany. Po przeczytaniu mnóstwa artykułów i wysłuchaniu dziesiątków specjalistów postanowiłam zastosować się do tej metody, zauważyłam bowiem, że jestem po pierwsze podjadaczem, a po drugie zajadaczem. Co to oznacza?

  1. Podjadaczem jestem dlatego, że dojadam po dzieciach, tu skubnę orzeszka, a tam owoc i zapiję to kawą lub herbatą z mlekiem. Takie ciągłe przeżuwanie powoduje, że żołądek nieustająco pracuję, nie dopuszczając do momentu, kiedy organizm musi zacząć korzystać z zapasów energii, czyli tłuszczu.
  2. A zajadaczem jestem dlatego, że najlepiej odreagowuję stres i smutki, jedząc. Metoda postu przerywanego nauczyła mnie trzymać się w ryzach, a ponadto bardzo pomogła w kwestii zdrowotnej.

Na dietę ketogeniczną ponownie trafiłam, przesłuchując kolejne podcasty na temat "intermittent fasting". A to dlatego, że połączenie ketozy i IF jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi do zrzucenia zbędnych kilogramów. Zaczęłam zgłębiać temat. Znowu artykuły, podcasty, wykłady, książki. Wszystko, co usłyszałam i przeczytałam, potwierdzało to, co podejrzewałam od dawna - węglowodany mi nie służą. Ja dosłownie miałam wrażenie, że tyję od samego patrzenia na czekoladę! Nie musiałam jej nawet jeść.

Dieta ketogeniczna, czyli co?

Dieta ketogeniczna to przede wszystkim styl życia, który niesie za sobą nie tylko utratę tkanki tłuszczowej, ale przede wszystkim zdrowie i satysfakcję. W najprostszym tłumaczeniu: jesz tłuszcz, żeby spalić tłuszcz.

Żeby dobrze zrozumieć działanie diety ketogenicznej, należy skoncentrować się na podstawach ludzkiego metabolizmu.

  • Pokarmy, które spożywamy, dzieli się na trzy główne grupy: białka, tłuszcze i węglowodany. I tak jak białka i tłuszcze są nam niezbędne do życia, węglowodany - nie.
  • W dużym uproszczeniu, białko jest przede wszystkim budulcem, a tłuszcze odpowiedzialne są za energię, równowagę hormonalną i wchłanianie substancji odżywczych.
  • Węglowodany natomiast są tylko i wyłącznie substratem energetycznym o małej wydajności. Przykładowo: jeden gram tłuszczu daje nam dziewięć kilokalorii, a gram węglowodanów - cztery kilokalorie.
  • Energia z tłuszczu wykorzystywana jest przez dłuższy czas, dając nam uczucie sytości i stabilizując poziom cukru we krwi.
  • W przypadku węglowodanów reakcja organizmu jest natychmiastowa. Zaraz po ich spożyciu następuje wyrzut cukru we krwi, co powoduje nagły wzrost insuliny - to wtedy czujemy zastrzyk energii. Ale ta energia znika tak szybko, jak się pojawia, co powoduje, że niedługo po posiłku robimy się senni i w zasadzie to coś jeszcze byśmy zjedli - najlepiej słodkiego.

Węglowodany są grupą, której człowiek nie musi dostarczać sobie z jedzenia, ale to nie znaczy, że nasze ciało ich nie potrzebuje. Owszem, ludzki mózg potrzebuje węglowodanów, ale nasze organizmy zostały tak mądrze skonstruowane, że potrafią wytworzyć niezbędną ilość glukozy z białek, bez przechodzenia przez insulinowe wzloty i upadki. I na tym polega dieta ketogeniczna - minimalizując spożycie węglowodanów do pięciu procent i zwiększając spożycie zdrowych tłuszczów do 80 proc., uczymy nasz organizm, że nowym źródłem energii jest tłuszcz.

Dzięki temu, po pierwsze kończą się tzw. "zjazdy energetyczne", bo energia dostarczana i zużywana jest na stałym poziomie. Po drugie, nasze mózgi i narządy wewnętrzne pracują znacznie wydajniej, lepiej śpimy i mamy więcej energii w ciągu dnia, bo układ nerwowy kocha tłuszcz. A po trzecie, bardzo niewielki deficyt kaloryczny wystarczy, żeby organizm nauczony funkcjonowania na tłuszczach, a nie węglach zaczął pobierać energię ze zmagazynowanych zapasów w naszym ciele.

A to, co ja sama lubię najbardziej, to fakt, że jest to jedyna dieta, na której nie odczuwa się głodu, bo zmagazynowany tłuszcz dostarcza energię na bieżąco.

Nie jest to jednak proces łatwy i oczywisty. Dla lepszego zrozumienia tematu odsyłam do mojego bloga, gdzie dokładniej opisuję, co to jest ketoza i jak się za nią zabrać. Jedno jest pewne: mity na temat tej diety krążące po internecie są wyssane z palca i niepotwierdzone żadnymi badaniami, a jest to dieta znana od stu lat i najlepiej przebadana ze wszystkich dotychczasowych. Dodam jeszcze, że nigdy nie miałam tak dobrych wyników krwi, jak teraz.

Dieta ketogeniczna - najważniejsze zasady

Przede wszystkim, trzeba przejść tzw. proces adaptacji do ketozy. Podczas tego okresu uczymy organizm, że od teraz nowym źródłem energii jest tłuszcz, a nie węglowodany. Metabolicznie jest to proces skomplikowany i niełatwy, ale warto spróbować, żeby przekonać się, jak fantastycznie żyje się na tłuszczach. Tłuszcz jest nośnikiem smaku, a co za tym idzie - wszelkie potrawy ketogeniczne są przepyszne, aromatyczne i bardzo sycące.

Uważam, że nie ma gorszej i bardziej mdłej diety niż dieta niskotłuszczowa. Jest ona też bardzo niebezpieczna, szczególnie dla kobiet, gdyż zbyt niska podaż tłuszczów powoduje zaburzenia pracy hormonów, w szczególności tarczycy.

  1. W diecie ketogenicznej poza tym, że należy zadbać o dostarczenie w pożywieniu dobrych, zdrowych tłuszczów, to przede wszystkim trzeba skupić się na maksymalnym obniżeniu spożycia węglowodanów.
  2. W zupełności odstawiamy cukier, warzywa skrobiowe, pszenicę i wszelkie mąki ze zbóż i ziaren. Nie znaczy to jednak, że w diecie nie ma chleba, pizzy, ciastek itd. Wszystko to jest, ale w bardzo zdrowej formie i zapewniam bardzo, ale to bardzo smacznej. To się nazywa ODŻYWIANIE.

Wprowadzamy dietę ketogeniczną w życie

Jak zacząć? Kupić książki na temat diety ketogenicznej i przeczytać je ze zrozumieniem przynajmniej po dwa razy - notując, zakreślając i zapamiętując. Tu nie ma miejsca na błędy i odstępstwa.

Jest to styl życia, potocznie nazywany dietą. Nie lubię określenia dieta, bo źle się kojarzy - z uczuciem głodu, rozdrażnienia, odmawianiem sobie przyjemności.

Dieta ketogeniczna jest restrykcyjna, ale te restrykcje są dla twojego dobra. Bo chyba przyznasz, że pieczywo, cukier, przetworzone mięso, piwo i ziemniaki nie są produktami gęstymi odżywczo? W zasadzie nie dają nam nic, poza chwilowym uczuciem zapchania. Będąc na ketozie, zamiast ziemniaków jesz warzywa zielone, zamiast chleba z białej mąki jesz chleb z mąki migdałowej, który dostarczy ci zdrowych tłuszczów, witamin i białka. Zamiast nafaszerowanego cukrem ciasta, będziesz zajadać się ekstremalnie czekoladowym brownie lub sernikiem cytrynowym, a sklepowe szynki zastąpisz mięsem i rybami.

Dieta ketogeniczna jest niezwykle odżywcza, bo tłuszcz jest transporterem najważniejszych witamin, białko pozwoli ci budować mięśnie i szkielet, a brak cukru w diecie zaowocuje szczuplejszą talią, stałym poziomem energii i brakiem cellulitu, bo tłuszcze, w przeciwieństwie do węglowodanów, nie wiążą wody.

Niepodważalnie jestem fanką tego stylu odżywiania się, ale pragnę zaznaczyć coś bardzo ważnego. Żałuję, że kiedykolwiek przeszłam na jakąkolwiek dietę. Najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na bycie szczupłą i zdrową, jest zbilansowana, zdrowa, gęsta odżywczo dieta, składająca się z produktów nieprzetworzonych, nierafinowanych, pozbawionych cukru. Naprawdę nie trzeba operacji na mózgu. Wystarczy zmiana nawyków żywieniowych.

Jeśli jesteś na początku drogi, zacznij od prostych zmian i słuchaj swojego organizmu. Obserwuj, jak się czujesz po zjedzeniu konkretnych produktów. Nie dawaj sobie wmówić, że to, co jest dla wszystkich, jest też dla ciebie, bo każda z nas jest inna.

Więcej o: