1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzice posadzili dziecko na nocniku w hotelowej restauracji. "Chyba wypadałoby zwrócić uwagę"

Dziecko siedzące na nocniku w restauracji - taki widok podczas śniadania mieli goście pewnego hotelu. Zdjęcie, które przedstawia tę sytuację, zostało umieszczone na facebookowym profilu Troll Hotelowy.

- Kiedy idziesz sobie na śniadanko w hotelowej restauracji, a tam... Na szczęście madka miała nocnik ze sobą... Uuuf... - tak podpisano zdjęcie, które pojawiło się na Facebooku. Nie podano miejsca, w którym zostało zrobione. 

Jedzenie posiłku to moment, kiedy nikt raczej nie chciałby czuć nieprzyjemnego zapachu czy patrzeć na dziecko, które załatwia potrzeby fizjologiczne. Powyższe zdjęcie udowadnia, że niektórzy opiekunowie nie biorą tego pod uwagę. Użytkownicy Facebooka pod postem skrytykowali zachowanie rodziców dziecka przedstawionego na zdjęciu.

Są pewne granice, których nie należy przekraczać

Żyjemy w społeczeństwie, w którym ustanowiono pewne normy. Niektóre zachowania, które w domu są akceptowalne, nie są mile widziane w miejscach publicznych. Do takich należy sadzanie pociechy na nocniku w restauracji. W momencie, gdy dziecko sygnalizuje, że ma potrzebę, rodzic czy opiekun powinien wyjść z dzieckiem do toalety. 

To nie pierwsza tego typu historia. Podobną opisywaliśmy w artykule Zdjęcie dziecka, które sika do kubka przy restauracyjnym stoliku podzieliło ludzi: 'Patologia!', 'Kreatywna mama!'. Obserwowanie takich zachowań, jak załatwianie swoich potrzeb w miejscach publicznych (nawet przez najmłodszych), nie jest przyjemne dla innych osób. Warto przypominać opiekunom dzieci, które korzystają jeszcze z nocnika, że od tego są toalety. 

Wówczas o komentarz poprosiliśmy pedagog dr Martę Majorczyk. Choć sytuacja była wtedy nieco inna, ekspertka tłumaczyła, jak powinien zachowywać się opiekun dziecka w miejscach publicznych, aby uniknąć niezręcznych sytuacji.

- Po pierwsze, dziecko, które zakończyło etap pieluchowania, może nie dać rady, zatem warto od czasu do czasu pytać je, czy chce z korzystać z toalety i w razie czego być przygotowanym tzn. wiedzieć, gdzie jest najbliższa toaleta, mieć w torbie ubranie na przebranie. Po drugie, należy dziecko nauczyć komunikowania potrzeby skorzystania z toalety. Jeśli znajdziemy się w podobnej sytuacji, trzeba zapytać dziecko, czy da radę wytrzymać do momentu, kiedy znajdziemy pierwszą toaletę i kierować się szybko w jej kierunku. Jeśli jesteśmy w centrum handlowym, to korzystanie z toalety jest bezpłatne, natomiast gdy jesteśmy na spacerze, trzeba podejść do baru, restauracji czy sklepu i zapytać, czy jest możliwość skorzystania z toalety, bo dziecku chce się siusiu. Naprawdę, ludzie dorośli są bardzo życzliwi w tej sytuacji.

Więcej o:
Komentarze (77)
Rodzice posadzili dziecko na nocniku w hotelowej restauracji. "Chyba wypadałoby zwrócić uwagę"
Zaloguj się
  • blau325

    Oceniono 21 razy -7

    Dobre, dobre...akcja tej gó...anej gazety dot wywalania oblesnego cycka publicznie a teraz macie akcje publicznego srania. Dobrze. Ohyda ta sama.

  • xrafael

    Oceniono 9 razy -5

    Fook off to gdzie ma zrobic smuki ??? Jakby to byli dziecko Pana Drugiego zera czy zaglowej rodziny??

  • peer_dolinski

    Oceniono 3 razy -3

    Woe, znowu sensacja! Dzieciak na nocniku! Co prawds, trochę nieszczęśliwie wybrane mirjsce

  • tojakiloginniejestzajety

    Oceniono 5 razy -3

    Restauracja i inne miejsca, w których się je to jedna sprawa, a miejsca publiczne jako takie (czyli ulica, park, las itp.) to druga. Pani pedagog zna chyba życie jedynie miejskie. W restauracji czy centrum handlowym przeciętny rodzic nie ma problemu, bo zwykle jest tam jakaś toaleta, za to na spacerze czy placu zabaw sprawa wygląda już zdecydowanie gorzej. Bo po pierwsze wbrew tezie z artykułu ludzie tacy życzliwi nie są i odmawiają udzielenia dziecku toalety nawet za opłatą (nie dziwię im się, bo na placach zabaw są tłumy i uwzględniając, że nieraz prowadzą jedyny lokal w okolicy, musieliby takiej pomocy udzielać zbyt często), po drugie - nieraz w promieniu 1,5-2 km nie ma żadnego baru, restauracji czy sklepu. I wtedy z dwojga złego lepiej pozwolić dziecku na "publiczne" skorzystanie z nocnika, niż publiczne zmoczenie się i potem przebieranie - także publiczne.

  • jerychonski

    Oceniono 11 razy -1

    Co tu się dziwić, wczoraj w mediach społecznościowych wysoki urzędnik państwowy chwalił się nagimi zdjęciami z partnerem w sypialni, no to co zobaczymy jutro?

  • druga_wieza

    0

    Niestety, ale to objaw szerszego problemu, który zdecydowanie narasta.
    Chodzi o to, że "madka" z całą perfidną świadomością ma w du*pie problemy innych. Nieważne czy dzieciak sra w jadalni, czy drze mordę w jakimś pomieszczeniu, brudzi i hałasuje w restauracji, czy jadąc rowerkiem wpieprza się wszędzie wbrew wszelkim zasadom.
    Madka to doskonale wie, ale ma to w du*pie i tyle.
    Aha, najlepiej żeby ktoś inny się pobawił z "bombelkiem". To może bardziej w kręgu rodziny i znajomych, ale po prostu niech kolega męża zajmie się obślinionym i brudnym bobaskiem. Bo madka ma inne zajęcia.

    Aha, ta madka to nie zawsze niewykształcony tępy tłumok. Znam (niestety) przykłady takich matek po studiach (kiepskich, ale jednak), które mają poczucie przynależności do ścisłej elity intelektu. Ale dzieciakami niech się zajmą dziadkowie, albo ktokolwiek.

  • kocurimysza

    0

    COZ IDIOTOW JEST WIECEJ !!.

  • starsza10

    0

    Przez takich mądrych inaczej rodziców, jest coraz więcej miejsc, w których dzieci są niepożądane. Wtedy podnosi się krzyk o dyskryminacji. Gdyby rodzice szanowali ludzi, którzy chcą np. porozmawiać ze znajomymi, bez konieczności wyjmowania piłeczki wrzuconej przez wychowywane bezstresowo dziecko, zajętej rozmową przez komórkę mamy, nie byłoby problemu. Gdyby pomyśleli, że smród z nocniczka ich bobasa pozostaje smrodem, też by problemu nie było. A przez bezmyślność dorosłych problemem jest także dziecko kopiące siedzenie w samolocie, wycierające własne wydzieliny o co popadnie, wrzeszczące w zatłoczonym autobusie, że chce usiąść natychmiast itd. itp. I coraz więcej dorosłych mówi: basta, nie chcemy ponosić ciężaru wychowywania cudzych dzieci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX