1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czy babcia musi zajmować się wnukami? "Jaki to obowiązek? Żaden. Tylko dobra wola"

"Od samego początku postawiliśmy sprawę jasno - możemy pomagać, ale nie zamienimy się w bezpłatne opiekunki do dziecka. Mamy swoje plany, zainteresowania, ja jeszcze pracuję, mąż jest na emeryturze, ale też pracuje na zlecenia. Nasze życie nie kończy się na obiadkach i kupkach wnuka" - napisała babcia w komentarzu pod naszym tekstem. Czy mamy prawo wymagać od dziadków, by opiekowali się dziećmi?

"Wakacje. Na placach zabaw pełno dzieci. A obok nich babcie. Takie zestawy, babcia+dziecko (dzieci), otaczają mnie z każdej strony. I ja miałam być jedną z nich. Ale się nie dałam" - napisała nasza czytelniczka, dodając, że chętnie opiekuje się wnukami od czasu do czasu, ale nie chce zmieniać swojego życia, aby stać się pełnoetatową nianią. Czy jej zdanie podzielają inne babcie i dziadkowie?

Dziś wielopokoleniowych domów już nie ma

Mama w spokoju bierze prysznic, je ciepły obiad, wychodzi z domu, gdy ma taką potrzebę. Jej mama usypia dziecko, tata zabiera je na spacer, pokazując okolicę. Dziś o takie sceny już trudno. I chociaż powiedzenie "do wychowania jednego dziecka potrzebna jest cała wioska" wciąż jest aktualne, to naszą "wioską" jest wieżowiec, w którym nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc. A to, że wnukami zajmą się ich dziadkowie, nie jest takie oczywiste.

Zmieniło się wiele. Ludzie, którzy zakładają własne rodziny, często wyprowadzają się z domów przy pierwszej nadarzającej okazji. A i rodzice coraz częściej chcą żyć własnym życiem. Są aktywni, mają znajomych, uczą się nowych rzeczy. Wielu z nich wciąż pracuje. Ze świecą szukać babć, które znamy bajek - z siwym kokiem, siedzących w bujanym fotelu, z drutami w rękach. Czy mamy więc prawo oczekiwać, aby nasi rodzice, którzy mają teraz czas, by zadbać o siebie, rzucili wszystko i zajęli się wnukami?

"Trzeba być egoistą" kontra "pomagam, jak i mi pomagano"

Dziadkowie z reguły chętnie zajmują się swoimi wnukami. Warunek? Musi to być na ich zasadach. Syn czy córka nie może założyć, że babcia rzuci wszystko i będzie siedziała z ich dziećmi. Co innego opieka raz na jakiś czas, co innego siedzenie z wnukiem dzień w dzień. Chociaż są i tacy, którzy nie wyobrażają sobie, aby nie pomagać.

Od wychowywania dzieci są rodzice. Tak było, jest i będzie. To rodzice świadomie podejmują (lub przynajmniej powinni tak robić!) decyzję o posiadaniu dzieci i o tym, czy ich na to stać i czy dadzą sobie radę. Babcia może być (!) od doraźnej pomocy w sytuacjach trudnych, ale nie można od niej wymagać, że nawet na emeryturze rzuci wszystko i poświęci się opiece nad wnukami. No chyba że sama chce

- czytamy w komentarzu pod listem. W tym tonie wypowiada się większość dziadków. Piszą oni, że są gotowi zostawać z wnukami w sytuacjach kryzysowych (choroba, zamknięte przedszkole itp.), ale nie chcą, żeby ich dzieci uważały, że to ich obowiązek i bez pytania ich o zdanie "podrzucali" wnuki, bo akurat tak im pasuje. Najważniejsze to ustalić zasady, aby później nie było żadnych niedomówień i pretensji.

"Od samego początku postawiliśmy sprawę jasno - możemy pomagać, ale nie zamienimy się w bezpłatne opiekunki do dziecka. Mamy swoje plany, zainteresowania, ja jeszcze pracuję, mąż jest na emeryturze, ale też pracuje na zlecenia. Nasze życie nie kończy się na obiadkach i kupkach wnuka" - wyznała jedna z komentujących.

Na emeryturze w końcu jest czas, aby zająć się tym, co odkładaliśmy 'na później'Na emeryturze w końcu jest czas, aby zająć się tym, co odkładaliśmy 'na później' fot. Shutterstock/karelnoppe

Solidarność międzypokoleniowa

Wśród komentujących są też tacy, którzy nie wyobrażają sobie, aby nie pomagać w opiece nad wnukami. Dla nich to nie jest męczący obowiązek, a coś oczywistego - często również przyjemność. Robią to, bo mają swój bagaż doświadczeń, bo im również pomagano, ale też chcą uczestniczyć w życiu swoich wnuków, obserwować, jak dorastają.

"Córka pracuje do siedemnastej, a czasem i dłużej. I co? Mam jej nie pomóc? Traktuję to jako radość - widząc, jak wnusia się rozwija, jak rośnie. Wyjeżdżam czasem z wnusią turystycznie, a to Kraków, a to Wrocław i jest to dla nas obu frajda. Jest coś takiego, co się nazywa zew krwi" - czytamy w jednym z komentarzy.

"Ludzie są różni. Jeśli babcia nie chce być bezpłatną niańką, to jej prawo. Przyznam się, że nie wyobrażam sobie, by nie pomagać dzieciom w opiece nad wnukami, ale tylko dorywczo, nie na stałe, bo zdrowie już nie takie, jak dawniej" - pisze jedna z babć.

"Dla niektórych kontakty z wnukami to męczący obowiązek, dla mnie to piękne chwile, by moc obserwować, jak zdrowo się rozwijają" - pisze kolejna komentująca.

Kontakty międzypokoleniowe są bardzo ważne.Kontakty międzypokoleniowe są bardzo ważne. fot. Shutterstock/CroMary

W czym tkwi sukces?

Zapytałam znajomych, czy angażują swoich rodziców w opiekę nad dziećmi. I tak, robią to. Ale z głową.

- Babcie nie są darmowymi niańkami do zajmowania się dziećmi na okrągło, kiedy rodzice pracują - mówi Basia, mama dwojga dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym. - Mają w końcu swoje lata, swoje sprawy. Zawsze o tym pamiętaliśmy. U nas w rodzinie mamy akurat tak, że babcie bardzo chętnie spędzają czas z wnukami. Zawsze możemy liczyć na ich pomoc. Ale nie przesadzamy i staramy się ich nie wykorzystywać. W końcu dzieci mają rodziców i to oni powinni się nimi zajmować, a dziadkowie są potrzebni, ale nie do wychowywania wnuków i zajmowania się nimi na okrągło. A jeśli chcą pomóc od czasu do czasu i oferują swoją pomoc, to tylko się cieszyć.

Osobiście nie rozumiem rodziców, którzy maja "pretensje" o to, że babcie nie chcą się zajmować ich dziećmi. Jaki to obowiązek? Żaden. Tylko dobra wola. Ale warto mieć chyba na uwadze to, że same dzieci potrzebują kontaktu z całą rodziną. I póki dziadkowie są, bo przecież wiadomo, że nikt nie trwa wiecznie, warto, aby ta relacja dziadkowie-wnukowie funkcjonowała na zdrowych zasadach. Na takich, kiedy każdy zna swoje miejsce w rodzinie i rozumie swoją rolę

- podsumowuje.

Jola zauważa, że relacje między wnukami a dziadkami są zupełnie inne niż między dziećmi a ich rodzicami.

- Nasze babcie i dziadkowie zawsze z chęcią przyjadą z odsieczą. Jedni dziadkowie biorą dzieci na noc, inni zostają z nimi u nas w domu. Nie ma też problemów z wysłaniem z nimi dzieci na wakacje - wyjaśnia. - Dzieci lubią spędzać z nimi czas. To jest czas bardzo jakościowy - dziadkowie poświęcają wtedy dzieciom sto procent uwagi, a nie - jak rodzice - bawią się między ugotowaniem obiadu a zakupami i wstawianiem prania.

Dla mamy mojej znajomej, Pauliny, zajmowanie się wnukami jest czymś całkowicie normalnym - tak samo robiła i jej mama.

- U mnie dzieciakami zawsze zajmowała się moja mama (teściowa mieszka dość daleko) i było to dla niej absolutnie naturalne. Co więcej, gdy rozważałam zapisanie dzieci na obiady w szkolnej stołówce, była oburzona i znalazła kilkanaście powodów, dla których to rozwiązanie byłoby absurdalne - a przecież "u niej dzieci zjedzą dobry, świeży obiad, taki jak lubią..." (do tej pory, choć są już całkiem duzi, ustala z nimi menu). Kiedy są chorzy, a nasze zawodowe obowiązki utrudniają nam opiekę, chętnie zgłasza się do pomocy. Chociaż staramy się możliwie jak najmniej ją angażować (ma przecież swoje życie, także towarzyskie), czasami musimy poprosić o pomoc. Nigdy nie odmawia.

Jest dokładnie taką babcią, jak jej mama, a moja babcia. Oddana wnukom, zakochana w nich, interesująca się ich pasjami, radościami, rozumiejąca problemy. Widzę, że moje dzieciaki też lubią spędzać z nią czas. Tak że układ mamy idealny.

Dzisiejsze babcie nie są staruszkami robiącymi na drutach.Dzisiejsze babcie nie są staruszkami robiącymi na drutach. fot. Shutterstock/Syda Productions

Zarówno mama, jak i teściowa Sylwii chętnie opiekują się wnukiem. Nie ma problemu, jeśli chce go z nimi zostawić. Jak zaznacza, wręcz rywalizują, która z nich spędza z nim więcej czasu i która jest "fajniejszą" babcią.

- Myślę, że wynika to z dwóch rzeczy - stwierdza Sylwia. - Po pierwsze, dla jednej i drugiej babci to pierwszy wnuk. Wyczekany i jedyny. A po drugie - staramy się nie nadużywać babcinej pomocy. Zostawiamy małego z nimi tylko w wyjątkowych sytuacjach. Wydaje mi się, że dobrze układają nam się relacje i babcie chętnie opiekują się wnukiem, ponieważ nie mają go na co dzień. Gdybyśmy nadużywali uprzejmości, podejrzewam, że mogłoby być inaczej.

Jak relacje wnuki-dziadkowie wyglądają u was? Kto opiekuje się waszymi dziećmi? Czekamy na wasze wiadomości, piszcie na edziecko@agora.pl. Najciekawsze historie opublikujemy i odwdzięczymy się książką.

Więcej o:
Komentarze (37)
Czy babcia musi zajmować się wnukami? "Jaki to obowiązek? Żaden. Tylko dobra wola"
Zaloguj się
  • nick_bezimienny

    Oceniono 23 razy 17

    uwielbiam wysyłać wnukom pocztówki z pozdrowieniami z różnych ciekawych miejsc ;)

  • czarnyminio

    Oceniono 10 razy 8

    A ja cholera mam okazje się wypowiedzieć. Dziadek, obecnie 61 lat, pierwszy wnuk-od 6 m-cy do 3 lat ,do przedszkola dzien w dzień , na przychodne, od 7 rano do różnie. Potem wnusia ,tylko 8 m-cy na cały etat- w cudzysłowiu of course. I podsumowanie- synowa stwierdziła- nie dla mnie to robiłeś tylko dla wnuczków, jak ich kochasz to tak ma być. Tak chaotycznie i w emocjach. Powiem ,że jestem emerytem mundurowym. W rodzinie wszyscy pracują.

  • rozterka47

    Oceniono 7 razy 7

    Mam swoje plany, zainteresowania, zajęcia ale chociaż nie muszę to biegam do ukochanych wnuków ze trzy razy w tygodniu i nie mogę się nimi nacieszyć , to ogromna radość patrzeć jak maluchy się rozwijają i jak bardzo chcą być samodzielne , jak rozpiera ich energia . Czasami zostaję tez z nimi wieczorem jak młodzi chcą gdzieś wyjść. Oczywiście trzeba mieć oczy dookoła głowy i trochę sił , jak wracam do domu to czuję się jak niegdyś po ćwiczeniach na siłowni ale warto , a i trochę biegania , skakania czy kopania piłki przyda się dla zdrowia . Kardiolog zalecił :)

  • ludmilamila

    Oceniono 8 razy 6

    Wg mnie to są bardzo zdrowe relacje babcia pomaga doraźnie i mozna budowac więź, gorzej jak babcia wymaga budowania więzi nie dając od siebie nic. Nie pomagając nawet w bardzo trudnych sytuacjach, nie życzac sobie wnuka na wakacjach, nie dzwoniąc nawet z życzeniami na dzień dziecka a mając pretensję o brak kontaktu na dzień babci, poswięcając się przy tym innym wnukom. To jest chora sytuacja i jak tu się zachować?

  • gandalph

    Oceniono 4 razy 4

    "Czy mamy prawo wymagać od dziadków, by opiekowali się dziećmi?"

    Co za pytanie? Oczywiście, że nie macie takiego prawa, dziadkowie MOGĄ, ale nie muszą. Bywa przecież często tak, że JESZCZE pracują (albo dorabiają); nikt nie będzie rezygnować z pracy za - przykładowo - 3.000 zł miesięcznie tylko po to, żeby syn/córka mogli pójść do pracy za 1800. zł. Poza tym siły już nie te, a i pamiętać trzeba, że wiele osób 55+ ma jeszcze pod opieką swoich rodziców, o czym się zapomina. A są to osoby w wieku 80 i więcej lat.
    No a w końcu dziadkowie już wychowali swoje dzieci i chętnie zajęliby się własnymi sprawami, na które nie mieli czasu za młodu.

  • poppers68

    Oceniono 6 razy 2

    Przez całe małoletnie życie moje obie Babcie nie zajmowały się mną ani moją siostrą ani minutę. Jedna z uwagi na inne miasto zamieszkania, druga z uwagi na relatywnie młody wiek, obowiązki zawodowe i chyba przeświadczenie, że rodzice wychowują swoje dzieciaki a nie dziadkowie.
    I uwaga! Ani nie ucierpiały na tym nasze kontakty ani też nie pojawiały się konflikty pomiędzy naszymi rodzicami a resztą rodziny.
    To nie przeszkodziło nam wszystkim darzyć siebie szacunkiem i utrzymywać doskonałe relacje podczas wspólnych eventów.
    Widać można ale to chyba od ludzi zależy oraz Ich charakterów,prawda?
    Jak możecie zauważyć, słowo Babcia piszę z dużej litery - wymowne.
    I nadal mam Ich wszystkich w pamięci, choć nie ma Ich już przy mnie od lat.....

  • ao.a

    Oceniono 6 razy 2

    U nas jedna babcia jeśli może to chętnie zajmuje się wnukami (najczęściej kiedy się nudzi). Druga zdziwiona, że wnuczek płacze na jej widok. O kontakty nie zabiega, zająć się rocznym dzieckiem nie potrafi po prostu. Ja też o te kontakty nie zabiegam bo to nie moja mama i widzę, że księżna nawet nie zadzwoni. Trudno. Dzieciom wystarcza jedna babcia za dwie, taka fajna :)

  • marika737

    0

    Moja mama i teściowa chcą się zajmować swoimi wnukami i wcale ich do tego namawiać, albo co gorsze zmuszać nie trzeba. Teściowa kupiła dla wnucząt grę E-motionz i dzieciaki potrafią długi czas w nią grać, także ciągle jakieś rozrywki mają.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX