1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mówimy dziecku: możesz zmienić świat na lepsze. "Trudno w to wierzyć, gdy ktoś ciągle słyszy, że ma siedzieć cicho"

Dorośli z jednej strony chcą, aby ich dziecko poznawało świat, a z drugiej strony wciąż je ograniczają, bojąc się, że coś mu się stanie. Zamiast tłumaczyć, zabraniają lub nakazują zrobienie różnych rzeczy. Są one wykonywane, ale czy dziecko wie, dlaczego? Z Joanną Szulc rozmawiam o tym, na czym naprawdę powinni skupić się rodzice.

Natalia Nocuń-Komorowska, eDziecko.pl: "Szczęśliwe dziecko to brudne dziecko" - to wiemy. Co jeszcze daje dziecku szczęście?

Joanna Szulc, mama, dziennikarka specjalizująca się w tematyce rozwoju i wychowania: Na ten temat można mówić bardzo długo, ale postaram się podać krótką wersję. Prócz tego, co oczywiste, czyli bezwarunkowej miłości, akceptacji, bliskości troskliwych rodziców, poczucia bezpieczeństwa, dzieciom potrzeba szacunku dla ich odrębności. Dziecko to osobny człowiek, który od samego początku ma swoje cechy temperamentu, upodobania, potrzeby - być może inne, niż mają rodzice. Ma też prawo poznawać świat na swój własny sposób, wyciągać własne wnioski, widzieć różne sprawy inaczej niż mama czy tata. Myślę, że to trudne, ale jednocześnie fascynujące zadanie dla rodziców: poznawać swoje dziecko, szanować jego odrębność, dawać mu poczucie, że jest w porządku takie, jakie jest.

Trzeba przy tym pamiętać, że mózg dziecka rozwija się stopniowo i nasza rola przy wspieraniu tego rozwoju się zmienia. Malutkie niemowlę jest od nas całkiem zależne, w rocznym maluchu budzi się potrzeba osiągnięcia niezależności i samodzielności. Cała sztuka w tym, by stopniowo uczyć dziecko życia w tak zwanej współzależności z innymi. Mówiąc prościej - dawania i brania, wspierania i szanowania, empatii dla siebie i dla innych. To zadanie na wiele lat, ma pomóc wyrosnąć dziecku na szczęśliwego dorosłego, odpowiedzialnego człowieka.

Zakazy i nakazy to coś dobrego?

- Malutkiemu dziecku musimy w prosty sposób powiedzieć, czego nie wolno mu robić i jest to dosłownie kilka kwestii - nie wsadzaj palców do gniazdka elektrycznego, nie wbiegaj na ulicę, nie ciągnij psa za ogon itp. Jeśli domowe otoczenie mądrze zorganizujemy i będziemy obserwować dziecko, to naprawdę rzadko będziemy zmuszeni do mówienia: "Nie! Zostaw! Nie ruszaj!". I bardzo dobrze, jeśli maluch będzie poznawać świat bez ciągłego upominania. Niestety dzieci często słyszą, że im czegoś nie wolno. Za często. Niepotrzebne zakazy odbierają chęć działania, mogą sprzyjać bezradności, wycofaniu. Pierwszy z nawyków przedstawionych w książce Seana Coveya* mówi: Bądź kowalem swojego losu. Działaj, próbuj, weź sprawy w swoje ręce. Dbaj o siebie i innych. Uwierz, że możesz zmieniać świat na lepsze.

Trudno w to wierzyć, gdy ktoś ciągle słyszy, że ma siedzieć cicho, nie przeszkadzać i niczego nie ruszać.  

Co do nakazów - osobiście jestem zdania, że nie działają. To znaczy mogą dawać złudzenie skuteczności. Powiedziałam dziecku, że ma natychmiast posprzątać pokój - i posprzątało. A jutro? A pojutrze? A jak dorośnie i wyjdzie z domu - też będę mu musiała nakazywać? Wolę co innego. Wolę pokazać dzieciom, że sprzątanie może być zabawą. Że w posprzątanym pokoju jest miło usiąść razem, wypić kakao i zagrać w ulubioną grę. Mogę też powiedzieć: "Chcę, żebyś posprzątał, bo przeszkadza mi, gdy twoje skarpetki leżą na podłodze".

Oduczać dorosłych czy uczyć dzieci?

- W każdej dziedzinie łatwiej jest uczyć dobrych nawyków niż oduczać złych. Łatwiej będzie komuś, kto od dzieciństwa przyzwyczaił się zdrowo jeść i regularnie się ruszać, niż komuś, kto po latach tłustego jedzenia i braku aktywności próbuje "wziąć się za siebie", zmienić dietę, schudnąć. To po prostu wymaga dużo więcej wysiłku. Dlatego zasadniczo tak - łatwiej uczyć dzieci niż oduczać dorosłych.

W kwestiach związanych z wychowaniem sprawa wygląda podobnie, choć jest bardziej złożona. Sensownie jest uczyć maluchy dobrych nawyków. Ale trzeba stale pamiętać, że dzieci rozwijają się w różnym tempie, mają różną wrażliwość, różne potrzeby. Pierwszy przykład z brzegu - chcemy, żeby nasze dziecko jak najwcześniej nauczyło się pływać i czuć swobodnie w wodzie. Świetny pomysł. Tylko może się okazać, że dziecko ma taką nadwrażliwość sensoryczną, że wyprawy na basen są dla niego nieprzyjemne, źle je znosi i wszystko kończy się płaczem. Albo ma skłonność do zapaleń uszu. Albo atopowe zapalenie skóry. W takiej sytuacji przecież nie będziemy działać na siłę. Lepiej będzie poczekać, aż maluch upora się ze swoimi ważnymi sprawami i na basen zacząć chodzić za kilka lat. A na razie częściej wychodzić na rower. Chcę przez to powiedzieć, że rodzice, którzy podążają za dzieckiem w jego rozwoju, starają się je zrozumieć i są elastyczni w planowaniu różnych zadań, będą wiedzieli, kiedy uczyć, a kiedy odczekać.

Jak to robić?

- Choćbyśmy się nie wiem jak starali wyjaśnić dziecku, jak należy w życiu postępować, ono tego nie przyswoi, jeśli nie zobaczy przykładu. Podstawą uczenia jest modelowanie - pokazywanie na własnym przykładzie, jak to się robi. Ale nie od wielkiego święta, tylko na co dzień. Jak nauczyć dziecko empatii? Okazując jemu i innym empatię. Jak nauczyć szacunku dla ludzi i zwierząt? Szanując ludzi i zwierzęta. Jeśli chcemy wpoić dziecku, że należy w życiu zarówno pracować, jak i odpoczywać, regenerować siły, dbać o dobre relacje, to nie możemy na okrągło siedzieć w komputerze albo telefonie.

Moje dzieci "nauczyły" mnie zdrowo gotować, czerpać radość z codziennych spacerów, wieczorami czytać, rozmawiać albo grać w planszówki. Nauczyły mnie - bo ja chciałam, żeby miały takie zdrowe nawyki, więc sama je musiałam wprowadzić.

Inna rzecz, która wydaje mi się bardzo ważna przy uczeniu czegokolwiek - spraw, by dziecko zainteresowało się tematem. Pokaż mu, że ważne jest dla ciebie jego zdanie. Daj mu swobodę i wybór, nie narzucaj własnych rozwiązań. Kiedy zainteresowałam się koncepcją siedmiu nawyków skutecznego działania Stephena Coveya, a potem ich dziecięcą wersją stworzoną przez Seana Coveya (syna), dużo rozmawiałam o tym z moimi córkami. Pytałam o ich zdanie. Szukałyśmy przykładów z życia, gdy postępowanie zgodne z siedmioma nawykami daje dobre efekty. To było nasze wspólne działanie, na partnerskich zasadach, z gotowością na różne punkty widzenia.

W siedmiu nawykach dużo uwagi poświęca się przekonaniu, że wszystko, co w życiu robimy, to w jakimś sensie nasz własny wybór. Zwraca się uwagę na to, by zamiast: "muszę zrobić" mówić: "chcę", "wybieram" albo chociaż: "zrobię". To świetny temat do rozmów z dziećmi, bo natychmiast pojawia się: "No, ale do szkoły to chodzę, bo muszę, wcale nie chcę". No to przyjrzyjmy się tej sprawie. Jak byłoby nie chodzić do szkoły? Jak to byłoby nie uczyć się niczego, nie dowiadywać, nie rozwijać? Czy chodzenie do szkoły przybliża jakoś wymarzoną wizję (np. zostania twórcą niesamowitych robotów albo gwiazdą piłki nożnej, która umie udzielać wywiadów po angielsku)?

Wiele godzin rozmów o tym, jakich dokonujemy w życiu wyborów, zaprowadziło mnie do sytuacji, w której mówiłam: "O nie, jeszcze muszę pozmywać", a córki odpowiadały: "Wcale nie musisz. To twój wybór. Robisz to, bo lubisz, jak jest czysto". I miały rację...

Siedem nawyków szczęśliwego dziecka - brzmi poważnie, a tak naprawdę nazywa to, co dobrze znamy. Mam rację?

- Siedem nawyków szczęśliwego dziecka opiera się na siedmiu nawykach skutecznego działania, czyli jednym z najbardziej znanych i popularnych programów rozwojowych na świecie. Autor tej metody sam mówił o sobie skromnie, że nic nowego nie wymyślił, jedynie przeczytał i zebrał to, co na temat szczęśliwego życia napisano od czasów Arystotelesa. Potem ułożył to według pewnej bardzo przemyślanej kolejności i obudował koncepcjami zaczerpniętymi z nauki opartej na dowodach naukowych. To jest jedno spojrzenie na ten program. Drugie jest takie, że do wszystkich punktów programu swobodnie można dobrać mnóstwo przysłów, ludowych mądrości i powiedzeń mądrych seniorów, którzy o życiu wiedzą już wszystko.

Tak, my to wszystko w sumie wiemy i znamy. Pytanie, czy stosujemy w praktyce? Czy uczymy tego dzieci? Czy pokazujemy im, jak żyć w równowadze, w dobrych relacjach z ludźmi, w poczuciu spełnienia i zaufania do świata?

Siedem nawyków zaczyna się od tego, by uwierzyć, że możemy wpływać na swój los. Potem uczymy się stawiać sobie cele i widzieć swoje życie w dalekiej perspektywie. Następnie trenujemy ustalanie priorytetów. Pomóc teraz koledze, czy pouczyć się do sprawdzianu? Obejrzeć film, czy wyspać się? Robić wszystko na ostatnią chwilę, czy z wyprzedzeniem? Jak się wtedy czujemy, co jest dla nas lepsze?

Kiedy już nauczymy się sami sobą zarządzać, dopiero wtedy przechodzimy do nawyków związanych z życiem społecznym. Negocjowanie, empatyczna komunikacja, tolerancja dla inności i czerpanie z różnorodności - to są trudne wyzwania i dla dzieci, i dla dorosłych.

Siódmy nawyk odnosi się do wszystkich innych i mówi o tym, że przy najlepszych intencjach nic dobrego w życiu nie zrobimy, jeśli nie będziemy mądrze dbać o swoje siły. Codziennie się regenerować - zarówno jeśli chodzi o ciało (sen, jedzenie, ruch), umysł (czytanie, rozmyślanie, dowiadywanie się nowych rzeczy), relacje (spotkania z przyjaciółmi, bliskość w rodzinie), jak i potrzeby duchowe (szukanie sensu, wyciszenie, modlitwa lub medytacja, czytanie poezji).

O tym, że powinniśmy znaleźć czas na "ostrzenie piły" mówił mi także Sean Covey. Tylko jak to zrobić?

- Codziennie. Uparcie. Celowo. Wpisać do grafiku zajęć. Regeneracja sił jest tak samo ważna jak szkoła, praca, zajęcia dodatkowe, sprzątanie, pomoc bliskim czy kontrolne wizyty u lekarza.

Rzeczywiście nie zwracamy na to na co dzień uwagi?

- Myślę, że o to warto zapytać czytelników. Czy na co dzień czują państwo, że wasze życie to wasz wybór i świadomie je kształtujecie? Czy macie zaplanowany następny tydzień, miesiąc, rok, czy wiecie, co chcecie robić za pięć lat? Czy umiecie odpoczywać, wysypiacie się, nie siedzicie w mediach społecznościowych podczas pracy? Ćwiczycie regularnie i dbacie o dietę? Czy umiecie znajdować takie rozwiązania konfliktów, w których obie strony czują się wygrane? Czy najpierw staracie się zrozumieć rozmówcę, zanim cokolwiek mu odpowiecie? Umiecie zrezygnować z dawania dobrych rad i gotowych rozwiązań? Dogadujecie się ze wszystkimi znajomymi, nie rezygnując z waszych przekonań? Czy lubicie, jak się wam do zespołu w pracy przydzieli nielubianego kolegę? Czy potraficie szefowi powiedzieć, że nie zrobicie jakiegoś zadania, bo ucierpiałoby na tym wasze życie rodzinne?

To, co robimy, jak żyjemy i reagujemy w trudnych sytuacjach, obserwują nasze dzieci. Tego właśnie się uczą. Możemy je uczyć, jakie zachowania im sprzyjają, a jakie szkodzą.

Dzieci, poznając bohaterów krainy Siedmiu Dębów poznają nawyki przydatne na całe życieDzieci, poznając bohaterów krainy Siedmiu Dębów poznają nawyki przydatne na całe życie materiały własne

Czy zasady opisane przez Seana Coveya można wykorzystywać jedynie w domu?

- To jest program, który pomaga żyć optymalnie dobrze. Wszędzie, gdzie jesteśmy. Uczy rozumienia siebie i innych. A ponieważ jesteśmy istotami społecznymi, skorzystamy z tej praktyki każdego dnia naszego życia.

Który nawyk jest najtrudniejszy do zrealizowania?

- Każdy bez wyjątku. To nie jest łatwa recepta. To jest zachęta do tego, by nad sobą pracować. Jednemu łatwiej będzie zrozumieć zasady negocjowania, drugi ma wyjątkowy dar empatycznego słuchania, więc niektóre nawyki mogą przychodzić łatwiej.

A taki, który jest absolutną podstawą?

- Wszystko zaczyna się od uwierzenia w siebie i swoją zdolność zmieniania życia. Bez tego nie ruszy się dalej. Oczywiście w wersji dla dzieci mówimy bardziej o zaakceptowaniu tego, kim się jest, jak się wygląda albo o tym, że zamiast czekać, aż ktoś nam podsunie jakieś zajęcie, możemy sami wymyślić własny sposób na nudę.

W opowieściach dla dzieci są proste historie i proste rozwiązania. Pomiędzy rozdziałami znajdziemy kącik dla rodziców z sugestiami, jak uczyć dziecko poszczególnych nawyków. Osobiście zachęcam także do poznania "dorosłej" wersji siedmiu nawyków, czy to w postaci książki, czy kursu szkoleniowego.

Szczęśliwe dziecko zmieni świat?

- Wierzę w to głęboko. Z dzieci wyrastają dorośli, którzy mogą siać albo dobro, albo zło. Mówi się o tym, że wiek XX, w którym wydarzyło się tak wiele strasznych wojen, zbrodni, był pokłosiem zimnego, opresyjnego, przemocowego stylu wychowywania w XIX wieku. Badania dowodzą, że ludzie wychowani w poczuciu akceptacji, szczęścia, bliskości, zaufania dużo rzadziej cierpią w przyszłości i dużo rzadziej krzywdzą innych. Każde szczęśliwe dziecko więcej to zysk dla społeczeństwa.

Myślę też o młodej Szwedce, szesnastoletniej Grecie Thunberg, która - sama jedna - uparła się protestować przeciw zmianom klimatu przed parlamentem w Sztokholmie, a teraz przemawia na światowych konferencjach, otwiera politykom oczy na problemy ekologii i ma realny wpływ na przyszłość naszej planety. Ktoś powiedziałby: "Co może jedno dziecko, na dodatek z zespołem Aspergera?". Jak się okazuje - bardzo dużo może.

*) "Siedem nawyków skutecznego działania" Stephana R. Coveya zmieniło życie wielu dorosłych. Sean Covey na metodzie ojca oparł "Siedem nawyków szczęśliwego dziecka", a - aby łatwiej było je przyswoić - zasady spisał w formie historii dla najmłodszych. Dzieci, poznając bohaterów i obserwując ich poczynania, zapoznają się z działaniami, które mogą mieć  wpływ na ich życie. Nawyki, o których mówią ojciec i syn, to:

  • Nawyk 1. Bądź kowalem swojego losu (Ja jestem mocą),
  • Nawyk 2. Zaczynając coś, określ sobie cel działania (Opracuj plan),
  • Nawyk 3. Najpierw najważniejsze (Najpierw praca, potem zabawa),
  • Nawyk 4. Przyjmij strategię wygrana-wygrana (Każdy może wygrać),
  • Nawyk 5. Staraj się najpierw zrozumieć, później być zrozumianym (Posłuchaj, zanim coś powiesz),
  • Nawyk 6. Synergia (W grupie raźniej),
  • Nawyk 7. Pamiętaj o ostrzeniu piły (Równowaga).

Pierwsze trzy nawyki mówią o tym, aby zacząć od siebie, kolejne trzy zachęcają do współpracy z innymi, a siódmy, aby pamiętać, żeby zadbać o siebie. Czy wprowadzenie tych siedmiu zasad w życie sprawi, że stanie się ono lepsze? Jak mówił mi dwa lata temu - gdy w Polsce debiutowała pierwsza część przygód bohaterów z krainy Siedmiu Dębów - Sean Covey: "Osiągnięcie szczęścia jest skomplikowane i nikt nie może tego zagwarantować. Jednak życie według siedmiu nawyków znacznie zwiększa szanse na bycie szczęśliwym". Całą rozmowę znajdziecie poniżej:

Więcej o:
Komentarze (21)
Mówimy dziecku: możesz zmienić świat na lepsze. "Trudno w to wierzyć, gdy ktoś ciągle słyszy, że ma siedzieć cicho"
Zaloguj się
  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 12 razy 8

    Zapraszam do pracy w szkole z 24- księżniczkami i księciuniami w jednej klasie gdzie 3/4 było jedynie skarmianych przez rodziców i pracę z takimi indywidualnościami i kontakty z ich rodzicielami.

  • kukla.adama

    Oceniono 13 razy 7

    A ta swoje. Cała idea wychowania opiera się na tym, że dzieciom nie wszystko da się wytłumaczyć i dlatego trzeba obowiązki egzekwować w inny sposób. Ba, wielu dorosłym nie sposób i dlatego istnieje aparat państwa. Bardzo nakazowy i zmuszający do wykonywania poleceń bez głębszej refleksji. Alternatywą jest brak wychowania i róbta, co chceta. Dzięki ale nie.

    Jak dziecko stanie na środku jezdni i patrzy na zbliżający się samochód to pani ekspertka urządza wykład z teorii ruchu drogowego czy bierze pacholę pod pachę i stawia na chodniku? I czy to oznacza brak szacunku dla dziecka? A chowanie Kreta w zamykanej szafce?

  • maras63

    Oceniono 6 razy 6

    I ta młoda Szwedka otwiera oczy politykom??????? Boże, skąd takich ekspertów bierzecie? z konkursów piękności (" i chcę by zapanował pokój na świecie")?

  • as-zalogowany

    Oceniono 4 razy 4

    Czytam komentarze pod artykułem i już wiem, dlaczego jesteśmy tak smutnym i homofobicznym krajem, dlaczego u nas ludzie nie uśmiechają się do siebie na ulicy, a ekspedientki w sklepie warczą na klientów itd...

  • saves

    Oceniono 2 razy 2

    Nawyk 1 - Jestem mocą.- W związku z tym zawsze mam rację, inni muszą mnie słuchać oraz bezdyskusyjnie godzić się na moje żądania.
    Nawyk 2 - Opracuj plan. - Jakoś to będzie.
    Nawyk 3 - BUHAHAHAHAHAHHA Jaka praca????
    Nawyk 4 - Zawsze wygrywam. Inni to przegrywy.
    Nawyk 5 - Po co kogokolwiek słuchać, skoro ja zawsze mam rację?
    Nawyk 6 - W grupie raźniej. Oczywiście jeśli wykonują moje polecenia.
    Nawyk 7 - Równowaga. Po kilku piwach trudno ją złapać.
    Tak są wychowywane dzisiaj dzieci. Zero szacunku, egoizm i "liczę się tylko ja". Nie ma miejsca na empatię, bo takich zadeptują w wyścigu szczurów. Przecież madki i tateły nie mogą pozwolić, by ich dzieci w przyszłości piastowały stanowiska niższe niż dyrektorskie.

  • wiesiek_cebertowicz

    Oceniono 8 razy 2

    Jak posprząta, potem znów i tak przez 10 lat, to sie przyzwyczai, a nawet przyjmie to za oczywistość i konieczność. A na starość bedzie wdzięczne i zorganizowane. Tak zbudowano Szwajcarię i inne porzadne kraje.

  • gzesiolek

    Oceniono 1 raz 1

    Naprawdę? Tłoczenie prawdy objawionej przez jakiegoś guru samomotywacji dla domokrążców już dzieciom... Znam osoby które świecą sukcesy dzięki tym technikom, ale niestety znam i takich co skończyli swoje życie nie mogąc sprostać swym własnym oczekiwaniom, planom, obligatoryjnym sukcesom.. Dziecko ma mieć dzieciństwo i czuwajacych rodziców... a nie zasady dla korposzczurkow...

  • boo-boo

    Oceniono 3 razy 1

    Mama-dziennikarka. Czyli kolejna specjalistka z doopy wzięta.

  • adashofman1

    Oceniono 1 raz 1

    Niestety ale nie każdego można przekonać, ponieważ większość ludzi niestety ale nie myśli zbyt długofalowo o konsekwencjach swoich działań. Wśród pełnoletnich osób może 20 proc. staje się ludźmi dorosłymi, reszta to wieczne dzieci które trzeba natychmiast ukarać jeżeli chcemy aby żyły wg jakiś reguł.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX