1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Zakupy na zapas - dlaczego wielu je robi? "A cóż to jest 20 litrów mleka, jak jest w dobrej cenie"

Wydawać by się mogło, że w czasach, kiedy sklepowe półki uginają się pod nadmiarem produktów, nie potrzebujemy gromadzić rzeczy na zapas. Jak się jednak okazuje, chomikowanie to nie taka rzadka praktyka. Dlaczego to robimy?

Kupujemy w osiedlowych sklepikach i na bazarkach tylko tyle, ile potrzebujemy? Chociaż sprzedaż w sklepach małoformatowych z roku na rok rośnie, to większe zakupy robimy zazwyczaj w hipermarketach. A tam nie zawsze kupujemy jedynie to, czego w danym momencie nam brakuje.

Na naszym forum toczy się dyskusja o zakupach na zapas. "Mam bzika/manię, że zaraz po wypłacie kupuję rzeczy, które już mam w domu w dużej ilości, np. olej, mleko, cukier, kawa, mąka, ryż, kasze, jedzenie dla psa.

I tak np. mam 20 litrów mleka w domu, 200 tabletek do zmywarki, osiem kilogramów mąki, kilka butelek płynu do prania. Podliczyłam, że to kupa zamrożonej kasy, a będę tego używać miesiącami

- wylicza autorka wątku. I dopytuje: "Robicie duże zakupy np. raz w tygodniu? Gromadzicie takie zapasy?".

Zakupy na zapas? Nic niecodziennego

Chomikowanie różnych produktów wcale nie należy do rzadkości. Gromadzimy głównie suche produkty (mąka, cukier, kasza, makaron), a także te, które regularnie zużywamy - olej, mleko czy przeciery pomidorowe.

"Ja robię często zakupy na zapas. Czasem zastanawiam się, czy to nie objaw jakiejś choroby. Na zapas staram się mieć rzeczy markowe, których nie kupię w pobliskim sklepie" - czytamy w jednym z komentarzy.

Do koszyka wkładamy też zapasy ulubionych produktów, których dawno nie widzieliśmy w sklepie albo rzeczy, które wydaje nam się, że wykorzystamy (bo np. w głowie ułożyliśmy jakiś jadłospis).

Kupuję, bo szybko znika

Często kupujemy więcej niż jedno opakowanie nie dlatego, żeby mieć żelazny zapas, ale dlatego, że tyle na bieżąco wykorzystujemy.

A cóż to jest 20 litrów mleka, jak jest w dobrej cenie, a razem z mężem/partnerem pijesz kilka kaw dziennie

- twierdzi jedna z osób, które wypowiadają się w wątku.

"Osiem kilogramów mąki to też nie oszałamiająca ilość, jeśli się piecze ciasta/pizze/chleb/bułki. Ja zazwyczaj mam ok. 12 litrów mleka, jak promocja, i mąkę pięć kilogramów, dalachowską, a do tego mąka razowa, żytnia, kukurydziana, ryżowa, orkiszowa i chlebowa" - zaznacza jedna z komentatorek. 

Jeśli wszyscy domownicy jedzą na śniadanie owsiankę, to warto mieć ją zawsze pod ręką. Podobnie z mlekiem czy herbatą. Można to kupić "pod domem"? Nie zawsze. Zazwyczaj bywa tak, że to, co najbardziej lubimy, kończy się w najmniej odpowiednim momencie - gdy akurat wszystkie sklepy są zamknięte. W dzisiejszych czasach rzadko pukamy do sąsiada z prośbą o "szklankę cukru".

Okazja czyni chomika

Zakupy na zapas robimy, często tego nie planując. Jesteśmy w sklepie i akurat jest promocja. I siup! Kilogramy mąki, puszki tuńczyka, paczki makaronów lądują w koszyku. Większe opakowania, jeden plus jeden gratis, przy zakupie dwóch kilogramów trzeci za jeden grosz... Możliwości jest dużo. Do tego dochodzą obniżki cen. Gdy widzimy, że coś, czego używamy (dziecięce pieluchy, kostki do zmywarki), jest w dobrej cenie, kupujemy tego tyle, że wystarczy nam na kilka miesięcy.

Zapasy... czyli co?

Warto zaznaczyć, że kupowanie na zapas nie zawsze znaczy to samo. Jeden sięgnie po całą zgrzewkę, inny włoży do koszyka jedynie jeden karton więcej. "U mnie zapas to jedno opakowanie oprócz tego otwartego - to jeśli chodzi o spożywkę" - wskazuje komentatorka.

Takie rozwiązanie wydaje się mieć najwięcej sensu. Kupujemy tyle, by uniknąć przykrych niespodzianek (gdy potrzebny produkt niespodziewanie się skończy), a nie mamy tak dużo zapasów, że przestajemy panować nad tym, co mamy i do kiedy jest ważne.

"Widziałam kiedyś spiżarnię u mojej koleżanki, gdzie wszystko było na tuziny, zgrzewki, palety... I głowę dam, że spodnie warstwy tego naboju, mogącego wykarmić załogę oblężonej twierdzy, były już mocno przeterminowane" - zdradza jedna z komentujących.

Wszystko jest dostępne od ręki

Nie wszyscy decydują się jednak na zakupy na zapas. Nie robią tego, bo nie wykorzystują takich ilości produktów, nie mają gdzie przechowywać rzeczy, boją się, że to, co kupili, najzwyczajniej w świecie się zmarnuje. Przeterminuje się, dopadną to mole spożywcze lub, jak będzie potrzebne, zapomną, że kupili to kilka miesięcy temu i... wpiszą na listę zakupów. Lepiej więc kupować potrzebne produkty na bieżąco, szczególnie że zazwyczaj wszystko znajdziemy w sklepie w pobliżu domu.

Nie mam zapasów spożywczych, bo nie widzę sensu kupowania mąki, oleju czy mleka na zapas, gdy wszystko jest dostępne w każdym sklepie od ręki i właściwie stale jest gdzieś w promocji

- zauważa jedna z komentujących.

"Nie robię zapasów mąk, makaronów, bo kiedyś przyniosłam mole spożywcze i musiałam wszystko wyrzucić" - dodaje.

Inna komentująca zaznacza, że nie kupuje na zapas, bo nie ma gdzie tego trzymać. Jej zdaniem takie chomikowanie różnych produktów może mieć sens, gdy w pobliżu nie ma sklepu, a każde zakupy to wielka wyprawa.

"W mieście i w mieszkaniu - nie widzę potrzeby odciążania sklepów z magazynowania towarów. I tak się muszę nagimnastykować, jak mąż mi wróci z bonusowymi produktami z promocji 'dwa w cenie jednego'" - pisze.

Co na to ekspert?

Dlaczego kupujemy na zapas? Dr Marta Majorczyk, wykładowca akademicki oraz doradca rodziny z poradni psychologiczno-pedagogicznej przy Uniwersytecie SWPS, mówi o czterech czynnikach, które wypływają na zachowania konsumenckie w zakresie kupowania.

Czynniki społeczne i kulturowe

Robimy zapasy żywności, bo to taki rytuał "przedświąteczny", bo tak robią inni. W konsumpcji człowiek kieruje się instynktem stadnym, najważniejszymi regułami społecznymi, które są przykładem pierwotnych mechanizmów plemiennych. Zachowuj się tak, jak wszyscy wokół. Zbytnio nie różnimy się od praczłowieka, który wychodził na polowanie czy zbierał na zapas wszystko to, co do zbierania się nadawało, a pozwalało zaspokoić potrzebę jedzenia czy poczucie bezpieczeństwa żywnościowego.

Czynniki psychologiczne i osobiste

Zapas żywności traktujemy jako ubezpieczenie na trudne sytuacje:

  • gdy mamy zapas żywności, nie martwimy się tym, że sklepy w niedziele i święta są zamknięte, a my nie mamy co jeść,
  • jeśli czegoś mi brakuje, nie muszę iść do sklepu, by to kupić (czasem jest to droższe w lokalnym sklepie), wystarczy, że sięgnę do szafki z zapasami, które były kupione za cenę dyskontową,
  • jesteśmy przygotowani na ewentualny kryzys żywnościowy czy kataklizmy (powódź, skażenie chemiczne, zdarzenie radiacyjne, ataki terrorystyczne itp.).

- Niektóre osoby robią zapas żywności, bo liczy się dla nich cena produktu - wskazuje dr Majorczyk. - Na przykład cena truskawek w sezonie jest zdecydowanie niższa niż cena truskawek po sezonie. Tu już mamy do czynienia z konkretnymi oszczędnościami. Wszelkiego rodzaju promocje typu "ostatnie sztuki", specjalne okazje, wielopaki wykorzystywane przez handlowców działają na nasz układ nagrody i przyjemności.

Kupujemy na zapas, bo zaspokajamy nasze naturalne popędy? Jeśli tylko nasz dom nie przypomina wielkiego magazynu, nie mamy się o co martwić.

Kupujecie na zapas? A może w waszym koszyku znajduje się tylko to, co w danej chwili jest wam potrzebne? Napiszcie na edziecko@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (38)
Zakupy na zapas - dlaczego wielu je robi? "A cóż to jest 20 litrów mleka, jak jest w dobrej cenie"
Zaloguj się
  • lola558

    Oceniono 50 razy 46

    A nie przyszlo wam do glowy, ze ludzie po prostu kupuja na zapas bo nie chce im sie co trzy dni siedziec w markecie i stac godzine w kolejkach? Zakupy typu maka olej mozna zrobic raz na miesiac i w lokalnym sklepie dokupic warzywa, owoce, pieczywo. Pracujac od poniedzialku do piatku po 10 godzin dziennie mam jeszcze leciec codziennie po jeden produkt, bo nie mam zapasu? Albo co gorsza spedzic sobote w supermarkecie jak robi to kazda polska rodzina? Dla niektorych ludzi zakupy spozywcze nie sa forma rozrywki i rozwoju kulturalnego, a po prostu zakupami...

  • xorock

    Oceniono 22 razy 20

    Ja kupuję na zapas głównie makarony, kasze, ryż, pakowane przyprawy. Staram się mieć minimum jedno otwarte opakowanie plus jedno całe. Cukru mam 14kg jeszcze - przyda sie do przetworów a latem za 1.49 raczej nie kupię. Nie ma nic bardziej wkurzającego niż brak czegoś gdy jestem w połowie gotowania. Nie widzę w tym nic złego jeśli nic się nie marnuje. Gorzej jak ludzie kupują np kilo szynki a potem połowa trafia do kosza. Inna sprawa że gdyby nastąpił jakiś stan wyjątkowy (nawet przewrót wojskowy) to przez jakiś czas jestem niezależny.

  • 64stasiek

    Oceniono 13 razy 11

    co za durny artykuł o niczym! Kupuję, bo nie chce mi się ciągle łazić do sklepu. Ważne, by termin przydatności był odległy. Ale płodzić o tym elaborat? Może jeszcze doktoryzować się w temacie!

  • vomiting_frog

    Oceniono 5 razy 5

    Robienie zapasów to nic złego to raz.
    Dwa przed wojną były co do tego oficjalne wytyczne ministerstwa.
    Trzy jeśli produkt nie ma daty ważności np jest to jednorazowa maszynka do golenia ja mam je gdzie trzymać to nic się nie stanie nawet jak kupie ich 100 bo pewnie i tak zużyje natomiast za jakiś czas jak się skończą to zdziwię się ze nagle są dwa razy droższe.
    Posiadanie zapasu produktów żywnościowych to też nic złego pod warunkiem ze zapewnimy im odpowiednią rotacje. Po prostu kupujemy nie jak się skończy ale jak otwieramy ostatnie opakowanie dzięki takiemu systemowi nie straszna nam niedziela nie handlowa i nie biegamy po sąsiadach pożyczyć. soli czy cukru.
    Po piąte jak robimy większe zakupy opłaca się jechać tam gdzie jest taniej po litr oleju nie pojadę kupie lokalnie.

  • Szymon Głowacki

    Oceniono 7 razy 5

    Wszystko jest dla ludzi. Nie ważne, czy "na zapas" kupujemy więcej o 1 karton, czy o dwie zgrzewki. Ważne, żeby nasz partner/małżonek dobrze się czuł z naszymi nawykami.
    Do mnie mąż również mówi: "po co, jeszcze jest, a jak zabraknie, to od ręki się kupi". Potem wreszcie brakuje, i co? I nie ma komu/gdzie/kiedy kupić. W kontekście cukru, mąki, a nawet pasty do zębów czy srajtaśmy to jest NAPRAWDĘ uciążliwe. I to wtedy ja muszę się głowic, jak temu zaradzić, a odpowiedzialnych za powstałą sytuację oczywiście nima... Stąd wiem, że zapasy bywają konieczne.

    No i jeżeli się nie kupi 24 mlek po 1,39 w promocji, to potem te same mleka kupię po 1,99. Przecież mniej mleka nie wypiję! A wydam na nie o wiele więcej...

    Prawdą natomiast jest, że, mając większe zapasy, zużywa się więcej, bo "tyle tego jest, trzeba szybciej zjadać / zużywać"...

  • critto

    Oceniono 11 razy 5

    Robienie rozsądnych i przemyślanych zapasów jest elementem mojego modelu zakupowego od dawna. Większości rzeczy nie kupuję w osiedlowych sklepach, bo po co przepłacać? Raz na półtora tygodnia albo nawet dwa tygodnie robię duże zakupy w markecie, jadę do niego samochodem. Zawsze mam listę zakupów do zrobienia. Intensywnie korzystam z promocji, dzięki czemu masło kupuję poniżej 4 zł za kostkę, a nie 6 czy 7 zł. Rzeczy wymagające lodówki po prostu zamrażam mam dużą lodówkę i jeszcze osobną zamrażarkę. Nic się nie marnuje. Obiady też przeważnie robię na kilka dni, no. w niedzielę pieczemy mięso ia potem przez kilka dni odgrzewamy je w mikrofali. Polecamy taki model każdemu, zapewnia święty spokój i spore oszczędności, a drogie małe sklepy niech się idą bujać ze swoimi cenami.

  • Oceniono 7 razy 3

    Czy naprawde juz expert potrzebny jest do tego , ogarnijcie sie , jakie zarobki ma taki expert no przeciez nie free , dajcie ta kase ludziom w potrzebie a nie jakies nowe zawody powstaja od bolu dopy..

  • misiek12321

    Oceniono 5 razy 3

    Pracując od pon do piątku robię zakupy raz w tygodniu w czwartek wieczorem by wystarczyło na cały tydzień. Na zakupach jest lista. Jest to w pewien sposób robienie zakupów na zapas ale dla mnie zakupy to średnia przyjemność, robię bo muszę. Na szczęście dla mnie, takich jak ja jest mało. Większość robi zakupy bo chyba lubi albo nie jest świadoma że czas można spędzić inaczej niż w kościele czy markecie :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX