1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Zawód psychologa w Polsce? Ekspertka: "Każdy dzisiaj może nazwać się psychologiem. Wystarczy założyć działalność, otworzyć gabinet, wywiesić szyld"

Słyszałam o takiej sytuacji, kiedy rodzice poszli do kogoś, kto się mianował terapeutą dziecięcym. Okazało się, że jest to osoba, która ma średnie wykształcenie, skończyła kurs psychologiczny, założyła działalność i uznała, że będzie pomagać dzieciom - mówi Katarzyna Sarnicka, psycholog kliniczny i wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów (OZZP).

Joanna Biszewska, eDziecko: Psychologiem może nazwać się każdy?

Katarzyna Sarnicka: - W pewnym sensie jest to prawda. Ustawa o zawodzie psychologa nie funkcjonuje, nie ma rejestru psychologów ani prawa wykonywania zawodu. Zdarza się, że tzw. "usługi psychologiczne" w prywatnych gabinetach oferują osoby bez studiów. Kłopot w tym, że pacjent nie ma ani gdzie zweryfikować kwalifikacji osoby, która nazywa się psychologiem, ani komu się poskarżyć. Brak rejestru sprawia, że nie można sprawdzić, czy dana osoba jest psychologiem, czy tylko go udaje. Nie istnieją Izby Psychologiczne, które mogłyby kontrolować listę psychologów.

Czyli nie ma czegoś takiego jak ochrona zawodu psychologa?

- Formalnie nie ma ochrony tytułu zawodowego psychologa. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma wznowić prace nad ustawą o zawodzie psychologa, która obecnie jest martwa. Czy tak będzie, to się okaże. Mam taką głęboką nadzieję, że prace nad ustawą już wkrótce zostaną rozpoczęte.

Udając się do psychologa dziecięcego, tak naprawdę nie mamy pewności, kto zajmie się naszym dzieckiem?

- Nie ma takiej pewności, ponieważ ustawa, która regulowałaby prawo wykonywania zawodu psychologa, nie funkcjonuje w praktyce.

W tej chwili najpewniej udać się do jednej z poradni psychologiczno-pedagogicznych, która jest finansowa przez MEN. To miejsca, w których dyrektorzy - gdy zatrudniają pracowników - przeprowadzają weryfikację. Sprawdzają, czy jest to osoba z dyplomem, czy ma uprawnienia pedagogiczne. Można zatem założyć, że skoro ktoś pracuje w poradni, to ma odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie w pracy z dziećmi. Poradnie obejmują wszystkie dzieci w wieku oświatowym, czyli co najmniej od trzeciego roku życia. Są jeszcze ośrodki wczesnej interwencji, tam też można się udać, bo jest największe prawdopodobieństwo, że nie pracują tam ludzie z przypadku. 

Rodzice dostają sygnał od wychowawcy, że z jakichś powodów warto zgłosić się z dzieckiem do psychologa. W poradni najbliższy termin za dwa miesiące. Rodzina nie chce czekać, szuka w Internecie adresów prywatnych gabinetów psychologów dziecięcych.

- To prawda, są bardzo długie kolejki. Jeśli chodzi np. o diagnozę zaburzeń ze spektrum autyzmu w ramach NFZ, to trzeba ustawić się w kolejce i czekać kilka miesięcy na swój termin. Rodzice, którzy nie mogą czekać, są zdani na usługi prywatne. A wchodząc w rynek usług prywatnych, trzeba być czujnym, ponieważ nie wiemy, kto będzie diagnozował dziecko.

I możemy trafić do kogoś, kto po szkole średniej zrobił roczną szkołę policealną w trybie zaocznym.

- Z powodu braku uregulowań prawnych ciężko jest odnaleźć drogowskaz na rynku usług psychologicznych. Niestety są takie prywatne placówki, które reklamują się, że dają tytuł psychologa wychowawczego. Taka osoba może założyć gabinet, będzie się tytułować psychologiem. Chciałabym, aby tego typu szkoły nie wprowadzały swoich studentów w błąd, że dają jakiekolwiek uprawnienia bez ukończenia pięcioletnich studiów psychologicznych.

Należałoby zatem wejść do gabinetu psychologa i na pierwszej konsultacji poprosić o okazanie dyplomu ukończenia studiów psychologicznych i specjalizacji.

- Podstawą jest, aby osoba, do której trafiamy z dzieckiem na konsultację, miała ukończone pięcioletnie studia psychologiczne. Ważne, aby dysponowała doświadczeniem w pracy z dziećmi i młodzieżą. Należy zwrócić uwagę na dodatkowe kursy, szkolenia nastawione na pracę z dziećmi, a także takie kwalifikacje, jak dyplom ze specjalizacji psychologii klinicznej dzieci i młodzieży, kurs psychoterapii trwający cztery lata atestowany przez PTP [Polskie Towarzystwo Psychologiczne - przyp. red.].

Nie każdy z nas ma taką śmiałość, aby "na dzień dobry" egzekwować okazanie wszystkich dyplomów. Takie zachowanie już na samym początku buduje relację bez zaufania.

- Na pewno jest to niezręczne i mało komfortowe. To tak, jakbyśmy poszli z dzieckiem do pediatry i prosili, aby pokazał nam dyplom specjalizacji. Jest coś takiego, że chcemy sobie wzajemnie ufać. Dlatego uważam, że potrzebujemy ustawy, która jasno formułuje, kto miałby prawo wykonywania zawodu psychologa.

Gdyby w Polsce były rejestry psychologów, byłoby łatwiej wszystkim osobom, które potrzebują ich pomocy.

- Wówczas byłoby to jasne i oczywiste, że trafiamy do osoby, która na pewno jest psychologiem i ma uprawienia do wykonywania zawodu. Byłyby rejestry i każdy, kto miałby wątpliwości, mógłby sprawdzić w rejestrze, czy osoba, której np. powierzamy dziecko pod opiekę psychologiczną, ma ku temu kwalifikacje. Moglibyśmy przeczytać, czy ma specjalizacje, szkolenia psychoterapeutyczne, np. uprawniające do pracy z dziećmi. To oznaczałoby bezpieczeństwo dla dzieci i młodzieży, a także dla rodziców, bo samo nadanie prawa wykonywania zawodu psychologa byłoby weryfikacją kwalifikacji i uprawnień.

Jaki jest w Polsce obszar terapii niefachowej?

- Każdy dzisiaj może nazwać się psychologiem czy terapeutą. Wystarczy założyć działalność gospodarczą, otworzyć gabinet, wywiesić szyld. Słyszałam o takiej sytuacji, kiedy rodzice mieli problemy z dzieckiem, poszli do terapeuty dziecięcego i okazało się, że jest to osoba, która ma średnie wykształcenie, skończyła jedynie kurs psychologiczny, nazwała się terapeutą dziecięcym, założyła działalność i uznała, że będzie pomagać dzieciom. Nie była ani psychologiem, ani profesjonalnym psychoterapeutą. Zdarza się, że ktoś się podszywa pod psychologa, a nim nie jest.

Niektórzy psychologowie zrzeszają się w towarzystwach. Może - póki nie ma ustawy - warto tam poprosić o rekomendacje?

- Można próbować i dowiadywać się, czy ktoś jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Aby tam przynależeć, należy przejść weryfikację. Polskie Towarzystwo Psychologiczne rekomenduje również psychologów na swojej stronie. Jednak nie ma obowiązku przynależenia do żadnego towarzystwa, to jest dobrowolne. Gdyby był samorząd, izby psychologiczne na wzór tych lekarskich, wówczas wszystko byłoby jasne.

Dlaczego to jest takie ważne, aby udać się z dzieckiem do kompetentnej osoby? Co, jeśli trafimy do kogoś, kto ma dobre chęci, ale zabrakło kwalifikacji i doświadczenia?

- Dziecko może zostać źle zdiagnozowane, a to ma wpływ na dalsze postępowanie i tryb leczenia. Znam przypadek, kiedy u dziecka rozpoznano upośledzenie umysłowe, otrzymało ono skierowane do szkoły specjalnej. Upośledzenie rozpoznaje się na podstawie badań psychologicznych, testu inteligencji. Akurat w dniu badania dziecko źle się czuło, było zdenerwowane, wylęknione. Zabrakło osoby kompetentnej, która zauważyłaby, że dziecko jest o wiele zdolniejsze, a jego iloraz inteligencji o wiele wyższy niż to wyszło w badaniu testowym.

Ważne, aby w trakcie diagnozy psychologicznej być bardzo ostrożnym, ponieważ ma to wpływ na całe dalsze życie dziecka. W poradniach psychologiczno-pedagogicznych badania w kierunku upośledzenia umysłowego muszą być powtarzane, aby sprawdzić, czy jednak nie zaszła pomyłka.

GETTY IMAGES

Na co zwracać uwagę podczas pierwszej wizyty u psychologa dziecięcego?

- Na pewno na atmosferę - czy jest zapewnione poczucie intymności i bezpieczeństwa. Psycholog powinien się przedstawić, ale nie na zasadzie jakiejś długiej autoprezentacji, bo czas zaplanowany na wizytę powinien zostać poświęcony dziecku. Od rodziców należy zebrać dokładny wywiad, wskazana jest indywidualna rozmowa z dzieckiem, na osobności, jeżeli będzie to możliwe lub też nawiązanie z nim kontaktu poprzez zabawę (wszystko zależy od wieku dziecka). Psycholog po konsultacji wskazuje, jakie należy podjąć dalsze działania diagnostyczno-terapeutyczne. Wszystko zależy od tego, z jakim problemem zgłaszają się rodzice.

Co zrobić z taką sytuacją, kiedy np. psycholog z gabinetu prywatnego, po dwóch, trzech wizytach dziecka sugeruje rodzicom, że dziecko ma np. zaburzenia ze spektrum autyzmu?

- Jeżeli dziecko nie mówi, nie nawiązuje kontaktu wzrokowego czy ujawnia inne niepokojące zachowania, rodzice to wychwytują stosunkowo wcześnie i zaczynają szukać pomocy, często w ośrodkach wczesnej interwencji. Diagnoza u dziecka z podejrzeniem zaburzeń ze spektrum autyzmu powinna być przede wszystkim wieloetapowa, a według ostatnich zaleceń wskazane jest, aby dziecko było diagnozowane przez zespół nawet pięcioosobowy. Zaufane fundacje, które zajmują się osobami ze spektrum autyzmu, organizują np. wyjazdy diagnostyczne. Wyjeżdżają rodzice, dziecko, zespół psychologów, lekarz psychiatra. Dziecko podczas wyjazdu jest obserwowane w różnych życiowych sytuacjach. Zalecam, by zwrócić uwagę na to, aby jakakolwiek próba diagnozy dziecka z takim podejrzeniem była wieloetapowym wynikiem pracy zespołu.

Opinia jednego psychologa nie musi być zatem wiążąca?

- Uważam, że zawsze warto zaczerpnąć opinii drugiego psychologa, udać się do innego specjalisty, jeżeli mamy wątpliwości. W poradniach psychologiczno-pedagogicznych, przy bardziej skomplikowanych diagnozach wymaganych jest kilka wizyt, badanie dla pewności jest powtarzane.

***

Mgr Katarzyna Sarnicka jest psychologiem klinicznym, a także wiceprzewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów (OZZP)

Od redakcji:

Psychologiem jest osoba po pięciu latach studiów i z tytułem magistra psychologii. Z kolei specjalista psycholog kliniczny tytuł uzyskuje po czteroletniej specjalizacji zakończonej egzaminem państwowym, specjalizację także robi się po studiach psychologicznych. Również psychoterapeuta kształci się co najmniej dziesięć lat - po studiach odbywa całościowe czteroletnie szkolenie, następnie pracuje pod superwizją, aby zdać egzamin i uzyskać certyfikat.

Zawód psychologa nie ma prawnych regulacji. Obowiązująca ustawa o zawodzie psychologa z 2006 r. jest martwa. Nie wprowadzono żadnych rozporządzeń do ustawy, a więc nie powstał samorząd, który mógłby kontrolować listę psychologów. Obecnie żaden psycholog w Polsce nie ma prawa wykonywania zawodu, nie ma też rejestru, w którym można sprawdzić, czy dana osoba naprawdę jest psychologiem, czy tylko go udaje. To ma się zmienić. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w odpowiedzi na apele działaczy z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów, podjęło inicjatywę legislacyjną w sprawie ustawy. Nowa ustawa powinna przede wszystkim zawierać rozporządzenia, które będą regulować zawód psychologa w każdym obszarze i sektorze, w którym pracują psychologowie, a także regulować, kto mógłby wnioskować o prawo wykonywania zawodu psychologa. Więcej informacji na ten temat szukaj w postach na profilu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów, a także na stronie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów.

Powinno cię również zainteresować:

Coraz więcej polskich dzieci ma problemy psychiczne. Pomysł rządu: psycholog w każdej szkole i terapie rodzin

Dajesz w gniewie klapsy? Psycholog: 'Niszczysz to, co robisz dobrze'. 13 metod panowania nad złością

Więcej o:
Komentarze (67)
Zawód psychologa w Polsce? Ekspertka: "Każdy dzisiaj może nazwać się psychologiem. Wystarczy założyć działalność, otworzyć gabinet, wywiesić szyld"
Zaloguj się
  • ogrodniczka74

    Oceniono 28 razy 10

    Dyplom ukończenia studiów nie świadczy o profesjonalizmie. Niestety byłam z dzieckiem u "prawdziwego" psychologa i dostałam zero pomocy, od znajomych słyszałam wiele takich historii. Najciekawsza była taka, że pani psycholog opowiadała rodzicom o swoich problemach z dorastającą córką..... Są to studia często wybierane przez osoby nie mające innego pomysłu na życie, łatwo je ukończyć nic nie umiejąc.

  • samawsnach

    Oceniono 11 razy 5

    Terapii nie prowadzi psycholog, tylko psychoterapeuta, a żeby nim być nie trzeba skończyć studiów psychologicznych. Sugerowanie tego w swojej wypowiedzi wprowadza w błąd. Ścieżka szkoleń psychoterapeutycznych jest dłuższa niż studia i wymaga więcej zaangażowania i dojrzałości. Zdecydowanie to, na co warto zwrócić uwagę to ukończone szkoły, szkolenia i doświadczenie zawodowe terapeuty, ale ograniczanie tego do ukończenia psychologii to jakieś nieporozumienie. Inaczej jest oczywiście z diagnozą, tu są wymagane studia psychologiczne.

  • pawel_zet

    Oceniono 51 razy 5

    Większość tego artykułu to mantra, że prawdziwy psycholog powinien mieć dyplom 5-letnich studiów psychologicznych. O ile pamiętam, na studia te w mojej szkole średniej wybierały się różne egzaltowane dziewczyny, które nie chciały uczyć się matematyki. Sama psychologia jest - moim zdaniem (jestem filozofem, niegdyś zajmowałem się metodyką nauk społecznych, teraz ze względu na zarobki przerzuciłem się na nowe technologie) - pseudonauką. Warsztat metodologiczny jest niezwykle słaby, odstający od typowych nauk przyrodnicznych, nawet socjologowie mają lepszy warsztat, choć i u nich obserwuję niepokojący wstręt do statystyki i metod numerycznych. Do tego fałszowanie wyników badań ma charakter niemal masowy. Przy czym mówimy tutaj o psychologii, bo jeżeli chodzi o psychoterapię najważniejsza jest zwykła ludzka empatia, a tego studia pięcioletnie na uniwersytecie nie dadzą. Lepszy do rozmowy o życiu empatyczny facet po zawodówce niż zimy, wyrachowany psycholog z dyplomem i kasą fiskalną.
    Z tych powodów w psychologii funkcjonuje wiele zwalczających się szkół, których poglądy są w wielu punktach przeciwstawne. Gdyby psychologia potrafiła badać rzeczywistość, to szkół by nie było, bo sporne punkty zostałyby w toku badań wyjaśnione. Obecność szkół w jakiejś tzw. nauce świadczy o jej niskim poziomie badawczym.
    Dla osób szukających pomocy dla dziecka moja rada jest taka, by pójść przede wszystkim do psychiatry. Raczej będzie człowiekiem wyższej klasy niż typowy psycholog. Jeżeli chodzi o poważniejsze problemy psychiczne, to i tak najpewniej nie obędzie się bez obserwacji klinicznej w szpitalu. Oczywiście nie każdy psychiatra jest dobry, są typy kompletnie pozbawione empatii jak ten tam skazany niedawno kolega kklement z Milicza, ale tutaj już możemy liczyć na jakiś tam profesjonalny background.
    Podsumowując, artykuł jest do bani. Do psychologów nie ma sensu chodzić, żadnych. Co do psychoterapii lepiej kierować się opiniami w necie niż dyplomami i członkostwami. Psychiatrów też sprawdzać w sieci. A co do psychologii, to nie rozumiem, co ta pseudonauka robi jeszcze na uniwersytetach. Może niedługo będziemy mieli studia ze świecowania uszu? Za dużo pieniędzy ma to nasze państwo?

  • kkorzempa

    Oceniono 4 razy 4

    Ustawa nie działa? To zależy. Jeśli ktoś chce pracować w szkole, szpitalu, czy państwowej poradni to musi mieć formalne kwalifikacje i jego praca podlega kontroli. Natomiast na fali zdziczałej deregulacji wszystkiego w praktyce zniesiono takie wymogi wobec osób prowadzących prywatną działalność. Bo niby niewidzialna ręka rynku miała wszystkim... zrobić dobrze. Oczywiście okazało się to bzdurą. Mamy prężnie działające gabinety terapeutyczne prowadzone przez osoby, które nigdy w życiu nie skończyły ŻADNYCH studiów. Są zatem czasami niezwykle uzdolnionymi oszustami, wręcz urodzonymi szarlatanami. Przy pewnym niekorzystnym zbiegu okoliczności ich działalność może komuś wyrządzić szkodę. No cóż. Jest to zgodne z obowiązującym przez 30 lat paradygmatem "wygaszania Państwa" i eliminowania jego wpływu na rynek. Wszystko jest legalne. Zresztą opowiadanie bajek i pobieranie za to opłaty jako za psychoterapię jest chyba i tak mniej niebezpieczne niż praca osób bez specjalistycznych studiów, praktyki i żadnego przeszkolenia w charakterze instruktorów sportu. Także z dziećmi. A to przecież zalegalizowała sławna deregulacja prowadzona przez PO i Pana Gowina. Dzisiaj każdy z nas ma prawo być zawodowym szamanem. Przepraszam, terapeutą :-) Tak jak w latach 1950 każdy mógł zostać oficerem. Ważna jest właściwa motywacja. Matura jest zbędna :-)

  • kkorzempa

    Oceniono 2 razy 2

    Jak to trafnie napisał w tej dyskusji ktoś z przedmówców na fali sięgającego Balcerowicza paradygmatu "wygaszania Państwa" i deregulacji wszystkiego, każdy może mianować się publicznie ekspertem. Od czego tylko chce. Wystarczy potrafić sprawnie "pier... trzy po trzy" :-) Czyli, inaczej mówiąc, mieć dobrą bajerę :-) Czy nie czas się w końcu przyjrzeć społecznym skutkom takiego myślenia?

  • kozieradka2012

    Oceniono 14 razy 2

    Prace nad uregulowaniem prawnym blokują i utrudniają organizacje "środowiska" psychoterapeutów. Szczególnie żywy opór budzi wprowadzenie zapisu, że psychoterapeutą może być tylko psycholog lub lekarz psychiatra. "Środowisko" twierdzi, że właśnie przedstawiciele tych zawodów usiłują sobie zawłaszczyć (sic!) ich wyłączną domenę. Bo studia psychologiczne są przeszkodą. Najlepiej skończyć jakieś humanistyczne lub społeczne, a następnie uzyskać certyfikat stowarzyszenia, które z kolei chyba samo się certyfikowało. Poczytajcie sobie, co na swoich stronach na ten temat wypisuje Polska federacja Psychoterapii.

  • kkk_3

    Oceniono 1 raz 1

    Z doświadczenia wiem, że więcej regulacji prawnych, obostrzeń i idących za tym kontroli (bo trzeba weryfikować realizację przepisów) sprzyja tylko rozrostowi biurokracji i utrudnia dostęp do zawodu (co jest pewnie na rękę obecnym związkowcom, bo będzie mniej konkurencji, a więcej możliwości zarobkowania w nadrzędnych instytucjach kontrolujących itp.). Nie wiem po co to komu w przypadku zawodu psychologa - pomijając prywatne praktyki, ale to już sprawa każdego pacjenta czy idzie do pierwszej lepszej, niesprawdzonej osoby, może sobie nawet iść do wróżki jeśli mu się podoba - żeby zatrudnić się gdziekolwiek jako PSYCHOLOG trzeba mieć ukończone 5-letnie studia i dyplom. Tak jest w szkołach, przychodniach, poradniach, prywatnych zoz-ach, mops-ach, pracowniach psychotechnicznych itp. Nie wiem po co więc jeszcze jakaś specjalna ustawa, oprócz tego, że może skomplikować dostęp do zawodu.

  • lesnojeziorska

    Oceniono 2 razy 0

    Cóż, wystarczy tylko wspomnieć trzy nazwiska psychologów terapeutów całą gębą: Samson, Santorski, Eichelberger.

  • terapia111

    0

    Do Jożin Bażin:
    Proszę znaleźć superwizora a jeśli jest- zmienić. Mam chwilkę dla siebie (w przerwie "między" pacjentami).- przeczytałem wywiad i Pańskie"komentarze".... Uważam ,ze nie za bardzo Pan wie ,co napisać, powiedzieć.... Ale można douczyć (się), by nie kompromitować zawodu i ciężko pracujących ludzi-psychologów. Pozdrawiam. Aha- jestem psychologiem, prawdziwym po studiach i kilku podyplomówkach......

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX