1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Trzeba umieć czytać ze zrozumieniem" czy "Zabija się potencjał u dzieci"? Dyskusja o ocenach w szkole dzieli ludzi

Kwestia tego, czy nauczyciel powinien zaliczyć uczniowi zadanie, w którym ten podał poprawną odpowiedź, ale nie zastosował się do polecenia, wywołała ostrą dyskusję. Przedstawiamy najciekawsze argumenty naszych czytelników.

Niedawno pisaliśmy o sytuacji, która zdarzyła się w polskiej szkole podczas testu próbnego z języka polskiego dla ósmoklasistów. Choć uczeń podał prawidłową odpowiedź i udowodnił tym samym swoją wiedzę, za zadanie dostał zero punktów.

Nauczyciel nie zaliczył odpowiedzi ucznia, ponieważ uznał ją za niezgodną z poleceniem. Zgodnie z wytycznymi ósmoklasista miał uzupełnić treść zdań, wpisując w wyznaczone miejsca odpowiednio "A" lub "B". Zamiast tego wpisał słowa odpowiadające danym literom.

Czy odrabiać z dzieckiem prace domowe?

Post na profilu facebookowym Gazeta.pl, nawiązujący do naszego artykułu, wzbudził wiele emocji i mocno podzielił internautów. Zdecydowana większość wśród komentujących twierdziła, że nauczyciel dobrze postąpił. Pojawiły się również i głosy krytykujące jego zachowanie, ale te były w znacznej mniejszości.

Nauczyciel miał rację

Większość komentujących na Facebooku zgodnie stwierdziła, że nauczyciel postąpił prawidłowo. Ich zdaniem zadanie miało sprawdzić nie tylko znajomość ortografii, lecz także umiejętność czytania poleceń ze zrozumieniem i odpowiedniego stosowania się do nich. A tego uczeń nie zrobił.

No przecież nie wykonał zadania poprawnie. Miał wpisać A lub B, a nie jakieś wyrazy. Nie wpisał i wszystko na temat. Trzeba umieć czytać polecenie ze zrozumieniem.
Akurat w tym przypadku chyba nie powinno być mowy o zabijaniu potencjału. Można by o tym mówić, gdyby uczeń np. napisał wypracowanie i adekwatnie do tematu powołał się przykładowo na literaturę, która nie jest omawiana w szkole i za to nie zostałby doceniony, bo by nie "trafił w klucz". W tym wypadku odpowiedzi były wprawdzie prawidłowe, ale uczeń nie przeczytał polecenia ze zrozumieniem, które było zresztą jednoznaczne.
Przecież to pochodzi z próbnego egzaminu ósmoklasisty. Nie nauczyciel to układał, tylko Centralna Komisja Egzaminacyjna! Do tego jest klucz odpowiedzi! Nauczyciel nie ma nic tu do powiedzenia! Z góry ma narzucony klucz odpowiedzi i tak musi sprawdzić! Nie może zaliczyć wyrazów tylko A, B, C.
Trochę to absurdalne. Jak można uznać za "zabijanie potencjału" fakt, że dziecko nie zrozumiało polecenia?! Podstawą jest jednak wykonania zadania i nawet wybitne jednostki powinny sobie z tego zdawać sprawę. Jak dla mnie to zero punktów jest zasłużone i powinno nauczyć dziecko, że warto czytać ze zrozumieniem.

Internauci i ich własne historie

Dyskusja skłoniła również niektórych internautów do podzielenia się własnymi, podobnymi doświadczeniami.

Miałem podobny przypadek z moim dzieckiem. Zadanie polegało na wypisaniu z tekstu (historia), jakie odkrycia zostały dokonane przez konkwistadorów. Były trzy pola, trzy linie jedna pod drugą. Mój syn napisał trzy poprawne odpowiedzi, a w jednej (środkowej) linijce nawet napisał dwie, czyli razem podał cztery. Nauczycielka nie zaliczyła, bo w jednej linijce napisał z głowy (czyli umiał nadprogramowo coś, czego rzeczywiście nie było w tym krótkim tekście). Można by się o to od biedy przyczepić, choć byłaby to głupota, ale na szczęście napisał w jednej z linijek dwie rzeczy z tekstu. Czyli i spełnił wymóg trzech z tekstu, i napisał nadprogramowo coś od siebie. Zadanie niezaliczone, bo w trzeciej linijce był ten nadprogram. Dno, beznadzieja i głupota.
Znamy to np. z matematyki. Mąż wytłumaczył córce równania, używając do tego dwóch niewiadomych x i y. Zadanie było zrobione, ale w szkole okazało się, że tak nie może być, bo tego nie ma w podstawie programowej i mimo iż tak jest łatwiej, to nie wolno córce w ten sposób zadań robić, bo będzie to uznane za błąd.
Moja córka na teście gimnazjalnym z matematyki (państwowym) też dostała zero punktów za zadanie, mimo że je dobrze rozwiązała. Ha! Nawet wymyśliła sama sposób na jego rozwiązanie, bo takiego typu zadań nie przerobili na matematyce! Ale dostała zero, bo zrobiła niezgodnie z kluczem odpowiedzi.
Ja na studiach miałem sytuację, która zdecydowanie bardziej pasowałaby do tezy o "zabijaniu potencjału". Mianowicie rozwiązałem zadanie innym sposobem niż ten, którym chciał wykładowca i dostałem zero punktów (..).

Nauczyciel powinien zaliczyć zadanie

Wśród znikomej liczby komentujących pojawiły się głosy, że egzaminator powinien zaliczyć uczniowi poprawną odpowiedź, ponieważ ten wykazał się wiedzą i znajomością ortografii. Część z nich skrytykowała również sam sposób sformułowania zadania, które ich zdaniem było nieprecyzyjne i niejednoznaczne.

Skoro A=każe, B=karze, to z logicznego punktu widzenia uczeń nie popełnił żadnego błędu. Najwidoczniej pani polonistka miała w szkole problemy z matematyką. Tych, którzy się ze mną nie zgadzają, pragnę zapytać, czy gdy wypełniają roczne zeznanie podatkowe, to w rubryce "dochód" wpisują wartość uzyskanego dochodu czy przyklejają tam worek z gotówką?
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. W ostateczności mógł mu dać przynajmniej połowę punktów. Wówczas wilk byłby syty i owca cała. Dziecko by się dowiedziało, dlaczego, ale nie zostałoby z góry skreślone (...).
Wpisz A lub B równie dobrze oznacza wpisanie tego, co jest zapisane pod A czy B. Nikt nie napisał w poleceniu wpisz literę taką czy taką (...).
Pewnie nauczycielka miała szablon z wyciętymi dziurkami w miejscu odpowiedzi, żeby ułatwić sobie sprawdzanie testu, a takie odpowiedzi nie ułatwiły jej tego. A tak na poważnie, jeżeli test był poprawnie napisany, ale polecenie nie było wykonane, powinna obniżyć ocenę, a nie nie zaliczać. Takie moje zdanie. Czy wszystko musi być pod linijkę?

A waszym zdaniem egzaminator powinien zaliczyć uczniowi prawidłową odpowiedź? Które argumenty przemawiają do was bardziej? Piszcie w komentarzach!

Więcej o:
Komentarze (31)
Uczeń poprawnie rozwiązał zadanie i dostał zero punktów, bo nie wykonał polecenia. Dyskusja dzieli internautów
Zaloguj się
  • blund

    Oceniono 11 razy 7

    Odpowiedzi były prawidłowe. Instrukcja nie jest jednoznaczna, o ile nie było wyrażnie napisane, że należy wstawiać literki zamiast słów. Uczeń został ewidentnie skrzywdzony przez nauczyciela. Doceńcie, że nie użyłem żadnego przymiotnika przy słowie "nauczyciel", chociaż miałem ochotę.

  • ziggybam

    Oceniono 5 razy 5

    Ta pierdoła - bo tak trzeba nazwać opisany w tekście błąd - to kolejny dowód na zmiany potrzebme w polskim systemie edukavyjnym. System oparty na odtwarzaniu wiedzy, pracach domowych i reżimie szkolnym nie sprawdził się. Ostatnie 50 lat - PRL + później wepsół wychowało społeczeństwo ciemne -głosujące bezmyślnie niechodzące do wyborów, nieczytające książek i prasy, osiągające fatalny wynik na tle Europy w innowacyjności. To doprowadziło do negatywnej selekcji osób dobrze uczących się - zawody wymagające tego, jak lekarz, dziennikarz, naukowiec, nauczyciel - są w ogonie prestiżu i wynagrodzeń. Dlatego potrzebne są zmiany w systemie nauczania, a nie systemie szkolnym - na zrozumienie, na pracę zespołową i osiąganie kompromisu, na rozwiązywanie nowego problemu, na zdawanie pytań przez uczniów Być może kiedy w szkołach poświęci się trochę czasu na dyskusję z uczniami o regułach danego egzaminu i ich sensie - opisany w tekście błąd będzie miał prostsze rozwiązanie.

  • wartomyslec

    Oceniono 15 razy 5

    Nauczycieli egzaminatorów obowiązuje instrukcja. A w niej jest bardzo precyzyjny zapis, zobowiązujący nauczycieli do oceniania na korzyść ucznia każdej merytorycznie poprawnej odpowiedzi. To naprawdę bardzo proste. Szkoda jedynie, że tak niewiele osób o tym wie, włączając w to autorów tego artykułu. Po prostu wystarczy przeczytać instrukcję ze zrozumieniem.

  • agentputina

    Oceniono 11 razy 5

    Państwowe przymusowe szkolnictwo od samego swojego powstania miało na celu wyprodukować karnego obywatela posłusznego państwu.

  • mtom123

    Oceniono 6 razy 4

    Właśnie w ten sposób wychowujemy niesamodzielne pokolenie działające dokładnie wg. instrukcji, oczekujące jednoznacznego wskazania co i jak mają zrobić, odzwyczajone od potrzeby ulepszenia i modyfikacji własnej aktywności. Nisko opłacanym robotnikom w zupełności wystarczy. Co ważniejsze oni nie powinni robić nic ponad to co zostało nakazane.

  • internauta2013

    Oceniono 3 razy 3

    Całe nieszczęście polskiej szkoły to nauczanie zintegrowane (początkowe). Nie jest
    to wina nauczycieli, choć i w tym temacie można mieć wiele do życzenia. Trudno też wymagać (nawet na tym etapie), aby człowiek był jednocześnie polonistą, matematykiem, muzykiem, plastykiem, wuefistą. Zobaczcie choćby podręczniki - totalne wymieszanie tematów, a matematyki jak na lekarstwo. Oczywiście dzieci teraz przemęczone, rodzice muszą odrabiać zadania, a tak naprawdę uczniowie nie są przygotowani do bardziej wytężonej pracy w wyższych klasach i to się tak ciągnie. Korepetycje kwitną, a obecni ósmoklasiści nie wytrzymują narzuconego tempa. Na nauczanie zintegrowane wystarczyłby rok dla sześciolatków. Rodzice natomiast starają się o to, by ich najmłodsze pociechy przypadkiem się nie przemęczyły, co staje się pewnym życiowym nawykiem, a nie pomyślą o problemach jakie spotkają je na starcie w dorosłe życie.

  • drjack71

    Oceniono 4 razy 2

    Zadanie zawsze trzeba oceniać pod kątem podstawowego celu. Tu bylo to użycie słów "karać", "kazać". Zadanie było rozwiązane dobrze. Wstawianie "A" i "B" jest niepotrzebną fanaberią autora zadania wynikającą z owczego pędu do rozwiązywania zadań w formie testów. Córka jest w 8 klasie. Ręce mi opadają jak czytam zadania z fizyki. Treść zadań jest formułowana tragicznie. Plątanina powiązań "A, B, C, D" sprawia, że treść staje się niezrozumiała i sedno zadania ucieka. To absurd.

  • buwalker

    Oceniono 2 razy 2

    W tym przypadku, moim zdaniem, sposób wykonania zadania nie został przedstawiony precyzyjnie, ja w każdym razie dopytałbym się egzaminatora. Wydaje mi się, że uczeń poprawnie rozwiązał zadanie, za Wikipedią: "relacja równoważności – zwrotna, symetryczna i przechodnia relacja dwuargumentowa określona na pewnym zbiorze utożsamiająca ze sobą w pewien sposób jego elementy, co ustanawia podział tego zbioru na rozłączne podzbiory według tej relacji. Podobnie każdy podział zbioru niesie ze sobą informację o pewnej relacji równoważności." I tak dalej.

    Przy okazji, ostatnio zastanawiałem się nad wartością tak zwanej edukacji klasycznej, właśnie w kontekście "zabijania potencjału", chodzi mi przede wszystkim o lekcje retoryki. Moim zdaniem, nie potrafimy się wypowiadać, a żądanie odpowiedzi ustnych tylko pogłębia problem, bo stres, bo porażka, w każdym razie, jako dziecko miałem z tym wielki problem. Dopiero po wielu latach zrozumiałem, że aby improwizować, najpierw trzeba dysponować wieloma podstawowymi schematami, algorytmami, tak zwanymi kombosami, których należy nauczyć się na pamięć, dopiero wtedy pojawia się ta "błyskotliwość", której zazdrościłem wygadanym koleżankom i kolegom.

    Wiele innych problemów, ale na belfra nie poradzisz, tym bardziej na autorów podstawy programowej, realizujących zazwyczaj oderwane od rzeczywistości plany, które uwzględniają wszystko, tylko nie rozwój samodzielnego myślenia i kompetencji młodych obywateli, bo jak im wtedy mówić, co mają myśleć i robić, jeśli będą myśleć i robić to, co chcą.

  • euro67

    Oceniono 1 raz 1

    Dzieki polskiej szkole ktora uczy , w przciwienstwie do zachodnich, przez caly czas mieszkania na zachodzie jest duzo lepiej wyksztalcony i wiem znacznie wiecej o swiecie niz moi koledzy z pracy z podobnym stopniem naukowym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX