1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dziadkowie kontra rodzice: "Babcia zawsze wciska mu deserek", czyli wojna żywieniowa [JAK MAMA Z MAMĄ]

Nasza wiedza na temat odżywiania (nie tylko) dzieci sukcesywnie rośnie. Wiemy jak i ile jeść, jakie produkty wybierać. Mamy przewagę nad naszymi rodzicami, którzy żyjąc w gospodarce niedoborów takiej wiedzy nie posiadali. Bywa jednak, że młodzi rodzice chcą karmić dzieci według nowszych zaleceń, a dziadkowie mają zgoła odmienne spojrzenie.

Temat żywienia dzieci wzbudza wiele emocji i podlega ciągłym zmianom. Kiedyś podawało się kilkumiesięcznemu dziecku wodę z glukozą, dziś czytamy etykiety kupowanych produktów pod kątem zawartości cukru. Tak samo jest z konserwantami - wiedząc, jak bardzo jedzenie potrafi być napakowane "chemią", uważniej ściągamy towary z półek. I słusznie - w końcu nawyki żywieniowe kształtują się już od najmłodszych lat.

Niestety, rodzice to jedno, a dziadkowie stanowią często przeciwstawny obóz. Widać to między innymi na naszych forach np. TUTAJ.

Co zrobić, gdy teściowa ma inną wizję żywienia naszego dziecka, bo "kiedyś było tak i tak", lub "ona wie lepiej"?  Czy potrafimy ją przekonać, że robimy lepiej, choć inaczej? Czy to uszanuje?

Czego nie może jeść dziecko w pierwszym roku życia?

Słodkości przede wszystkim

Temat słodkich przekąsek, podawanych dzieciom, często pojawia się w rozmowach moich dzieciatych koleżanek. Niemal każda z nich przerabia podobną historię z kochającą babcią, która chce "jak najlepiej" dla swoich wnuków. Gotuje dziecku smaczne obiadki (często tonące w tłuszczu) i zawsze ma przygotowany pyszny deser.

Niestety, często kończy się tak, że dziecko ledwo liźnie obiadek, bo już czeka na deserek. I pół biedy, jeśli jest to budyń z owocami. Gorzej, jeśli deserkiem jest kawał ciasta, pączek, batonik itp. Maluch, któremu obiadek "nie mieścił się już w brzuszku" deser oczywiście spałaszuje w mig.

Dla rodziców wszelkie ciasta, ciasteczka, rogaliki, batoniki i niezdrowe przekąski, które babcie podsuwają pod nos małym dzieciom, stanowią spory problem. Babcie pytane, czemu karmią dzieci słodyczami, odpowiadają: bo "on lub ona tak prosił, że nie mogłam odmówić". Tymczasem objedzone słodyczami dziecko nie tknie obiadu ani kolacji.

Niemal każda z moich przyjaciółek - mam próbowała różnych sposobów, jednak babcie są na nie odporne. Prośby, by nie podawać dziecku słodyczy przed obiadem, kończą się na przykład potajemnym częstowaniem. Na swoją obronę babcie mówią: Mama jest od wychowywania dziecka, a babcia od rozpieszczania. Które dziecko nie ucieszy się z batonika? W takich realiach maluch z pewnością pogardzi pełnowartościowym obiadem.

Dzieci i słodycze: 'Nie ma rzeczy zakazanych, ważna jest częstotliwość spożywania czegoś niezdrowego' [ROZMOWA]

Niezbyt świeżo?

Babcine słodycze to niejedyny problem dzisiejszych rodziców. Jedna z użytkowniczek forum napisała, że jej teściowa ma nawyk kupowania jedzenia na zapas, dlatego zdarza się jej częstować gości przeterminowanym jedzeniem. Dorosły jakoś to zniesie, ale dziecko…?

"Jak się zachować w sytuacji, gdy widzimy, że dziecko je kanapkę z przeterminowanym  majonezem (dwa miesiące po terminie)? Walczyć z teściową nie ma sensu i sprawy załatwiać przez nią też nie, bo stwierdzi, że majonez jeszcze się nadaje..."

Postawmy się w tej sytuacji. Jak wytłumaczymy maluchowi, że u babci nie wolno ruszać czegoś ze stołu?

Jak powiedzieć teściowej?

Jedna z użytkowniczek forum, iwoniaw, radzi:

"Z teściową to ciężko, najlepszym rozwiązaniem jest chyba przybycie z własnym prowiantem (a w każdym razie z częścią szybko się psującą)."

Podobne zdanie ma Ania-z-lasu.

"W odwiedziny jeździmy z wałówką i to zawsze ja gotuję, jeśli się da. Najczęściej jemy gotowce."

Ale czy to na pewno najlepsze rozwiązanie? Czy teściowej nie wyda się podejrzane, że zawsze będziemy przyjeżdżać ze swoim jedzeniem? Może lepszy jest pomysł uczestniczki kakiaa.

"U nas po prostu robimy 'najazdy' na babci lodówkę - któryś wnuk (mój mąż, jego brat) albo któraś z jej córek (o ile akurat są w kraju). Nie patyczkujemy się i mimo protestów babci, że 'to przecież jeszcze całkiem dobre - dopiero trzy tygodnie stoi' wywalamy wszystko do śmieci."

Kakiaa dodaje:

"Uważam, że to nie jest jakieś niewinne dziwactwo, tylko problem, który może zagrozić czyjemuś zdrowiu, więc takie brutalne rozwiązanie jest jak najbardziej na miejscu - wywalić wszystko jak leci i co miesiąc robić przegląd lodówki. Najlepiej jakby zrobiło to któreś z dzieci teściowej, żeby żadna synowa zbytnio nie podpadła."

Do syta nie znaczy dużo. O jakich zasadach zdrowej diety dziecka zapominają rodzice?

Nie tylko słodycze są napakowane cukrem

Kolejnym problemem, z którym walczą rodzice małych dzieci, są wszelkie "jogurciki' i "serki' napakowane cukrem. Prowodyrką w podawaniu tych pysznych serków jest moja ciocia. Prowadziłam z nią wiele rozmów na temat takich przekąsek, z prośbą o minimalizowanie ich w diecie mojego dziecka.

Owszem, ciocia po długich dyskusjach przyjęła, żeby nie dawać mojemu synkowi batoników i czekolady. Ale serki waniliowe, truskawkowe i ananasowe? To przecież samo zdrowie - stwierdziła. Staram się edukować ją w sprawie składu poszczególnych produktów - nie wymagam od niej wiedzy z technologii żywienia, ale chciałabym, by z grubsza znała skład "zdrowego serka", który uparcie kupuje mojemu synkowi.

Efekt wciąż jest ten sam - ciocia słucha uważnie tego, co mówię, pamięta o tym 2-3 dni, po czym wszystko wraca do “normy”. Mogę dalej walczyć z "normą" cioci, ale mam poczucie, że to walka z wiatrakami skoro jej pomoc w opiece nad moim dzieckiem jest nieoceniona.

Czy zawsze coś musi być kosztem czegoś innego? Jakie macie doświadczenia w zakresie żywienia waszych dzieci przez bliską rodzinę?

"Jak mama z mamą" to cykl, w którym mamy dzielą się z innymi mamami swoimi historiami i przemyśleniami. Jeśli chcecie opowiedzieć o swoich doświadczeniach w macierzyństwie, piszcie na adres: edziecko@agora.pl. Autorki najciekawszych listów nagrodzimy książkami.

Więcej o:
Komentarze (16)
Dziadkowie kontra rodzice: "Babcia zawsze wciska mu deserek", czyli wojna żywieniowa [JAK MAMA Z MAMĄ]
Zaloguj się
  • nazwa.niepoprawna

    Oceniono 32 razy 22

    Co to za sieroty? Nie powiedzą słowa, tylko przymilnie się uśmiechają i jeżdżą w odwiedziny z wałówką. Ano tak - darmowa opieka. Trzeba zęby zacisnąć, bo inaczej trzeba by było jakiejś opiekunce zapłacić.

  • lucusia3

    Oceniono 24 razy 18

    Tym mamusiom przeszkadzają serki. Ja słyszałam rozmowę innych dwóch, które żaliły się, że babcia wciska dzieciom wstrętne warzywa, czy ohydne zupy, a ich dzieciątko warzywek nie je, bo nie lubi. Żadnych. Znam mamusię, która podkłada dzieciom ciastka przed obiadem, żeby na dłużej starczyło, tego co ugotowała. Nie zjedzą, to zostanie. I żali się, że mamusia wciska dzieciom jedzenie, kiedy one już nie mogą. Pewnie baba daje normalne porcje, ale dzieci nie są w stanie nic zjeść, gdy są przyzwyczajone do lizaczków, ciasteczek i cukiereczków, które mają dużo kalorii przy minimalnej objętości. Oczywiście są kontrastowe przypadki, które karmią dzieci koktajlami z jarmużu i mało solona ciecierzycą z quinoa. No i jak dziecko nagle dostanie soczyste mięsko z pysznym sosem, czy szarlotke, to się chce zatchnąć. I oczywiście uwielbia jeść u babci, co bardzo denerwuje wege-bezglutenową mamusię. Ja mam juz podchowane dzieci i w domu jedzą zdrowo, teściowa pasie ich weglowodanami i cukrem, moja mama tłustymi sosikami, śmietaną i mięsem, ale ze względu na to, że ja je sobie sama wychowuje, to nie sądzę, żeby im zaszkodziło. Jak sporadyczny kebeb na mieście. A jak chcecie mieć opiekunki do dzieci, bez płacenia, to musicie przyjmować warunki darowizny. Jak się styl wychowywania dzieci babci nie podoba, nie dawać jej ich wychowywać. Tyle, że by wtedy na Chorwację nie starczyło. Prawda?

  • tygrysio_misio

    Oceniono 23 razy 15

    Na prawdę uważacie, że budyń, czyli posłodzone mleko związane skrobią jest lepsze od ciasta, czyli skrobi z cukrem i tłuszczem (dobre ciasto tłuszczem mlecznym)?
    Duży budyń ma więcej węglowodanów niż mały kawałek ciasta, a do tego sztuczne barwniki i aromaty.

    Powinniście zachęcać rodziców do robienia dzieciom ciast, bo czesto sami nie macie czasu... w ten sposów wyrobią sobie smak na dobre słodycze, a nie przesłodzone i przetłuszczone batony i ciastka ze sklepów. Te kupowane nie mają smaku, ale uzależniają bardziej.

  • 3-kuleczka

    Oceniono 23 razy 7

    odpieeeeprzcie sie od babć drogie mamuski
    Jak babcia kilka tygodni/miesięcy/lat [niepotrzebne skreślić] straci z zycia bo zamiast odpocząć, zająć się hobby niańczy wam dzieci to jest dobrze?
    Wymiotować sie chce tymi mamuskami, stoi jedna z drugą, dziecko śpi albo siedzi spokojnie a one tyrpią tymi wózkami, hustają, jeżdżą a mielą tymi gębami do siebie, a trzęsą kudłami i tłustymi dupami ino trzeszczy
    Teściowa oczywiscie zła, matka zła, to weż jedna z drugą zatrudnij niańke one na pewno będa lepsze
    babcia siedzi z dzieckiem, dmucha, chucha, jabłuszko obierze, bajke opowie książeczke przeczyta, ugotuje obiad, nakarmi,ubierze i pójdzie na spacer chociaz kręgosłup rąbie i schylic sie nie mozna
    Mamuska przyjdzie z pracy, ugotuje makaron albo wpieprzy co ugotowała babcia, włączy dziecku telewizor, obłozy ciasteczkami, słodyczami zeby siedziało spokojnie i przewala sie na łózku "bo zmeczona po pracy"

  • ilenka50

    Oceniono 5 razy 5

    Taaak, obecne babcie nic nie wiedzą o zdrowym żywieniu:))))) Dzyń, dzyń, tu Ziemie w XXI wieku! Kochani, babcie to 50+, które naprawdę nie są konserwatystkami. Większość znanych mi babć goni wnuki od telewizorów i tabletów i zabiera cukierki, bo rodzice często popełniają grzeszki dla świętego spokoju, a babcie mają czas, więc grzeszków nie popełniają. Problemem nie jest więc to, że babcie są takie głupie i pakują cukier we wnuki tylko to że jak świat światem były, są i będą zatargi między pokoleniami. Dziś powinno się je rozwiązywać prosto. Jeśli dajecie babci pod opiekę dziecko i nie płacicie jej stawki jak dla niani, to pozwólcie jej rozbić tak jak chce. Jeśli zaś płacicie, to stawiajcie wymagania.

  • baby1

    Oceniono 7 razy 5

    Jak rodzicom nie podoba się karminie dziecka przez babcię, to niech sami to robią.

  • rozterka47

    Oceniono 7 razy 5

    Hmmm...
    w moim przypadku , to ja babcia odradzam rozne slodkie przekąski , słodkie kanapeczki czy fastfoosy

  • costam8

    Oceniono 13 razy 5

    "Gotuje dziecku smaczne obiadki (często tonące w tłuszczu)" - Tłuszcz jest potrzebny

  • hihot.md

    Oceniono 3 razy 3

    @nazwa.niepoprawna
    U mamusi grzecznie, bo... Darmowa opieka. Kredycik. Prezenty. A najzabawniejsze, że te wizyty są z rzadka, a więc problem żywieniowy żaden ale diety to teraz nowe religie. Nie wolno się skalać, nawet raz, bo twoi nowi bogowie: FB i IG będą źli.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX