1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dorosłe dziecko: To ja kładłam spać pijanego ojca. Czułam się ważna, potrzebna, niezastąpiona [LIST]

- Zazdrościłam mojej siostrze, że potrafiła trzasnąć drzwiami i wyjść z domu, krzycząc: głupia rodzina! Odkąd pamiętam byłam grzeczna, cichutka, pomocna - napisała do nas w liście 60-latka.

Za chwilę kończę 60 lat. Po artykule o dzieciach DD, czyli tzw. dorosłych dzieciach pt. "Dzieci dorosłe ponad miarę. Psychoterapeutka: Matka pokłóci się z partnerem i dziecko zaprasza do łóżka" - czuję, że to ten moment, aby napisać.

Jestem mamą, babcią. Może moja historia komuś pomoże. Odkąd się urodziłam, mam nieustanne poczucie, że muszę wspierać mamę i innych. Mama chorowała na chorobę dwubiegunową. Było nas trójka dzieci, ja najmłodsza.

Odkąd pamiętam byłam grzeczna, cichutka. W lot odgadywałam potrzeby innych. Zazdrościłam mojej siostrze - odkryłam to jako dorosła - że potrafiła trzasnąć drzwiami i wyjść, krzycząc: głupia rodzina!

Od VI klasy pisałam pamiętnik. Nawet tam jednak ukrywałam swoje prawdziwe emocje. Dużo w nim starań, aby mama i tata żyli w zgodzie. W VIII klasie poznałam mojego przyszłego męża. I tu znów nieustannie: on jest dobry, to nic, że kłamie, pije, ja mu pomogę się zmienić. Dzisiaj wiem, że nie ma takiej siły, aby kogoś zmienić. Po 17 latach małżeństwa rozwód, przemoc, alkohol.

Wielki strach, totalny lęk

Strasznie bałam się być sama. Czułam, że w dorosłej Miłce siedzi dziecko, bałam się, że inni zobaczą, że ja, to nie ja. Sztuka bycia mądrą i dzielną szła mi nieźle. Ale kiedy po studiach miałam zostać dyrektorką przedszkola, zrobiłam tysiąc uników, aby nie objąć tej funkcji. Przecież nie umiem. Byle się do tego nie przyznać, bo prawdziwa Miłka to ta, która nie da rady, boi się, zostanie odepchnięta, odrzucona.

Przed urodzeniem córki miałam tak wielki strach, totalny lęk, że przecież ja nic nie wiem o matkowaniu, a przyznanie się skazywałoby mnie na teksty: jesteś dziwna, przestań robić problemy.

Moja zaradna, odważna siostra była o niebo lepsza. Wstydziłam się. Po urodzeniu córki szok, sepsa, usunięcie macicy i jajnika. Ważyłam 45 kg. Wróciłam na studia, opiekowałam się malutką, prowadziłam dom. I tak ponad 30 lat. Zostałam zawodowym pomagaczem. Byłam dla niej ojcem i matką. Ktoś znowu powie: dzielna, mądra i dobra. To nie tak. Gdzieś we mnie płakało dziecko, które marzyło, aby ktoś je utulił, pogładził po głowie. Ja tego dla siebie nie umiałam.

Córka weszła w związek z człowiekiem uzależnionym od narkotyków, alkoholu, ma z nim dwójkę dzieci. Przez kilka lat walczyłam, aby wyrwać ją z toksycznego związku. Bo byłam przekonana, że ona tego chce. Nie widziałam sygnałów, że jednak córka z jakiś swoich powodów chce być z nim. Otrzeźwienie przypłaciłam depresją.

Moja siostra nadal miała mnie za dziwną, a córka znalazła w niej zastępczą matkę. Dla mnie znów to było mierzenie się z bólem prawdy. Nie dbałam o siebie, potrzeby mojej córki były priorytetem. Teraz po kilku latach terapii, a właściwie wsparcia, które pozwoliło mi przetrwać, stoję na nogach. Nie jestem zapraszana na święta, urodziny wnuków. Moja córka widzi mnie tylko wtedy, kiedy potrzebuje opieki nad dziećmi. Nie żalę się. Wstałam z ziemi i uczę się być dla siebie dobra.

Niestety to cholernie trudne, czasem górę biorą stare nawyki. Po rozwodzie byłam w krótkich związkach. Zawsze pojawiał się ważny temat z moją córka, wtedy mężczyzna na bok.

Wiem, że rodzice kochali mnie, ale bycie rodzicem swoich rodziców to ogromny ciężar, który odkrywasz dopiero w dorosłości, bo jako dziecko, nie masz absolutnie wyboru. To być albo nie być. To ja kładłam spać pijanego ojca. Czułam się ważna, potrzebna, niezastąpiona. Tyle że nie tak powinno być, gdy się ma sześć albo siedem lat.

Mam wokół siebie kilka serdecznych ludzi, mówią że jestem dobrym człowiekiem. A ja nadal czuje się jak w pierwszej klasie, no może już drugiej. Wszystko niby wiem, ale serce działa po swojemu. Może już za późno na zmiany, a może już mi zabrakło sił? Układam swoje klocki, patrzę, czasem się chowam, czasem nie.

Bogumiła

***

Masz poczucie, że jako dziecko niosłeś ciężar ponad swoje siły? Jak to jest być dorosłym w dzieciństwie? Opisz swoją historię. Na listy czekamy pod adresem: edziecko@agora.pl. Najciekawsze wypowiedzi opublikujemy i nagrodzimy książką.

Więcej o:
Komentarze (3)
Dorosłe dziecko: To ja kładłam spać pijanego ojca. Czułam się ważna, potrzebna, niezastąpiona [LIST]
Zaloguj się
  • bambolina1

    Oceniono 4 razy 4

    Mam to samo. DDA, najstarsza w rodzinie, wiec odpowiedzialna za wszystkich. Mam ponad 30-lat, ale tak sie wcale nie czuje. W srodku placze male dziecko. Tez wiem, ze rodzice mnie kochali, ale nie wiem dlaczego czuje pustke. Nie mam wlasnych dzieci, bo nie umialabym dac im tego co potrzebuja. Od ok 20 lat cierpie na depresje, terapia nie pomogla. Im jestem starsza tym jest gorzej. Moje zycie to wiczne bycie kims innym, dbanie o innych. Ludzie mowia "skup sie na sobie", ale ja nawet nie wiem co to znaczy.

  • Ewa Szczec

    0

    ja ma to samo ale też więcej ma 60 lat.i też jestem dda miałam nie tylko ojca alkoholika ale i matkę, którą często wnośliśmy do domu bo sama nie była stanie iść i ojczyma , męża też. mam alkoholika. kiedy idę ulicą widzę pijanego faceta to się boje i przechodze na drugą stronę mam trójkę dzieci i wnuczki od ponad 20 lat cierpie na depresje.rodzice nas nie kochali bo skupiali się na udowadnianiu win. Moje życie tez się nie układa bo ciągle musze przepraszać męża za wszystko.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX