1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Kolonie bez telefonów to podobno same plusy, ale nie wszyscy rodzice tak sądzą. "Drżę z niepewności"

Letnie kolonie dla dzieci z wymogiem "bez telefonów komórkowych" to już prawie norma. Jednak jest spora grupa rodziców, którym ten pomysł niezbyt się podoba. Rozważamy za i przeciw.

Wyjazd na wakacyjne kolonie często wiąże się z trudnymi początkami i tęsknotą za rodziną. Starsze pokolenia z pewnością pamiętają telefony do domu z budek telefonicznych na żetony oraz smutne listy z prośbą o zabranie do domu.

Okazuje się, że obecnie rzadko które dziecko na koloniach ma możliwość tak swobodnego narzekania. Już od kilku lat organizatorzy tego typu obozów decydują się bardzo często na zakaz posiadania telefonów komórkowych w trakcie wyjazdów. 

"Drżę z niepewności, czy nie wydarzy się coś złego"

Mimo że zwyczaj ten jest praktykowany już od kilku lat, wielu rodziców nadal to zaskakuje. "Dziennik Wschodni" na początku lipca napisał o mamie, która przeżyła bardzo duże zaskoczenie w związku z tym, że jej dziecko nie mogło zabrać ze sobą na wakacyjny wyjazd telefonu. - Nie rozumiem, jak można w XXI wieku pozbawiać rodziców stałego kontaktu z dzieckiem czy zabraniać im korzystania z profili społecznościowych - narzekała na łamach gazety pani Aneta.

Kobietę zdziwił także fakt, że była jedyną osobą niezadowoloną z takiego rozwiązania. To potwierdza, że wielu rodziców przyzwyczaiło się już do praktykowanego od kilku lat nowego zwyczaju kolonijnego. - Wprawdzie ostatecznie syn pojechał, ale drżę z niepewności, czy nie wydarzy się coś złego, a ja nie zostanę o tym poinformowana na czas - narzeka pani Aneta.

Poparcie rodziców

W czasach, w których nowoczesne gadżety towarzyszą dzieciom od wczesnych lat, wakacje mogą wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Zdaniem wielu dorosłych współczesne dzieci wiele przez to tracą. Dlatego rodzice często cieszą się na wieść, że ich pociecha w trakcie kolonii w końcu odpocznie od wirtualnej rzeczywistości. W przeciwieństwie do Pani Anety wielu z nich nie protestuje, a wręcz popiera takie rozwiązanie.

Katarzyna, której syn był niedawno po raz pierwszy na koloniach, już na długo przed wyjazdem znała regulamin i wiedziała o zakazie używania telefonów. Jednak nie bała się o bezpieczeństwo dziecka, gdyż opiekunka ustaliła z rodzicami, że będą mogli kontaktować się z nimi codziennie. - Jednak pani zastrzegła, że powinny być to raczej godziny poranne. Wieczorami po takich rozmowach dzieci zazwyczaj stają się smutne i zaczynają tęsknić za domem - opowiada mama 8-latka.

Co na to obozowi opiekunowie?

Zwolennicy zakazu komórek na koloniach podkreślają, że to przede wszystkim pozwala dzieciom przynajmniej na jakiś czas zapomnieć o wirtualnej rzeczywistości. Poza tym mają lepszą koncentrację i szybciej integrują się z rówieśnikami. Co więcej, w trakcie takiego wyjazdu łatwo o zgubienie lub zniszczenie drogiego sprzętu, a organizatorzy kolonii woleliby nie ponosić za to odpowiedzialności.

W trakcie zabaw na łonie natury łatwo zgubić lub zniszczyć telefon, a organizatorzy wyjazdów nie chcieliby ponosić za to odpowiedzialności.W trakcie zabaw na łonie natury łatwo zgubić lub zniszczyć telefon, a organizatorzy wyjazdów nie chcieliby ponosić za to odpowiedzialności. istockphoto

Są także inne powody. Ewa, która przez kilka lat była opiekunem na koloniach dla dzieci, wspomina pewną nietypową sytuację. Mimo że zakaz nie był wówczas wpisany do regulaminu, na jego wprowadzenie zdecydowano się dopiero w trakcie wyjazdu. - Któregoś wieczora dzieci dla żartu zaczęły dzwonić na losowe numery. Wtedy zabraliśmy im telefony i wydawaliśmy je tylko na godzinę dziennie, aby mogli dzwonić do rodziców. Z perspektywy czasu widzę, że to było bardzo dobre rozwiązanie. Dzieci nie robiły już głupot i nie dzwoniły cały czas do rodziców, więc też mniej tęskniły - opowiada.

Od tego czasu Ewa jest zwolenniczką zakazu. Co jednak z trudnymi początkami i tęsknotą, z którymi musi zmierzyć się wiele dzieci? - Nie róbmy z opiekunów jakichś potworów. Jako opiekunce z wieloletnim doświadczeniem trudno mi sobie wyobrazić sytuację, że dziecko bardzo tęskni, a wychowawca zakazuje mu telefonu do rodziców - podsumowuje.

Odpoczynek od mediów społecznościowych i gier zrobi dobrze każdemu dziecku w trakcie wakacji. Wiadomo, że na co dzień jest to raczej trudne. Nie dziwi więc fakt, że wielu rodziców jednak w pełni popiera nieco kontrowersyjny zakaz. Poza tym dorośli powinni także pamiętać, że obozowi opiekunowie ponoszą ogromną odpowiedzialność za podopiecznych. Zakaz nie jest więc wprowadzany po to, by w razie wypadku kontakt z nimi był utrudniony.

Zobacz także: Wakacje bez smartfona? Oni wiedzą , co to dobra zabawa

Dziecko, lato i woda. Zabawy na wiele sposobów

Więcej o:
Komentarze (46)
Kolonie bez telefonów to podobno same plusy, ale nie wszyscy rodzice tak sądzą. "Drżę z niepewności"
Zaloguj się
  • onduma

    Oceniono 91 razy 79

    Z kolonii za moich czasow nawet nie wyslalem listu bo nie mialem czasu. I nikt nie mial zlych snów. a dzis jak bateria sie rozładuje i nie ma telefonu przez pare godzin, to histeria w calej rodzinie

  • mlodypsz

    Oceniono 81 razy 65

    Boże pamiętam kolonie za komuny nie było wtedy komórek. Dzieci ginęły nagminnie nawet umierały jak można było tak żyć.

  • seth.destructor

    Oceniono 69 razy 63

    Tym rodzicom ktoś zapomniał odciąć pępowinę.

  • wyjadacz_parkietuf

    Oceniono 63 razy 61

    Nasz niespełna dziewięciolatek był na przełomie czerwca i lipca na obozie sportowym. Dostęp do komórek mieli na pół godziny przed obiadem. Dwa razy zadzwonił z informacją, że wszystko jest ok. Później nawet nie miał czasu - mieli tak ciekawe zajęcia, że o smartfonie zapomniał, Da się?

  • swiroslaw_zbawiciel

    Oceniono 57 razy 55

    Było pokolenie, które wychowywało się w totalnym niedostatku, ale było zorganizowane "podwórkowo".
    To pokolenie wychowało kolejne, któremu za wszelką cenę chciało zapewnić lepsze warunki bytowania, nawet za cenę "postaw się.."
    Kolejne pokolenie nauczyło się, że "musienależy"
    No to macie owoce.

  • barrakuda78

    Oceniono 65 razy 53

    Tak, tak, drodzy drżący rodzice, na kolonii nastąpi masowy pomór waszego potomstwa. Czy kiedykolwiek sobie uświadomicie, że hodujecie nieprzystosowanych społecznie obywateli? Szczerze wątpię.

  • kalmar1967

    Oceniono 55 razy 49

    Dzieciak koleżanki jechał na kolonie. Pierwszy telefon zaraz jak tylko pociąg ruszył. Bo może coś się stało. Bo ruszył. Później po około 30 minutach nerwowe oczekiwanie, i jeeest 33 minuty od wyjazdu wiemy, że pociąg jedzie. Dziecinka też. Za chwilę telefon, bo może coś się stało.... A nie, jedziemy dalej... Jak się czujesz? Nie za gorąco, bo jak by było to mamusia do ministra infrastruktury zadzwoni, żeby okno w wagonie otworzył. Już dobrze. Całe 20 minut, ciekawe, co on tam robi. że nie dzwoni.... A gra z kolegami. A w co? bo to może niebezpieczne, a ja kwoka o pisklęta muszę się troszczyć. Za chwilę, że u nas pada a u ciebie? Jakby kabrioletem jechali a nie w wagonie. No dobrze, zadzwonię później. Później to było kwadrans później. Nie odbierałeś! Nie było zasięgu? Ale wszystko w porządku? ile masz kresek? Pociąg przejechał 150km. telefon. Stoimy. Aha, A co się stało? stacja? jaka stacja? ale wszystko dobrze? Nie wiem jak wyglądały kolejne etapy podróży... to znaczy: chyba wiem...

  • profes79

    Oceniono 48 razy 40

    Za naszych czasów z kolonii wysyłało się kartki; rozmowę zamiejscową trzeba było zamówić na poczcie i to z wyprzedzeniem i jakoś wszyscy żyli. A w razie "W" od powiadomienia rodziców był opiekun wypoczynku.

  • gandalph

    Oceniono 39 razy 35

    W moich czasach, a i trochę późniejszych, największą karą był szlaban na podwórko. A dzisiaj? największą karą jest, jak rodzice każą wyjść na podwórko. Potem efekt jest taki, jak wtedy, gdy pewne towarzystwo około 40-latków z dziećmi wybrało się w plener. Rodzice szaleli a to badminton, a to to, a to tamto, a dzieciaki siedziały na kocu i ziewały z nudów, bo "komórek" nie ma, a więc Twittera czy innego szajsbuka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX