1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Po przeczytaniu tego jestem jednym wielkim wyrzutem sumienia". Blogerka o problemie niedostrzeganym przez matki

Próbowaliście kiedyś spojrzeć na siebie oczyma własnego dziecka? I to w momentach kiedy jesteście źli, poirytowani. Autorka bloga Mataja zrobiła to za was.

Ile razy widząc poplamiony farbkami stół czy płatki śniadaniowe rozsypane na stole przez wasze dziecko, myśleliście: "Niech ono wreszcie dorośnie i nie sprawia tylu problemów?".

Byliście źli pomimo wyjaśnień dziecka, że próbowało uważać, ale opakowanie płatków było duże, dodatkowo rozdarło się, z kolei farbkami wyjechało trochę poza kartkę, bo tak dobrze się malowało...

Nic z tego. Jesteście wściekli i koniec. Besztacie dziecko, a sami żalicie się rodzinie i znajomym. Wszyscy doskonale wiedzą, co czujecie. Ale co czuje dziecko?

Pomijana perspektywa

Tej interesującej, choć często pomijanej perspektywie przyjrzała się jedna z autorek bloga Mataja - Alicja Kost.

Punktem wyjścia wpisu "Świadomość, która ułatwia rodzicielstwo" jest jedna z dobrze znanych rodzicom chwil kładzenia dzieci spać, kiedy to w myślach mamy czy taty powstaje obraz utulonego do snu słodkiego malucha, który zupełnie nie zgadza się z rzeczywistością, czyli skorą do zabawy i trudną do opanowania latoroślą:

Ona gra w teleturniej sto pytań do matki, on się wierci. [...] Niechże oni już [...] zasną, myślę, planując, jak to pożalę się Wirgiliuszowi, a potem wam na FB – [...] że to całe macierzyństwo bywa [...] trudne, a potem się pośmiejemy i wszystko wróci do normy.

Moment zwrotny następuje, gdy dzieci widzące poirytowanie matki proszą, by ta nie złościła się na nie. Przytulają się do niej i przepraszają ją. To wtedy blogerka zwraca uwagę na to, że nigdy nie zastanawiała się, co czują jej dzieci, widząc jej złość:

Nie tylko mnie czasem bywa trudno. Im też. [...] Oni nie mają takiego luksusu jak grupa wsparcia, której mogą się wyżalić: [...] nasza stuknięta matka to znowu przy zasypianiu odstawiła histerię bez powodu. Nie usłyszą też krzepiącej odpowiedzi, że matki tak czasem mają [...] Nie usłyszą, bo ja jestem jedyną grupą wsparcia, na jaką mogą liczyć.

Autorka wpisu uzupełnia swoje spostrzeżenia, opisując dzieciństwo widziane z perspektywy małego człowieka:

Pod płaszczem sielanki dzieciństwa kryje się [...] także ciemna strona mocy – ciągle ktoś decyduje za Ciebie [...]. Każdego dnia ktoś Cię [...] pogania, [...], koryguje i złości się – nawet za rzeczy, które zrobiłeś, bo chciałeś dobrze – ot choćby kiedy chciałeś być samodzielny i nalać sobie soku, ale małe niezdarne rączki nie miały jeszcze wprawy, więc wszystko się wylało, brudząc stół, krzesła, podłogę. Starałeś się, [...] a mama zamiast docenić, gdera.

Blogerka radzi, żeby w codziennych kontaktach z dzieckiem być świadomym tej perspektywy, ponieważ świadomość ta może pomóc w panowaniu nad gwałtownymi reakcjami i tym samym wpłynąć pozytywnie na relację rodzic - dziecko.

"Masz rację - niełatwo być dzieckiem"

Czytelniczki bloga wzruszył wpis pani Alicji. Przyznały, że do tej pory nie zastanawiały się nad tym, jak są postrzegane przez dzieci, kiedy się na nie denerwują, jednak po przeczytaniu artykułu ich spojrzenie na relacje z dziećmi się zmieniło:

Mam już za sobą wieczorne fuczenie, żeby pomogła w sprzątaniu, żeby to, żeby tamto... a potem przeczytałam Twój tekst i w magiczny sposób znalazły się siły na empatię i wspólną zabawę w sprzątanie zamiast zrzędzenia... Dziękuję!
Mi się dzisiaj udało. Córka [...] kapać się nie chciała i afera... Najpierw [...] gadałam itd., a już w pewnym momencie nie miałam siły się denerwować i mówię "choć się przytulić". Dwie minuty tulenia na podłodze [...], pytanie [...] "kogo mamunia kocha najbardziej na świecie?" [...] i dziecko odmienione poszło do wanny [...] Stanowczo wolę takie metody... 
Po przeczytaniu tego tekstu jestem jednym wielkim wyrzutem sumienia [...]. Dziękuję! Choć staram się z całych sił wykazywać maksimum empatii dla mojego 14-miesięcznego szkraba, to czasem codzienność przytłacza i te nieustannie wyciągnięte w górę pulchne łapki [...] przestają rozczulać, a zamiast tego wywołują chęć ucieczki na koniec świata. Za każdym takim razem postaram się przypomnieć sobie, że nasz Pączek ma tylko nas, rodziców, że na razie jesteśmy jego całym światem i nie ma mu kto wytłumaczyć, że tak naprawdę mama nie złości się o to, że tak fajnie bawić się w berka przy zakładaniu butów, które przez to trwa już drugą godzinę [...]. Masz rację – niełatwo być dzieckiem, trzeba mieć dla rodziców mnóstwo miłości, cierpliwości i wielkoduszności, żeby jakoś z nimi wytrzymać.
Matka intensywnie ząbkującego i butnego półtoraroczniaka dziękuje za ten tekst. Sama tłumaczę jego zachowania, ale nigdy nie próbowałam zobaczyć siebie jego oczami.

To też może cię zainteresować:

"Męża wychwalają, a mi tylko wytykają błędy". Blogerka o podwójnych standardach wychowania

Skoro dwoje, to czemu nie troje? 9 argumentów za tym, że warto mieć trzecie dziecko

Więcej o:
Komentarze (25)
"Po przeczytaniu tego jestem jednym wielkim wyrzutem sumienia". Blogerka o problemie niedostrzeganym przez matki
Zaloguj się
  • tygrysio_misio

    Oceniono 35 razy 33

    Dziecko MUSI widzieć niezadowolenie rodziców.. bo tak uczy się co jest dobre, a co złe w relacjach międzyludzkich. Rodzice powinni okazywać swoje niezadowolenie wyraźnie w wielu okolicznościach takich jak wrzeszczenie w sklepie, autobusie, rozrabianie, niszczenie mienia publicznego... Najgorsze co można zrobić to patrzeć na to jak znudzona życiem w oborze krowa.

    Okazywanie niezadowolenia kiedy dziecko nie chce spać jest bez sensu, bo dziecko nie jest winne tego, że mu się spać nie chce.... rodzice powinni nauczyć się co zrobić żeby dziecko szybko zasypiało, na przykład zmęczyć dziecko jakąś aktywnością fizyczną.

  • justas32

    Oceniono 21 razy 13

    Dzieci mają klapki na oczach. Widzą wady rodziców - nie widzą swoich. Nie rozumieją że rodzice starają się korygować ich głupotę, lenistwo, zamiłowanie do brudu, niechęć do nauki. Dzieci nigdy tego nie zrozumieją - dopóki nie dorosną i same nie będą mieć dorastających dzieci. Wtedy jest fala zrozumienia i miłości do rodziców. Tyle że to już zbyt często jest za późno ...

  • kaktus47

    Oceniono 11 razy 11

    Przede wszystkim poświecanie czasu na rozmowe, wspólne spacery, zabawy !! Ileż to razy widzę rodziny wyjeżdzające z dziećmi jak na doklejkę. Np 3 małżeństwa a dzieci są tylko zawalidrogą i udręką. Nikt nie ma dla nich czasu. Wtedy odczuwają takie wizyty goście hotelowi, goście restauracji czy turyści z wakacyjnych wypadów.

    Byłem wiele razy świadkiem w restauracjach, gdy z jednej strony siedziało małżeństwo z dziećmi o dziwo poukładanymi, grzecznymi i spokojnymi, z drugiej z kolei odbywała się demolka a reagująca mamusia głośno wyrażała swoje naukowo wychowawcze opinie "zostaw" "nie ruszaj" "usiądź". Oczywiście zero emocjonalnego kontaktu tylko uwagi.

    Zdaje sobie sprawę że na wychowanie nie ma recepty. Jednak ten jeden jedyny element można na prawdę wprowadzać życie o ile oczywiście potrafimy przezwycieżyć egoizm i lenistwo.

    Sam mam już dwoje dorosłych dzieci. Jednak ze łzami w oczach wspominam wieczne rozmowy i dyskusje od najmłodszych lat. Wspólne czytanie książek, wyjazdy do kina tylko z jednym starszym lub drugim młodszym. Znajomi się obrażali, że nie chcemy jechać wspólnie, bo przecież my możemy sobie porozmawiać o swoich tematach a dzieci o swoich. Zazwyczaj nie dociera niestety, że czas spędzony z dzieckiem to nie jest nic urągającego i obniżającego poziom. Niestety nie potrafię odpowiedzieć czy to zależy od charakteru, dojrzałości. Nie chce oceniać, jednak efekty są widoczne na każdym kroku.

  • poppers68

    Oceniono 14 razy 10

    Miałem naprawdę fajne dzieciństwo. Lubię dzieciaki i mam z Nimi fajny kontakt.
    Nie mam dzieci i jest to wspólny wybór mój i mojej żony.
    Czy nasze małżeństwo nie ma zatem nici nas łączących?
    Absolutnie.
    I mało tego, z dystansem podchodzę do tezy, że brak dzieci spowoduje samotność na starość i brak opieki.
    Niestety, posiadanie dzieciaków również tego nie gwarantuje.
    Młode pokolenia migrują a i ludzie starsi w naszej " kulturze" zbyt często są niepotrzebni i przeszkadzają. O przepraszam.... doskonale nadają się jako darmowa opiekunka dla wnucząt.
    Wtedy często pozorują radość , bo wreszcie ktoś Ich chce słuchać , choć słuchacze mają po kilkanaście miesięcy czy parę lat.
    Potem wnuki dorastają, jeszcze starsi dziadkowie robią się już zupełnie starzy i.... niestety znów zostają sami.
    Nie odpowiada mi taki scenariusz. Nie chcę roszczarowań i zawodów.....

  • nie_z_rzeczownikami

    Oceniono 10 razy 8

    Czytam to i... chyba ktoś ma zdecydowanie za dużo czasu.

  • yves_klein_blue

    Oceniono 7 razy 7

    OK, jeszcze raz. Dla kogoś to jest odkryciem, że dziecko też jest człowiekiem, ma uczucia i może być mu przykro, jak rodzice się złoszczą albo są znudzeni?
    Nie no, poważnie pytam. Dla kogoś to jest odkryciem??? Wszyscy mają zbiorową amnezję i nie pamiętają swojego dzieciństwa? Ludzie, kurde, MYŚLCIE PRZED ROZMNAŻANIEM, tak, wasze dziecko będzie mieć głównie was i waszą uwagę, tak, jeśli wolicie książki, medytację i plumkanie na ukulele, to możecie czekać na te rozrywki z wytęsknieniem, ODCZUWAĆ ZNIECIERPLIWIENIE i dziecko NIE JEST Z KARTONU I TO ZAUWAŻY... arrrgh, MYŚLCIE OGÓLNIE, DOBRA?

  • dillinger79

    Oceniono 11 razy 7

    skoro matka miewa "histeryczne napady" to raczej matka ma problem, a nie dziecko..

  • keerk

    Oceniono 17 razy 7

    Ja też mam z tym problem, mam wyrzuty sumienia jak zdarzy mi się krzyknąc na dziecko, ale regularnie się nad tym zastanawiam i staram się zrozumieć moje dzieci, a czasami przeprosić. Jeśli dopiero teraz do blogerki dotarło, że jej dziecko ma swoje uczucia i inne postrzeganie rzeczywistości po tak długim czasie wychowywania dziecka to mało wyobraźni w narodzie.

  • czegotychcesz

    Oceniono 6 razy 6

    Zauważyłam , że dużo matek małych dzieci traktuje je, jak jeszcze jeden gadget do poprawy wizerunku, jestem przerażona, dlaczego tak bardzo w ciągu ostatnich lat zmienił się system wartości, najlepiej widać to na facebooku i innych kontach społecznościowych, a także na ulicy, w sklepach, kawiarniach, restauracjach !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX