1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mikołajki - miłe święto czy "wulgarna farsa"? Wpis nauczyciela blogera podzielił internautów

Nauczyciel Dariusz Chętkowski napisał na swoim blogu, że nie będzie organizował mikołajek, bo - tu zacytował jednego ze znanych pedagogów - "prowadzą do patologii". Pod jego postem pojawiło się wiele komentarzy. Okazało się, że popularne święto niekoniecznie jest lubiane przez uczniów.

Z czym kojarzą ci się szkolne mikołajki? Z dreszczykiem emocji? Najpierw podczas losowania osoby do obdarowania, później podczas rozpakowywania tajemniczego prezentu? A może masz inne wspomnienia? Okazuje się, że dla uczniów mikołajki to nieraz wymuszone, szkolne święto.

"Koniec z mikołajkami"

Dariusz Chętkowski, założyciel "Belferbloga", nauczyciel, pisarz i publicysta, w notce "Koniec z mikołajkami w szkole" wyznał, że klasa, której jest wychowawcą, nie będzie obchodziła mikołajek. Nauczyciela do organizacji tego święta zniechęciła opinia profesora Bogusława Śliwerskiego:

Profesor uważa, że w szkołach dochodzi do patologii: prezenty są dawane nieszczerze, uczniowie nie chcą obdarowywać przypadkowych osób, wymieniają się więc losami, kombinują i kręcą. Nie pragną też być zaskakiwani prezentami. Żaden uczeń nie chce obdarowywać nauczyciela, bo niepisaną zasadą jest, iż nauczycielowi kupuje się coś ekstra. Jednym słowem, mikołajki to dno. Lepiej więc, aby nie było takiego święta.

Chętkowski nie jest radykalnym przeciwnikiem mikołajek. Uznał, że jeśli dzieci same zawalczą o to święto, wychowawca je zorganizuje:

Oczywiście, nie wszystko stracone. Mikołajki mogą wrócić. Jeśli uczniom zależy, aby były, niech przekonają nauczyciela, że warto. Nie będzie łatwo. Współczesna pedagogika, w którą wierzę, jest przeciw. Czy jakaś inna nauka jest za?

"Wulgarna farsa"

Okazało się, że nauczyciel poruszył aktualny i drażliwy temat, ponieważ pod postem pojawiły się komentarze krytykujące mikołajki:

Przeczytałam artykuł z uczuciem, że opowiada o moich szkolno-mikołajkowych doświadczeniach [...] nic się nie zmieniło. Niemiła, niepotrzebna, czasami wulgarna (a także upokarzająca dla wielu uczniów) farsa trwa w najlepsze. Wierzę, że są szkoły (klasy), w których jest to radosne święto. [...] w mojej podstawówce i liceum [...] było to dokładnie tak przykre i na siłę wymuszone, jak opisane przez autora blogu. [...] przeprawa z rodzicami, aby dali na ten cel pieniądze [...] potem pośpieszne zakupy tandetnych misiaczków [...] lub długopisów w najbliższym kiosku ,Ruchu’. (anna52)
Szkoła to w dużym stopniu szkoła fasadowości. Mikołajki to był jeszcze jeden niemiły rytuał, z którego nie miałem odwagi się wyłamać, bo może bym zrobił przykrość wylosowanemu koledze (a który może też chętnie by się wymigał). (rzm)

Niektórzy internauci uznali jednak, że mikołajki są potrzebnym świętem, ponieważ integrują klasę oraz uczą pozytywnych postaw społecznych:

Chyba lekka przesada, to tylko mikołajki. [...] w liceum [...] uczniowie są na tyle dorośli, że mogą sami sobie zorganizować mikołajki, jeśli mają takie życzenie [...] W mojej klasie licealnej sami sobie wszystko organizowaliśmy i prosiliśmy tylko wychowawcę, żebyśmy mogli na lekcji wychowawczej bawić się w losowanie, a potem rozdawanie. (Karesia)
Mikołajki, jak każde inne wydarzenie, można wykorzystać do krzewienia postaw pozytywnych ([...]społecznych). [...] można przypomnieć młodzieży postać biskupa Miry, wyjaśnić, z czego zasłynął [...] i przeprowadzić na lekcji wychowawczej dyskusję komu, po co i jak można pomóc. [...] można też wyjaśnić, że wymienianie się fantami na siłę ze św. Mikołajem nie ma nic wspólnego, a wręcz jest zaprzeczeniem idei, która stała za jego działalnością. [...] można pokazać na rzeczonym przykładzie, jak działa popkultura. (panszir)

Czy wasze dzieci lubią mikołajki? A czy wy dobrze je wspominacie?

To też może cię zainteresować:

Ateiści i Boże Narodzenie - dlaczego świętują i co mówią swoim dzieciom?

Prezenty pod choinkę dla dzieci w wieku szkolnym

Więcej o:
Komentarze (73)
Mikołajki - miłe święto czy "wulgarna farsa"? Wpis nauczyciela blogera podzielił internautów
Zaloguj się
  • matts06

    Oceniono 84 razy 68

    Nigdy nie znosiłem szkolnych mikołajków... To co tutaj wymienione to jak najbardziej prawda - wymiany losami, w zasadzie czasem pytanie się co ktoś chciałby dostać, bo przecież dobrze zna się parę osób. Ogólnie to dla mnie była zawsze taka niezręczna impreza, niektórzy co mieli kasę dawali jakieś lepsze prezenty, inni dostawali takie symboliczne. Przeważnie było też tak, że nawet tego samego dnia wiedziało się kto wylosował ciebie i w ogóle żadnej tajności tu nie było :) To jeszcze bardziej psuje taką imprezę, bo ten komu dajesz prezent wie, że ty go wylosowałeś, więc teraz zrób wszystko by nie był zawiedziony, w podstawówce miałem wylosowane kolegę, który mi mówił codziennie, że chce karty Pokemon (taka była wtedy moda), które wiadomo że tanie nie były. Zresztą tak jak piszę dla mnie to trauma zawsze była, kupić coś i się módl żeby tej osobie się spodobało, bo zobaczyć jak ma niewyraźną minę gdy rozpakuje prezent to nie było nic przyjemnego i tak samo w drugą stronę, zawsze było mi głupio, bo to co dostawałem specjalnie mi się nie podobało, no ale co zrobić?
    Tak więc - nie, nie i jeszcze raz NIE. Pamiętam natomiast, że w liceum mieliśmy nauczyciela, który zaproponował ciekawą rzecz - zamiast mikołajek, losowań, dawania sobie prezentów, mieliśmy zrzutkę chyba po 10 czy 20zł, z tego potem kupiło się coś dzieciakom z domu dziecka (słodycze, chyba jakieś puzzle też były) i się z tym poszło. Najlepsze według mnie rozwiązanie, zamiast głupich losowań i dawania sobie prezentów.

  • internauta2013

    Oceniono 40 razy 38

    Ma rację nauczyciel, ale w szkole jest też sporo innych sytuacji, którym należałoby powiedzieć nie.

  • t0tylk0ja

    Oceniono 26 razy 26

    Mikołajki w podstawówce ok. W klasach 1-3 najczęściej organizują to rodzice. Wszyscy dostają to samo. Dzieciaki się cieszą. W klasach 4-6 było losowanie i faktycznie zdarzały się podmiany losów. Potem wychowawca to zmienił. Przygotowywane były przez każdego ucznia symboliczne paczki do 10 zł, oznaczano je numerkiem i w Mikołajki każdy losował. Nie było już ustawek. Ogólnie czym starsi uczniowie to entuzjazm spada. W gimnazjum mojego syna zbierają się na bilety i idą do kina. Wszyscy zadowoleni, bo w prezencie dostają połowę dnia wolnego od nauki. Ogólnie nie jest złe uczenie dzieci robienia i czerpania przyjemności z obdarowywania, ale jeśli ma to być jak kara to trzeba zmienić formę, albo zrezygnować, a próbować zachęcać uczniów do innej formy aktywności społecznej tak by rozwijać w nich choćby tylko zwykłą ludzką życzliwość.

  • habib78

    Oceniono 30 razy 20

    dziwie się że tyle zachodu, o to, ż ewreszcie ktoś powiedział prawdę. Ja jawnie preznetowałem postawę aspołeczną, odnajdując zawsze osobę, która wylosowała mnie i zdobywając swój własny los.
    W ten sposób nikogo nie krzywdziłem, a i obdarowany był zawsze zadowlony. Zal tyko, że nie miałem środków na to, żeby sie obdarować jakimiś wysokiej klasy multimediami. Wtedy jescze bardziej wykpiłbym tą debilna zabawę.
    Tak...wiele osób z klasy mnie za to nie lubiało...

  • matts06

    Oceniono 19 razy 19

    Tak jak pisałem parę komentarzy niżej - nie widzę w tej formie jaka jest w szkołach czegoś pozytywnego. Przecież nikt nie zabrania by przyjaciele, koledzy nawzajem poza szkołą dawali sobie prezenty, ale dlaczego ma to być taka robiona na siłę, sztuczna impreza? A taki dzień jak 6grudna można wykorzystać na wiele innych sposobów, by przy okazji dzieciaki, młodzież czegoś uczyć. Tak jak pisałem myśmy w liceum robili zrzutkę na słodycze i coś tam jeszcze dla dzieciaków z domu dziecka i potem z tym poszliśmy tym dzieciom te prezenty dać. Uważam, że takie coś ma dużo większy pozytywny wymiar, dzieci, młodzież uczą się pomagać, mogą poczuć się, że zrobiły coś co dało komuś naprawdę frajdę (bo bądźmy szczerzy prezenty z losowań na mikołajki rzadko komuś frajdę sprawiają, najczęściej to kasa wyrzucona w błoto). Można znaleźć całą masę takich rzeczy, które klasa może zrobić wspólnie, zrobić zrzutkę i sprawić komuś radość czy to na dom dziecka, czy to jakieś inne inicjatywy np. schronisko dla zwierząt. Można przecież też jakaś taką wspólną akcje zrobić i bez kasy, tylko trzeba ruszyć głową i coś wymyślić.
    Tak więc ja bym bardziej właśnie tak widział ten dzień w szkołach. I nawet niech wtedy tego 6grudnia nie będzie lekcji, ale fajnie by było jakby zaangażować klasy w jakieś działanie - może niech nawet taki banał i wspólne szykowanie szkoły na święta, czyli robienie jakichś ozdób, ubranie choinki w klasie, zrobienie świątecznej atmosfery na korytarzach, tak by właśnie dzieci się w ten dzień uczyły robić coś wspólnie, razem.

  • slavko.matejovic

    Oceniono 18 razy 14

    Szkolne i licealne mikołajki pamiętam zawsze jako upokorzenie i jestem za tym, żeby zlikwidować ten patologiczny zwyczaj. W domu zawsze dostawaliśmy coś sympatycznego - małą maskotkę, czekoladę, zestaw flamastrów, a my rodzicom dawaliśmy jakieś drobiazgi zrobione w garażu przy pomocy Taty. Np. ozdobną deskę do krojenia z wypalonymi lutownicą wzorami, drewniany breloczek do kluczy - to było bardzo miłe, sympatyczne i integrowało rodzinkę całą. Natomiast w szkole - pewnie dlatego, że byłem kujonem, zawsze dostawałem prezenty - odpady. Piszczącą zabawkę dla niemowlaka, odpustowe przypinki z bazaru, głowę diabła z językiem, zdekompletowany model samolotu do składania, sedes, który przy otwarciu pryska wodą... Wyobraźcie sobie jak czuje się dorastające dziecko, które odpakowuje "prezent" i widzi co dostała klasowa elita, a co on.

  • fleshless

    Oceniono 13 razy 13

    e tam
    Mikołajki to nic w porównaniu z pracową wigilią

  • baba67

    Oceniono 15 razy 11

    Uczniowie powinni decydować czy chcą. Miałam w podstawówce klasę w której się lubiliśmy, LO nie bardzo.I mikolajki z SP wspominam miło jak wszystko z LO niespecjalnie.

  • Maria Koperska

    Oceniono 9 razy 9

    Najgłupszy prezent mikołajkowy w klasie? Koledze,który był cukrzykiem kupiono 3 kg landrynek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX