1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Problem polskiej oświaty nie leży tylko w samych zarobkach nauczycieli, to jedynie część składowa problemu" [LIST]

Nasz czytelnik podzielił się z nami swoją opinią na temat strajku nauczycieli. Wspiera on strajkujących i zaznacza, że nie chodzi tylko o zarobki.

Problem nie leży w tym, że nauczyciele zarabiają za mało, problem leży w całym systemie, a także w zmieniającej się sytuacji ekonomicznej i większej świadomości płacowej Polaków. Moja Mama (obecnie emerytka) przez całe życie pracowała jako nauczyciel przysposobienia obronnego oraz pedagog szkolny w jednym z zespołów szkół. Pensja, którą otrzymywała, nie była wysoka, oczywiście daleko mniejsza niż pensja lekarza, milicjanta, o górnikach czy hutnikach to nie wspomnę. Zapewniała jednak w miarę stabilne życie oraz dwa miesiące wakacji, a na koniec emeryturę. Pewne przywileje dla tej grupy społecznej. W okresie PRL zawsze jeździłem z siostrą na pełne dwa miesiące czy to w góry, czy nad morze lub jeziora mazurskie. Nie było kokosów, ale stać nas było na wynajęcie domku, choć o przeciętnym standardzie.

Po 1989 r. sytuacja się zmieniła. Już nie można było sobie pozwolić na dwa miesiące wakacji. Zazwyczaj był to już miesiąc lub trzy tygodnie. Nastąpił okres gospodarki rynkowej, wszystko można było kupić, ale trzeba było zapłacić znacznie więcej. Polscy nauczyciele ze średniej klasy z roku na rok przesuwani byli przez kolejne rządy na margines płacowy społeczeństwa. Skończyły się trzy tygodnie wakacji, z trudem już można było sobie pozwolić na tydzień.

Okazało się, że pensum godzinowe, które wyrabiało się w jednej szkole, nagle trzeba składać w kilku placówkach, gdyż brakuje godzin.

Co więcej, dostrzec można było grupy zawodowe, których wynagrodzenie stale rośnie, a pensje nauczycielskie, owszem, wzrastają, ale niezmiernie powoli. Z mojego pokolenia (przełom lat 70. i 80. XX w.) większość z nas chciała zostać nauczycielami, ale niewielu się na to odważyło. Podczas studiów wszyscy robiliśmy specjalizację nauczycielską. Okazało się jednakże, że w tym zawodzie ciężko się będzie utrzymać. Zwiększona biurokracja, niskie zarobki i spadający prestiż społeczny tego zawodu są znacznymi przeszkodami. I tylko desperaci pójdą do tego zawodu.

Ostatnie dwie dekady to niestety zły okres dla polskiej edukacji. Wyrosło nam roszczeniowe pokolenie młodzieży oraz ich roszczeniowych rodziców, "którym się należy". Kolejne rządy nie zapewniały nauczycielom dostatecznej ochrony ani prawnej ani finansowej. Na YouTubie można było obejrzeć nagrane komórkami zdarzenia ze szkół, gdy uczniowie bezkarnie koszem na śmieci maltretowali nauczyciela. Trudno się zatem dziwić, że najlepsi absolwenci szkół wyższych nie chcą iść do tego zawodu za pensję 1800 do ręki, gdy w sieciach handlowych można dostać na początek ok. 3000 na rękę i więcej. Zwłaszcza, że metr kwadratowy własnego mieszkania w dużym mieście to wydatek 6-8 tys. (sic!). I co po wakacjach nauczycielowi (w praktyce już nie dwa miesiące, a jeden miesiąc), skoro i tak go nie stać nigdzie na wyjazd. A za coś trzeba się dokształcać, czego wymaga od nauczyciela władza.

W ostatnich latach kolejne grupy zawodowe otrzymywały lub raczej wywalczały groźbą strajku podwyżki lub różnego rodzaju bonusy: górnicy, służby mundurowe (w szczególności policjanci i żołnierze), sędziowie, lekarze, rolnicy. Warto podkreślić, że zarobki początkującego policjanta są daleko lepsze od asystenta na wyższej uczelni z doktoratem. Jako wykładowca akademicki o zarobkach policjantów mógłbym jedynie pomarzyć. A przecież nauczyciele akademiccy i tak lepiej zarabiają od tych, co uczą w liceach i podstawówkach. Jakoś nikomu nie przeszkadzało, że policjanci będą strajkować w okresie obchodów odzyskania niepodległości i mogą swoim strajkiem udaremnić uroczystości. Pieniądze na podwyżki dla tej grupy od razu się znalazły. Dla nauczycieli nigdy ich nie było, a to ograniczanie Karty Nauczyciela, a to zwiększone pensum godzinowe, a to zwiększona papierologia, konieczność robienia kursów. I do tego cały czas pretensje uczniów i ich rodziców: że zbyt dużo godzin dziecko się uczy, że za trudny program, że zbyt wysokie wymagania, że tornister za ciężki i czego to jeszcze szkoła nie powinna uczniom zapewnić.

Dlatego problem polskiej oświaty nie leży tylko w samych zarobkach nauczycieli, to jedynie część składowa problemu.

Po pierwsze: brak prestiżu tego zawodu i powszechne myślenie, że to zawód dla przeciętnych lub słabych. Tym bardziej, że sukces zawodowy mierzy się głównie wysokością zarobków. Po drugie: stałe pomiatanie tą grupą zawodową przez kolejne rządy, nie tylko obecnej formacji (np. wydłużanie i utrudnianie ścieżki awansu zawodowego). Po trzecie: dzisiejsze pokolenie młodzieży, dość trudnej, spędzającej czas wirtualnie i na rozmowach przez komórki, wymagającej większego zaangażowania czasu i środków, większej uwagi i cierpliwości.

Na koniec warto podkreślić ogólną sytuację szkół, które są niedoinwestowane, gdzie brakuje wielu podstawowych środków do prawidłowego funkcjonowania: zaplecza komputerowego, etatów w administracji, dentysty, stołówki, etatów na świetlicy, dobrze wyposażonej sali gimnastycznej, boiska itp., a przede wszystkim przeciążenie systemu biurokracją, sprawozdawczością itp. Jestem pesymistą, jak chodzi o przyszłość polskiej edukacji, kolejne reformy nic nie dały, a więcej popsuły, wyrosło nam już pokolenie osób nieczytających książek, wychowanych na testach, nauczyciele się postarzeli (młodych brak).

Życzę nauczycielom powodzenia w strajku. Do policjantów i innych grup zawodowych nic nie mam, im także życzę wysokich zarobków.

Od redakcji:

Jeśli chcecie podzielić się z nami swoimi refleksjami na temat strajku nauczycieli lub ogólnie na temat kondycji polskiej szkoły, czekamy na Wasze listy. Piszcie na adres edziecko@agora.pl. Najciekawsze wypowiedzi opublikujemy i nagrodzimy książką.

Więcej o:
Komentarze (95)
"Problem polskiej oświaty nie leży tylko w samych zarobkach nauczycieli, to jedynie część składowa problemu" [LIST]
Zaloguj się
  • ar.co

    Oceniono 83 razy 73

    A może by tak - po zakończeniu obecnego strajku - nauczyciele zastosowali swego rodzaju strajk włoski? Tzn. stawiali oceny i promowali tak, jak na to uczniowie rzeczywiście zasługują. Bez naciągania ocen, bez litowania się, bez ulegania groźbom ("nie możesz zostawić na drugi rok połowy klasy, bo kogo będziesz uczyć") itp.I oczywiście praca tylko na terenie szkoły, z obowiązkiem zapewnienia sprzętu i stanowiska pracy przez pracodawcę, czyli państwo. Koniec z pracą na własnych komputerach, koniec z drukowaniem testów na własnych drukarkach, koniec z odbieraniem telefonów rodziców o godzinie 20 (i oczywiście tylko na telefon służbowy, a nie prywatny. Szkoła nie zapewnia telefonu służbowego? O jak mi przykro...).

  • maaac

    Oceniono 56 razy 52

    Służby państwowe - Policja, urzędnicy, nauczyciele itd. powinni być traktowani jak angielski trawnik - sto lat obficie nawozić i bez krępacji strzyc. Czyli wysokie pensje ale i wysokie oczekiwania. Wszyscy pokroju Zalewskiej na dzień dobry precz.

  • obywatelkamania

    Oceniono 57 razy 43

    Zgadzam się z autorem artykułu. 1000zł/etat (choćby w dwóch ratach) to powinien być początek zmian w systemie wynagradzania i oceniania nauczycieli. Koszmarnie wprowadzone reforma wprowadziła taki chaos i tak dramatycznie pogorszyła warunki pracy i nauki w polskiej szkole, że właściwie doszliśmy do ściany. Zniszczono dorobek programowy i dydaktyczny, wrzucono niedopracowane programy, wykoślawiono sens nauczania pojmowanego jako rozwój dziecka. Całe odium, niechęć i złość spada na nauczycieli, którzy są ofiarami, tak jak miliony uczniów i ich rodziców. Czy można np. zrealizowac program napisany na 10 godz w ciągu sześciu? Oczekując dobrych wyników na egzaminie?
    Dlatego powinniśmy poprzeć ten strajk i przestać czytać paski z wypłatą czy inne bzdury o wakacjach. Chyba, że wam los własnych dzieci jest obojętny.
    Jasne, nauczyciele mają wady, nie są idealni, czasem po prostu bywają marni. Ale podła, niekompetentna władza wsadziła ich na minę i powinna za to zapłacić - dosłownie. Jak podniesiemy płace podstawową, będzie można ustalić rodzaje i wysokość dodatków.

  • wejsunek47

    Oceniono 36 razy 28

    gó...arze nie chcą się uczyć i żaden nauczyciel tego nie jest w stanie zmienić....kiedyś nikt nie kwestionował potrzeby nauki a rodzice wspierali nauczycieli...za wykształceniem szła kasa i prestiż....teraz wszystko stanęło na głowie i najlepiej zostać celebrytą albo misiewiczem...

  • ks-t

    Oceniono 34 razy 26

    Popieram strajk nauczycieli. Pewnie doszli do ściany. Nie wiem ile zarabiają bo każda ze stron podaje inne liczby. Jedni średnią ze wszystkimi dodatkami a inni gołą pensje netto za pensum. Poniżenie nauczycieli jest oczywiste. Od Suskiego, który powiedział że zarabiają tyle co posłowie, do premiera, który kazał im sie rozmnażać i premierzycę która robi z nich 5tą kolumnę, podpisuje traktaty sama z sobą i zamiast negocjowac organizuje ustawki. Ale wyobraźmy sobie że nauczyciele dostaną po 1000 czy 1500 złotych. Co się zmieni od następnego dnia? Nadal będą uczyć że to Kaczyński przeskoczył przez płot a lepiej opłacani księża i katecheci będą nauczać że prezerwatywa jest gorszym grzechem od aborcji, bo jest grzechem ciągłym, podczas gdy aborcja jednorazowym? Nadal będą uczyc o żołnierzach wyklętych i czynić z nich wzór do naśladowania? Wreszcie nadal będą uczyć swoich przedmiotów, tak jakby tylko one były najważniejsze na świecie? Testy PISA pokazały znaczny wzrost szczegółowych kompetencji naszych uczniów poza drobiazgiem - czytania ze zrozumieniem, rozwiązywania problemów i pracy grupowej. Czyli akurat tych które decydują o rozwoju kraju. Liczba nibynóżek rozwielitki nie popchnie nas za bardzo do przodu. Na co dzień w telewizji widzimy polityków, dziennikarzy i celebrytów mylących miliony z miliardami, kilowaty z kilowatogodzinami itp. Zaangażowani nauczyciele realizują niedoskonały program. To nie jest tylko ich wina, ale to również oni powinni rozpocząć dyskusję o zmianach. Może gdyby nie patrzyli na czubek własnego, przedmiotowego, nosa to wypracowalibuy coś lepszego niż zaserwował im teraz Kaczyński?

  • gandalph

    Oceniono 24 razy 24

    W Polsce główny problem, nie tylko w oświacie, polega na tym, że bardzo łatwo pozbyć się dobrego pracownika. Wystarczy go obrazić. Za to nie sposób pozbyć się złego pracownika.

  • scypio72

    Oceniono 29 razy 23

    Za moich czasow nauczycielka w kl 6 7 8 uczyla fizyki chemii i.matematyki. Niesfornych uczniow karala linijka po lapkach. Jeszcze nikt z nas sie nie skarzyl bo w domu by dostal poprawke. Nigdy nie przyszlo nam do glowy zalozyc kosza. Byla bardzo surowa. Ale nie bylo problemu z matematyka fizyka czy chemia w 1 kl. LO. Wielu to docenilo po latach. A teraz. Gdy pierwszy raz rozmawiałem z wychowawczynia to odnioslem wrazenie ze sie mnie boi. Zeby sie nie poskarzyl dyrektorowi.

  • indan

    Oceniono 25 razy 23

    Tak jak pisze użytkownik ar.co, trzeba wprowadzić rodzaj strajku włoskiego, i zacząć od podawania wyłącznie telefonu służbowego do szkoły, bo czy jest paragraf określający że nauczyciel ma podawać prywatny numer telefonu, od razu się skończy. Wszystkie sprawy uczniów są załatwiane np. w środę od 14 do 16.00, amen. A może se rodzic dzwonić nawet na PiS-gestapo.

  • uo.rety

    Oceniono 28 razy 18

    Do wszystkich co uważają, że "leniwym" nauczycielom się NIE należy mam tylko jedno pytanie - oni uczą SWOJE, czy WASZE dzieci?!
    Chcecie by WASZE dzieci miały nauczycieli wypoczętych, uśmiechniętych, życzliwie do nich nastawionych? Tak? Nie mam więcej pytań...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX