1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Dzieci, dom, praca. Czasem czuję się jak chomik w kołowrotku. I już nie wyrabiam na zakrętach" [LIST]

Nasza czytelniczka Agnieszka opisała swój dzień. I zastanawia się, czy tylko ona tak ma, czy rzeczywistość czasem przerasta każdego.

Kobiety są multizadaniowe, to fakt. Potrafią działać na kilku polach jednocześnie, odnosząc sukcesy na kilku frontach. Ale czasem wystarczy mała rzecz, by wszystko się posypało. A z kobiety, która doskonale sobie radzi, stajesz się tą, która ma wrażenie, że tylko ona nie daje sobie rady z otaczającą ją rzeczywistością.

Przeglądam Instagrama, otaczają mnie idealne obrazki. Dzieci uśmiechnięte, wybawione, pięciodaniowy obiad na stole, mieszkanie wysprzątane. A ja? Dzieci, dom, praca. Czasem czuję się jak chomik w kołowrotku. I już nie wyrabiam na zakrętach. Gonię z wywalonym jęzorem, zastanawiając się, z czego mogę dziś zrezygnować. Odhaczam kolejne zadania w pracy, myślę, czy dziś wypadnie coś niespodziewanego, czy może dziś uda się wyjść punktualnie. Przerwa na obiad jest jednocześnie przerwą organizacyjną, sprawdzam, co trzeba zanieść jutro do szkoły, czy pracą domową nie jest wykonanie jakiegoś plakatu czy innego dzieła. Aha, jest. W końcu wiosna przyszła, trzeba ją przywitać. Ok, wszystkie materiały wykorzystaliśmy ostatnio, zostały tylko jakieś ścinki czarnego papieru (a nie, i tego nie ma). Szybka rozmowa z dzieckiem i już wiem, co kupić. Po pracy znów zostawię majątek w papierniku (dobrze, że jest po drodze, gdyby nie on, musielibyśmy mieć w domu jakiś magazyn). Przypominam sobie, że muszę odwołać dzisiejsze zajęcia i potwierdzić sobotnie urodziny. Zanotować: kupić prezent. A może coś w papierniku będzie?

Ruszamy, czas odebrać dzieci. I znów usłyszę, że musiały siedzieć tak długo (a ja znów "urywam się" z pracy). Czasem mam ochotę zostawić je aż do zamknięcia świetlicy, niech zobaczą, co to znaczy długo. Pędzimy do domu, jeszcze jakieś zakupy "pod blokiem". I idę, obładowana siatami, z workami z rzeczami na zmianę, z mnóstwem rysunków i z figurką z nieutwardzonej gliny, która "za nic nie może się zniszczyć" (to jak ja mam ją do domu donieść?!).

Dom. Zanim ogarnę to, z czym przyszłam, mija dłuższa chwila. Z nadzieją spoglądam na lodówkę (bo ta przerwa na obiad to jest nią tylko z nazwy), ale moja pora jeszcze nie nadeszła. "Głodny jestem". No jak, dziecku nie dasz. Kroisz te owocki (bo "głodny" wcale nie oznacza, że jest "głodny", musisz wykombinować, na co aktualnie ma ochotę), myśląc o tym, co zrobisz, gdy dzieci pójdą spać. Jem (w końcu jest mój czas!) i planuję. Najchętniej zawinęłabym się w koc z książką w ręku, ale nie ma tak łatwo. Jeszcze odgruzowywanie, pranie, szykowanie rzeczy na jutro (jeszcze trzeba wiosnę przywitać! Halo, córko, wyciągaj brystol), przypominanie sobie, z której bajki jest postać, o którą właśnie przepytuje cię syn...

Gdy już myślę, że jeszcze chwila i wpadnie ktoś zakuć mnie w kaftan, pojawia się mąż. Wolność! Mam chwilę dla siebie. Tyle radości, że nie wiem, co ze sobą robić. Siedzę i patrzę. Dryń. Mój czas minął. Jeszcze kąpiel i usypianie. Kłótnia o książeczkę. Czemu ta wczorajsza jest zła dla tego, co ją wczoraj wybrał, a dobra dla tego, co jej wczoraj nie chciał? Gasimy światło. Ja tylko na chwilę się położę. Tylko na chwilę zamknę oczy, wstanę, przecież mam tyle planów na wieczór. Aha. Sami wiecie, jak to się kończy - wstaję rano, w dresie, z poduszką odgniecioną na policzku, pogięta po spaniu w dziecięcym łóżeczku. To na pewno będzie dobry dzień...

To nie jest tak, że mój mąż żyje sobie, a ja z dziećmi sobie. Wręcz przeciwnie, drugiego takiego ze świecą szukać. Ale mężczyźni na pewne rzeczy nie zwracają uwagi. Nie pamiętają o tym, że trzeba kupić farby do szkoły (i to takie, w których jest "cielisty" kolor), że do przedszkola trzeba zanieść chusteczki (a dla chętnych - czyli obowiązkowo - jest konkurs plastyczny), że tak w ogóle to dzieci nie mają już koszulek w dobrym rozmiarze (a tak właściwie to trzeba im wymienić pół szafy). Trzeba kontrolować zasoby na bieżąco, wiedzieć, co jest potrzebne, a co może niedługo się przydać. A do tego bilanse, dni otwarte, przedstawienia, wycieczki, opłaty, zbiórki... Czasem jest tego tyle, że czacha dymi. 

Powiedzcie, że jest nas więcej. Że każda z nas czasem nie wyrabia na zakrętach. I że za nic nie zamieniłybyśmy obecnego życia na to "przed dziećmi".

Mama

Od redakcji: 

Podziel się z nami swoją historią i napisz na edziecko@agora.pl. Najciekawsze historie opublikujemy i nagrodzimy książką.

Więcej o:
Komentarze (29)
"Dzieci, dom, praca. Czasem czuję się jak chomik w kołowrotku. I już nie wyrabiam na zakrętach" [LIST]
Zaloguj się
  • moki1

    Oceniono 53 razy 35

    "Przeglądam Instagrama... " Pierwsze słowa i już wiadomo gdzie są duże rezerwy czasowe.

  • aw34

    Oceniono 31 razy 21

    Organizacja. Takie czarodziejskie słowo. Podział obowiązków . Co to znaczy że mąż nie wie. To mu to wytłumacz, przydziel konkrety. Da radę. To jest bolączka kobiet, które wszystko zrobią lepiej od męża, dzieci, szefa i współpracowników. praca domowa to zadanie dla dziecka. Niech ono pomyśli, zaplanuje co potrzebne. To nigdy nie jest zadawane z dnia na dzień i trzeba dziecko nauczyć obowiązkowości i planowania. Może z raz czy dwa się przejedzie, może jego praca nie będzie najlepsza w klasie ale wreszcie się nauczy. Same w ten kierat się wpychamy. Musimy być perfekcyjne w każdym calu aż wreszcie nam czacha dymi.
    I żeby nie było wychowałam 2 dzieci. W czasach kiedy w sklepach stało się w kilometrowych kolejkach, trzeba było ostro kombinować. Prowadziłam specjalną kuchnię dla dzieci bo potrzebowały specjalistycznej diety a w sklepach niczego takiego nie było. Mąż tez sam z siebie by wszystkiego nie zrobił. Ale miał przydział , sporo go nauczyłam dla swojego dobra i robił co do niego należało. A on także pokazał mi ,że nie muszę być doskonała w każdym calu.

  • didja

    Oceniono 27 razy 19

    "Ale mężczyźni na pewne rzeczy nie zwracają uwagi. Nie pamiętają o tym, że trzeba kupić farby do szkoły (i to takie, w których jest "cielisty" kolor), że do przedszkola trzeba zanieść chusteczki (a dla chętnych - czyli obowiązkowo - jest konkurs plastyczny), że tak w ogóle to dzieci nie mają już koszulek w dobrym rozmiarze (a tak właściwie to trzeba im wymienić pół szafy)".

    Nieprawda. Znam mężczyzn, którzy lepiej pamiętają o takich rzeczach niż ich żony. Ale z listu jednak ewidentnie wychyla się marginesowa rola męża w życiu domowym. Jak się z faceta robi kalekę, to się kalekę ma. Wbrew pozorom, drogie zarobione do cna mamy, mężczyźni też należą do homo sapiens i potrafią ogarnąć to i owo. Fakt, że czasem w sposób, który nas, kobiety, co najmniej osłabia, ale liczy się efekt.

  • wkswks

    Oceniono 22 razy 18

    Nie znoszę jak ktoś robi z siebie męczenników i oczekuje pocieszenia czy przyklaskiwania. 1.Zostaw te dzieci do końca świetlicy i zobaczą jak jest. Nie strasz, zrób tak i potem porozmawiaj z dzieckiem i zobacz czy wyciągnęło wnioski.2. Czy ty musisz nosić rzeczy swoich dzieci? One rak nie maja? 3. Prace plastyczne i lekcje odrabiają dzieci, nie ty. 4. Rzeczy na jutro szykują sobie dzieci, nie ty. 5. Wyobraź sobie ze kilkulatek może opróżnić maszynę do garów albo zdjąć z suszarki i poskladac swoje pranie. Moje to potrafią, czemu twoje nie? Widzisz mój 7 syn sam się myje pod prysznicem i usypia. 3 córce asystuje przy myciu ale w zasadzie wie co robi się z gąbka i mydłem. Ty produkujesz ofiary losu.

  • ostatni_polski_patriota

    Oceniono 27 razy 13

    Seksistowski tekst. Co to ma niby być "Mężczyźni na pewne rzeczy nie zwracają uwagi" "Mężczyźni nie pamiętają..."
    Aż się chce (pomimo zrozumienia problemu) podsumować taki tekst spłycając go równie seksistowsko do poziomu "gdakania kwoki"

  • kruk1210

    Oceniono 22 razy 12

    "Kobiety są multizadaniowe, to fakt. Potrafią działać na kilku polach jednocześnie, odnosząc sukcesy na kilku frontach."
    Wmawiajcie nadal kobietom to kłamstwo, dzięki temu będziecie mieli więcej "listów do redakcji" od kobiet, które nie są supermenkami tylko zwykłymi ludźmi zderzającymi się z rzeczywistością.

    "Przeglądam Instagrama, otaczają mnie idealne obrazki. Dzieci uśmiechnięte, wybawione, pięciodaniowy obiad na stole, mieszkanie wysprzątane."
    Czytelniczka gazety odkrywa, że ludzie wolą wrzucać na instagrama obrazki ładne a nie brzydkie.

    "Ruszamy, czas odebrać dzieci. I znów usłyszę, że musiały siedzieć tak długo (a ja znów "urywam się" z pracy)."
    Niesamowite: super-kobieta zamiast realizować się w pracy, zamiast robić projekty i zarabiać kupę pieniędzy, decyduje się na dzieci?? Kobieto, zastanów się nad priorytetami życiowymi! Dałaś się omamić jakiemuś samcowi i urodziłaś mu dzieci zamiast być silną niezależną kobietą!

  • opoint

    Oceniono 12 razy 10

    Ja jestem taka mamą na zakrętach. Mąż a i jest i owszem, tylko że ja na etacie w państwówce a on własny biznes, żeby było za co żyć. I czasem wściekam się, że znowu wrócił o 21, że w weekend jedzie na drugi koniec Polski, ale dzięki temu ja mam co do gara włożyć, raty zapłacić. I nie, nie jestem perfekcyjna i nie zamierzam być, odpuszczam wiele tematów. Dodam tylko, że jeszcze mam schorowanych rodziców i im też pomagam ile mogę.

  • lisc12

    Oceniono 7 razy 5

    polecam zakupy spozywcze przez internet na caly tydzien i planowane posilki. Eliminuje latanie z siatami.

  • alinaw1

    Oceniono 25 razy 5

    Nie dokończyłam tego "listu". Jak dla mnie kolejny teks napisany przez redaktorki jako "list do redakcji". Gdyby ta pani rzeczywiście nie wyrabiała na zakrętach - nie miałaby czasu na pisanie do Gazety.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX