1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Okres spędzony w szkole uważam za najgorszy z możliwych. Marnowanie czasu, pasji i chęci poznawania świata" [LIST]

- Bardziej byłem zaciekawiony poznawaniem okolicznego parku niż wkuwaniem na pamięć poziomu opadów w lasach deszczowych. Większą frajdę sprawiało mi szukanie robaków na ryby niż wykuwanie podziału komórkowego - wspomina lata edukacji 32-latek, tata dwulatka.

List 32-latka, który publikujemy za jego zgodą na naszych łamach, to odpowiedź na artykuł pt. Rodzice oburzeni pracą domową: 360 pytań z "Pana Tadeusza" w podstawówce. "Czy wypełnianie tego ma sens?".

***

Urodziłem się w 1986 roku, łatwo obliczyć, ile lat mam teraz. Jestem królikiem doświadczalnym polskiego systemu edukacji, czyli pierwszym rocznikiem, który poszedł do gimnazjum. Jak to się skończyło? Tym, że jedyną lekturą, którą przeczytałem od deski do deski, był „Pan Kleks”. Czy się tego wstydzę? Nie.

Zawsze, gdy ktoś pyta, czy czytałem lektury, odpowiadam, że nie. Zaś po zakończeniu edukacji przeczytałem więcej książek niż wszystkie podstawy programowe razem wzięte. Dlaczego? Ponieważ sam mogłem je sobie wybrać.

System edukacji w naszym kraju jest naprawdę chory, tak jak tego typu sytuacje, że nauczycielka dzieciom z klasy podstawowej zadaje test, przez który nawet licealista miałby ochotę "rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady".

Przeczytałem Państwa artykuł, wpis i komentarze. Jedne mniej, drugie bardziej obrażające nauczycielkę. Nie znalazłem natomiast żadnego przychylnego komentarza. Mi też na usta cisną się epitety, mam dwuletniego syna i wizja posłania go do tego edukacyjnego piekła zbliża się nieuchronnie, a nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko mogło wrócić do domu z taką pracą domową. Uznam to za bardzo kiepski żart albo jakiś eksperyment, ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że jakikolwiek nauczyciel każe dzieciom zrobić taki test. Jest to absolutnie niedopuszczalne i karygodne.

Moim zdaniem taka osoba powinna udać się na jakiś długi urlop, bo najwidoczniej to jakaś nauczycielka licealna, która przypadkiem jeszcze nie łapie się na wiek emerytalny, ale z braku laku rzucono ją na nauczanie w klasach podstawówki i wygrzebała coś z odmętów swojej szafy. Jedyna opcja, która wydaje się logiczna, bo mam znajomych pedagogów świeżo po studiach i chyba żaden by nie wpadł na taki pomysł.

Wracając do tego, jak wyglądała edukacja w moim czasie... Okres wprowadzania gimnazjów był okresem testów, testów wyboru oczywiście. Praktycznie cały czas byliśmy przygotowywani do realizacji testów, zarówno do gimnazjum, jak i szkoły średniej. Prawie wszystko "C, A, D, B". Ta magiczna kombinacja pozwalała zdawać nawet największym tumanom. I nie jest to żart.

Nigdy nie byłem uważnym uczniem, nigdy nie przykładałem uwagi do przedmiotów, które zupełnie mnie nie interesowały. Bardziej byłem zaciekawiony poznawaniem okolicznego parku niż wkuwaniem na pamięć poziomu opadów w lasach deszczowych z geografii. Większą frajdę sprawiało mi szukanie robaków na ryby i czytanie poradników ojca, o której godzinie karp "lepiej bierze", niż wykuwanie na pamięć podziału komórkowego.

Przy okazji porannej wycieczki nad staw przekonałem się na własne oczy, jak wygląda zając, sarna czy lis. Więcej frajdy sprawiało mi czytanie historii rodu Czartoryskich - pochodzę z Puław  - niż zgłębianie tajników bostońskiego topienia herbaty. I tak dalej.

I jakoś to moje podejście nie przeszkodziło mi w tym, aby ukończyć każdą z klas bez "dublowania" roku. Czerwonego paska nie było na świadectwie, ale na tyłku również go nie uświadczyłem. Byłem po prostu normalnym dzieckiem ciekawym świata, które mimo wielu prób systemu nie poddało się i wygrało z molochem. Z systemem polskiej edukacji.

Często czytam w artykułach i publikacjach, że ludziom z mojego rocznika brakuje "tamtych chwil" i cofnęliby się w czasie, gdyby tylko mogli. Ja natomiast mogę śmiało powiedzieć, że czas spędzony w polskiej szkole uważam za najgorszy z możliwych, jeżeli chodzi o marnowanie właśnie czasu, pasji i chęci poznawania świata.

Pozostaje mi tylko nadzieja, że gdy moje dziecko pójdzie do szkoły coś się zmieni. Jednak nawet, jeśli do tego nie dojdzie, wiem, że sam zadbam o to, aby moje dziecko, tak jak ja, było żądne i ciekawe świata i żadna reforma czy nauczyciel nie stanie mi na drodze.

***

Czy odrabiać z dzieckiem prace domowe?

A jakie są wasze szkolne doświadczenia? Jesteśmy ciekawi waszych historii. Piszcie do nas na adres: edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy i nagrodzimy książkami.

Powinno cię również zainteresować:

Więcej o:
Komentarze (82)
"Okres spędzony w szkole uważam za najgorszy z możliwych. Marnowanie czasu, pasji i chęci poznawania świata" [LIST]
Zaloguj się
  • homo-homini-lupus

    Oceniono 14 razy -10

    "Okres spędzony w szkole uważam za najgorszy z możliwych. Marnowanie czasu, pasji i chęci poznawania świata"
    a przecież jako nieletni analfabeta mogłem zamiast w szkole marnować czas z pasja kombinować o gender i poznawać świat w Lipinach.
    Żaaal!

  • laborantkolaborant

    Oceniono 19 razy -9

    o, to w pewnym sensie wyjaśnia czerskie tłumoctwo i porażający analfabetyzm rozlewający się po tej portalinie.

  • Cavern of Twilight

    Oceniono 12 razy -6

    Autor niestety ma rację. Ktoś kiedyś na jakimś blogu antyszkolnym wyliczył ile mniej więcej godzin lekcyjnych jest od podstawówki do matury. Wyszło około 14 tysięcy. Ilu zawodów można by się nauczyć w tym czasie zamiast tracić czas nad lekturami, które się czyta z przymusu, nad tematami, których się kompletnie nie czuje. Szkoła powinna uczyć zawodu, a nie pierdół bo potem wychodzi taki absolwent z maturą, łep nafaszerowany wiedzą jak świniak warzywami, a nie umie gwoździa wbić ani koła w samochodzie zmienić.

  • silthor

    Oceniono 15 razy -3

    Mam takie same odczucia, więcej przydatnych rzeczy nauczyłem się we własnym zakresie, niż w szkołach. Polskie szkoły marnują ludziom nieprawdopodobną ilość czasu zmuszając do nauki rzeczy, które nigdy się nie przydadzą i do niczego nie posłużą.

  • jacek.norge

    Oceniono 2 razy -2

    WITAM!MAM CORKE W TWOIM WIEKU KTOREJ CZESTO STARALEM SIE PRZEKAZAC SWOJE NABYTE I WRODZONE UMIEJETNOSCI I PRZY KAZDEJ WOLNEJ CHWILI POKAZYWAC JEJ SWIAT JAKI POZNAC POWINNA.CZY TEMU SPROSTALEM SADZE ZE TAK CHOC OBECNA MLODZIEZ JEST WSZECHWIEDZACA I CZESTO BRAKUJE IM SZACUNKU DO RODZICOW I OTOCZENIA.MNIE OSOBISCIE SZKOLA NAUCZYLA WIELU CIEKAWYCH I PRZYDATNYCH RZECZY NIE WSPOMNE O PIERWSZYCH MILOSNYCH UNIESIENIACH KTORE BEDA TKWIC W MOJEJ GLOWIE DO KONCA ZYWOTA.CZYTANIE KSIAZEK UWAZAM ZA POZYTECZNE ALE SADZE ZE NIE SA ONE WYKLADNIKIEM POSIADANEJ WIEDZY PONIEWAZ TERAZ ISTNIEJA INNE ZRODLA JEJ ZDOBYWANIA.SADZE ZE TYLKO NASZE RODZICIELSKIE PRZEKAZY BEDA CZESCIA KSZTALTOWANIA NASZYCH POKOLEN RESZTA TO JUZ ICH CHECI I ZDOLNOSCI BEDA TEGO WYKLADNIKIEM.

  • xyz13579

    Oceniono 4 razy -2

    Wszystkim minusującym, zachwycającym się polskim systemem edukacji i chwalącym jak dobrymi uczniami byli i ile to książek w życiu przeczytali przypomnę tylko, że zgodnie z badaniami co piąty nauczyciel nie ma podstawowej wiedzy z matematyki- np. 55% nauczycieli klas I-III dzieli przez zero!!!. wyborcza.pl/,fatalne-wyniki-nauczycieli-matematyki-nie-potrafia-rozwiazac. Fatalny stan wiedzy polskich nauczycieli nie pozwala im na wyjście poza schemat ( nigdy nie wiadomo czy uczeń nie ma racji rozwiązując zadanie własnym sposobem). Złe wyniki polskich uczniów w porównaniu z wynikami tych samych dzieci przed pójściem do szkoły mówią same za siebie. Przed rozpoczęciem edukacji polskie dzieci plasują się w czołówce najlepszych "filozofów i innowatorów", po trzech latach zażywania "edukacji" w polskiej szkole ich "radosna twórczość" spada tak bardzo, że lądują w ogonie rankingu.

  • heliheli

    Oceniono 8 razy -2

    ludzie nie dajta sie podpuscic - to fejk wysmarowany na czerskiej bu ha ha ha

  • caleb2

    Oceniono 12 razy -2

    Zupełnie jakbym sam siebie czytał. Różnica taka, że ja jestem rocznik 1984 (przedostatni rocznik 8-klasowej podstawówki) i nie posiadam dzieci. A decyzję o braku potomstwa podjąłem w wieku 11 lat... właśnie w szkole. Pamiętam dokładnie ten moment - coś w rodzaju przelania się czary goryczy i stanowcze wewnętrzne postanowienie (raczej przekonanie), że ja nigdy nie zafunduję nikomu takiego koszmaru.
    Pozdrawiam i ze względu na syna życzę dalszej wytrwałości.
    A tych wszystkich "mundraków" proponuję po prostu olać i robić swoje.

  • lesnojeziorska

    Oceniono 16 razy -2

    Tylko idiota może uważać, że szkoła rozwija intelektualnie. Społecznie owszem: uczeń dowiaduje się o istnieniu przemocy, krętactwa, lizusostwa i że silniejszy zawsze ma rację.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX