1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mama nauczyciel: chciałabym, aby rodzice zrozumieli, że praca nauczyciela należy do trudnych

- Zarówno nauczyciele, jak i rodzice działają trochę po omacku. I to pierwsza cecha, która nas łączy - pisze w liście nasza czytelniczka.

Tekst "Nauczycielka z 30-letnim stażem: Role się odwróciły. Teraz to nauczyciel ma spuszczoną głowę, a rodzic na niego krzyczy" wzbudził spore zainteresowanie naszych czytelników. W odpowiedzi napisała do nas m.in. nauczycielka, która widzi problem z podwójnej perspektywy, gdyż sama jest także mamą ucznia.

To nie jest łatwe zadanie

Postanowiłam napisać ten list, chociaż nigdy do tej pory nie wypowiadałam się w tak szerokim gronie odbiorców na temat statusu nauczyciela i rodzica we współczesnej szkole. Jestem nauczycielem od ponad 10 lat, a od roku także rodzicem ucznia szkoły podstawowej. 

Bycie dobrym nauczycielem oraz dobrym rodzicem nie jest łatwym zadaniem. Nasze dziecko nie rodzi się z załączoną instrukcją obsługi, tak samo, jak uczeń nie przychodzi do szkoły z pełnymi wytycznymi dotyczącymi procesu kształcenia i wychowania. Studia pedagogiczne - niestety - w niewielkim stopniu przygotowują przyszłych nauczycieli do pracy w zawodzie, choć przyznać trzeba, że stan wiedzy oraz trendy w dziedzinach psychologii, pedagogiki i metodyki zmieniają się nieustannie.

Pierwsza cecha, która nas łączy

Zarówno nauczyciele, jak i rodzice działają zatem trochę po omacku. I to pierwsza cechą, która nas łączy. Jako nauczyciel staram się być dla ucznia pomocnikiem w zdobywaniu wiedzy i kształceniu umiejętności. Daję zarówno dziecku, nastolatkowi, jak i - o zgrozo! - sobie samej prawo do popełniania błędów. Wymagam jednak chęci i dążenia do poprawienia ich. Jako rodzice również błądzimy i to dość często. To już kolejne podobieństwo między nami.

To trudna praca

Chciałabym, aby rodzice zrozumieli, że praca nauczyciela należy do trudnych, wyczerpujących emocjonalnie - jak chyba każda praca z ludźmi. Nie kończy się na tych osławionych 18 godzinach spędzonych tygodniowo przy tablicy, ale obejmuje także dyżury, okienka, podczas których przygotowuje się materiały dydaktyczne, konsultacje, spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne, szkolenia, dodatkowe studia, wreszcie ogrom pracy w domu związanej z przygotowaniem się do zajęć (bo podstawa programowa w naszym kraju dość często jest zmieniana!), wyszukiwaniem i przygotowywaniem pomocy naukowych i sprawdzaniem prac.

Rodzic, który wraca do domu z pracy lub po prostu zajmuje się na co dzień prowadzeniem domowego gospodarstwa, też często czuje się zmęczony, przepracowany, nie zawsze znajduje tyle czasu dla swojego dziecka, ile chciałby dlań przeznaczyć. Ja też nie zawsze sprawdzę na następny dzień kartkówki, nie wyjdę z dzieckiem na obiecany spacer, nie zrobię domowych kopytek i zamiast nich zamówię pizzę. Rodzice i nauczyciele żyją w mniej więcej tej samej rzeczywistości, która zmusza nas do ciągłego pędu, pośpiechu, powodując wyczerpanie i wyrzuty sumienia, podpowiadające, że nie dość dobrze realizujemy swoje życiowe role.

"Zawsze ze spokojem wysłuchuję rodzica"

Zdarza się, że odwiedzają mnie rodzice domagający się zadawania częstszych i bardziej obszernych prac domowych. Jest to temat dość kontrowersyjny nawet w środowisku psychologów i pedagogów. Zawsze ze spokojem wysłuchuję rodzica, który - skoro przeznaczył czas na rozmowę ze mną - ma na pewno na uwadze edukacyjne dobro swojego dziecka, starając się następnie przedstawić swoje racje. Chciałabym, aby każde zadanie domowe zostało sprawdzone zaraz po wykonaniu. Jeśli uczę języka polskiego w czterech klasach, nie jestem fizycznie w stanie tego zrobić. W związku z tym redukuję częstotliwość tak, abym mogła dokładnie, z uwagą, pochylić się nad pracą każdego ucznia, aby czuł on, że to, co zrobił, jest ważne. I rodzice, i nauczyciele głównym celem swojego działania czynią dobro dziecka-ucznia. I to również jest nam wspólne.

"Łączy nas wspólny cel"

Jako rodzic ucznia nie zawsze zgadzam się z decyzjami, słowami, reakcjami, a nawet ocenami swojego dziecka. Nie wyrażam jednak tego w sposób głośny, otwarty, a tym bardziej przy dziecku. Niepotrzebne, a wręcz szkodliwe jest w moim mniemaniu poddawanie w wątpliwość autorytetu nauczyciela, który ma być przecież dla ucznia przewodnikiem i pomocnikiem. Staram się, aby dziecko czuło, że może mi powiedzieć o wszystkim. Staram się jednocześnie tłumaczyć mu pewne zachowania nauczycieli, tak jak objaśniam otaczający nas świat.

Nikt - ani nauczyciele, ani rodzice - nie powinni w tej sytuacji stać z pochylonymi głowami, pokazując swoje uniżenie. Nie chciałabym, aby rozpatrywać nasz status jako walczące ze sobą strony w konflikcie. Łączy nas przecież wspólny cel: dobro dziecka. Poza tym bądźmy dla siebie po prostu ludzcy.

Pozdrawiam,
Mama-nauczyciel

Chcesz wziąć udział w dyskusji? Podziel się z nami swoją opinią lub historią? Napisz do nas: edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy publikujemy w serwisie, a ich autorów nagradzamy książkami.

 

Więcej o:
Komentarze (62)
Mama nauczyciel: chciałabym, aby rodzice zrozumieli, że praca nauczyciela należy do trudnych
Zaloguj się
  • fajny_zajety

    Oceniono 44 razy -22

    Nikt ciężko pracujący nie będzie sie użalał nad kimś kto spędza w zakładzie pracy 18 h tygodniowo i jeszcze co 45 min ma przerwę. Każdy z nas chodził do szkoły i pamięta jak pracowaliście. Sprawdzanie kartkówek w czasie lekcji kiedy uczniwie dostali za zadanie przpisanie strony ksiazki do zeszytu , czy przychodzenie na lekcje 15 min później bo zagadaliście się z kolegą nauczycielem przy kawie. Sprawdzanie w domu kartkówek oglądając przy tym "klan" to h.. nie praca.

  • mercx

    Oceniono 25 razy -21

    nauczycielskie 18 godzin pracy w tygodniu (maks.) - to jest (maks.) 3 godziny pracy dziennie (z przerwą co 45 minut..) dziekuję!

  • maly_obibok

    Oceniono 39 razy -19

    Droga pani! Rodzice pracujący w prywatnych firmach i nauczyciele bynajmniej nie żyją w tej samej rzeczywistości. Przede wszystkim nauczyciele spędzają trzy razy mniej czasu w pracy.

  • mercx

    Oceniono 43 razy -17

    nauczyciele pracują tylko 18 godzin i tylko z tego są rozliczani. nikt nie sprawdza co robią w domu po powrocie ze szkoły. i ile tam spędzają tych mitycznych godzin. ich obowiązki ograniczają się do pracy w szkole... a nie w domu... oczywiście oni będą twierdzić, że codziennie zmienia się podstawa programowa albo że codziennie sprawdzają klasówki... bujda na resorach.. u mnie w szkole podstawa nie zmieniła się przez 8 lat, a klasówek było dokładnie jedna w semestrze... a ile się taką klasówkę z 4 pytaniami na krzyż sprawdza? 10 sekund??nauczyciele WF-u tez sprawdzają codziennie tony klasówek?? większość znajomych nauczycieli ciągle ma wolne, godzina 13 a oni już w sklepie osiedlowym na zakupach albo z psem po parku chodzą.. a od początku czerwca (w czerwcu już są głównie wycieczki szkolne i nie ma zajęć) do września (a akademiccy do października) pierdzą tylko w kanapy w domu przez telewizorem... za 18 godzin pracy w tygodniu chcą jak za pracę w korporacji po 12 godzin dziennie..

  • tylko_na_forum

    Oceniono 37 razy -17

    Kazda praca jest trudna - co Pani nauczyciel powie na robote w ktorej nadgodzin bywa wiecej niz wynosi limit w polskim prawie, a o kazdy dzien ktory oni maja wolny tzreba toczyc boje (np Wigilia i mosty)? Narzekaja ze malo zarabiaja - hmm, my nie mozmy od pol roku znalezc ludzi do pracy za wiecej niz wynosi srednia krajowa, ale niestety mamy nadgodziny nieplatne- cos za cos. Pracujac circa 20h w tygodniu trudno zarabiac krocie. Tajemnica poliszynela jest to ze wielu obrotnych pracuje w klku szkolach i jeszcze daje korki,wiec kasy maja jak lodu

  • radiks

    Oceniono 29 razy -15

    recepta pewnego nauczyciela w pewnej szkole w klasach starszych na to żeby czuć się dobrze jest prosta.1) weź na każdej lekcji dwóch uczniów i każ im przygotować prezentację na temat który będzie na kolejnej lekcji omawiany - odpada kwestia przygotowywania się do lekcji i szukania jakichś głupich pomocy naukowych.
    2) na lekcji po prezentacji mówisz uczniom - to teraz przeczytajcie sobie ten rozdział w podręcznikach i... zaczynasz czytać książkę/gazetę a nawet możesz wyjść na kilkanaście minut z klasy - pora na relaks - każdemu się należy przecież odpoczynek w trakcie pracy....
    3) 5 minut przed końcem lekcji odkładasz książkę/wracasz do klasy i mówisz: "no, czyli temat mamy już omówiony i opracowany, więc na następną lekcję jako zadanie domowe proszę zrobić wszystkie ćwiczenia z zeszytu ćwiczeń do tego tematu. - to gwarantuje, że dzieci będą musiały się same wszystkiego nauczyć angażując do tego rodziców, no bo przecież szkoła jest tylko od pokazywania właściwego kierunku a to rodzice mają uczyć i wychowywać....
    4) dlaczego nikt na takie coś nie reaguje? otóż nauczyciel jest jakimś "znajomym królika" i nie da się go ruszyć bez otrzymania wilczego biletu dla siebie i dziecka na 3/4 szkół w mieście
    więc rodzicu pałuj się a dziecko się męczy i nie może zrozumieć jak takie coś uchodzi nauczycielowi płazem...

  • kleofas_von_troba

    Oceniono 37 razy -15

    Spójrzcie na listy wyborcze - szczególnie na prowincji połowa kandydatów to nauczyciele. Niby tak narzekają, a wolnego czasu mają trzy razy więcej niż przeciętny człowiek. Zapraszamy na prawdziwy rynek pracy, gdzie trzeba samemu zarobić na swoją wypłatę i zrobić trzeba a nie tylko można, a pracę trzeba sobie wywalczyć kompetencjami a nie plecami. Zamiast pracować 20 godzin tygodniowo i narzekać, będą pracować 20 ale w darmowych nadgodzinach, oprócz ustawowych 40. Na pchanie się do koryta nie będzie ani czasu ani siły.

  • bojowniczka_hybrydowa

    Oceniono 25 razy -11

    Powiem Pani krótko - jeśli chce Pani być szanowana, to najpierw niech Pani zacznie szanować samą siebie, a potem, swoją pracą i jej efektami - zasłuży na szacunek Innych. Im więcej "łez" Pani wyleje na forach ZAMIAST efektywnie działać - tym ... mniej Pani będzie szanowana.

  • ziggybam

    Oceniono 5 razy 3

    Jak widać z tego listu obszerne prace domowe mijają się z celem nie tylko z punktu widzenia ucznia i rodzica, ale też nauczyciela.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX