1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Matka niepełnosprawnej 7-latki: Usłyszałam "Jak ty chcesz iść do fryzjera, skoro zbierają na Marysię?" [LIST]

"Pani z przedszkola zaproponowała zbiórkę charytatywną na rzecz mojej córeczki. Zgodziłam się. I się zaczęło. Ludzie pytali, czy pieniądze na pewno idą na konto fundacji, czy czasami nie na moje" - pisze w liście mama słabowidzącej Marysi.

Nasz artykuł Z sieci: "Zbierają na rehabilitację dzieci, a mąż w Nike'ach chodzi". Matka niepełnosprawnej trójki odpowiada wzbudził ogromne emocje wśród czytelników. Niektórych zmobilizował do opowiedzenia własnej, podobnej historii.

Wśród nich jest mama 7-letniej niepełnosprawnej Marysi, która również musi się zmagać z przytykami i rozliczaniem przez innych ludzi - również tych najbliższych - każdej wydanej przez nią złotówki. Za zgodą autorki, publikujemy list na naszych łamach.

***

Natknęłam się na artykuł "Z sieci: Zbierają na rehabilitację dzieci, a mąż w Nike'ach chodzi. Matka niepełnosprawnej trójki odpowiada". Po jego przeczytaniu doszłam do wniosku, iż jestem w bardzo podobnej sytuacji. Jestem mamą 7-letniej Marysi, córka jest dziewczynką niepełnosprawną, jest słabowidząca, ma łamliwość kości.

W zeszłym roku pani z przedszkola zaproponowała zbiórkę charytatywną na rzecz mojej córeczki. Celem tej zbiórki był zakup sprzętu dla osób słabowidzących. Całością zajmowało się wówczas stowarzyszenie, w którym ta pani brała czynny udział. Z trudem się na to zgodziłam, gdyż nigdy nie prosiłam nikogo o  jakąkolwiek pomoc, nie chciałam żeby było o nas głośno. Ale zgodziłam się. I się zaczęło.

Akcje charytatywne, mecze, koncerty, jarmarki itp. Wszędzie plakaty, opis choroby, zdjęcia Marysi, numer konta do fundacji, na które można było przelać pieniążki itp. I wieczne słuchanie: a na co, a po co, czy aby na pewno to nie idzie na moje konto?

"Co ludzie powiedzą, jak cię zobaczą?"

Nie chciałam już tego wręcz słuchać. Jakoś przed świętami Bożego Narodzenia miałam umówioną wizytę do fryzjera i wtedy usłyszałam: Jak ty chcesz iść do fryzjera, skoro zbierają na Marysię? Najbliższa w sumie osoba, bo siostra, tak do mnie powiedziała i dodała: Co ludzie powiedzą, jak cię zobaczą?

Pomyślałam, że cały czas poświęcam wszystko córce, to dlaczego ja mam wyglądać jak jakiś dziad? I to właśnie jej powiedziałam. Stwierdziła, że wszyscy o tym mówią z jej otoczenia, że pieniądze są zbierane dla Marysi, więc powinnam z córką nigdzie się nie pokazywać, a tym bardziej nie iść do fryzjera. Byłam w szoku. Bo nawet, jeśli bym poszła, to przecież nie za pieniądze ze zbiórki, tylko za swoje własne, ciężko zarobione.

Ludzie nie rozumieją tego kompletnie. Opowiadają bzdury. Niektórzy pytali: - Czy to na pewno idzie na konto fundacji czy czasami nie na moje?

Nie wiedziałam jak z tego wyjść z twarzą, bo przecież nie byłam w stanie każdemu odpowiedzieć. Zbiórka się zakończyła, fundacja podliczyła pieniądze i zakupiła Marysi odpowiedni dla niej sprzęt. Uroczyste rozdanie itp. Jakiś czas po tym sprzedałam swoje bardzo stare auto, kupiłam nowsze i znowu się zaczęło, że to pewnie z pieniędzy Marysi itp.

"Ludzie nie wiedzą, nie chcą się dowiedzieć, ale zawsze mają dużo do powiedzenia"

To straszne, że ludzie tak płytko myślą. Nie wiedzą, nie chcą się dowiedzieć, ale zawsze mają dużo do powiedzenia. Na każdy temat, a tym bardziej w małych miasteczkach czy wsiach. Człowiek stara się to w jakiś sposób zrozumieć, ale mimo woli gdzieś to wszystko w nim siedzi.

Najlepiej nie dbać o siebie i o dziecko, ubierać się jak dziad i wtedy dla tych ludzi wiadome by było, że jest ci źle i masz chore dziecko. A my, rodzice tych dzieci, też chcemy normalnie, w miarę możliwości ładnie, ubrać nasze dzieci i staramy się żeby im niczego nie zabrakło.

Ja nigdy o nic nie prosiłam, niektórzy ludzie o złotym sercu sami proponują i wręcz namawiają do skorzystania z pomocy. Oby kiedyś myślenie tych prostych, płytkich ludzi zmieniło się i oby to samo myślenie i opowiadanie bzdur oraz komentowanie wszystkiego i wszystkich zmieniło się w szczerą, dobrowolną pomoc. 

***

Czy naprawdę uważamy, że rodzice niepełnosprawnych dzieci powinni chodzić w "workach pokutnych"? Jakie są wasze doświadczenia? Czekamy na listy pod adresem edziecko@agora.pl

Najciekawsze wiadomości opublikujemy za waszą zgodą i nagrodzimy je książkami.

Więcej o:
Komentarze (13)
Matka niepełnosprawnej 7-latki: Usłyszałam "Jak ty chcesz iść do fryzjera, skoro zbierają na Marysię?" [LIST]
Zaloguj się
  • puotka

    Oceniono 35 razy 27

    Co to kogo obchodzi? Jak ma wątpliwości to niech nie wpłaca. Ludziom się wydaje, że jak ktoś ma niepełnosprawne dziecko to do końca życia powinien chodzić w worze pokutnym.

  • miniaga

    Oceniono 30 razy 20

    Kilka lat temu znajoma udostępniła post z prośbą o przekazywanie 1% podatku dal synka, który ma autyzm. Druga moja znajoma stwierdziła, że nie wpłacić bo dokładnie " na oryginalne nike ich stać " i ten chłopiec nie wygląda jakby miał autyzm. Mówiła to kilku osób i w efekcie przyswoiliśmy jej przekonania. Los bywa jednak przewrotny. W tym roku u mojej córeczki zdiagnozowano autyzm. Jesteśmy hmm niezbyt zamożni mówiąc delikatnie, ale na dziecku nie oszczędzamy. Córka od pierwszego kroku chodzi w zdrowym obuwiu ( przewyższającą ceny nike) , w dobrych jakościowo ubraniach, ma mądre edukacyjne zabawki. Diagnoza i jej terapia pochłonęły całe nasze oszczędności i sprawiły że musimy mocno zaciskać pasa. Tamte słowa jednak z przed kilku lat mocno utkwiły mi w pamięci i pogarda z jaką znajoma je wypowiadała. Gdy fundacja zaproponowała nam pomoc - stanowczo odmówiłam. Nie chciałabym żeby ktoś patrzył na mnie jak tamta znajoma, ale również , a może przede wszystkim dla tego, że moja córka jest cudowna, robi olbrzymie postępy i mamy duże szczęście. Jest cała masa dzieci które walczą o życie i którym bardziej te pieniążki są potrzebne. Przez ostatni rok boleśnie doświadczyłam jak wielkie nakłady finansowe muszą posiadać rodzice dzieci autystycznych, żeby ich dzieci mogły rozwijać się normalnie. Dlatego nie osądzajcie, nie każdego na to stać. Dzieci i ich rodzice mają prawo jednak żyć normalnie. Iść do kina, chodzić w wygodnym obuwiu czy mieć rzeczy, które mają ich rówieśnicy. Los zabrał im dużo, nie żałujmy im głupich Ników. P.s w tym roku kupiłam córce reebooki skórzane za 79 zł w promocji. Czy to jest kwota za którą warto odsądzać matki i ich dzieci od czci i wiary?

  • dra-h

    Oceniono 22 razy 16

    Takie głupie gadanie tępych ludzi nie dotyczy tylko wydatków rodzin osób niepełnosprawnych. Znajomy został kiedyś potrącony przez samochód. Wina w 100% kierowcy samochodu (wjechał na przejście mimo że samochody na przeciwnym pasie się zatrzymały, a do tego przekroczył prędkość o ~20 km/h, pieszy nie miał szans zareagować) i znajomy dostał odszkodowanie (nieduże, bo obrażenia na szczęście nie były zbyt rozległe). Pół roku później kupił sobie nowszy samochód (co planował na długo przed wypadkiem), do którego dołożył również pieniądze z odszkodowania (do czego miał przecież prawo), dobrał nieduży kredyt i się zaczęło gadanie, najbardziej chciało mi się śmiać - i jednocześnie płakać - jak usłyszałem, że "pewnie specjalnie się podłożył, żeby kasę na nowy samochód dostać".

    Ludzie to siedmiomiliardowa banda debili...

  • joankb

    Oceniono 16 razy 14

    Biedni też mają chore dzieci...
    Mogę rozumieć racje obu Pań, ale sama wspieram najbardziej potrzebujących. Biedni mają w nieszczęściu dużo, dużo trudniej. Choćby przez brak kapitału kulturowego, sieci znajomych chcących postawić i utrzymać bloga, zorganizować koncert, imprezę.
    Smutna prawda jest taka, że pomoc z 1% (i innych źródeł) dostają raczej ci zamożniejsi.

  • wiedzmapl

    Oceniono 4 razy 4

    Polacy sa dziwni. Jesli ktos ma niepelnosprawne dziecko to powinien przymierac glodem od ust sobie odejmowac i zyc na skraju ubostwa. Dlatego ja pomagam zwierzetom, kotom, psom i innym. I prawde mowiac g..no mnie obchodzi co inni o tym sadza. Moja kasa (ciezko wypracowana na 1.5 etatu) moja decyzja. A jeszcze te darowizny moge sobie odliczyc od podatku. Pomagam bo chce bo nie mam czasu niestety popracowac w schronisku. Pomagam zwierzetom w Kanadzie ale bardziej w Polsce. I jeszcze jedno zauwazylam pomagaja ludzie ktorzy sami za duzo nie maja. Jedna Kanadyjka spytala mnie dlaczego to robie ? Byla zaskoczona ze wydaje np $100 na pomoc. Moja odpowiedz byla bo chce i dzieki temu czuje sie lepiej. Bo tak po prostu mysle. Jesli dzieki moim $ moge pomoc zwierzakom to czuje ze sie spelniam, ze zycie zwierzaka moze sie poprawic. Latwo krytykowac ale zyj z dzieckiem niepelnosprawnym kiedy nie masz pomocy od panstwa. A jak to jest w Polsce kazdy wie.

  • azalka12

    Oceniono 10 razy 4

    Tak, ludzie wlasnie tak mysla. Jezeli ktos jest chory, potrzebuje opieki, to opiekujacy sie nim powinni zyc biednie, uzerac sie sie z zyciem, miec stale problemy, wygladac nedznie byc ofiarami losu. Wtedy nie beda o nich zazdrosni, a zadowoleni, ze inni maja gorzej. Nikomu nie przyjdzie przez mysl z czym tacy opiekunowie i ich dzieci, rodzice, podopieczni zmagaja sie kazdego dnia. Nie przemyka im przez glowe mysl, co oznacza choroba, niepelnosprawnosc, wegetowanie. mozna tlumaczyc, ze to z niewiedzy, bezmyslnosci. Ale to nieprawidlowe tlumaczenie, to jedynie szukanie usprawiedliweiania dla ludzkiej glupoty, czesto podlosci. Zanim ktos cos powie niech pomysli, rzucone slowo nie zostanie wymazane, zrobi wiele krzywdy, bo zasieje w psychice poszkodowanych poczucie niesprawiedliwosci i rozpacz na niesprawiedliwosc zycia. Myslcie ludzie! A jezeli nie umiecie myslec, to powstrzymajcie sie od ocen.

  • ailanthus1980

    Oceniono 10 razy 2

    Ludziska zawsze były, są i będą wredne, zawistne i życzące wszystkim co najgorsze. Żeby tylko sąsiad miał gorzej, jeździł starym złomem, chodził w chodakach i wyglądał 20 lat starzej. Coś okropnego.

  • astropath

    Oceniono 3 razy 1

    Bo każdy tak mówiący sam chętnie by coś ukradł i przykombinował i dlatego podejrzewa o to samo wszystkich naokoło. Technicznie jest to samo zjawisko jak "ci straszą, którzy się boją"
    '
    '

  • agresiolka

    Oceniono 11 razy 1

    Tak właśnie w praktyce działa wszelka prywatna pomoc charytatywna. Dobra Pani/Pan dają pieniążki na biednych, dlatego też mają bezwzględne prawo decydować na co ci biedni te pieniążki wydają. Dobra Pani/Pan czuje się dzięki temu jeszcze lepiej - bo to takie wspaniałe pomagać. Zaś obdarowany czuje się zwykle poniżony - po pierwsze, że musi prosić o pomoc (np pisać podanie do fundacji), po drugie, że jest rozliczany przez wszystkich z każdego grosza. (Zresztą pewnie był biedny bo wydawał na dyrdymałki). Należy zrozumieć, że pomoc charytatywna nie ma na celu wyrównania nierówności ani tym bardziej zniwelowania biedy, ba w zasadzie nie ma na celu pomocy. Ma na celu jedynie POLEPSZENIE SAMOPOCZUCIA OSOBY, KTÓRA TĘ "POMOC" udziela.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX