1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Ojciec nastolatki: córka jeździ na wózku, ale na nic się nie skarży. Dopiero przy grupowym ignorowaniu przez klasę pękła [LIST]

- Marysia chodziła do szkoły, ile mogła i ile dawała radę. Teraz to już raczej za trudne i nie chodzi tylko o nowe przepisy. "Za mną nikt nie tęsknił", powiedziała przed pierwszym września - napisał w poruszającym liście tata chorej córki.

Napiszę krótko, bo smutno bardzo i w złości, bezsilności. Ale też, żeby nie zaszkodzić, żeby nie dać powodu do kolejnych okrucieństw. Bo tak, dzieci takie są.

Dziecko niepełnosprawne naprawdę nie oczekuje od rówieśników poświęcenia. Nie musi być najlepszą przyjaciółką, do której się często dzwoni i się odwiedza. Nie spodziewa się też wyjątkowego traktowania, otrzymywania prezentów, zmieniania pod nie planów. Zapraszania na imprezy, wspólnych rozmów po nocy i nastoletnich tajemnic. Nawet wspólnego szlajania się po podwórku się nie spodziewa, bo wie, że czasem cholerny wózek jest barierą.

Ale między tym, co powyżej lub nawet nijaką normalnością, a wymierzonym w sprawienie bólu grupowym, umówionym ignorowaniem, odwracaniem się, przechodzeniem na drugą stronę ulicy, nieodpowiadaniem na "cześć" - jest przepaść! To zachowanie chamskie, wredne, bezczelne i okrutne, bo ból jest większy od tego w szpitalu. Nastoletni wiek tego zachowania nie usprawiedliwia. Z każdym takim zachowaniem moja córka musiała się zmierzyć w ciągu ostatnich dosłownie dni, u schyłku wakacji, po dwóch miesiącach niewidzenia się z rówieśnikami. Bez powodu, bez winy.

Ani wymyślona i, jak się domyślam, rozpowszechniona plotka, jakoby poskarżyła się na to odrzucenie dorosłym, nauczycielom, jeszcze przed wakacjami, po nieudanej (lekko pisząc) wyprawie na zieloną szkołę, kiedy to dobitnie odczuła, że nie umie stać się częścią swojej klasy. To bzdura! Marysia na nic się nie skarży, co jest aż dziwne. Nie umie. Lata w szpitalach i inne problemy na głowie sprawiły, że w kontaktach z rówieśnikami i w wyrażaniu emocji jest zupełnie gdzie indziej.

Jednak nastolatki powinny chyba odróżniać czym jest skarga na ich zachowanie, a czym potworny, niezrozumiały i niezawiniony smutek, że się nie ma do kogo odezwać. I że ten żal mógł ktoś zauważyć i próbować go złagodzić. Bez skarg.

Strasznie to smutne, że niejakim pozytywem zbliżającej się szybko trudnej operacji jest uniknięcie spotkania z klasą w nowym roku szkolnym. A nawet nie z klasą, bo na pewno by chciała. Ale z tym udawaniem, że jej nie widzą. Powszechnym ogłuchnięciem. Tak jakby wzrost 160 cm nie pozwalał na zerknięcie na kogoś siedzącego na wózku, może inaczej mówiącego, nie nadążającego za trendami, mającego inne zainteresowania, zwyczajnie dlatego, że nieobecnego w szkole, uziemionego z racji choroby w domu, przynajmniej w wymiarze edukacyjnym.

Otwarcia nowego roku chyba też nie będzie (dopisek 3.09 - rzeczywiście wolała nie iść). Marysia chodziła, ile mogła i ile dawała radę na lekcje w zeszłym semestrze, te łatwiejsze, niewymagające długiego pisania, z którym nie daje sobie rady. Była też na wręczeniu świadectw. Teraz to już dla niej raczej za trudne i nie chodzi o chorobę, tylko o ten strach przed smutkiem. Nowe przepisy i tak teoretycznie nie pozwolą jej na udział w lekcjach na terenie szkoły przy nauczaniu domowym, choć tu pewnie dużo dałoby się nagiąć. Lubiła to. Długo. Dopiero w maju pękła, traktowana na lekcjach jak powietrze.

Mówiła teraz przed uroczystością otwarcia nowego roku szkolnego: Dyrektor pewnie jak zwykle spyta, czy się za sobą stęskniliśmy. Ale za mną, jak widać, nikt nie tęsknił. Operacja już 7 września, po niej niestety długi pobyt w szpitalu, znów nie bez bólu i znów z niewiadomą na koniec. Wiem, że Marysia ma przyjaciół, także rówieśników, którzy będą za nią trzymać kciuki i to pomoże jej przejść kolejny raz przez najgorsze nawet cholerstwo.

Chcesz odpowiedzieć Autorowi listu lub opowiedzieć swoją historię? Pisz: edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy i nagrodzimy książkami.

Zobacz także:

Więcej o:
Komentarze (90)
Ojciec nastolatki: córka jeździ na wózku, ale na nic się nie skarży. Dopiero przy grupowym ignorowaniu przez klasę pękła [LIST]
Zaloguj się
  • window_licker

    Oceniono 87 razy 77

    Polska katolicka. Prawie 1000 lekcji religii od przedszkola do szkoły średniej. 1000 lekcji o miłosierdziu bliźniego... o miłości, współczuciu...

    ... ... ... ... ...

  • mikwa

    Oceniono 71 razy 57

    Problem nie tylko i nie tyle dzieciaków ile ich rodziców, którzy nie umieli czy nie chcieli przekazać im najprostszej prawdy: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

  • uo.rety

    Oceniono 67 razy 51

    Wkleję i tutaj post, który umieściłem na innym forum:
    Polska szkoła zamiast(!) religii pilnie potrzebuje lekcji etyki, współczucia, życzliwości i tolerancji.
    TAK! - tego trzeba i można uczyć!
    Można i trzeba uczyć życzliwego stosunku do osób chorych, inwalidów, autystycznych, generalnie innych. Także osób LGBT.
    W rzeczywistości tej rozlewającej się fali nienawiści wśród Polaków też ich nauczono.
    Nauczył ich właśnie Kościół. Ksiądz Rydzyk, ksiądz Mielnar i inni. Ogromną rolę odegrali polscy biskupi z ich obłudnym językiem o wolności religijnej polegającej na narzucaniu własnych przekonań religijnych innym, bo przecież Polak to tylko katolik.
    Lekcje religii i uroczystości religijne muszą zniknąć ze szkół. One nie uczą moralności i etyki - uczą obłudy i zakłamania.
    W co ma wierzyć uczeń, który na jednej lekcji uczy się o ewolucji trwającej miliony lat, a na następnej o stworzeniu świata w siedem dni, 4 tysiące lat temu?

  • wierny_nie_poddany

    Oceniono 48 razy 38

    Za moich dziecięcych lat mieliśmy w klasie koleżankę na wózku (polio).
    Uwzględniając nawet naszą szczeniacką nieodpowiedzialność nie pamiętam sytuacji, kiedy klasa by o niej zapomniała. Była nie tyle naszym obowiązkiem, co przejawem chyba przyzwoitości. Nauczycielka nam, zdrowym pomogła pozbyć się obaw i dystansu.
    Ale to był komunizm, nie katolicyzm, czy tym bardziej pislam.

  • Oceniono 40 razy 34

    To jest straszne co ojciec tego dziecka napisał. Nie chcę stawiać diagnozy współczesnej polsce, ale jest źle, bardzo źle. A przecież o dojrzałości społeczeństwa świadczy to jak się traktuje mniejszości: seksualne, niepełnosprawnych, innych wyznań i nacji. Polska pod tym względem jest chorym krajem, ale kogo to obchodzi...

  • sineguanon

    Oceniono 43 razy 33

    Brak empatii dzieci często wynoszą z domów i środowisk z jakich się wywodzą. Dziwi mnie że cała klasa reprezentowała taką postawę, chyba że Pan przesadził.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 35 razy 27

    Co to za "towarzystwo"?
    Aż nie chce mi się wiierzyć, by z powodu tego typu niesprawności, nie stwarzającej innym trudności, "cala klasa" się odwróciła od takiej osoby.
    Jeśli to prawda, to będzie tylko gorzej.
    Taka Wolska!

  • bydgoszczanka63

    Oceniono 28 razy 26

    Bardzo smutny tekst. Moja dorosła już córka w szkole podstawowej chodziła do klasy integracyjnej. Nie była chora. Był to nasz świadomy wybór. Córka jest jedynaczką, więc kontakt z rówieśnikami, do tego jeszcze nie w pełni zdrowymi był dla niej bardzo pozytywnym doświadczeniem. Dzieciaki w klasie były super. Pomagały chorym kolegom, pakowały plecaki, pchały wózki itp. We wszystkich spotkaniach świątecznych, dyskotekach, czy wyjazdach zawsze uczestniczyły wszystkie dzieci. To, że chore dzieci nie były wyizolowane to zasługa wielu osób: kadry dydaktycznej, rodziców i przede wszystkim uczniów, którzy potrafili wykazać się zrozumieniem i wrażliwością. Córka skończyła podstawówkę 8 lat temu i chociaż to nie tak dawno, to śmiem stwierdzić, że były to trochę inne czasy. Sensem życia nie były jeszcze komórki i komputery. Spędzanie czasu z rówieśnikami było najlepszą zabawą. Dzisiaj ważniejsze są elektroniczne gadżety, społeczne komunikatory a nie drugi człowiek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX