1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dzieci w samolocie. ''Większym problemem byli dorośli. Przekrzykiwali się, żeby umówić się na chlanie" [LISTY]

Dopiero na lotnisku w Grecji zauważyłam, że leciały z nami dzieci. Jedno miało nie więcej niż 6 miesięcy, drugie coś około 4 lat. Całą drogę były cichutko, starsze bazgrało coś na kartce - opisała swój lot z cudzymi, małymi dziećmi na pokładzie samolotu nasza czytelniczka.

Po publikacji artykułu 'Po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?'. Za i przeciw samolotowym podróżom z dziećmi otrzymaliśmy sporo listów. To tylko pokazuje, że temat małych dzieci na pokładzie samolotu wciąż wzbudza emocje. Nie zawsze, niestety, pozytywne. Publikujemy wybrane wypowiedzi. Dziś dwie z nich.

Całą drogę byli cichutko

Jestem mamą 3-miesięcznej Amelki i o ile uważam, że dla niej to za wcześnie na podróże samolotem - nie wytrzymałaby nawet 30 minut na rękach, takie oto dziecię "podłogowe" mam - to nie sądzę, że to wyklucza inne maluchy z podróży.

Zacznijmy od tego, że 2 lata temu leciałam z mężem na Kretę (podróż poślubna) i dopiero na lotnisku w Grecji zauważyłam, że leciały z nami dzieci, jedno miało nie więcej niż 6 miesięcy, drugie coś około 4 lat. Całą drogę byli cichutko, starsze bazgrało coś na kartce, czym nam się pochwaliło, kiedy oczekiwaliśmy na bus. Drugie cały lot przespało.

Większym problemem były "dorosłe dzieci" na swojej pierwszej wycieczce bez rodziców. Porozrzucani byli po całym samolocie i przekrzykiwali wszystkich, żeby umówić się na wielkie "chlanie" na miejscu. Pomijam fakt, że można było to zrobić po wyjściu z samolotu, w końcu jechali do tego samego hotelu.

Planuję za rok, po sezonie, zabrać małą na wakacje samolotem i nie wydaje mi się to dziwne. Lekarz zaleca zmianę klimatu, a nie mam zamiaru jechać kilkanaście godzin autokarem, bo w takich warunkach nawet dorosły szału dostaje. Każdy zna swoje dziecko i wie, czy można z nim lecieć, czy nie.

Kamila

***

Komentarze o „madce bachora” na pewno nie motywują

- A mi się wydaje po prostu, że wszystko jest kwestią wychowania i podejścia. Zarówno rodziców dziecka, jak i współpasażerów. Obie strony są po trochu winne - zauważa pan Rafał. Jego wypowiedz publikujemy poniżej:

Rodzice - jeśli poświęcają dziecku wystarczająco dużo czasu  - o co jest dość trudno w tych czasach - są w stanie nauczyć dziecko co i kiedy może. Potrafią zapanować nad nim, spokojnie wytłumaczyć, uciszyć. Zbiera się bowiem plon z ziarna, jakie się zasiało. 

Podejście też ma znaczenie, bo jeśli rodzic jest świadom tego, jaką niedogodnością może być jego podróż z dzieckiem dla reszty podróżnych, to dołoży wszelkich starań, by zniwelować możliwość wywołania tego dyskomfortu. Jeśli ma to - za przeproszeniem - w nosie, to stwierdzi, że „dziecko sobie pokrzyczy, bo jest dzieckiem, a dzieci krzyczą”. Stąd rosnąca zła reputacja, bo jako ludzie, szybciej wyłapujemy negatywy, niż pozytywy.

Podróżni też nie ułatwiają życia rodzicom małych dzieci. Głośne komentarze o „madce”, która nie umie uciszyć swojego „bachora” na pewno nie motywują biednego rodzica. O ironio, o wychowaniu zazwyczaj krzyczą najgłośniej ci, którzy sami go potrzebują!.  Ludziom brakuje dzisiaj empatii.

Sam osobiście nie lubię, jeśli nad uchem krzyczy mi dziecko, kiedy chciałbym się przespać w samolocie. Ale można czegoś nie lubić, a jednocześnie to rozumieć i nie czynić z igły wideł. Może ten rodzic też przechodzi piekło nie mogąc uciszyć chociaż na chwilę swojego dziecka?

Cóż, powtarzając za Terencjuszem: Homo sum; humani nihil a me alienum puto.  Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce.

Rafał

***

A jakie jest Wasze zdanie? Też przeszkadzają wam dzieci na pokładzie samolotu? Czy uważacie, że to fanaberia rodziców, którzy zabierają je w taką podroż? A może macie argumenty za tym, że przestrzeń publiczna jest dla każdego, a sama dyskusja o tym, czy niemowlak powinien podróżować samolotem, jest dyskryminująca?

Czekamy na Wasze listy. Piszcie na adres edziecko@agora.pl. Najciekawsze wypowiedzi opublikujemy i nagrodzimy książką.

Więcej o:
Komentarze (26)
Dzieci w samolocie. ''Większym problemem byli dorośli. Przekrzykiwali się, żeby umówić się na chlanie" [LISTY]
Zaloguj się
  • asperamanka

    Oceniono 22 razy 14

    Bywa w samolotach dorosłe bydło, bywają też nieznośne dzieci, albo takie których rodzice nie chcą/nie potrafią uspokoić.

    Bywają też sytuacje, kiedy z dzieckiem lecieć po prostu trzeba.

    Natomiast latanie z dziećmi poniżej 4-5 roku życia na czarterowe wakacje do krajów południa Europy, albo co gorsza, dalej, jest po prostu nieporozumieniem.

    Po pierwsze, ja jako dziecko latałem sporo bo rodzice mieli tską pracę. Pierwsze wyjazdy jakie świadomie pamiętam to te, gdy miałem 8-9 lat. Wcześniej było mi raczej wszystko jedno gdzie spędzam wakacje, byle one były z rodziną.

    Po drugie, dziecko ma niewykształconą do końca trąbkę Eustachiusza, wszelkie zmiany ciśnienia w samolocie przeżywa znacznie dłużej i bardziej boleśnie niż dorosły, i do tego nie wie co robić, żeby sobie z tym poradzić. Dlatego płacze i nie daje się uspokoić.

    Po trzecie, dziecko do lat 5 z definicji łapie wszelkie możliwe infekcje; taki to etap jego rozwoju, i nie ma sensu do infekcji polskich dokładać mu jeszcze te południowoeuropejskie, nie mówiąc już o egipskich czy karaibskich. Jeśli je złapie, a to dość prawdopodobne, rodzice i tak mają wakacje z głowy.

    Podsumowując, nie ma sensu ciągać małych dzieci na takie wyjazdy. Dziecko spędzi równie udane wakacje nad jeziorem na Kaszubach czy Mazurach, a i rodzice mniej się zestresują - chyba że chodzi im o focie na fejsie czy insta. Ale też pytanie, czy warto.

  • meimozuchikume

    Oceniono 36 razy 10

    Dzieci nie mają prawa latać, bo płaczą. Nawalony jak stodoła Janusz w sandałach i drugiej czystości skarpetach, rzucający k**** co drugie słowo - jak najbardziej. Wszak to suweren i sól ziemi, tej ziemi.

  • sim.salabim

    Oceniono 18 razy 10

    "bo jeśli rodzic jest świadom tego, jaką niedogodnością może być jego podróż z dzieckiem dla reszty podróżnych"

    Rzecz w tym, ze nie chce byc swiadom. Taki rodzic chce podrozowac, bo "przeciez nie po to mial dziecko, zeby byc uziemionym". Zyjemy w erze super-egoistow, pokolenia platkow sniegu, ktorzy interesuja sie wylacznie soba. Stad rowniez Ci, ktorzy "umawiali sie na chlanie".
    Rodzic wrzeszczacego dziecka zaklada w samolocie mega-sluchawy na uszy i udaje, ze dziecko nie jego. I pal licho wyjazd do Grecji tanim czarterem na "polskie" wakacje. Mowie o podrozach miedzykontynentalnych, ktore trwaja 8-14 godzin. Po takim locie z wrzeszczacym i wiercacym sie dzieckiem, i ignorujacym to rodzicem, mozna stracic rozum.

  • buk.humor.dziczyzna

    Oceniono 17 razy 7

    polaczki tzw. turyści latają nawaleni jak świnie / przepraszam świnie /.

  • strach_sie_bac

    Oceniono 8 razy 6

    "Jestem mamą 3-miesięcznej Amelki i o ile uważam, że dla niej to za wcześnie na podróże samolotem - nie wytrzymałaby nawet 30 minut na rękach, takie oto dziecię "podłogowe" mam - to nie sądzę, że to wyklucza inne maluchy z podróży."

    Pani to wie, mnóstwo ludzi to wie, ale jeszcze więcej mamusiek i tauśków ma to głęboko w duszy i zabiera swoje maluchy w podróż samolotem.

  • ganro

    Oceniono 14 razy 6

    A nad wodą jakie buractwo, grille i chlanie, że strach z dziećmi iść na plaże.

  • pankrzysiek

    Oceniono 11 razy 3

    baju baju będe w raju, dzieci w samolocie to problem, zapachy, krzyki idzie zwariować, dlatego od lat nie ruszam się z domu w sezonie, urlop wrzesień październik .

  • student_zebrak

    Oceniono 2 razy 2

    rozwiazaniem moze byc kupno biletu na lot starszym samolotem, wtedy szum silnikow zaglusza wrzask dzieci i mendzenie panstwa Janusza i Grazynki Swiatowych.

  • ilenka50

    Oceniono 3 razy 1

    Bez jaj! Fakt, że ktoś ma dzieci nie oznacza, że ma z tymi dziećmi siedzieć w domu i nigdzie nie jeździć. Wiele razy leciałam samolotem, w którym były dzieci, czasem nawet trafił się niemowlak na siedzeniu obok. Bywało różnie, ale bez przesady, naprawdę da się wytrzymać. Jasne, że najlepiej byłoby siedzieć bez sąsiadów, w absolutnej ciszy i tylko sączyć drink z palemką, ale nie da rady. Wszystkim, którym przeszkadzają dzieci, doradzam podróże prywatnymi samolotami. Aha, ja podróżuje bez dzieci, nie przepadam za dziećmi i też mnie czasami drażnią, ale drażni wiele rzeczy i uważam to za swoją prywatną sprawę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX