1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"W spadku" dostałam niepełnosprawną siostrę. Zrobię wszystko, by mieć zdrowe dzieci. Uszkodzony płód usunę [LIST]

- Kto ma prawo mnie ocenić? Kaja Godek ze swoją warszawską pensją i opiekunką? Ksiądz, który nie spędził godziny w moim domu? - pyta Ewa, która po śmierci ojca zajęła się niepełnosprawną siostrą.

Mój list jest tym głosem, którego nigdy nie usłyszycie w dyskusji. Ale to, co napiszę od lat jest w mojej głowie. I wiem, że nie tylko w mojej.

Starszy brat nie wykazywał zainteresowania kaszką i grzechotką

Mam 28 lat, jestem bezdzietną panną. Żyję w malutkiej wsi na południu kraju. Mam pracę za najniższą krajową (2000 brutto). Przez kilka ostatnich lat mieszkałam w mieście, gdzie studiowałam dziennie i pracowałam. Przez pewien czas pracowałam również w stolicy, jako pracownik na umowie kontraktowej. Z pracy udało mi się wyjechać do Paryża na trzy miesiące. Ukończyłam wymagające studia, podczas których radziłam sobie bardzo dobrze. Miałam również stałego partnera, z którym planowaliśmy ułożyć sobie życie.

Mam niepełnosprawną młodszą siostrę, zawsze starałam się pomagać rodzicom. W wieku kilkunastu lat umiałam już zmieniać pieluchy niemowlakowi. Godziny pomiędzy nauką w szkole a obowiązkami domowymi dzieliłam na swoje zainteresowania i opiekowanie się małym dzieckiem. Rodzice pracowali, było nas troje. Starszy brat nie wykazywał większego zainteresowania kaszką i grzechotką.

Po trzech latach mój związek rozpadł się

Dostałam się na studia jako jedna z kilku osób z mojego rocznika we wsi. Większość weekendów, świąt i dni wolnych spędzałam na podróżach do domu. Opiekowałam się wtedy starzejącymi się dziadkami, by trochę odciążyć rodziców, pomagałam we wszystkich sezonowych pracach rolnych. Mama zrezygnowała z pracy, dostawała zasiłek, tata był aktywny zawodowo na tyle, by utrzymać rodzinę.

Po trzech latach mój związek rozpadł się. Partner (podobnie jak brat) nie potrafił nawiązać żadnego kontaktu z niepełnosprawną umysłowo siostrą. Coraz częściej wypominał mi, że wracam w wolne dni do domu zamiast spędzać z nim czas. Mama wspominała również, że gdyby coś się wydarzyło siostrą będę musiała zająć się nią ja. To zniechęciło go jeszcze bardziej. Być może bał się też, że urodzę mu niepełnosprawne dziecko? Być może...

Musiałam rzucić pracę, wyprowadzić się z miasta

Nikt, oprócz mnie samej, nie chciał, żebym została w mieście i robiła karierę. Po ukończeniu studiów dostałam pracę, chciałam "wspinać się" wyżej. Startowałam w trudnych rekrutacjach, by spełnić swoje marzenia. Cały czas starałam się dokształcać w swoim fachu.

Nagle mój ojciec zachorował na ciężką chorobę. Zmarł bardzo szybko i w ciągu dwóch tygodni musiałam rzucić pracę, wyprowadzić się z miasta, zająć sprawami kredytowymi, spadkowymi oraz wszystkim, co zostawił. I siostrą. Mama była załamana. Wróciłam do domu, a z moich marzeń nie zostało nic. Stałam się szoferem, psychologiem, organizatorem i reprezentantem spraw mojej siostry. Ale kocham ją, więc walczę w sądzie o jej prawa spadkowe, o jej stopień niepełnosprawności i przyszłą rentę, a u lekarzy o jej zdrowie.

Ostatnio zgłosiła się do mnie firma. Przeszłam rekrutację i dostałam pracę, o której tak marzyłam. Doskonałe zarobki, prestiż, możliwości rozwoju. Odmówiłam, bo wymogiem byłby powrót do miasta. Kto zająłby się mamą i siostrą? Jak miałabym spojrzeć im w oczy? Pomoc raz na jakiś czas to za mało. Muszę być tu codziennie.

Nie mam już marzeń

Nie mam planów zawodowych. Nie w takim miejscu. Z siostrą mam bardzo słaby kontakt, jest opóźniona i zamknięta w sobie, mimo naszych wysiłków i terapii. Chodzi do szkoły specjalnej, ale nie nawiązuje znajomości. Jest wycofana, nigdy nie będzie samodzielna. Ma swój świat, do którego ja nie należę. Potrzebuje poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa. Kościół nigdy nie zainteresował się sytuacją takich osób w parafii. Także moją siostrą, choć mama jest praktykująca.

Obecnie spotykam się z kimś i planujemy się zaręczyć. On chce mieć dzieci. Ja również bardzo pragnę je mieć. Kiedy słyszę o przymusie rodzenia dzieci niepełnosprawnych, czuję jak się we mnie gotuje. Już teraz czytam o możliwościach wykonania w ciąży wszystkich badań pod kątem ewentualnych upośledzeń płodu. Wiem, że muszę dziecko zaplanować, by nie przegapić możliwości wykonania w terminie badań. Muszę zrobić co w mojej mocy, by moje dzieci były zdrowe. Jestem odpowiedzialna za ich przyszłe życie. Jeżeli będzie trzeba, usunę uszkodzony płód i zacznę się starać o zapłodnienie kolejny raz.

Kto ma prawo mnie ocenić?

Kaja Godek ze swoją warszawską pensją i opiekunką? Ksiądz proboszcz, który nie spędza nawet godziny w roku w moim domu? Może starsza pani na emeryturze, która głośno krzyczy na pikiecie przeciw aborcji, bo ma mnóstwo wolnego czasu? Jakieś dziewczęta z liceum, które uczęszczają popołudniami na oazę i modlą się namiętnie o zaostrzenie prawa aborcyjnego?

Ja nie mam czasu krzyczeć ani nawoływać. Muszę być tu, bo tak ułożyło się moje życie. Spędzam je w cieniu niepełnosprawności siostry. Z ciarkami na plecach, kiedy czasami nocą pomyślę: A co będzie, jeśli umrę kiedyś przed nią?

Czytaj również:

Rodzeństwo ma się zajmować dorosłym chorym bratem? Kto wymyślił tak potworny nonsens?! [LIST]

Czy opieka nad słabszym bratem lub siostrą, kiedy zabraknie rodziców, jest "moralnym obowiązkiem" rodzeństwa? Czekamy na wypowiedzi rodziców niepełnosprawnych dzieci i rodzeństwa, które pomaga przy opiece nad niesprawnym bratem/siostrą. Listy prosimy wysyłać na adres: edziecko@agora.pl

Wybrane wypowiedzi opublikujemy. Będą dla nas ważnym głosem w dyskusji.

Oto do czego prowadzi całkowity zakaz aborcji. Salwador powinien być dla Polaków ostrzeżeniem

Więcej o:
Komentarze (190)
"W spadku" dostałam niepełnosprawną siostrę. Zrobię wszystko, by mieć zdrowe dzieci. Uszkodzony płód usunę [LIST]
Zaloguj się
  • Oceniono 259 razy 239

    Podziwiam ta dziewczynę,Ale to państwo powinno opiekować się takimi osobami,zwłaszcza,ze chce zakazać aborcji i badań prenatalnych.Dobrze,ze ona ma rozsądny stosunek do aborcji.

  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 222 razy 210

    Każdy przeciwnik aborcji powinien mieć obowiązek zajmowanie się osobami niepełnosprawnymi - PRAWNY. Przez co najmniej 3 dni w tygodniu.

    Jeżeli powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B. Zresztą dla katolików to nie powinien być żaden problem, prawda?
    Hej! Dlaczego nie zgłaszacie się na ochotnika?

  • Oceniono 187 razy 177

    Też podziwiam tę dziewczynę, to państwo jest od takiej opieki nie siostra. Swoją drogą zauważyłam , że pod wieloma takimi bądź podobnymi listami bardzo mało komentarzy od tzw. obrońców życia. A może zamiast wrzeszczeć na pikietach zadeklarowali by pomoc takim ludziom, zajęli sie osobami niepełnosprawnymi.

  • dama_z_bagien

    Oceniono 166 razy 160

    Jeśli uważacie!,że to zmyślona historia,to ja Wam opowiem coś realnego. Obok mnie mieszkało małżeństwo z jednym dzieckiem, fajnym chłopcem. Były to lata 70-te, kiedy nie było USG oraz badań prenatalnych. Kobieta w 1979 roku urodziła drugiego syna. Chłopak urodził się z głębokim zespołem Downa i kiedy trochę lat mu przybyło , to skończyło się beztroskie dzieciństwo jego brata. Starszy brat biegnąc na podwórko zawsze musiał też zabierać że sobą swojego niepełnosprawnego brata a ten był szczególnie złośliwym dzieckiem. Zabierał innym zabawki, rzucał kamieniami,opluwał inne dzieciaki a jak czegoś nie dostał krzyczał przeraźliwie. Powoli wszystkie dzieci odsunęły się od braci. I tak minęły lata. Kiedy granice kraju zostały otwarte i można było legalnie wyjechać do pracy w innym kraju, starszy brat namówił rodziców, że pojedzie do Anglii, bo w domu się nie przelewało. Pracował ojciec, matka zajmowała się chorym dzieckiem. Kiedy chłopak wyjechał, dostał pracę, to po jakimś czasie matka przyszła do mnie zapłakana. Okazało się, źe rozmawiała ze swoim starszym synem, pytając go kiedy przyjedzie do Polski a on jej odpowiedział, że nigdy nie wróci. I teraz cytuję " zniszczyliście mi dzieciństwo, życia sobie zniszczyć nie dam ". Jak powiedział, tak zrobił. Stan na dzisiaj - młodszy brat nadal żyje, matka też, ojciec zmarł, państwo mało interesuje w jakich warunkach żyje rodzina a wesoło nie jest, mieszkanie zamienili na pokój z kuchnią, bo na więcej ich nie stać. A matka się modli, abyniepełnosprawny syn umarł przed nią. Powiedziała mi kiedyś, że gdyby dawniej były badania prenatalne, to nigdy nie zdecydowałaby się na urodzenie takiego dziecka. Łatwo jest napierniczać w klawisze i trzaskać dziobem udając obrońców życia, trudniej realnie pomóc rodzinie mającej niepełnosprawne dziecko.

  • plutoniczna

    Oceniono 134 razy 132

    takich głosów trzeba więcej i więcej.
    bo w społeczeństwie utrwalił się obraz ślicznego słodkiego samodzielnego bobo z zespołem downa, którego podli ludzie chcą zabić.
    tacy jak Pani i Pan siostra są przeźroczyści - nie widać ich.
    nie widać ich problemów, dramatów, potrzeb - bo nie pasują do prawicowej narracji.
    trzeba to koniecznie odkłamać - państwo jest od tego aby zabezpieczyć potrzeby opieki nad niepełnosprawnymi, aby rodzeństwo takich osób nie musiało dokonywać dramatycznych wyborów.
    nie było skazane.

  • Oceniono 141 razy 131

    Opiekę powinno sprawować państwo lub dać rodzinie takie wsparcie finansowe aby rodzina mogła normalnie funkcjonować tj. pracować , uczyć się lub kościół który jest przeciwko aborcji i stwarza taka sytuację . Pozdrawiam tą panią .

  • bodzio24680

    Oceniono 102 razy 96

    Opieka nad upośledzonym dzieckiem jest jak więzienie dla opiekunów. Ale nie zapominajmy o dzieciach porzuconych. Są wspaniałe domy dziecka, w których pracują wspaniali opiekunowie. Znam taką filię domu małego dziecka - kilkoro małych dzieci, wspaniałe opiekunki, domowa atmosfera, rehabilitacje, treningi, itp. Wydaje się, że niewiele dzieci wychowywanych przez rodziców ma taką opiekę. Co się jednak dzieje kiedy dzieci podrosną, a nikt ich w między czasie nie adoptuje? Idą do ośrodka gdzie wegetują - nikt się nimi nie zajmuje, koniec rehabilitacji. Roślinki czekają na śmierć. A może by tak odmienić ich los? Kto pierwszy przejmie opiekę? Pani Kaja Godek? Kandydatów jest z pewnością wielu. Może szanowny księżulo z Torunia przeprowadzi ogólnopolską akcję? - po jednym dorastającym niepełnosprawnym dziecku dla każdego przeciwnika aborcji. Reklamy w radiu, telewizji. Niech suweren pokaże wiarę i patriotyzm. Księżulo zbierał pieniądze na ratowanie stoczni, to może niech zbierze na niepełnosprawne dzieci - tylko tym razem, żeby przekazał ....

  • hefajstos1

    Oceniono 92 razy 90

    Zmuszanie do rodzenia niepełnosprawnych i kalekich dzieci wbrew woli matki jest nieludzkie .

  • fielmon

    Oceniono 92 razy 78

    dLATEGO DENERWUJĄ MNIE RODZICE, KTÓRZY ROBIĄ DRUGIE DZIECKO ŻEBY ZAJMOWAŁO SIĘ RODZEŃSTWEM, GDY ICH ZABRAKNIE. sZCZYT PODŁOŚCI.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX