1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mam nieochrzczone dzieci, ale chodzę z nimi do kościoła. Dzięki temu kiedyś same będą mogły wybrać [LIST]

Słoneczna wrześniowa niedziela. Wybraliśmy się z dziećmi na spacer. W kościele św. Anny msza dla dzieci. Córka pyta: wejdziemy? No pewnie. Nie wierzymy, ale nie mamy problemów z chodzeniem z dziećmi do kościoła.

Czy chrzest jest potrzebny do tego, aby przedstawić dziecku świat religii? Raczej nie. Czy trzeba wciągać dziecko od razu w kościelne statystyki, aby pokazać mu/jej, jak wygląda kościół, co się w nim odbywa, po co ludzie tam chodzą co niedzielę? Chyba też nie.

Pierwszy raz odkryliśmy Kościół dwa lata temu na wakacjach w Juracie.

Córka miała wówczas cztery lata. Przechodziliśmy obok kościoła, z którego słychać było organy, religijne pieśni. Córka zapytała z ciekawością: co się tam dzieje? Zaproponowałam, aby wejść i się przekonać. Chciała.

Weszłyśmy w połowie mszy. Pełen kościół ludzi. Na ołtarzu obraz ukrzyżowanego Chrystusa, córka się go trochę boi, pyta: czy go to boli? Odpowiadam, że to obraz, taka symbolika.

Potem córka wsłuchuje się w śpiew, obserwuje ludzi: co robią, jak przyjmują komunię. Szepcze mi na ucho, że ona by nie potrafiła jeść od obcego człowieka z ręki. Trochę się jej nie dziwię. Jest skoncentrowana, ciekawa. Kiedy po kilku minutach pytam, czy chce zostać, odpowiada, że tak.

Zostajemy zatem w kościele do końca mszy.

Przy wyjściu z kościoła pani, która siedziała obok nas, daje mojemu dziecku cukierka za to, że jest taka „grzeczna” i że tak pięknie się modli, chociaż córka nie potrafi się przeżegnać. Trochę jestem zła, bo nie daję dzieciom landrynek, ale „nie dymię”. Mówię tylko córce potem, aby raczej nie przyjmowała żadnych podarków od obcych osób.

Wieczorem córka pyta, czy jutro też pójdziemy do kościoła. Czemu nie. Widać, że jej się tam spodobało. Kiedy pytam, po co chce tam wracać, odpowiada, że "ładnie śpiewają".

Do końca wakacji niemal codziennie chodzę z córką na msze. Siedzimy w kościelnej ławce, ona się przysłuchuje śpiewom, trzymamy się za ręce, ja mam chwilę wytchnienia, zatrzymanie się, pozbieranie myśli. Ksiądz nie politykuje, więc jest dobrze.

Cieszę się, że córka odkryła Kościół na własne życzenie.

Teraz, kiedy w szkole dzieci będą opowiadały o kościele, córka będzie w temacie, nie będzie się dziwiła, o czym mówią dzieci. Wie już, po co się tam chodzi, co się tam robi.

Czasami, kiedy sąsiadka z córkami i teściową idą do kościoła, zabierają też moje dziecko. Oczywiście tylko wtedy, kiedy to córka sama komunikuje mi, że chciałaby iść z sąsiadami na spacer i do kościoła. Nie mam z tym żadnych problemów i nie widzę powodów, dla których miałabym przed córką zamykać pewne drzwi i nie pokazywać jej, jak wygląda i funkcjonuje świat, który nas otacza.

Córka jest teraz w zerówce i w jej grupie są dzieci z różnych zakątków świata.

Ona już rozumie, że niektórzy z nas mają inny kolor skóry, niektórzy z nas wierzą w jakiegoś boga, inni nie. W zerówce mają dni tematyczne np. kultury chińskiej, indyjskiej, południowoamerykańskiej. Uczą się wtedy, że nie wszyscy żyjemy według tych samych zasad. Ostatnio podczas dnia chińskiego gotowali jaśminowy ryż, uczyli się jeść pałeczkami, dowiedziała się, kim był Konfucjusz.

Moje dziecko wie, że my jako rodzina nie wierzymy w boga, w którego wierzą np. nasi sąsiedzi. Ale nie oznacza to, że nie wolno jej chodzić do kościoła, skoro sama, od czasu do czasu, ma taka potrzebę.

Miałyśmy jednak szczęście, że i w kościele w Juracie, i w kościele, do którego chodzą nasi sąsiedzi, msza nie jest polityczną indoktrynacją, tylko momentem zatrzymania się, zastanowienie nad sobą, pomedytowania. Blisko naszego domu jest też meczet, często obok przechodzimy, dzieci pytają, co to za budynek z kopułkami, tłumaczę wówczas, że to kościół dla ludzi, którzy wierzą w Mahometa.

Ja nie wierzę w boga, ale wierzę w to, że nie warto wychowywać dzieci zamkniętych w szklanej kuli, według zasad, które z jakichś powodów wydają nam się jedynie dobre i słuszne. Wierzę w to, że im więcej dziecko pozna i zrozumie, tym łatwiej będzie mu/jej dokonać mądrych, życiowych wyborów w dorosłości. Poza tym wychodzę z założenia, że „zakazany owoc zawsze lepiej smakuje".

Znam wiele przypadków, kiedy dzieci z niereligijnych domów w klasach komunijnych lub w okresie dojrzewania popadały w maniakalną religijność. Być może warto znaleźć złoty środek na zasadzie "wszystko dla ludzi", oczywiście do momentu, kiedy nikomu nie dzieje się krzywda. A jak wiadomo, zdarza się, że dziecko może zostać skrzywdzone w kościele. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Operacje plastyczne w prezencie, przyjęcie w pałacu i występ gwiazdy, czyli polskie komunie na bogato

Więcej o:
Komentarze (226)
Mam nieochrzczone dzieci, ale chodzę z nimi do kościoła. Dzięki temu kiedyś same będą mogły wybrać [LIST]
Zaloguj się
  • j21p

    0

    Religia powinna byc zakazana do 65 r zycia

  • 55pagus

    Oceniono 1 raz 1

    Obskurantyzm to według definicji ciemnota umysłowa, wstecznictwo, kołtuństwo, wrogie nastawienie do postępu i oświaty oraz praktyka celowego zapobiegania poznaniu faktów lub szczegółów jakiejś sprawy. Termin powstały w okresie oświecenia określający doktrynę katolicką i nastawienie Kościoła wobec kultury. (Wikipedia)

  • Ewa Misiołek

    0

    nie nie tak, w meczecie ludzie nie wierzą w Mahometa, tylko wierzą w Boga, o którym Mahomet opowiedział ludziom

  • donmarek

    Oceniono 4 razy 4

    Wprowadzanie nowego członka, a w szczególności dziecka, do chrześcijaństwa przez osoby MYŚLĄCE, winno być uświadomienie, że clou tej religii jest CIERPIENIE. To jest prawdziwą podstawą chrześcijaństwa. A szczególnie katolicyzmu. Wszędzie w tej religii najpierw musi byc cierpienie, ból. A potem ... po śmierci będzie nagroda.
    ps
    a gdzie był ten ... panbuk dzisiejszego lata, gdy powołane przez niego huragany niszczyły dorobek całego życia niektórych obywateli "najbardziej katolickiego kraju Europy" ???
    a gdzie był panbuk tegorocznego lata, gdy powołany przez niego najbardziej straszliwy huragan niszczył USA, mordował ludzi ???

  • jesienna

    Oceniono 3 razy 1

    Świetnie! Nie uczmy dzieci mówić. Jak dorosną wybiorą język w jakim chcą się komunikować. A póki co niech słyszą różne języki oczywiście jeżeli będą nimi zainteresowane.... To co tu się proponuje to nie jest dawanie wyboru tylko okaleczanie dziecka na całe życie! Dziecko potrzebuje rodzica, który jasno komunikuje jaką ma wizję świata. W życiu dorosłym może ją odrzucić ( tak jak może nauczyć się innego języka i wybrać go jako podstawowy język w którym będzie się komunikować), ale nie może żyć w pustce! A przekonanie " cokolwiek wybiorę będzie dobrze" to przekonanie o tym, że za takim wyborem tak naprawdę nic nie stoi, taki wybór nie jest istotny i nie ma żadnych konsekwencji. I najwyraźniej autorka artykułu reprezentuje taką postawę.

  • senseiek

    Oceniono 7 razy 7

    "Cieszę się, że córka odkryła Kościół na własne życzenie."...
    jak zacznie słuchać bełkotu niektórych księży o abstynencji, antykoncepcji, aborcji, itd. itp. to jej się serdecznie odechce.. ;)

    Abstynencja (seksualna) powoduje, ze ludzie w związkach i małżeństwie mogą być niewłaściwie dobrani. Przez co będą nieszczęśliwi do końca swojego życia, żyjąc z niewłaściwą osoba za małżonka. Znienawidzą go/ja za zmarnowanie życia..

    Antykoncepcja powoduje, ze ludzie chronią się przed chorobami i wirusami, gdy nie skorzystają z abstynencji. Antykoncepcja zapobiega rozprzestrzenianiu się np. HIV w Afryce i Azji.

    Aborcja powoduje, ze ludzie którzy nie mogli przeżyć na świecie ze względu na uszkodzenie płodu (albo żyliby w urągających, niegodnych warunkach), uszkodzenie które zostało wykryte przez lekarzy podczas testów prenatalnych, nie pojawia się na świecie i nie meczy się, nie cierpi niepotrzebnie..

    Statystyki urodzeń w Polsce ok 382 tys urodzeń w 2016 roku, i ok. 1 tys aborcji uszkodzonych płodów.. Mniej niż 3 promile = 0.3%. 7.5 mld ludzi na świecie * 0.3% = ok. 23 miliony kalekich dzieci, a jeśli uda im się przeżyć, to także kalekich ludzi dorosłych, którymi będzie musiała się zajmować jeszcze większa armia lekarzy (nic dziwnego ze niektórzy są przeciwko aborcji, bo w końcu na tym zarabiają), pielęgniarek, opiekunów itd. itp. (i nie będą mogli zajmować się ważniejszymi sprawami) Ci kalecy ludzie często przeklinają swój "los", przeklinają "Boga", ze im to zrobił, i dlaczego im to zrobił (jeśli są w ogóle w stanie zrozumieć takie rzeczy), wyszukują wyimaginowane "kary" i "grzechy" za które to się stało..
    np. podczas podziałów komórek, i DNA, na wczesnym etapie rozwoju płodu może dojść do uszkodzenia materiału genetycznego (z powodu np. promieniowania kosmicznego, promieniowania naturalnego środowiska np. rozpady węgla C-14), w wyniku czego niewłaściwe DNA będzie się rozwijało i klonowało. Bardzo duże uszkodzenie DNA powoduje, ze organizm matki wykrywa dramatyczne strukturalne uszkodzenie płodu i samo się go pozbywa, wywołując poronienie (nie ma sensu inwestować energii na coś od początku skazanego na niepowodzenie)..

  • primo5

    Oceniono 3 razy 1

    Dawno nie czytałem podobnych bzdur.
    A jak wygląda w waszym domu Wigilia?!?!?
    Pewnie w sobotę wielkanocną idziesz z koszykiem do kościoła,tak?!?!?
    Verba docent,exempla trahunt.
    Po prostu macie w domu czy życiu inne priorytety!

  • adasstadnicki

    Oceniono 5 razy -3

    Gazeta jak zwykle próbuje być ekspertem na każdy temat. Na górze zdjęcie modlącego się dziecka a na dole zdjęcie seksu dwóch osób. Nie pasuje to i się kłóci z porządkiem estetycznym i moralnym.

    Bóg istnieje i jest to fakt niezaprzeczalny. Nie widać Go jak myśli czy prądu elektrycznego czy fal wifi. Jednak On istnieje. Wszystko co widzimy ma charakter uporządkowany. Wszystko w naturze ma swój porządek i ład. Wszystko działa według praw.

    Jezus Chrystus przyszedł 2 tysiące lat temu na świat. Jest Bogiem i człowiekiem. On ciągle żyje po swojej śmierci i zmartwychwstaniu.

    Ci którzy uwierzą i będą żyć jak Bóg nakazał czeka niebo. To życie tu na ziemi jest tylko przedsionkiem tego prawdziwego. Również tu na ziemi waży się nasz los taki jaki jest i jaki będzie. Każdego dnia już możemy rozmawiać z Bogiem. Bóg jest ponad wszelkim naszym cierpieniem i smutkiem.

    Jest tak dużo dowodów na istnienie Boga i że Maryja ciągle wzywa ludzi do nawrócenia jak w objawieniach w Gietrzwałdzie, cudach w Św. Lipce i Częstochowie; objawieniach w Medjugorie, Fatimie, Lourdes. Ostatnio w Syrii Maryja się ukazała. Jej chwała i cześć. Bóg jest wielki. Bóg jest dobry, pełen łaski i miłosierdzia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX