1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Od lewa do prawa, Polacy nie lubią dzieci i kobiet, którym przyszło do głowy je urodzić" [LIST]

Artykuł, który kilka dni temu ukazał się na naszym serwisie, wzbudził duże zainteresowanie czytelników. Pan Grzegorz otwarcie mówi, co sądzi o problemie "wózkowych" w Polsce.

Tekst "Krowy z cielakami, tylko ludziom zakupy utrudniają". Co "wózkowe" słyszą w sklepach? zachęcił naszych czytelników do zabrania głosu w sprawie. Publikujemy list nadesłany do naszej redakcji przez świeżo upieczonego ojca, Pana Grzegorza Putkiewicza.

Zjednoczeni w niechęci do dzieci

Wojna polsko-polska trwa nie od dziś i wydawałoby się, że nie ma rzeczy, która nie jest w stanie skłócić naszych rodaków. Czytając jednak różne felietony i komentarze internetowe, nie sposób nie dojść do wniosku, że to, co nas łączy, to delikatnie mówiąc, mało przyjazny stosunek do dzieci i ich matek.

Od lewa do prawa, wierzący i ateiści, ci od aborcji i ci, co są jej przeciwni, postępowcy i konserwatyści, bogaci i biedni, starzy i młodzi - wszyscy Polacy nie lubią dzieci i kobiet, którym przyszło do głowy, żeby je urodzić. I mają ku temu swoje powody. Jedni mówią o wózkowym terrorze, o hordach rozwydrzonych bachorów i niezrównoważonych, roszczeniowych matek. Ba, nawet autorytety od etyki potrafią projektować marginalne zachowania na całkiem sporą grupę społeczną. Sposób myślenia naprawdę godny profesora.

Inni uważają, że rodzenie dzieci to forma ucisku kobiet, jeszcze inni chcą, żeby dzieci rodziło się jak najwięcej, ale żeby siedziały gdzieś ukryte i nie pokazywały się w przestrzeni publicznej. Lepiej niech nikt z dzieckiem nigdzie się nie pcha - ani do autobusu, ani do sklepu, ani do kościoła, ani broń Cię Panie Boże do restauracji. A to, że lecisz z dzieckiem samolotem, powinno być karane więzieniem.

Kto to widział, żeby tak zatruwać życie ludziom

... być takim aspołecznym osobnikiem! Przecież to, że masz dziecko, to Twój prywatny wybór i nie musisz obarczać tym innych. Jak stać Cię na dziecko, to poruszaj się taksówkami, a zakupy niech robi służba. Gdzie powinno być dziecko ze swoją leniwą i pasożytniczą matką? Najlepiej w domu, ewentualnie w parku, ale też w obrębie getta ławkowego. Zapomniałbym jeszcze o najważniejszym, koronny argumencie, który zawsze pojawia się w dyskusji o rodzicielstwie. Każdy, komu urodziło się dziecko w ostatnim czasie, to patologia, którą skusiło 500+.

Ludzie lubią dyskutować i się oburzać, a dzieci to bezpieczny temat. Przecież nikt nie będzie pisał o jakiejś grupie społecznej, która ze względu na religię, płeć, orientację seksualną lub pochodzenie, powinna być izolowana. Felietony typu „mam dosyć Katolików w restauracjach, w restauracji się je, a nie modli” albo „uciążliwi Cyganie w autobusach”, byłyby nieco ryzykowne. A w przypadku, dzieci można liczyć na szeroki poklask. Co prawda jedni przyczynę dziecięcej zarazy będą dopatrywali się w tępym ciemnogrodzie, który za aborcję chce karać dożywociem, a inni w bezstresowym wychowaniu, liberalnym multi-kulti i ogólnym upadku obyczajowości. Jednak ton ich wypowiedzi będzie dokładnie taki sam.

Przysłowia są mądrością narodów i przy takim dyskursie przychodzi mi od razu jedno do głowy: zapomniał wół, jak cielęciem był. Oczywiście każdy będzie mnożył przykłady, że z nim, jego dziećmi, za jego czasów, lub z jego siostrzeńcami było zupełnie inaczej. Dziecko siedziało w domu, było grzeczne, słuchało dorosłych i ani pisnęło. Słuchając takich opowieści, kiwam przytakująco głowa i mówię „oczywiście”. Przecież każdy jest ekspertem w kwestii wychowania dzieci. W sumie kiedyś kobiety rodziły w jamie, którą same sobie wykopały, a mężczyźni walili je maczugami po głowach. I co? Rosły zdrowe i grzeczne dzieci. A kobiety po porodzie wracały do garbowania zwierzęcych skór i ciężkiej pracy, rozwijały się osobiście, ale nie wchodząc nikomu w drogę. Na pewno nie narzucały ostentacyjnie swojego świeżego macierzyństwa całemu społeczeństwu.

Dzieci się uczą, poznają świat i normy społeczne.

Ta wiedza nie jest nam dana w genach, rodzice też nie przekażą jej w całości za jednym razem. Uczenie się na błędach nie jest domeną dzieci, robimy to do końca życia. Czy trąbisz na kierowcę w „Elce” i wyzywasz go od debili, kiedy zgaśnie mu silnik na skrzyżowaniu? Jeżeli tak, to problem nie jest w dzieciach, tylko w Tobie. Cykle życia człowieka są czymś naturalnym i powinny być wpisane w relacje społeczne, bo każdy wiek ma swoje prawa. Warto też po prostu wyluzować, bo czasami można odnieść wrażenie, że niektórym przeszkadza sama już obecność dziecka, niezależnie od tego, co by robiło. Czy naprawdę nie stać nas na odrobinę normalnej życzliwości i pomóc matce wnieść wózek do autobusu albo przytrzymać drzwi?

Z czego wynika niechęć Polaków do dzieci? Prawdopodobnie nie ma jednej odpowiedzi. Mogę tylko napisać, jakie jest moje zdanie. Czy tego chcemy, czy nie, dzieci są odzwierciedleniem dorosłych w przerysowanej formie. Są jak krzywe lustro, które pewne rzeczy wyolbrzymia, a pewne pomniejsza. Dlatego nasza narodowa niechęć do dzieci może wynikać z naszych kompleksów i niechęci do nas samych. Dziecko nie uznaje konwenansów, a rodzice też nie zawsze mogą się ich sztywno trzymać, bo nie są w stanie przewidzieć każdej sytuacji. Polacy, mimo anarchistycznego pierwiastka, są ludźmi, którzy nie chcą wychodzić przed szereg, czymś się wyróżniać. Najlepiej, żeby nikt nie zwracał na nas uwagi, boimy się wystawać z tłumu. I prawdopodobnie dlatego zachowanie istot, które beztrosko są sobą, tak bardzo nas drażni.

Pozdrawiam,

Grzegorz Putkiewicz

"Sonia?! To nie jest imię dla człowieka!". Rodzice opowiadają, jak wybierali imię dla dziecka [WIDEO]

Więcej o:
Komentarze (186)
"Od lewa do prawa, Polacy nie lubią dzieci i kobiet, którym przyszło do głowy je urodzić" [LIST]
Zaloguj się
  • Ewa Per

    Oceniono 217 razy 177

    List, jak zwykle w takich przypadkach, jednostronny i schematycznie ujmuje problem. Bo to nie w dzieciach jest problem, tylko w ich rodzicach. Nie przeszkadzają mi dzieci biegające po parku czy galerii handlowej, zawsze ustępuję miejsca w autobusie kobietom w ciąży, czasem też matkom z dziećmi. Jak taki krasnal wpada na mnie, to nie wrzeszczę na niego, tylko przytrzymuję, żeby nie upadł.Ale czasem do szału doprowadzają mnie rodzice (a szczególnie matki, bo te częściej spotykam), którym wydaje się, że cały świat ma padać na twarz przed ich macierzyństwem. W związku z czym uznają za stosowne szczuć cycem, przewijać dzieci na trestauracyjnych stolikach i pozwalać maluchom absolutnie na wszystko, "bo to tylko dzieci". Ja nie umiem prowadzić auta, więc nie siadam za kierownicę i nie wyjeżdżam na jezdnię. Nie wolno mi, ale nie wrzeszczę, że to dyskryminacja. Podobnie jest z dziećmi: pewne miejsca nie są dla nich, dopóki nie da się im wytłumaczyć jak należy się zachować. Czy ktoś np. pójdzie z niemowlęciem do kina? Tak samo jest z restauracjami. Dorośli przychodzą tam, żeby w spokoju zjeść, odpocząć, na romantyczną randkę. i nagle np. jakaś mamusia macha im przed nosem pampersem z kupą. Albo "rozkoszny" maluch ściąga im ze stołu talerz. Albo wrzeszczy, bo mu się nudzi i chce zwrócić na siebie uwagę. Wybaczcie, ale prawa mamuś i ich dzieci kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa innych. Jeśłi rodzice będą mniej egoistyczni, wszystcy dookoła na pewno z większą emaptią potraktują ich i ich dzieci.

  • zgred_stiopa

    Oceniono 100 razy 78

    Tu nie chodzi o Dżesiki i Brajanków - a o ich tępe mamy cierpiące na pieluszkowe zapalenie mózgu.
    Zawsze chętnie pomogę dziewczynie z wózkiem - pod warunkiem że np. nie ma przyklejonego do ucha telefonu, do którego napierdziala jak po*ebana

  • eol77

    Oceniono 89 razy 73

    To chyba nie jest niechęć do dzieci. My się w ogóle nie lubimy, patrzymy na siebie spode łba, nie uśmiechamy się do siebie i nie mówimy sobie dzień dobry. Niektórym ludziom wszystko przeszkadza, to prawda. Niezależnie od tego czy są bezdzietni czy dzieciaci. Stanie się matką lub ojcem nie powoduje przemiany w anioła, niestety. Jesteśmy roszczeniowi i agresywni z natury, tak ogólnie bez brania pod uwagę "stanu rodzinnego".
    Drogie matki, sposób w jaki się wyrażacie o innych, zwłaszcza ludzie starszych tylko to potwierdza.

  • betik1000

    Oceniono 154 razy 70

    Nie lubię dzieci. Koniec kropka. Ale znacznie bardziej nie lubię ich rodziców. Nieogarniętych, zapatrzonych w siebie i w swoje potomstwo i obrażonych, że świat nie pada im do nóg z racji posiadania progenitury. A owa progenitura rozwydrzona, rozwrzeszczana, samolubna do granic wyrasta na zbiór nowych egoistów bez uczuć, traktujących starszych ludzi jak zbędne koło u wozu.

    P.S. Czy matka koniecznie musi pchać się do małego (a nawet nieco większego) sklepu z ogromniastym wózkiem, którym wali po nogach wszystkich dookoła a rozwrzeszczane dziecko nie pozwala usłyszeć własnych myśli?

  • djarev

    Oceniono 76 razy 58

    Małe sprostowanie do komentarzy - Brajany i Dżesiki to przeszłość. Teraz są Zofie i Stanisławy - tak samo głupie, rozwrzeszczane, śmierdzące. A Dżesiki to walą ludzi po nogach wózkami mającymi ww zawartość.

  • dodosdontquack

    Oceniono 62 razy 56

    Nie chodzi o dzieci, tylko o rodzicow, ktorzy mysla ze ciaza czy dzieciak to przepustka do jakichs przywilejow i uprzykrzania innym ludziom zycia. Kazdy ma swoje zycie i swoje problemy, a jedyny problem z Polska to pyskacze szukajacy pretekstu, zeby bezceremonialnie wpychac sie w cudza przestrzen.

  • jjstok

    Oceniono 107 razy 49

    Co wy w gazeta.pl macie do tych Polaków? Polacy nie umieją jeść spaghetti, Polacy rozkładają parawany, Polacy nie umieją się zachować na wakacjach, Polacy są słabymi kochankami, Polacy ubierają skarpety do sandałów, Polacy nie umieją się zachować w samolocie, a teraz jeszcze Polacy nie lubią dzieci i kobiet??? No żesz... Wrzućcie na luz! Ja chyba żyję w innym kraju, bo gdzie nie zobaczę matkę z dziećmi to ludzie albo pomogą wózek wnieść, albo dadzą miejsce w poczekalni, albo zagadają przy kasie malucha. Zupełnie inne odczucia niż wy! Polecam otworzyć oczy na to co dobre w swoim kraju!
    Ps: Parawany są spoko! A skarpetki najczęściej noszą Niemcy!

  • porfiry3

    Oceniono 55 razy 39

    Mała poprawka: Polacy nie lubią rozwydrzonych, roszczeniowych matek i rozwydrzonych, wrzeszczących bachorów. Matki i dzieci lubią. Jeżdżę sporo po świecie i stwierdzam stanowczo, że tak źle wychowanych, wrednych dzieci nie widziałem nigdzie poza Polską. I tych rzeczywiście nie znoszę.

  • terazzz888

    Oceniono 39 razy 33

    ja tak bardzo kocham swoje dzieci ze postanowiłam ich nie rodzic na ten świat

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX