1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? 'Od pierwszej oficjalnej randki staliśmy się nierozłączni'

Czy swatanie znajomych to dobry pomysł? Życie pokazuje, że w tej kwestii trudno doszukać się jakichś reguł. Zapytaliśmy o to kilka kobiet, którym zdarzyło się być bohaterkami tego typu intryg ze strony znajomych.
Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? flickr.com// Tina Leggio// CC BY-ND 2.0

Gdy inni próbują nas z kimś połączyć

Kiedyś swata lub swatkę można było spotkać w większości polskich miejscowości. Ich głównym zadaniem było zapoznawanie ze sobą osób, które potencjalnie mogłyby zawrzeć związek małżeński. Funkcję tę pełnili z reguły starsi i doświadczeni ludzie, którzy cieszyli się sporym szacunkiem i zaufaniem swojej społeczności. Efektem ich pracy były mniej lub bardziej udane małżeństwa. 

Mimo że w Polsce profesjonalne swatanie dawno nie cieszy się już taką popularnością, w rolę swata często wchodzą znajomi, którym zdarza się podejmować próby połączenia dwóch samotnych osób. Takie działania są jednak bardzo ryzykowane. Bo nigdy nie ma się pewności, czy między osobami, które chcemy ze sobą zapoznać, zrodzi się chemia. Poza tym swatanie na siłę już na wstępie może zniechęcać niektórych do udziału w takim eksperymencie. 

Czy kojarzenie ze sobą osób we współczesnych czasach jest dobrym pomysłem? Zapytaliśmy o to kilka kobiet, którym zdarzyło się być bohaterkami tego typu intryg ze strony znajomych. 

Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? flickr.com// Mo Riza// CC BY-NC 2.0

"Intuicja podpowiadała mi, żeby tego nie robić"

W przypadku Edyty wszystkie próby zeswatania jej przez znajomych kończyły się porażką. Z reguły próbowano połączyć ją z osobami zupełnie nie w jej typie. 

- Kiedyś znajoma rodziny umówiła mnie z mężczyzną, który rzekomo miał podzielać moje zainteresowania botaniczne. Jej zdaniem byliśmy dla siebie stworzeni. Ja jednak od początku spotkania wiedziałam, że kandydat na partnera jest homoseksualistą. On chyba też nie do końca zdawał sobie sprawę, że idzie na randkę. Dlatego to zaaranżowane spotkanie okazało się kompletną porażką - wspomina Edyta.

Najgorzej wspomina jednak starania swojego kuzyna, który chciał połączyć ją ze swoim szwagrem.

- To były czasy, gdy rodzina praktycznie na każdym kroku wypytywała mnie, kiedy sobie w końcu znajdę męża. Miałam wówczas 28 lat, nie miałam partnera, a to wtedy dla wielu osób oznaczało staropanieństwo. Dlatego wiem, że mój kuzyn miał dobre intencje. Bo inni tylko zadawali denerwujące pytania. A on przynajmniej postarał mi się pomóc - opowiada nasza rozmówczyni.

- Nie byłam jednak zbytnio przekonana do pójścia na randkę z nieznanym mi mężczyzną. Po pierwsze, nigdy go nie widziałam. Po drugie, intuicja podpowiadała mi, żeby tego nie robić. Dlatego odmówiłam i do randki nie doszło. Jednak po jakimś czasie mój kuzyn postanowił spróbować ponownie. Zaprosił mnie więc na imprezę, na której miał pojawić się także brat jego żony - wspomina.

Mimo początkowych wątpliwości, Edyta wybrała się na imprezę. Jak się później okazało, nie była to dobra decyzja. - Mój "kandydat na męża" od początku imprezy zachowywał się wobec mnie bardzo nieuprzejmie. Unikał mnie, a na mój widok robił jakieś zniesmaczone miny. Traktował mnie tak, jakbym mu się jakoś strasznie narzucała - opowiada Edyta.

- Nie był w moim typie, więc nie rozpaczałam z powodu braku zainteresowania z jego strony. Czułam się jednak źle z tym, bo to wyglądało tak, jakbym to ja zaaranżowała to spotkanie. Podejrzewam, że szwagier mojego kuzyna był cały czas bombardowany informacjami na mój temat i odczuwał straszną presję - mówi Edyta. - Pozytywem tej nieudanej imprezy było jednak to, że mój kuzyn zaprzestał w końcu prób zeswatania mnie z kimkolwiek - dodaje. 

Zobacz także: Dziewczynka śpiąca przed ołtarzem i panna młoda w skąpej kreacji w basenie. Oto najlepsze zdjęcia ślubne 2018 roku >>

"Jego telefony psuły mi nastrój"

Ewa ciągle czuje niesmak na wspomnienie pewnego nieudanego swatania sprzed kilku lat. - Miałam wówczas 31 lat i właśnie wróciłam do Polski z Wielkiej Brytanii. Mieszkałam tam kilka lat, ale finalnie swoje losy chciałam związać z Polską. Byłam wtedy singielką. W Londynie kobieta 30-letnia uchodzi za młodą kobietę, tam o rodzinie i dzieciach myśli się w okolicach 35 lat. Ja sama postrzegałam siebie wówczas jako młodą, atrakcyjną, wykształconą kobietę z fajną pracą - opowiada Ewa.

- Jednak polska mentalność szybko sprowadziła mnie na ziemię. Właściwie od samego początku po powrocie słyszałam, że zapędziłam się w latach, że trudno mi będzie kogoś znaleźć, że mój czas już minął, że w Polsce wszystkie kobiety w moim wieku mają męża, dziecko, pralkę i kredyt. Co zabawne, martwili się o mnie głównie znajomi rodziny, bo moi rodzice na szczęście w ogóle nie wtrącali się w to, co robię - wspomina nasza rozmówczyni. 

Jak przyznaje Ewa, podejście ludzi z jej otoczenia bardzo ją zdołowało. - Cały czas mi wytykali, że coś jest ze mną nie tak. W pewnym momencie nie wytrzymałam i poszłam do psychologa. Tam z kolei usłyszałam, że... niepotrzebnie wyjeżdżałam z Londynu. Ta rozmowa dodatkowo mnie dobiła - dodaje Ewa. 

- Pewnego dnia zadzwoniła do mnie znajoma moich rodziców. Na początku rozmowy powiedziała mi wprost, że po trzydziestce nie znajdę sobie równolatka, że zostali mi tylko panowie z odzysku. Co więcej, poinformowała mnie, że znalazła już dla mnie idealnego kandydata na męża. Był to 50-letni pan, który naprawiał u niej pralkę. Dowiedziałam się także, że samotnie wychowuje niepełnosprawne dziecko i potrzebuje pomocy - wspomina Ewa.

- Znajoma rodziców zasypała mnie e-mailami ze zdjęciami tego człowieka. Był zupełnie nie w moim typie. Co więcej, dała mu nawet mój numer. Przez to mój "kandydat na męża" bardzo często do mnie dzwonił i prosił o spotkanie. Czułam się przez to nagabywana. W ogóle nie chciałam spotkać się z tym człowiekiem i na szczęście nigdy do tego nie doszło - kończy nasza rozmówczyni. 

Zobacz także: Walentynki 2019: Google Doodle przypomina zapominalskim >>

Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? flickr.com// Wyatt Fisher// CC BY-SA 2.0

"W końcu doszło do intrygi i swatania"

Karolina swojego obecnego męża poznała kilka lat przed tym, zanim został jej chłopakiem. - Moja ówczesna przyjaciółka zaczęła się spotykać z nowym facetem i w jeden z weekendów wyszliśmy z jego kumplami na miasto. Wśród nieznanych mi osób był kolega jej wybranka, który tego wieczora bardzo się spił. Zrobił więc na mnie wyjątkowo złe wrażenie - wspomina.

Po kilku latach od tego wyjścia Karolina spotkała go ponownie. Tym razem doszło do tego na imprezie u znajomych. - Moja przyjaciółka zaczęła mi o nim opowiadać i zachęcać, żebym poznała go bliżej. Na kolejnym spotkaniu faktycznie wpadł mi w oko. Miał coś intrygującego w spojrzeniu i bardzo fajnie się zachowywał. W połączeniu z historiami od mojej przyjaciółki stał się dla mnie bardzo interesujący - opowiada Karolina. 

- W końcu doszło do intrygi i swatania. Moja przyjaciółka napisała mi, żebym dołączyła do nich w klubie. Taką samą wiadomość dostał właśnie on i w ten sposób, niby przypadkiem, spotkaliśmy się ponownie tego wieczoru. Jak się potem dowiedziałam, on także już sporo słyszał na mój temat od swojego kumpla. Na tej imprezie przetańczyliśmy ze sobą pół nocy - wspomina nasza rozmówczyni. 

- Ponieważ wiedzieliśmy o tym, że jesteśmy swatani, pewne konwenanse nie miały już sensu. Także następnego dnia dostałam prostego SMS-a o treści: "No to co, chyba wino?" - opowiada. - Od pierwszej oficjalnej randki staliśmy się nierozłączni, a dziś jesteśmy małżeństwem - dodaje Karolina. 

Zobacz także: To nie zdrady rozbijają dzieciate małżeństwa. Pytamy psychologa, co robić, aby uratować sypiący się związek >>

Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? flickr.com// Wyatt Fisher// CC BY-SA 2.0

"Jestem wdzięczna, że to tak tajemniczo zaaranżowała"

Z kolei Judyta przez ponad rok była w związku, który zaaranżowała jej przyjaciółka. Z perspektywy czasu uważa, że swatanie może mieć naprawdę dobry efekt, o ile jest spontaniczne i zachowane w tajemnicy.

- Myślałam, że to będzie zwykłe spotkanie w babskim gronie. Dlatego, gdy okazało się, że moja znajoma Ania zabrała ze sobą swojego znajomego z Erasmusa, który właśnie odwiedził Warszawę, byłam nieco zdziwiona. Niklas od razu wpadł mi w oko, gdy zobaczyłam go w restauracji, w której odbywało się nasze spotkanie. Nie była to jednak typowa zaaranżowana randka. Przy stoliku siedziało aż sześć osób, wszyscy czuli się swobodnie, nie było żadnej presji - wspomina Judyta. 

- Potem, gdy byliśmy już parą, przypomniało mi się, że Ania opowiadała mi kiedyś o swoim koledze z Niemiec, który idealnie wpasowuje się w mój typ. Znała doskonale mój gust i wiedziała, że uwielbiam szczupłych brunetów w okularach - dodaje Judyta. 

- Gdybym jednak wiedziała przed naszym pierwszym spotkaniem, co zaplanowała Ania, wymigałabym się z niego. Swatanie ludzi kojarzyło mi się bardzo źle. Kiedyś moja licealna przyjaciółka próbowała sparować mnie z jakimś plastikowym mięśniakiem, który przez cały czas nawijał tylko o sobie - zaznacza nasza rozmówczyni. 

Związek na odległość nie przetrwał jednak próby czasu. - Odbyliśmy kilka fajnych wyjazdów, podszkoliliśmy swój angielski, a ja zaspokoiłam swoją potrzebę bycia w związku, która towarzyszyła mi od lat. Dlatego nie żałuję tego, co przeżyłam - mówi.

- I jeśli ktoś chciałby kogoś swatać w przyszłości, to radzę, by robił to w spontaniczny, niezobowiązujący sposób, gdy na żadnej ze stron nie ciąży jakaś presja - dodaje Judyta. 

Jesteśmy ciekawi waszych historii i opinii. Piszcie do nas na adres edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy i nagrodzimy książkami.

Zobacz także: Nietrafione prezenty na walentynki. 'Od męża dostałam koronkowe majtki. Najgorsze było to, że się w nie nie zmieściłam'>>

Komentarze (15)
Swatanie znajomych bardziej pomaga czy szkodzi? 'Od pierwszej oficjalnej randki staliśmy się nierozłączni'
Zaloguj się
  • e.olsen

    Oceniono 18 razy 16

    > przyjaciółka próbowała sparować mnie z jakimś plastikowym mięśniakiem, który
    > przez cały czas nawijał tylko o sobie

    Byłaś na randce z Johnny'm Bravo?

  • gonzoe

    Oceniono 13 razy 7

    Byłem wiele razy swatany na siłę z dziewczynami kompletnie nie z mojej bajki. Nie mogę pojąć czym kierowały się panie, które organizowały "przypadkowe" spotkania, lub czasem wręcz na głos krzyczały do dziewczyny "oto fantastyczny kawaler dla ciebie!". Za każdym razem dziewczyna kompletnie, ale to kompletnie do mnie nie pasowała, nie trzeba było być ani psychologiem ani jasnowidzem, żeby zauważyć że to kompletnie różne, niepasujące do siebie osobowości, kompletnie różne środowiska. Naprawdę myślały że wykładowca uniwersytecki zwiąże się z imprezowiczką której jedynym hobby jest chodzenie po klubach i picie alkoholu?

    Za to gdy prosiłem znajome żeby mnie poznały z dziewczyną o której pośrednio wiedziałem że jest ciekawą osobą na poziomie, to zawsze była cisza, nigdy nie zrobiły żadnego kroku żeby mi pomóc, najczęściej to wyglądało tak jakby specjalnie unikały jakiejkolwiek decyzji.

  • wladca_piaskownicy

    Oceniono 11 razy 7

    Dwoje moich dobrych znajomych poznałem ze sobą, był ślub na którym byłem świadkiem, później dziecko którego jestem chrzestnym i... później rozwód. Niesmak u mnie pozostał.

  • marzenamazur

    Oceniono 6 razy 6

    " Także następnego dnia dostałam prostego SMS-a o treści: "No to co, chyba wino?" - opowiada. - Od pierwszej oficjalnej randki staliśmy się nierozłączni, a dziś jesteśmy małżeństwem - dodaje Karolina." 
    także=również, też
    tak że = tak więc, zatem

  • cezaryk

    Oceniono 8 razy 4

    Gazeta Wyborcza, podforum dziecko.
    Tytuł na głównej „Przyjaciółka sparowała mnie z plastikowym mięśniakiem”
    Szanujmy ku..wa dobre dziennikarstwo.

  • spyderman2

    Oceniono 9 razy 3

    zagadka dla sÓwerenów.
    kto zeswatał TW jarosława Balbinę z płaszczakiem a misia z anatolijem maciarewiczem???

  • stasi1

    Oceniono 4 razy 2

    Ja to miałem przygodę kiedyś w pracy jeden gość chyba kogut go nazwali swata mnie z rozwódkami wdówkami a ja mówię a ja jednak wolę jeszcze bez defektów w końcu byłem kawalerem. drugi kolega chwalił się że ma siostrę nauczycielkę ale ten znowu z nią nie chciał mnie umówić znaczy podać numer telefonu do niej. następny gość twierdzi że ma córki i jedną chętnie ze mną pozna no to mówię niech poda numer telefonu to zadzwonię, dostałem numer telefonu zadzwoniłem umówiliśmy się z spotkaliśmy się a ona twierdzi za tydzień wychodzi za mąż i rozstaliśmy się.

  • spod.celi

    Oceniono 1 raz 1

    Ufff... Jak czytam to w sumie dobrze że z moją mordą bandyty to nie mam takich problemów :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX