1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzicu, w ten sposób nie zamęczysz (i nie stracisz!) znajomych na Facebooku

Czego nie powinni robić rodzice aktywnie korzystający z Facebooka, a co jest dobrym pomysłem?
Facebook. Facebook. Fot. Martin Keene PA Wire/Press Association Images/EAST NEWS

Uwaga! Rodzic na Facebooku!

U niektórych zaczyna się już w ciąży: informowanie za pośrednictwem Facebooka o oczekiwaniu na potomka, zdjęcia i filmy z USG, odliczanie do daty porodu, informacje o porannych mdłościach i opuchniętych nogach. Aktualizacje statusu z porodówki, pomiędzy jednym skurczem a drugim. W kilka minut po pojawieniu się na świecie dziecka, jego zdjęcie ozdabia oś czasu dumnych rodziców, użytkowników Facebooka. Znacie takich ludzi? To wersja dość radykalna, lecz nie niespotykana. Jeszcze częstszym przypadkiem są rodzice, którzy na bieżąco informują na profilu społecznościowym o każdym postępie swojej pociechy, wrzucają miliardy zdjęć i cytują każde niemal powiedzenie swojego ukochanego dziecka.

Niewykluczone nawet, że część znajomych (i stęskniona rodzina!) z radością śledzi nasze wpisy i szczerze interesuje się naszymi dziećmi, ale to raczej mniejszość. Współpracownicy, szef, znajomi ze szkoły czy dawno zapomniani sąsiedzi, którzy z jakiegoś powodu wstąpili w szereg naszych facebookowych znajomych, z całą pewnością nie podzielają naszego zachwytu nad umorusaną marchewką twarzą dwulatka, śmiesznymi powiedzeniami trzylatki czy filmikiem wideo z wizyty na basenie... Dużo bardziej prawdopodobne jest to, że ziewają na widok kolejnego zdjęcia, które wrzuciliśmy do Internetu. Może nawet zablokowali nasze aktualizacje? Co możemy zrobić my, rodzice, żeby dzielić się z bliskimi informacjami o naszych dzieciach, folgować swojej potrzebie chwalenia się ukochanym potomstwem, a jednocześnie nie stać się takimi użytkownikami Facebooka, którzy irytują zebraną tam społeczność?

matka komputer dziecko matka komputer dziecko Fot. Caroline Arber / Mood Board / Re EAST NEWS

Zastanówmy się...

Warto zacząć od przejrzenia listy znajomych: z którą z tych osób rzeczywiście łączą nas bliskie więzi i która z nich może szczerze interesować się tym, co słychać u naszego dziecka? Spoglądam na listę moich znajomych i odhaczam dawnych kolegów i koleżanki ze szkół wszelakich, ludzi, z którymi pracuję oraz różnych "przypadkowych" znajomych, których zaproszenia z różnych powodów zaakceptowałam. Zostają krewni, przyjaciele i bliscy znajomi. Teraz przeprowadzam kolejną selekcję: kto z nich lubi dzieci, a kto jest zatwardziałym singlem, niebieskim ptakiem albo lubi mnie, ale nie interesuje go moja rodzina? Dzielę facebookowych znajomych na grupy: "praca", "rodzina", "bliscy", itd. Przy każdym wrzuconym zdjęciu, czy aktualizacji statusu, zaznaczam, kto może to zobaczyć/przeczytać. Niektórym ograniczam dostęp.

Czasem wrzucam zdjęcie, które mogą zobaczyć wszyscy znajomi - w końcu to moje życie: jestem matką, mam dzieci, lubię to. W myśl zasady: "Nie będę was zamęczać, ale trochę tych informacji możecie znieść, skoro chcieliście się 'zakolegować' na Facebooku. Zawsze możecie mnie zablokować (wiecie o tym?)". Kiedyś na Facebooku było prościej: kilkoro znajomych, wyłącznie bliskich, kilkunastu rozrzuconych po świecie lubianych krewnych i poczucie, że wszystko, co piszę, trafia do ludzi, którym naprawdę na mnie zależy. Wraz z rozwojem Facebooka to się zmienia, nie mogę już wrzucać informacji dostępnych dla wszystkich "znajomych", stąd grupy i dobór treści. Nie zmieniam ustawień w starych postach, ale w nowych kieruję się już nowymi zasadami. Dużo zachodu? Pewnie tak, ale jeśli ktoś, mimo wszystko, lubi tę formę komunikowania się ze światem, jest to warte zachodu. Trochę jak spotkania towarzyskie w realu: nie na wszystkie zabieramy swoją rodzinę. To samo powinno dotyczyć wszelkich treści, które zamieszczamy na Facebooku - musimy myśleć o odbiorcy.

matka komputer dziecko matka komputer dziecko Fot. Stockbroker /EAST NEWS

Ustawienia niestandardowe

Zamiast zalewać swoją oś czasu zdjęciami z każdej eskapady i każdego wydarzenia, twórzmy albumy tematyczne: lato 2013, ferie zimowe, prace plastyczne, itp. W ten sposób nowe zdjęcia obejrzą zainteresowani ludzie i nikt nie będzie miał wrażenia, ze "spamujemy". Jak stosować ograniczenia dostępu? Dostęp do ustawień prywatności na Facebooku jest łatwy: w górnym prawym rogu znajdziecie ikonę, która pozwala na szybkie i niekłopotliwe kontrolowanie tego, kto może mieć dostęp do zamieszczanych przez nas treści. Wygląda to tak:

ustawienia prywatności FBfot. kadr z facebook.com

Inna ścieżka jest taka: wrzucając zdjęcie do Facebooka przez naszą "ścianę", możemy kliknąć na znajdującą się poniżej zamieszczanego zdjęcia ikonę, która określa odbiorców. Jeśli wybierzemy "ustawienie niestandardowe", możemy wpisać komu chcemy dane zdjęcie pokazać lub przed kim chcemy je ukryć - podajemy nazwiska konkretnych osób albo listy, które utworzyliśmy wcześniej. Tworzenie list jest proste: po wejściu na Facebooka najeżdżamy myszką na "znajomi" (z lewej strony ekranu) i klikamy w "więcej". Tam grupujemy ludzi na bliskich i dalszych znajomych, rodzinę, itd. Możemy też tworzyć własne listy i nadawać im własne nazwy, wystarczy wybrać opcję  "utwórz listę" i wpisać w okienko nazwę grupy i nazwiska jej członków.

matka komputer dziecko matka komputer dziecko Fot. Stockbroker /EAST NEWS

Szanujmy prywatność

Rodzice udostępniający w Internecie zdjęcia swoich dzieci są często krytykowani za brak rozwagi. Przy wyborze zdjęć powinniśmy zawsze zastanowić się, czy nasze dziecko nie miałoby nic przeciwko pokazaniu konkretnej fotografii światu. Nie powinniśmy wrzucać zbyt prywatnych obrazków - dzieci na nocnikach czy w strojach kąpielowych, nie wspominając nawet o ich nagich zdjęciach! Tego typu fotografie nie dość, że naruszają prywatność naszego potomstwa i mogą wpaść w niepowołane ręce, są zwyczajnie krępujące dla niektórych znajomych.

Idealnie zapamiętałam moje zażenowanie i złość na mamę, kiedy, będąc uczennicą którejś z pierwszych klas szkoły podstawowej, znalazłam moje zdjęcia wakacyjne z czasu, gdy miałam 3 lata. Na tych zdjęciach biegam po ogrodzie na golasa. Teraz nie mam z tym problemu - lato było upalne, wokół sami najbliżsi ludzie, a zdjęcia były prywatne i nie mógł ich zobaczyć nikt niepowołany. A jednak mój wstyd po obejrzeniu tych zdjęć był kiedyś naprawdę silny i rzeczywisty. Moim dzieciom będę chciała zaoszczędzić takich uczuć, zwłaszcza teraz, w dobie Internetu i Facebooka.

matka komputer dziecko matka komputer dziecko Fot. John Rowley / Mood Board / Rex F EAST NEWS

Trzymajmy się ważnych wydarzeń

Łatwo być bezgranicznie rozkochanym w swoich dzieciach rodzicem (wiem coś o tym: moje własne dzieci są najśliczniejsze, najmądrzejsze i najbardziej rozkoszne na całym świecie!), trzeba jednak zachować odrobinę zdrowego rozsądku. Czy rzeczywiście kogoś, oprócz wąskiej grupy najbliższych znajomych, interesuje obrazek, który nasz przedszkolak namalował z okazji Święta Ziemi? Jak wiele osób uzna, że zdrobnienia, których używa nasza "kruszynka" są rzeczywiście rozkoszne? Filtrujmy treści, nie bombardujmy naszych facebookowych znajomych anegdotami z życia naszych dzieci, rozsądnie dobierajmy odbiorców każdej zamieszczanej przez nas treści. Nie warto informować o każdej nowej umiejętności naszego dziecka, o każdej nowej piosence, której się nauczyło.

Przy okazji myślę, że nie warto wpadać w inną skrajność: absolutne embargo na jakiekolwiek informacje dotyczące naszego prywatnego życia i naszych dzieci. Mam bliskich znajomych i krewnych, którzy dzielą się ze mną zdjęciami i wiadomościami z życia swoich dzieci i jestem im za to wdzięczna, bo szczerze interesuje mnie to, co słychać u nich i u ich potomstwa. Kocham moje siostrzenice i żałuję, że nie widuję ich częściej. Ogromną sympatią darzę też dzieci moich bliskich znajomych. Cieszę się, że Hanię zachwycił tort z sówką, a Nat nauczył się jeździć na nartach. I mam nadzieję, że świąteczna fotka moich dzieci też ucieszyła kilkoro bliskich mi ludzi. Przy okazji wiem jednak, dzięki ustawieniom dostępu, że moja sympatia z drugiej klasy szkoły podstawowej tego zdjęcia nie widziała i nie miała okazji fuknąć z poirytowania, że zaśmiecam Facebooka nudnymi obrazkami.

nastolatka komputer matka nastolatka komputer matka Fot. BURGER/PHANIE EAST NEWS

Kiedy jesteś "znajomym" własnego dziecka...

Ostatnia kwestia, nad którą warto się zastanowić, to sytuacja, w której nasze dziecko jest już na tyle duże, że ma własne konto na Facebooku (w świetle prawa  nie powinny go zakładać osoby poniżej 13 roku życia!). Jeśli twój nastoletni syn czy córka zaproszą cię do grona znajomych na Facebooku, musisz zachować daleko idącą rozwagę. Najlepiej po prostu udawać, że cię nie ma - nie warto komentować każdego wpisu dziecka, na pewno też musimy się powstrzymać przed używaniem naszych prywatnych, pieszczotliwych zwrotów, bo nastolatki łatwo jest wprawić w zakłopotanie i zawstydzić przed rówieśnikami. Idąc dalej tym tropem, nie zamieszczajmy na własnych profilach zdjęć i informacji o naszych nastoletnich dzieciach, o ile wcześniej same ich nie zaakceptowały. Udając, że nas nie ma w grupie facebookowych znajomych dziecka, przesyłamy mu ważną informację: nie jesteśmy "obciachowi" i natrętni, a przy okazji przynajmniej częściowo mamy wgląd w to, co robi nasze dziecko w Internecie. Oczywiście zakładając, że nie znaleźliśmy się na utworzonej przez nie liście osób, którym ogranicza się dostęp do zamieszczanych treści... Ale kto powiedział, że bycie rodzicem jest łatwe?

Więcej o:
Komentarze (12)
Rodzicu, w ten sposób nie zamęczysz (i nie stracisz!) znajomych na Facebooku
Zaloguj się
  • via_z_raydell

    Oceniono 63 razy 59

    teraz czekam na artykuł na temat zakładania przez rodziców profili swoim małym dzieciom...

  • a_weasley

    Oceniono 57 razy 43

    Uwielbiam takie artykuły. Od razu lżej na duszy, jak cłowiek sobie uprzytomni, ilu problemów unika nie majac konta na Facebooku!

  • robznarnii

    Oceniono 45 razy 43

    Siedem slajdow o tym co pomysli sobie 'nasza spolecznosc' (mroczne widmio zablokowania naszych aktualizacji) a zero wzmianki o najwiekszym obecnie problemie czyli o tagowaniu fotek dzieci i ich znajomych w sieciach spolecznosciowych.

  • szary_user

    Oceniono 102 razy 34

    Jak widzę takie zdjęcia - dzidziuś i mamusia z laptopem to mi się nóż w kieszeni otwiera. Głupie baby, które hodują dzieci a nie je wychowują i bardziej je obchodzi fejsbuk albo komóra niż pociecha.

  • bzychnur

    Oceniono 30 razy 22

    "Rodzicu, w ten sposób nie zamęczysz (i nie stracisz!) znajomych na Facebooku"

    -A do czego znajomi na FB sa przydatni? Czemu mialoby mi zalezec na tym, zeby nie stracic znajomego ktorego w zyciu nie widzialem, na profilu ktory jak w przypadku HGW moglby byc rownie dobrzy prowadzony przez oplaconego draba. Mam paru znajomych, ale nie na FB. Dzieki temu mam sie z kim napic. W ogole nie odczuwam potrzyby zakladania konta na FB.

  • thirdbeer

    Oceniono 41 razy 15

    nie zamęczajcie nas Gazeto takimi bzdetnymi artykułami

  • bulkazbananem

    Oceniono 24 razy 14

    Jakiś głupi zwyczaj na gazeta.pl zapanował ostatnio - ten sam artykuł w odstępie kilku dni pod różnymi tytułami. Nabijanie kliknięć, nabijaniem kliknięć, ale nie róbcie z ludzi durniów!

  • ciemnaopalenizna

    Oceniono 16 razy 10

    Nie wywołujcie takich tematów bo zaraz jakiś "wrażliwy" przygłup stwierdzi, że jest to "problem społeczny" i należy o tym rozmawiać, a później jego jeszcze głupszy odpowiednik doda, że "państwo powinno się tym zająć". Dowie się o tym jakiś łaknący poparcia polityk i dopiero dorobicie...

  • jar00s

    Oceniono 5 razy 5

    niestety, rodzice gwałcą wszystkich fotami obsmarkanych i obsikanych bachorków, koszmar. ciekawe jak te dzieci beda sie czuly jak podrosna (o ile wczesniej nie skoncza w piwnicy jakiegos pedofila, ktory za sprawą "udostepnij" otrzyma predzej czy pozniej caly zestaw golych fotek z dupciami tychze bachorkow)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX