1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Najbardziej stresujące sytuacje - wg rodziców [RANKING]

Jakie momenty i zdarzenia najbardziej stresują rodziców? Znamy odpowiedź!

Poranne ubieranie dzieci

Adam twierdzi, że najbardziej stresujące dla niego jest poranne zamieszanie z ubieraniem dzieci: - Moja żona jest już wtedy w pracy i na mojej głowie jest przygotowanie dzieci do wyjścia z domu - tłumaczy. - Pięcioletnia córka i jej powolne tempo ubierania, ciągłe popędzanie, przypominanie, że nie możemy się spóźnić - to naprawdę jest czasem ponad moje siły - przyznaje zdesperowany ojciec. Podobne odczucia mają inni rodzice, którzy w badaniu przeprowadzonym przez brytyjskie przedstawicielstwo dealerów Forda, wymienili najbardziej stresujące chwile swojego rodzicielstwa. Poranne ubieranie dzieci zajęło 10. miejsce na ich liście.

Zobacz również:

Mama z dziećmi w samochodzie Mama z dziećmi w samochodzie fot. Shutterstock

Samochodowe historie

Trzy miejsca w pierwszej dziesiątce zajęły sytuacje związane z podróżowaniem samochodem. Na 9. miejscu jest pakowanie dzieci do samochodu i wyciąganie ich z niego. Każdy, kto próbował zapiąć w foteliku samochodowym niewyrażające chęci do współpracy dziecię, na pewno wie, o czym mowa. Rodziców stresuje także wizja utknięcia w korku (6. miejsce) oraz długie podróże samochodem z siedzącymi z tyłu dziećmi (3. miejsce).

Dziecko patrzące przez okno w deszczowy dzień Dziecko patrzące przez okno w deszczowy dzień fot. Shutterstock

Zabawianie dziecka w deszczowy dzień

- Wolę chodzić w deszczu i skakać po kałużach, a nawet marznąć, niż siedzieć z Kubą w domu i wymyślać atrakcyjne dla niego zabawy - przyznaje Kasia i tłumaczy, że jej syn jest wyjątkowo nieszczęśliwy, kiedy nie może wyjść na dwór, więc po kilku godzinach "uwięzienia" zaczyna marudzić. Zabawianie dzieci w deszczowy dzień to 8 miejsce na liście ułożonej przez rodziców ankietowanych przez Forda. Najwyraźniej Kuba to nie jedyne dziecko, które nie lubi deszczu za oknem.

Posiłki

Źródłem stresu dla rodziców są też sytuacje związane z jedzeniem. Na 7. miejscu znalazły się pory posiłków, a na 4. nakłanianie dziecka do zjedzenia konkretnych potraw. Agnieszka opowiada, że jej 6-letnia córka, Julia, rzeczywiście czasem stresuje rodziców swoim zachowaniem przy stole: - Ciągle huśta się na krześle, wstaje od stołu, wkręca młodszego brata w zabawę, posiłek przeciąga się przez to w nieskończoność - skarży się mama.

Odwiedziny u bezdzietnych znajomych

Ankietowani przyznali, że odwiedzanie znajomych, którzy nie mają dzieci, jest jedną z najbardziej stresogennych sytuacji i umieścili takie wizyty na 5. miejscu najtrudniejszych sytuacji w życiu rodzica. Zgadza się z tym Iwona, która nie lubi odwiedzać z dziećmi zaprzyjaźnionych singli i bezdzietnych par: - Nie chodzi nawet o to, że moi znajomi dają do zrozumienia, że dzieci im przeszkadzają - tłumaczy. - Problem tkwi bardziej we mnie, czuję się niekomfortowo, bo ciągle się obawiam, że dzieci coś zniszczą i że są za głośno, a przecież nie każdy musi uważać, że to rozkoszne...

Pora snu

Kojarzycie ten moment, kiedy jesteście już tak zmęczeni po całym dniu, że marzycie tylko o tym, żeby zapaść się w fotelu i nic już nie robić? Najpierw jednak trzeba wykąpać dziecko, przeczytać mu książkę, podać kolację, ułożyć do snu, potrzymać za rękę. Kolejność oczywiście przypadkowa, ale większość rodzin ma jeden wspólny punkt programu: trzeba przekonać dziecko, że nadeszła pora, żeby przerwać zabawę i pójść spać. Dlaczego wieczorem, tuż przed snem, zabawa jest zawsze najlepsza? Według dziecka dzień jest zawsze za krótki, według dorosłego - wlecze się w nieskończoność. Drugie miejsce na liście najbardziej stresujących sytuacji: pora snu.

Tygodniowe zakupy z dzieckiem

Kiedy ktoś chce przybliżyć swoim słuchaczom koncept nieznośnego dziecka, zastanawiająco często sięga po obraz dziecka w sklepie: rzucającego się na podłogę w niepohamowanej histerii, zrzucającego towary z półek, awanturującego się o kolejną rzecz, którą koniecznie trzeba mu kupić. Coś w tym musi być, skoro ankietowani rodzice przyznali, że najbardziej stresujące są dla nich cotygodniowe zakupy w towarzystwie dziecka. Mimo że sporo sytuacji wystawia cierpliwość rodziców na próbę, 41 proc. ankietowanych matek przyznaje, że taki stres motywuje je do działania, a 82 proc. rodziców twierdzi, że późniejsze uściski i uśmiechy, które dostają od dzieci, wynagradzają im wszystkie stresujące momenty dnia.

Ciekawi jesteśmy, jakie sytuacje, związane z opieką nad dzieckiem, wy uznajecie za stresujące?

Więcej o:
Komentarze (14)
Najbardziej stresujące sytuacje - wg rodziców [RANKING]
Zaloguj się
  • mybella

    Oceniono 40 razy 0

    Ten, kto pisał ten artykuł chyba nie ma dzieci, albo ich nie lubi. Nic z tych rzeczy dla normalnego rodzica nie jest stresujące. Jeśli dziecko bardzo krzyczy na zakupach, to mu ich oszczędzamy, może zwyczajnie się męczy i to dla niego one są stresujące! Karmienie, mycie, ubieranie.... to zwyczajne sytuacje, które należy dziecku umilać a nie uprzykrzać. Jeśli dziecko dostanie smaczny posiłek, to chętnie go zje, jeśli pomożemy dziecku się ubrać, to będzie to szybkie! Myślę, że każdy kochający rodzic wie o czym piszę.... Czasami jesteśmy zestresowani, ale to nie wina dzieci, one zwyczajnie nie rozumieją naszego napięcia, a my wtedy tracimy siły.... Pamiętanie, że dzieci są błogosławieństwem zawsze pomaga! a stresująca jest choroba i bezradność, wobec nieszczęścia dziecka!

  • komandor_gruzel

    Oceniono 19 razy 1

    Chciałbym widzieć tutaj porady tych, którzy kilka tygodni temu tak entuzjastycznie wypowiadali się o klapsach jako metodzie wychowawczej.

  • brian123

    Oceniono 54 razy 2

    W portalu edziecko w całej Wyborczej posiadanie dzieci to patologia. W ogóle macierzyństwo to patologia, uczucia ojcowskie to już coś niemożliwego i patologia absolutna.
    A te kobiety i mężczyźni, którzy z jakiś powodów jednak decyduja się na dzieci, to nie wiedzą co robią, nie wiedzą, że szczęśliwe może być tylko życie bez dzieci.
    Tak trzymaj Gazeto - dalej uszczęsliwiaj ludzi na siłę - żeby było postępowo.

  • sapiens_h

    Oceniono 11 razy 5

    Normalni rodzice się nie stresują byle pierdołą. Stres powinna wywoływać choroba, nic więcej. Do trudnych może zaliczać się sytuacja, gdy w zatłoczonym autobusie zaczyna płakać, gdyż jest ciasno, duszno i gorąco, i choćby nie wiem co nie można w danej sytuacji nic zrobić. Reszta to pikuś, który rozwiązuje magiczna sztuczka zwaną: "wychowanie" (tak, wiem, dla niektórych to czarna magia). Chyba że ktoś jest histeryczną łajzą, która nie powinna mieć chomika, o dziecku nie wspominając. Potem tacy "zesrawani" rodzice trafiają do szkół i wtedy zaczyna się wesołe miasteczko.

  • szary212

    Oceniono 15 razy 11

    może jestem dziwna, ale z każdą z tych sytuacji radziłam sobie koncertowo, na rozmaite sposoby, i nie uważałam ich z adopust boży';
    zgadzam się z szary_user( mamy nicka in common), że najgorsze to choroba dziecka, ale dla mnie taka "w środku", kiedy nie wiem, o co chodzi, jest źle; krew, rany, itp, nigdy mnie nie stresowały, zawsze reagowałam b. spokojnie, i moje dziecko teraz samo sobie tamuje krew, kiedy poleci z nosa, i nie wyje na widok wody utlenionej, ani strzykawki, gdy ma mieć pobieraną krew; ale ukryta choroba, która nie wiadomo, w co pójdzie, to mój stres największy...i jeszcze obawa, czy moje dziecko będzie dobrym człowiekiem

  • opima

    Oceniono 18 razy 18

    "badaniu przeprowadzonym przez brytyjskie przedstawicielstwo dealerów Forda" - padłam :-D

  • szary_user

    Oceniono 31 razy 23

    Wygląda na to, że biedny rodzic stresuje się absolutnie wszystkim co związane z dzieckiem.
    To ja w takim razie jestem najbardziej wyluzowaną matką pod słońcem, bo żadna z tych sytuacji nie powoduje u mnie stresu.

  • jupix

    Oceniono 57 razy 33

    Wszystkie te sytuacje to wyolbrzymianie problemów, którym łatwo jest zapobiec. Ani jedna z tych sytuacji nie jest dla mnie powodem stresu. Istnieją NAPRAWDĘ poważne powody do stresu przy dziecku - ale to co tu opisano to po prostu zwyczajna porażka wychowawcza.

  • theorema

    Oceniono 76 razy 66

    ciekawe - nikt nie wspomniał o wizytach w przychodni, chodzeniu na szczepienia, zastrzyki i do dentysty? Nikt nie wspomniał o tym, jak ciężko jednemu rodzicowi upilnować jednocześnie dwoje małych dzieci na ulicy, albo w autobusie? Nikt nie wspomniał o tym, jak to jest gdy akurat rano w dniu wyjazdu na wymarzone wakacje dziecko budzi się z biegunką i gorączką, albo w drodze na ważne spotkanie wymiotuje w samochodzie? Nikogo nie stresuje, jak dziecko wbija sobie nożyczki w rękę, wkłada palce do kontaktu, albo prasuje dywan włączonym żelazkiem? To są przecież sytuacje dnia codziennego znane mi z opowiadań dzieciatych koleżanek, z własnego dzieciństwa - naprzeciwko których te opisane powyżej, to drobiazg.
    Nie chce iść spać - niech nie idzie, najwyżej zaśnie na podłodze między zabawkami. Nieumyte, niepotrzymane za rękę i bez obowiązkowej książeczki, ale za to prawdziwie zmęczone. Wyje na zakupach - nie brać je na nie. Nie chce się rano ubierać - idzie w piżamie, jak go w przedszkolu wyśmieją parę razy i zmarznie, to się nauczy. Raz tak długo miałam dylemat, czy najpierw ubrać sweterek, a potem spodenki, czy odwrotnie, że mama się wkurzyła i poszła na spacer tylko z siostrą, a ja zostałam sama w domu. Miałam 4 lata. Położyłam się spać, bo co innego było do roboty. Oczywiście byłam rozżalona, ale nauczyłam się, że jak mi zależy, to muszę się zbierać. Nie ma rzeczy nie do załatwienia, nawet z dzieckiem. Rodzice sami się nakręcają w tych swoich "stresach" - dziecko mruczy pod nosem "mama, tata, mama..."itd i tak w kółko. Mama reaguje "chcesz pić?" - "nie" pada zwięzła odpowiedź. I dalej "mama, mama, tata". "Czyli jednak chcesz pić?" - dopytuje upierdliwa mamusia. Dziecko nie odpowiada, przecież raz już powiedziało, że nie. "To chcesz, czy nie?!" traci równowagę matka. Głucha? Durna? Histeryczka? Ktoś ją opieprzył i teraz odreagowuje? Wydaje mi się, że czasem "nie, to nie" to najlepsza metoda dogadania się z dzieckiem. Upierdliwe zachęcanie, dopytywanie - nie dość, że stawia dzieciaka i jego potrzeby w centrum wszechświata, to odbiera mu możliwość nauczenia się, czym jest prośba.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX