1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzice - czym irytują bezdzietnych znajomych? [RANKING]

Oto lista sześciu najbardziej denerwujących zachowań matek i ojców - z punktu widzenia ich bezdzietnych znajomych.
Przyjaciółki w kawiarni Przyjaciółki w kawiarni fot. Shutterstock

Miejsce 6: Ciągłe wspominanie o dziecku

Urodziło ci się dziecko i oszalałeś na jego punkcie? Odkąd zostałaś mamą, jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i w końcu czujesz się spełniona? Cieszymy się tym szczęściem, nie jesteśmy jednak pewni czy wasi bezdzietni znajomi podzielają tę euforię... Rodzice często nawet nie zdają sobie sprawy z faktu, że bywają męczący dla swoich bezdzietnych znajomych. Jakie nasze zachowania bywają irytujące dla starych przyjaciół? Na przykład to, że trudno nam przestać ciągle wspominać o dzieciach. Zgoda - szczególnie w pierwszych miesiącach czy latach życia dziecka, kiedy jesteśmy najintensywniej zaangażowani w opiekę nad nim, każda nowa umiejętność, nowy ząbek czy nowe słowo jest dla nas świętem. Jest jednak duża szansa, że znajomy, który nie ma dzieci, straci zainteresowanie naszą opowieścią już przy trzeciej wzmiance o tym, jakie nowe warzywo wprowadziliśmy do diety malucha, jak malowniczo synek pluł brokułami i jakie córka ma zaparcia po mleku...

Rozmowa przyjaciółek Rozmowa przyjaciółek fot. Shutterstock

Miejsce 5: "Zobaczysz, kiedy sama będziesz miała dziecko!"

Tak, to sformułowanie jest niefortunne z wielu powodów. Po pierwsze stawia nas na pozycji autorytetu, po drugie zakłada, że znajomy będzie kiedyś rodzicem. A może nie chce, albo, co gorsza, nie może, mimo że by chciał? Skoncentrowani na rodzicielstwie często tracimy zdolność empatii, a nasza wrażliwość jest, delikatnie mówiąc, trochę stępiona. Nic dziwnego, skoro wszystkie nasze wysiłki skupione są na wczuwaniu się w emocje dziecka, poza tym często jesteśmy niewyspani i zmęczeni... Jednak tego typu zdanie, szczególnie wygłoszone do koleżanki, która jest samotna lub do pary, która nie ma dzieci, może być bardzo nie na miejscu! Rodzicom trudno też zrozumieć, że są ludzie, którzy w pełni świadomie decydują, że nie chcą mieć dzieci.

Miejsce 4: "Maluśku ślićniusi mamusi!"

To w ogóle dość drażliwa kwestia, bo nie tylko większość bezdzietnych, ale też sporo innych rodziców, reaguje alergiczną wysypką na dorosłych mówiących "dziecięcym" językiem. Całkiem poważny człowiek nagle zaczyna zdrabniać wszystkie słowa, seplenić i robić do tego naprawdę dziwne miny - trudno przejść wobec takiego widoku obojętnie! Eksperci uważają nawet, że mówienie w ten sposób do dziecka nie jest dobre dla rozwoju mowy, a co powiedzieć o tych wszystkich mamusiach i tatusiach, którzy nagle zaczynają zwracać się w ten sposób do swoich dorosłych znajomych? "Chceś mlećka do kawki?". Eee, nie, dziękuję, wezmę "śmietankę".

Mama rozmawiająca przez telefon Mama rozmawiająca przez telefon fot. Shutterstock

Miejsce 3: Podzielność uwagi

Z punktu widzenia mamy dwojga dzieci w wieku przedszkolnym,  wiem, jak trudno jest prowadzić rozmowę z dorosłymi, kiedy dzieci przebywają w tym samym pomieszczeniu. Moja córka na przykład nie uznaje czekania aż ktoś skończy mówić - wszystko ma być już i teraz. Zdarzało mi się barykadować w łazience, żeby odbyć ważną rozmowę telefoniczną (skutek, co pewnie inni rodzice mogą łatwo przewidzieć, był odwrotny od zamierzonego - dziecko pod drzwiami jest głośniejsze i bardziej zdeterminowane, żeby zwrócić uwagę zamkniętego w łazience rodzica!). Tak, ja to rozumiem. Natomiast taki dorosły, który nie ma dzieci, już niekoniecznie. Nie da się porozmawiać w spokoju, nie wiadomo czy znajoma mówi teraz do dziecka czy do nas ("Nie ruszaj tego!" - w chwili, gdy sięgamy po filiżankę lub stanowcze "Zaraz, teraz ja mówię!", kiedy właśnie chcemy jej opowiedzieć o utarczce z szefem). O wiele łatwiej jednak zadzwonić lub spotkać się z kimś, kto nie ma małych dzieci.

mama z dzieckiem w kawiarni mama z dzieckiem w kawiarni fot. Shutterstock

Miejsce 2: Wszędzie chodzi z dzieckiem

Gdy nie miałam jeszcze dzieci, zaprosiłam do siebie znajomych na kolację, sugerując, żeby "podrzucili dzieci babci". Znajomi poczuli się urażeni formą wypowiedzi, ja zaś byłam zdziwiona, że nie mieli ochoty na dorosłe towarzystwo. Z perspektyw lat (i dwójki dzieci!) lepiej rozumiem ich reakcję. Jednak nie oszukujmy się - wybierając się z bezdzietnymi znajomymi na kolację do restauracji czy na ploty do kawiarni, nie możemy oczekiwać, ze towarzystwo zareaguje ekstatycznie na widok naszego dziecka. Chyba że to dawno niewidziana rodzina czy przyjaciele, którzy stęsknili się za naszym potomstwem. W innym wypadku szansa na spokojną dorosłą pogawędkę jest niewielka, w przeciwieństwie do prawdopodobieństwa, ze kolejne spotkanie w tym gronie zostanie mocno odłożone w czasie!

Przyjaciółki oglądają zdjęcia Przyjaciółki oglądają zdjęcia fot. Shutterstock

Miejsce 1: Zdjęcia

Kiedyś taszczyli ze sobą albumy na zdjęcia, teraz wystarczy komórka... Kiedyś trzeba było spotkać się z nimi osobiście lub otworzyć kopertę, teraz wystarczy włączyć komputer... Nie ma ucieczki, technologia sprzyja rodzicom! Zdjęcia dzieci znajomych są wszędzie, a co wytrwalsi dorzucają jeszcze filmiki... Nasze dzieci są najpiękniejsze na świecie, najwspanialej jeżdżą na rowerach, najbardziej spektakularnie zjadają marchewkową papkę - to jasne! Tylko czy inni na pewno podzielają nasze zdanie?

Więcej o:
Komentarze (30)
Rodzice - czym irytują bezdzietnych znajomych? [RANKING]
Zaloguj się
  • litelm

    Oceniono 246 razy 214

    znajomi mają dwójkę małych dzieci - ona zachowuje się normalnie - chętne mówi o dzieciach ale nie jest to jedyny temat na jaki potrafi rozmawiać, natomiast on jest "jedynym i najlepszym ojcem na świecie"
    jego dzieci są niesamowite a on przez sam fakt bycia ojcem nagle stał się ekspertem od wszystkiego (między innymi od tego czy ja powinnam kupić dom czy mieszkanie bo jak już kiedyś będziesz miała dzieci to zobaczysz ...)
    po wysłuchiwaniu przez 1,5 godziny jak niesamowicie wymagające jest bycie rodzicie i jak niesamowitym trzeba być żeby tej roli podołać, a każdy kto rodzicem nie jest, no cóż... może kiedyś mu zostanie
    nie wytrzymałam i kiedy usłyszałam, że ich synek (3,5l) ma alergię i jak to ciężko dobrać mu jedzenie ( tu opis wszelkich możliwych wysypek, koloru kup i wymiocin) powiedziałam: nasz szczeniak tez miał alergię ale na szczęście już jest wszystko ok, przestał się tak strasznie drapać i nie ma już biegunki spotkałam się oburzeniem, potępieniem i zarzutem że porównuję jego dzieci do psa
    spokojnie odparłam, że nie porównuje dzieci do szczeniaka tylko w tej chwili szczeniak jest dla mnie równie absorbujący i stanowić on może dla mnie główny temat konwersacji jak dla niego jego dzieci natomiast ja w odróżnieniu od niego potrafię rozmawiać o innych rzeczach
    oczywiście spotkałam się z fochem stulecia

    ps. od jego żony dostałam smsa z podziękowaniami ze w końcu ktoś ośmielił się powiedzieć to o czym wszyscy ich znajomi milczą

  • joykiller

    Oceniono 281 razy 151

    W zasadzie to mnie wali, co irytuje moich znajomych. Jak jeden pierdzieli cały czas o swoich osiągnięciach w tenisie, drugi o swoim samochodzie, ich żony potrafią mówić tylko o wakacjach w Egipcie, to i ja mogę o fizjologii mojego dziecka. Po prostu trzeba znać miarę we wszystkim. Niestety, teraz sztuka konwersacji umiera. Każdy chce przede wszystkim mówić o sobie, nie ma ochoty słuchać innych, brak wymiany myśli i poglądów...

  • tinley

    Oceniono 99 razy 89

    Moim zdaniem kontakty bezdzietnych z dzieciatymi zmieniają sie radykalnie po przyjściuna świat dzieci. Będąc szczerym ci ludzie zmieniają się o 180 stopni. Bo przecież niedzieciaty sie nie zmienia w miesiąc, dwa... Widzę to po swoich znajomych. To raczej oni wolą teraz przebywac w towarzystwie ludzi którzy mają rodziny i temat ciągle jest ten sam właściwie. Po pewnym czasie takie kontakty siłą rzeczy się rozluźniają i gasną. Może to naturalne, może nie ale tak jest. Rzeczywiscie mecza trochę rozmowy o dzieciach, co które je, zrobiło i ciągłe udowadnianie że ich dziecko jest wyjątkowe bo coś tam.. Słucham teg z jakiej grzecznosci ale po pewnym czasie zaczyna irytować. Zwłaszcza kobiety mają tą właściwość ze wszystko stawiają nagle na głowie a mąż staje sie tylko jakimś instrumentem w realizacji marzen o domowym ognisku i gromadce dzieci.

  • urszula.kral

    Oceniono 92 razy 86

    A to ciekawe... Jestem matką, jak tylko mam alternatywę to idę z córką do innego miejsca niż plac zabaw, bo naprawdę nie mam ochoty wiecznie rozmawiać z innymi matkami o kupach, dietach, pierdach i pieluchach. Ze znajomymi uwielbiam się spotykać (dobro deficytowe) i słuchać co u nich i mówić o pracy, filmach, książkach, innych dorosłych ludziach... A nie-dzieciatym mówię: "Pijcie, bawcie się, korzystajcie z życia:)".

  • nolo.gin

    Oceniono 90 razy 78

    A najbardziej dobija zachowanie koleżanki, która zachowuje się tak, jakby jej dziecko było jedynym dzieckiem na świecie, nikt inny nie ma takich doświadczeń, a poza tym jest tak genialne, że jak pójdzie do przedszkola, to będzie samo składało komputery.

  • ko2006

    Oceniono 102 razy 78

    Koniecznosc dzielenia rozmowcy z wrzeszczacym albo marudzacym dzieckiem jest dla mnie osobiscie najtrudniejszym aspektem w kontaktach z dzieciatymi. Rozumiem ze dziecko jest najwazniejsze i trzeba zrozumiec sytuacje, ufajac ze taki rodzic slucha nas dlugim uchem. Ale dla mnie zwykle konczy sie na tym ze ograniczam kontakty do kurtuazyjnych odwiedzin i daje na przeczekanie - w koncu kiedys dziecko pojdzie do przedszkola, szkoly.
    Uwazam ze trzeba pogodzic sie z tym ze nasi przyjaciele po urodzeniu dziecka nigdy juz nie beda tymi samymi osobami i zawsze dziecko bedzie czescia dobrodziejstwa inwentarza. Tak, dzieci starsze sa mniej absorbujace, ale gdy np. zadzwoni telefon ze szkoly musisz liczyc sie z tym ze twoja osoba zejdzie na dalszy plan.

  • dyzlav

    Oceniono 182 razy 66

    Tytuł jest najlepszy ;) Je.bać maluśka ślićniusiego. Upokarza mnie, kiedy ludzie wymagają ode mnie, żebym razem z nimi wychowywał ich dzieci, chociaż sam jestem dla dziewczyn antytezą partnera i nie chcą mieć ze mną nic wspólnego. Niech sobie sami wychowują, ja nigdy nie będę mieć swoich, a gdybym miał, to nie zwalałbym tego na innych, ani nie żądał specjalnego traktowania i nie chwaliłbym się, że potrafiłem ejakulować do pochwy, a nie na prześcieradło lub do kondoma. Żenujące.

  • nolo.gin

    Oceniono 61 razy 55

    Ja mam dwójkę dzieci (wiek szkoły podstawowej), a koleżanka, która ma już nie takie małe dziecko (2 lata), od powrotu z macierzyńskiego zamęcza wszystkich zdjęciami i opowieściami, że Antoś to, a dzisiaj zrobił to. Doszłam do wniosku, że zaczynam nie lubić małych dzieci właśnie przez wpychanie nam Antosia na każdej przerwie w pracy. Staram się nie uczestniczyć w takich "spotkaniach", ale często mam otwarte drzwi od pokoju, więc i tak wszystko słychać.

  • maja2005

    Oceniono 44 razy 40

    Jestem w stanie wysłuchać każdy zachwyt rodzica nad swoim dzieckiem, ale wkurza mnie, kiedy rodzice porównują swoje pociechy do innych, krytykując coraz bardziej te drugie.

    Zawsze w takiej chwili zastanawiam się czy mama chwali się czy krytykuje, a może podnosi sobie poczucie pewności.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX