1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Prezent z drugiej ręki na święta? 'Siostra padła ofiarą Wojtusia. Przytargał jej starego, lepkiego misia'

Dla większości z nas nie ma Bożego Narodzenia bez prezentów. Czy obdarowywanie bliskich rzeczami z drugiej ręki to dobry pomysł? Zdania są podzielone i nie brakuje osób, które mają w zanadrzu ciekawą historię na ten temat.
Czy używane przedmioty to dobry pomysł na prezent? Czy używane przedmioty to dobry pomysł na prezent? Fot. Pixabay.com/CC0

Skoro już o prezentach... może z drugiej ręki?

- Skoro już o prezentach... może z drugiej ręki? - zaczyna wątek na naszym forum jedna z użytkowniczek. W swoim poście pisze:

Zgadzacie się, że to bardziej ekologiczne? I oszczędne przy okazji. Z taką sugestią spotkałam się w jakimś artykule na temat gwiazdkowych prezentów i w sumie mnie to nawet przekonuje. Byle z sensem. Fakt, że w internecie nieraz można wyszukać bardziej oryginalne rzeczy używane niż nowe albo niewznawiane książki. No ale trzeba mieć pewność, że obdarowany ma podobne podejście.

Co na to internauci? Zdania są podzielone, choć większość twierdzi, że nie obraziłaby się za prezent z drugiej ręki. Niekoniecznie ze względów ekologicznych, tylko dlatego, że wielu przedmiotów po prostu już nie ma w sprzedaży albo są trudno dostępne. Nawet entuzjaści takich prezentów zauważają jednak, że obdarowywanie nimi to niełatwa sztuka i często sama koncepcja jest nadużywana przez "darczyńców".

Przedmioty z drugiej ręki to cudowne prezenty, jeżeli jest to pierwsze wydanie książki czy inna rzecz kolekcjonerska albo biżuteria z duszą itd. Niestety obawiam się, że pomysł znajdzie zwolenników głównie wśród tych, którzy w ten sposób wyczyszczą swoje domy z przydasi, czyli zwykłych śmieci.
Kupować i mieć lubię tylko rzeczy potrzebne, ewentualnie bardzo piękne i unikatowe. Chętnie bym je dostała, ale rzecz w tym, że dostaję przede wszystkim rzeczy niepotrzebne i nie tyle brzydkie, ile nie całkiem trafiające w mój smak.

Odmienną opinię na ten temat - w związku z własnymi doświadczeniami odnośnie do nieprzemyślanych używanych przedmiotów w roli prezentu - ma jedna z użytkowniczek:

Mnie niemożebnie wpieniają takie prezenty dla mojego dziecka. Sama byłam jako dziecko odbiorczynią takowych. Bo nie trzeba było się liczyć z moimi potrzebami i można było mieć mnie w d**ie. I taka jest motywacja takich prezencików.
Według niektórych prezent z drugiej ręki jest właściwy tylko wtedy, kiedy obdarowywany wyraźnie o niego poprosi Według niektórych prezent z drugiej ręki jest właściwy tylko wtedy, kiedy obdarowywany wyraźnie o niego poprosi Fot. Shutterstock.com

"Chciałam sztućce sałatkowe, a dostałam krowę do pisania na niej kredą wiadomości dla rodziny..."

Wśród komentarzy pojawił się też wątek tego, jak zorientować się, czy dana osoba nie obrazi się za sprezentowanie jej używanego przedmiotu.

Można zapytać. Pytanie dzieci, nastolatków i dorosłych, co chcieliby dostać, co by się im podobało etc., uważam za proste i skuteczne narzędzie poznawcze.

Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich to odpowiednia metoda:

Mnie krępują takie pytania. Raz się przełamałam i odpowiedziałam, że przydałyby mi się (wówczas) sztućce sałatkowe, a dostałam krowę do pisania na niej kredą wiadomości dla rodziny...

Dlatego niektórzy uważają, że prezent z drugiej ręki jest właściwy tylko w przypadku, kiedy obdarowywany wyraźnie sam o niego poprosi:

Może być z drugiej ręki, pod warunkiem, że potencjalny obdarowany wyraźnie sobie tego konkretnego prezentu życzy. Powiedział, napisał, pokazał palcem, zachwycił się, widząc w antykwariacie czy w internecie etc. Ten konkretny wskazał, a nie obdarowującemu się uroiło, że "coś" w temacie szeroko pojętym.
Dla niektórych prezent z drugiej ręki to okazja do pozbycia się tego, czego sami nie chcą Dla niektórych prezent z drugiej ręki to okazja do pozbycia się tego, czego sami nie chcą Fot. Shutterstock.com

"Sponiewierany miś wielkości dwóch pierwszoklasistów, który przeżył więcej, niż chciałbym wiedzieć, to nie był prezent stulecia"

My też postanowiliśmy zapytać o doświadczenia związane z otrzymywaniem prezentów z drugiej ręki. Wśród naszych rozmówców większość stwierdziła, że - o ile są naprawdę trafione i w dobrym stanie - takie podarki są w porządku. Zauważają przy tym jednak, że wręczając używane przedmioty bardzo łatwo o wpadkę i komunikat "nie zależy mi". Kilkoro z nich podzieliło się swoimi historiami.

Bartek z Wrocławia nie ma najlepszych wspomnień odnośnie do tego typu prezentów. Sam nigdy takiego nie dostał, ale wciąż - "aż za dobrze", jak sam mówi - pamięta o używanym przedmiocie, który został sprezentowany jego starszej siostrze przez kolegę z klasy.

- Byłem w pierwszej klasie, więc nam prezenty wręczał jeszcze "Mikołaj". Ale miałem starszą siostrę, u której zamiast tego była "zabawa w losowanie" - każdy losował jedną osobę z klasy i wręczał jej jakiś drobiazg z okazji świąt. Siostra padła ofiarą Wojtusia. Wojtuś już w podstawówce prowadził dość ekstrawagancki styl życia (interesowało go tylko jedzenie, bywało, że nauczyciele musieli przed nim chować nawet kredę), więc spodziewała się, że ją zaskoczy - wspomina.

- I faktycznie - przytargał dla niej wielką maskotkę-misia. Tak wielką, że pamiętam do dziś, że musiałem zostać w szkole po lekcjach, żeby pomóc jej dowlec do domu tego Behemota. Miś był kiedyś żółty, w momencie przekazania - szary, miejscami lepki od jakichś (mam nadzieję) słodyczy i zdecydowanie wymęczony życiem. Wojtuś wręczył go siostrze bez cienia żenady i ze słowami: "Miałem jeszcze do tego czekoladki, ale je zjadłem". Serio, stary sponiewierany miś wielkości dwóch pierwszoklasistów, który przeżył więcej niż chciałbym wiedzieć, to nie był prezent stulecia. Nasza mama wyrzuciła go na śmietnik, a siostrze kupiła coś w ramach pocieszenia - kwituje Bartek.

Koleżanka jednej z naszych rozmówczyń dostała kiedyś od swojej teściowej używany szlafrok, który kiedyś skomplementowała Koleżanka jednej z naszych rozmówczyń dostała kiedyś od swojej teściowej używany szlafrok, który kiedyś skomplementowała Fot. Flickr.com/highlander411/CC BY 2.0

"Koleżanka pochwaliła szlafrok, który nosiła jej teściowa. Znalazła go pod choinką"

- Moja koleżanka miała kiedyś taką sytuację - wspomina Renata z Warszawy. - Jakiś czas przed Wigilią nieopatrznie pochwaliła szlafrok, który nosiła jej teściowa. Podczas wręczania prezentów bardzo się zdziwiła, bo ten sam szlafrok znalazła... pod choinką. To nie był jedyny taki prezent, który dostała od teściowej. Notorycznie - na imieniny i święta - była obdarowywana obrusami na okrągły stół, którego nie posiada, w przeciwieństwie do teściowej.

"Dostałam od przyjaciółki używaną bluzę. Nie mogła trafić lepiej!"

Odmienne doświadczenia z używaną garderobą w ramach prezentu ma Hania z dużego miasta na Podkarpaciu, która od przyjaciółki dostała noszoną przez nią wcześniej bluzę i lusterko dentystyczne. - Mam małą obsesję na punkcie dbania o zęby, a mama przyjaciółki jest dentystką. Kiedyś wspomniałam jej, że marzy mi się takie akcesorium. Innym razem z kolei szczerze zachwycałam się bluzą, którą miała na sobie. Okazało się, że kupiła ją w second handzie, więc nie miałam szans na zdobycie takiej samej ani podobnej - relacjonuje.

- Przyszły święta i dostałam od niej wspomnianą bluzę i lusterko - oba starannie i pięknie zapakowane. Nie mogła trafić lepiej i aż się wzruszyłam, bo ten zestaw świadczył o jednym: że przyjaciółka uważnie mnie słucha i chciała mi sprawić radość czymś, co naprawdę mi się podoba. Zdecydowanie się jej udało - to jeden z prezentów, który do dziś wspominam najlepiej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek dostałam - podsumowuje.

Czego dowodzą te wszystkie historie? Najlepiej podsumowują je dwa komentarze użytkowniczek naszego forum: "Darowując używane, trzeba się wykazać większym wyczuciem, niż dając nowe" i "Prezent z drugiej ręki powinien spełniać dokładnie ten sam warunek, co prezent nowy - podobać się obdarowywanemu". Tylko tyle i aż tyle.

Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Uważacie, że prezenty z drugiej ręki są nieakceptowalne, czy może chętnie je dostajecie lub dajecie, jeśli są przemyślane? A może macie własne historie na ten temat, którymi chcielibyście się podzielić? Czekamy na nie - piszcie na adres edziecko@agora.pl. Najciekawsze wypowiedzi nagrodzimy książkami i opublikujemy je za zgodą autorów.

Więcej o:
Komentarze (49)
Prezent z drugiej ręki na święta? 'Siostra padła ofiarą Wojtusia. Przytargał jej starego, lepkiego misia'
Zaloguj się
  • g.m.jackie

    Oceniono 15 razy 13

    Wręczając prezent myślimy o szczęściu obdarowanego a nie naszym. Ma się podobać jej a nie nam. Oto cała tajemnica. Idei pozbywania się śmieci w ramach dawania prezentów nawet nie skomentuję.

  • azalia02

    Oceniono 14 razy 12

    Znam osoby, które wytrwale polują w antykwariatach na określone książki. I wcale nie muszą to być ani pierwsze, ani szczególnie piękne wydania. Po prostu, są to ksiązki trudno dostępne. Podarować komuś taką - będzie uszczęśliwiony. Podobnie z kolekcjonerami. Jeśli ktoś sam jeździ na targi staroci, giełdy, szuka w sklepach antykwarycznych, ten nie będzie miał problemów z zaakceptowaniem prezentu z drugiej ręki, byleby tylko ten mieścił się w obrębie jego zainteresowań.

  • boo-boo

    Oceniono 13 razy 7

    A dlaczego nie ? Trzeba tylko uwzględnić kim jest obdarowywany i jaki ma stosunek do rzeczy z drugiej ręki oraz to w jakim stanie jest prezent.

  • niekandydujacy_niepolityk

    Oceniono 12 razy 6

    Taki miś wiele przeżył, ale i był obiektem uczuć dziecka, które pewnie już dorosło.
    U nas nigdy nie wyrzucano takich zabawek. Co więcej, mój młodszy syn kiedyś przyniósł misia, którego ktoś wyrzucił na śmietnik. Nie był nawet brudny, ale wypraliśmy go i cieszył syna wiele lat. Potem dostało go, bez okazji, inne dziecko wraz z jego historią.
    Nigdy nie zapomnę wzruszenia, i moich dzieci, i nas samych w muzeum zabawek na Hradczanach w Pradze...dziesiątki starych, często pocerowanych misiów, których dawni właściciele już dawno użyźniają ziemię, a misie po nich pozostały...
    Dla dziecka nie powinna liczyć się cena prezentu...nie zabijajmy w dzieciach ich naturalnej wrażliwości.

  • owca888

    Oceniono 6 razy 4

    Już uwielbiam now słowo (przynajmniej w moim słowniku:), te "przydasie". Kłopot z liczbą pojedynczą - przydaś, przydasię? - ale mnoga jest śliczna, Ciekawe co na to prof. Bralczyk. Moim zdaniem mu się spodoba. Cudne :)

  • jungleman

    Oceniono 2 razy 2

    To ja można powiedzieć miałem odwrotne doświadczenia - otóż kilka dobrych lat zajęło mi przekonanie rodziny żony, że prezent (dla mnie) używany jest w porządku. Zasadniczo w rodzinie jest zwyczaj, że każdy dostaje to co chce, pamiętam jak kilka lat temu chciałem efekt do gitary, używany w stanie idealnym można było kupić za ok. 150 zł, nowy kosztował 350. Nie było wtedy sposobu przekonać rodziny że używka w zupełności wystarczy i z mojego punktu widzenia, niepotrzebnie wydano znacznie więcej kasy. Oczywiście, radość była, ale... ;-)
    Dopiero później, gdy już niemal tradycją rodzinną stało się, że dla mnie na prezent kupuje się płyty winylowe, te które ja sam sobie wybieram, dopuszczone zostały także używane, a to dzięki działaniom mojej żony, która to w końcu przekonała rodzinę, że znacznej części płyt, które bym chciał, po prostu nie ma nowych, a jeśli nawet są, to przeważnie stare wydania mają większą wartość i często lepszą jakość :-)

  • mawik_net

    Oceniono 2 razy 2

    Klocki lego z drugiej ręki mojego wnuka bardzo go ucieszyły - takiego zestawu nowego się już nie kupi.

  • shtalman

    Oceniono 1 raz 1

    Ja jestem muzułmaninem, nie obchodzę świąt, podrzynam gardła kurczakom na halal

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX