1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (253)
Interwencja sąsiadów głośnego dziecka na Targówku to nie wyjątek. 'Tatuś powiedział, że będą się drzeć, bo to dzieci' [WASZE OPINIE]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • OLA O

    Oceniono 6 razy -4

    Bo według nowoczesnego Wolaka "Dziecko może być widać ale nie powinno być slychac"
    Trzylatek który śmieje się, tańczy, śpiewa jest złem.
    Dobry trzylatek to taki który perfekcyjnie opanował tablet bo spędza w nim 12h na dobę, jest cichutki.

  • marcinb97

    Oceniono 16 razy 16

    Wydzieranie się dzieci w bloku ma wiele czynników. Jednak najwięcej wpływy na to, ma zachowanie, kultura i wychowanie rodziców owych dzieci. Mieszkam w bloku, który jest bardzo akustyczny. Dosłownie wszystko słychać. Nie będę pisał w jakiej technologi wykonano budynek, bo to jest totalna porażka. Wracając do dzieci i ich płaczu i wydzierania się. Mam sąsiadkę piętro niżej pod moim mieszkaniem z małym dzieckiem (teraz ok 3 lat). Postawiła na wychowanie bezstresowe. Małej wszystko wolno, szczególnie drzeć się 24godziny na dobę. Wszystko wymusza kilkugodzinnym darciem się. Sytuacja wygląda tak - mała się drze a mamusia chodzi ze słuchawkami na uszach. Żadnej reakcji i rozmowy z dzieckiem. Cały blok ma tego dość, lecz żadne rozmowy z ową mamusią nie skutkują. Zgadałem się z sąsiadami i uknuliśmy pewien plan. Codziennie rano przez tydzień od godz 6.00 puszczałem Metallice na cały regulator. i tak do 22.00 :). Wszyscy czekali na reakcję sąsiadki. Przyszła do mnie z pretensjami że muza jej przeszkadza. Po delikatnym wytłumaczeniu jej całej sytuacji, zaczęła bardziej zajmować się dzieckiem i tłumaczyć małej że tak drzeć się nie można. I tak oto nastała cisza, Każdy wymuszający krzyk córeczki jest teraz od razu tłumiony przez mamusię, bo wie że za chwilę będzie miała z góry ponowny jazgot. Cały blok odetchnął.
    Natomiast i mamusię też trzeba było nauczyć innego zachowania. Codziennie rano o godz 6.30-7.00 robiła w mieszkaniu porządki, szczególnie odkurzaczem robiła niesamowity hałas, nawet w niedzielę, kiedy to był jedyny dzień kiedy można było odespać tygodniową orkę w pracy. Sama szła spać ok 21.00-21.30 (gasły wszystkie światła). Po kolejnej niedzieli (poranne porządki) już jej nie darowałem. Przez kilka dni o godz 21.50 brałem u siebie odkurzacz i w 10 minut ja sprzątałem u siebie, robiąc taki jazgot że i mnie by trafił szlag. Po 3 dniach Pani z dołu sprząta już w południe.
    Podsumowując. Dzieci są różne i trzeba umieć z nimi rozmawiać i panować nad nimi, ucząc je że nie mieszkają sami. Natomiast największy problem to jest w dorosłych, bo to tu tkwi największy problem.
    Pozdrawiam wszystkich :)

  • kat_ja1

    Oceniono 4 razy 4

    Mieszkam w bloku, w którym otaczającym mnie sąsiadom wydaje się, że "wolnoć Tomku"....sąsiad w dołu gra tak, że na 3 piętrze słychać słowa piosenki, ja mieszkam na pierwszym, gdzie słyszę przede wszystkim basy, czyli jak walenie o ścianę....Nade mną, mieszka pani, której córka skacze mi nad głową....Niby co można zrobić? Zakazać dziecku biegać? Oczywiście, rozróżniam dziecko 3-4, nawet 5 letnie, które ma ochotę biegać i pewnych rzeczy, które mu się zwraca nie rozumie, ale owa córka ma 10 lat, tzw słuszną wagę, czyli jednym słowem sporą nadwagę, niedługo otyłość dziecięcą i kiedy skacze do ja...ej @olery na skakace, albo biega z kolegą ganiając się po całym mieszkaniu, to naprawdę po jakimś czasie staje się uciążliwe. Dorośli domownicy na prośbę o zwócenie uwagi odpowiadają, że przecież ja też byłam dzieckiem....No właśnie, byłam dzieckiem i spędzałam dni, szczególnie kiedy było ciepło albo gorąco na dworze, pod blokiem, skacząc tam na skakance, albo w gumę, czy też grając w piłkę, a nie uprzykrzałam komuś życie swoim energią rozrywającym dzieciństwem... Sąsiadowi z dołu, kilka razy próbowałam przemówić, że ja też mam sprzęt i głośniki, które mogę włączać zawsze wtedy, kiedy jemu już się znudzi granie ( czasem od rana do 22)....Niedawno odkryłam, że na niektórych nie działa rozmowa, tylko właśnie zniżenie się do ich poziomu, czyli gdzieś na wysokość gumoleum..czyli stukanie we framugę drzwi, aż łoskot idzie, albo granie, może nie aż tak głośne, ale przynajmniej zagłuszające rytmy, które wcale nie muszą mi się podobać.

  • magickiller

    Oceniono 9 razy 5

    Wiecie co w bloku w którym się wychowałem (10 mieszkań w bramie) jak byłem dzieckiem to w naszej klatce było moich rówieśników (+- 3 lata) łącznie 15 osób. Teraz mieszkają tam rodzice, w klatce jest zaledwie troje dzieci (!!!) i to w wieku rozstrzelonym bo 2, 6 i 10 lat! I tak na całym osiedlu. Co ciekawe nas było 5x więcej, przebywaliśmy cały dzień na podwórku, graliśmy w nogę, w kosza, w króla (kopanie piłki o blok). Jak padało przesiadywaliśmy na klatce i też były różne zabawy. I nikomu nie przeszkadzało!!! Nie pamiętam żeby ktoś na nas krzyczał.
    Teraz tych dzieci tyle co kot napłakał, a i zabaw takich nie mają jak kiedyś, a i tak się ludzie ich czepiają: bo krzykną, bo się za głośno śmieją, bo za głośno po klatce chodzą. Istna paranoja.
    Jestem sam za ciszą w bloku, i stawianiem granic, ale o ile dziecko się nie drze jak opętane to ludzie wyluzujcie.
    P.S. - co ciekawe ci zwracający uwagę małym dzieciom, milczą gdy podrostki z piwem drą się w nocy pod oknami do 3 nad ranem. Nie ma odważnego żeby zwrócić uwagę. Albo chociaż na policję zadzwonić.

  • dzaga41

    Oceniono 3 razy 3

    Za czasów mojego dzieciństwa, młodości w szkole podstawowej w Liceum na przerwach była nie powiem,ze kompletna cisza ale były zabawy w kółeczko w zielony walczyk, w moja Olejanko itp. W Liceum dyrektor i profesorowie uczyli dobrego zachowania w każdej dziedzinie,Wychodzili z założenia ,że nie w każdym domu uczy się jak się zachować przy stole,jak trzymać sztućce, jak się witać. Z
    maturalnej klasy liczącej 37 osób wszystkie dostały się na studia.A w tych czasach była to wielka sztuka. Nie było studiów płatnych ,Należało zdać na każdy kierunek bardzo trudny egzamin. Po studiach było się dogłębnie wykształcanym w obranym zawodzie,
    Tacy rodzice potrafili nauczyć swoje dzieci kulturalnego zachowania. I mimo ,że nie było internetu ,telefonów komórkowych i innych udogodnień,nasze dzieci miały wiele urozmaiceń a przez to wiele zainteresowań.No i najważniejsze nie wrzeszczały bo tak im się chciało. Patrząc na to co teraz wolno dziecku to włos się jeży na głowie. A najlepsze jest to ,ze jak coś się takiemu dziecku stanie ,to winni są wszyscy tylko nie rodzice. I tak opisałam prehistorię dobrego wychowania.

  • marty25

    Oceniono 1 raz 1

    W Polsce każda matka jest lepsza niż ojciec. Reszta się nie liczy.

  • wojciech janik

    Oceniono 10 razy 10

    Błąd. To nie kraj gdzie wszystkim wszystko przeszkadza tylko kraj w którym wszystkim się wydaje, że wszystko im wolno. Brakuje zwykłego, porządnego wychowania, huknięcia na drącego się gó...arza, albo na jego ojca idiotę.

  • papawulon1

    Oceniono 12 razy 10

    Nie, nie żyjemy w kraju w którym wszystko wszystkim przeszkadza, żyjemy w Kraju w którym po tzw. przemianach ustrojowych z dziur jak szczury, wypełzła wszelaka hołota, trzymana przed tym za pysk. Hołota w poczuciu większości a zatem siły, mając przyzwolenie Państwa na takie zachowanie, wymusza na innych swoje prymitywne i chamskie zwyczaje i narzuca innym swoje sposoby bycia i życia. To ludzie prymitywni, bezmózgowcy, którzy na każdą uwagę na temat zakłócania spokoju reagują nerwowo, agresywnie i po chamsku, bo to chamstwo wyniesione z domu uważają za siłę, normę i tradycję. Oni nie potrafią myśleć, bo to pustaki, bezmózgowcy, nie potrafią i nie chcą zrozumieć innych i nie potrafią przystosować się społecznie co widać i słychać nawet wśród rodaków za granicą. Te wyniesione zachowania i zwyczaje z domów stały się niestety już w Polsce normą, dzięki przyzwoleniu Państwa polegającemu na nieudolności i "miwisizmu", bo urzędy i instytucje są zapełnione również takimi, więc jakże „swojaków” temperować i odbierać sobie tym głosy poparcia w następnych wyborach do władz?. Przecież w kupie siła!!!.

  • poparzony

    Oceniono 5 razy -1

    U nas jedna dziewczynka (ok. 4 lat) drze się na podwórku, na szczęście sporadycznie ;)
    Wyrośnie niedługo :) i dopiero później będzie w okresach płodności wysokimi tonami denerwować otoczenie jak Paulina Chylewska swego czasu. Ciekawe czy przeszła już menopauzę czy może ktoś popracował nad jej głosem?

  • markit44

    Oceniono 10 razy 0

    Dzieci to wymysł ortodoksyjnych katolików. W Europie już dawno z nich zrezygnowano. Nie trzeba ich rodzić i wychowywać. Można po prostu przyjąć już odchowanych uchodźców. Dzieci przeszkadzają w samorozwoju, obniżają IQ matki i blokują rozwój kariery. Na wczasy z dzieckiem można pojechać najwyżej nad Bałtyk, albo na Chorwację. Dłuższej podróży samolotem po prostu nie wytrzymują i drą japę przez cały lot.

  • Cavern of Twilight

    Oceniono 12 razy 12

    Żeby to tylko dzieci. Obok wprowadziła się niedawno rodzinka z czternastoletnią córką. Ta to dopiero potrafiła dać czadu do momentu kiedy nie dorwałem jej na klatce i nie uspokoiłem skutecznie. Panienka z gatunku tych co myśli że jak jej psitka obrosła to już jest najmądrzejsza i teraz ona będzie wszystkim rządzić. Wrzaski, awantury, trzaskanie drzwiami, rzucanie czymś, a na koniec głośna muzyka typu umpa-umpa było na porządku dziennym. Teraz też jej się zdarza, ale wystarczy że ze swojego mieszkania wydrę się "morda" i już jest cisza. Trzeba się nie bać, tylko działać skutecznie, inaczej patolstwo zamieni normalnym ludziom życie w piekło.

  • glinda53

    Oceniono 7 razy 5

    Mamy najlpszy przyklad jaka "patologie "reprezentuje spoleczenstwo.Poniewaz ja musze wysluchiwac ,bo nie moge sobie poradzic,znalezc odpowiedzialne metody przy wychowaniu niech inni cierpia z tego powodu.To brak elementarnej kultury tych ,ktorzy produkuja nie maja pooijecia jak zajac dzieci ,dac im odpowiednie moizliuwosci rozwoju rosna takie same przyglupy jak rodzice.Takim rodzicom powinno odbierac sie dzieci i,moze inni potrafia zapanowac na d ich rozwojem.

  • lukasztoczek

    Oceniono 4 razy 0

    żal komentarzy.

  • rossignols

    Oceniono 11 razy 7

    Nie mieszkam w Polsce, ale jestem tutaj wlasnie na urlopie. W gorach 500+. Dzieciaki zle wychowane, krzycza, biegaja, wala czyms. 6:30 rano, spac sie nie da. caly hotel sie trzesie. Chaos i burdel i wrzask na Sniadaniu. Moja 7-letnia corka sie wkurzala, ze za glosno. A na Mazurach normalne dzieci, graja w pilke, boule, ganiaja sie, ale nikt nie wrzeszczy i jest fajnie. To jest pk prostu roznica w poziomie cywilizacyjnym. Ale ogolnie polskie dzieci sa zle wychowane w porownaniu do zachodnich. Zero empatii, zero myslenia w kategoriach, ze komus innemu to przeszkadza, nie moze spac, itd. Polacy mysla, ze wolnosc to robienie czego sie chce bez ograniczen. Zacafanie wciaz i tyle

  • porfiry3

    Oceniono 27 razy 23

    Najłatwiej powiedzieć, dziecko wrzeszczy, bo jest dzieckiem. Bo się bawi. Bo jest zmęczone. Bo ma autyzm. Bo ... I tu wykrętów od cholery można dołączyć. Ale tak naprawdę, to osób postronnych to nie musi obchodzić. Chcę mieć spokój i możliwość wypoczynku w swoim mieszkaniu, tym bardziej, że sam nikomu nie przeszkadzam. I proszę mi nie truć, że dziecko płacze, bo jest chore. Nikt normalny nie ma wtedy pretensji. Pretensje się ma wtedy, gdy jest 23, a dziecko jeździ w domu na hulajnodze! Po prostu się szanujmy, a życie będzie przyjemniejsze!

  • opiniamoja

    Oceniono 2 razy 0

    uroki starego budownictwa, coż, należy poczekać aż dzieci podrosną i .... schowają się w telefonie, tylko czy to lepsze?

  • dupawka

    Oceniono 9 razy 9

    Teraz dzieci się hoduje nie wychowuje

  • siasia4

    Oceniono 9 razy 3

    Mieszkam w bloku prawie od urodzenia, ciągle w tym samym. Znam wszystkich starych sąsiadów i to nie z nimi są problemy, problemy są z ludźmi ktorzy się wprowadzają teraz. Wchodzą do jakiejś wspólnoty i chcą narzucić swoje zwyczaje. Mielismy problem z sasiadka zza ściany ktora po wprowadzeniu uczyła parkować. Walila z córką na zmianę w kaloryfer bo mąż palił papierosa na balkonie, tak naprawdę to paliło chyba z 6 -u sąsiadów. Rozumiem że jest to uciążliwe, mój mąż już nie pali, pozostali nadal i ona dołączyła do nich. W tym czasie gdy waliła po kaloryferze wychowujac mojego męża potrafiła walić gdy wychodził palić przy 20st. mrozu. Nasz syn miał rok, raczej nie płakał ale nie mógł się bawić żadną zabawką grającą bo walila w kaloryfer. My nie mogliśmy rozmawiać w pokoju bo waliła, nie ważne która godzina 12 w poludnie, 16, 19-ta. Któregos dnia nie wytrzymałam, miałam gości było popołudnie, rozmawialiśmy troche moze głośniej ale bez krzyków. Jak zaczęła kanonadę to nie słyszeliśmy własnych myśli, dziecko uciekło do kuchni i nie chciało wejść do pokoju - pierwszy raz w życiu wzięłam telefon i zadzwoniłam na policję, byla 19-tnasta, byłam wściekla chyba to dobrze odebrali bo przyjechali od tej pory mamy spokój. Roawiałam z dzielnicowym gdyby nie skończyła mogłam to zgłosić zarządcy budynku, a potem wystąpić na drogę sądową tylko musialbym mieć dowód na to że to one pukają po kaloryferze. Zapytalam czy jest to normalne że ktoś kto jest nenkany ma złapać przy świadkach sprawce - policjant rozłozył ręce oni nic nie mogą zrobić więcej. Probkem w tym że do bloków wprowadzają się ludzie którzy nigdy nie mieszkali w blokach. Przeszkadza im schodzący klatką sąsiad, grajace na flecie dziecko, trzaskanie drzwi u sąsiadów, zwyczajne odgłosy których ludzie wychowani w blokach nie słyszą.

  • v1ll

    Oceniono 8 razy 6

    Krzyki dzieci przy zabawie, bieganiu, graniu itd. - normalna sprawa i tu nie ma wątpliwości.
    Ale mam okazje korzystać z placów zabaw, ogórdków jordanowskich itp. i widzę jak dzieci wrzeszczą, nie przy zabawie, nie z bólu, a po prostu bo jest fajnie - mama, tata, babcia, koledzy zwrócą na mnie uwagę. I niestety ale rodzice nie reagują, a dzieciak drze się jeszcze głośniej i dłużej... To jest dopiero smutne.

  • nino.rota

    Oceniono 15 razy 7

    Niestety bawiace sie dzieci czesto emituja NADMIERNY halas, NIEWSPOLMIERNY do charakteru zabawy, czasem jest to halasowanie dla samego halasowania.
    Dzieci trzeba WYCHOWYWAC!

  • kasiakn

    Oceniono 51 razy 47

    Oczywiście, że dzieci to tylko dzieci i muszą się wybawić. I głośno płaczą, gdy cierpią, są chore lub wystraszone. To naturalne. Ale jest różnica między takimi sytuacjami, a wiecznym krzykiem. Wiele dzieci swoim krzykiem po prostu szantażuje. Krzyczą bez przerwy tyranizując otoczenie. To bardzo denerwujące, gdy ludzie idą gdzieś pobawić się, czy wypocząć i widzą dziecko, któremu nie dzieje się krzywda, ale po prostu mu czegoś ODMÓWIONO i drze się wniebogłosy. Przecież społeczeństwo to nie idioci. Ludzie widzą, kiedy dziecko trzeba pocieszyć, i często sami włączają się do tego, a kiedy po prostu drze się, bo wie, że rodzice w ten sposób zawsze mu ustąpią. Dzieci to mali psychologowie i czują kogo mogą okręcić sobie wokół palca, a z kim nie warto próbować sztuczek, bo jest KONSEKWENTNY. Dlatego, drodzy rodzice, którzy bronicie tych małych tyranów, tak naprawdę bronicie siebie. Swojej nieporadności w wychowaniu, czasami może też trochę wygodnictwa. "Dam mu to i niech się przestanie drzeć". Każde takie "dam mu to", utwierdza wasze dzieci w przekonaniu, że idą dobrą drogą. To nie jest wychowywanie BEZSTRESOWE. To jest BRAK WYCHOWANIA. Dzieci to nasze dobro narodowe. Powinniśmy się nimi wszyscy opiekować. Ale to nie znaczy, że musimy być zadowoleni, kiedy dziecko się drze bez przyczyny. Trzeba zrozumieć wszystkich. Również tych dorosłych, którzy w końcu rówineż mogą być chorzy, zmęczeni, mieć zły dzień, czy depresją. Czy im już nic się nie należy? A może powinni stanąć na środku ulicy i zacząć WRZESZCZEĆ? Chyba nie chcielibyśmy wszyscy żyć w takim społeczeństwie. Potrzebny jest szacunek. Wszystkim. Maluszkom, ich rodzicom, ale też sąsiadom z otoczenia. Zrozumienie PROBLEMÓW dziecka, ale też odpowiednia reakcja, gdy po prostu testuje możliwości rządzenia swoimi rodzicami. Drodzy rodzice dzieci, które wrzaskiem torują sobie drogę przez życie. Wychowywanie to trudna sprawa. Nikt nie jest przygotowany na wszystko. Czasami trzeba sobie to uświadomić, poczytać, pójść do psychologa. Czasami poświęcić uwagę. Najczęściej trzeba po prostu być konsekwentnym. Nikogo nie atakuję. Rozumiem wszystkich. Ale czasami będąc ze znajomymi chciałabym spokojnie sobie porozmawiać, zamiast kibicować kolejnemu bezradnemu rodzicowi, który nie jest w stanie wybronić swojej decyzji o odmówieniu czegoś swoim pociechom, bo one po prostu zaczynają wrzeszczeć.

  • monoekann

    Oceniono 12 razy 8

    Plączące z dobrego (albo i nie) powodu małe dziecko (takie co jeszcze nie rozumie za wiele) to jedno - nikt nie skarży się ze dziecko ząbkuje i trzeba je kablem oraz taśma izolacyjna uciszać. kilku latki które robią hałas dla zabawy to zupełnie inna beczka. Tak jak lampucery słuchające muzyki z głośniczków telefonu autobusie 'bo od słuchawek im się uszy pocą', albo sebixy z przebitymi tłumikami 'nie stać mnie na nowy tłumik, ale zobacz jaki subwoofer mam hyhyhy'.

    Żyjemy coraz bardziej zapatrzeni w siebie. a to źle wróży , dla wszystkich.

  • ktos2014

    Oceniono 6 razy 2

    We wszystkim potrzebny jest umiar zarówno w głośnym zachowaniu dzieci jak i w narzekaniu na ich wrzaski.
    Prawda jest taka że niestety obecnie "brzuchy" poczuły się panami świata bo rząd ciągle tylko rodziny dotuje i zupełnie rodzinki nie dostrzegają że sa jeszcze inni ludzie , którzy np. tez chcą przejść chodnikiem - idzie brzuch z gromadką całą szerokością i wszystkich ma w nosie. Zresztą jest to wina rodziców, którzy się dziećmi nie zajmują puszczą na podwórko na cały dzień bo i po co się zajmować i wychowywać

  • lulu9999

    Oceniono 10 razy 8

    Mieszkam w starej kamienicy, gdzie stropy są stare i wszystko słychać. Dzieci nad nami zachowują się skandalicznie pomimo iż mają po 13 i 8 lat. Biegają, grają w piłkę, walą w podłogę. Rodzice nie zwracają im uwagi, a sami słuchają głośno muzyki. Gdy dzieci były małe było tak samo. Każde zwrócenie uwagi kończyło się zastrszaniem i obelgami pod naszym adresem. Tak wychowuje dzieci pokolenie 500 plus, gdzie matki nigdy nie pracowały, a ojcowie dorabiają jako remonciarze. Ale na przepisach to się doskonalne znają i wiedzą jak wyciągnąć kasę z różnych dofinansowań. Ich dzieci zapewne będą tak samo żyć.

  • titta

    Oceniono 5 razy 1

    Mialam za sciana troje dzieci - normalna, fajna rodzina, zadnych nadzwyczajnych zachowan. Nie przeszkadzaly. Pod nimi mieszkala jednak baba, ktora regularnie nasylala policje, bo glosno chodza, glosno mowia. Unas tez byla policja: jak przesunelysmy lozko (tj, szuranie lozka po podlodze). Rozumiem, ze sciany nie sa izolowane, ze przeszkadza. Ale to problem do administratora, lub wlasny jak sie jest wlascicielem, a nie do sasiadow.
    Na paologie nalezy reagowac. Ale jesli nie jest to patologia, to moze jednak nadzur budowlany,administrator, a nie policja?

  • mona_3

    Oceniono 76 razy 70

    To nie tak, że wszystko nam przeszkadza. Powiedziałabym raczej, że zaczęła się w naszym kraju walka o prawo do ciszy i spokoju.
    Nieustanne wrzaski dzieci, głośne słuchanie muzyki przez bezmyślnego sąsiada, remonty które odbywają się w niedziele i święta lub późnym wieczorem są nagminne. Niektóre osoby sądzą, że we własnym mieszkaniu wszystko im wolno i tylko podczas ciszy nocnej mają zachować spokój.
    Dzieci płaczą i krzyczą, co jest normalne. Ale ciągłe wrzaski już normą nie są, a odpowiedzialność spada oczywiście na ich rodziców. Można uciszyć dziecko i należy to robić w spokojny sposób, na tym właśnie polega wychowanie.

  • grey-sky

    Oceniono 7 razy 5

    Moim zdaniem płaczące dziecko nie jest takim wielkim problemem. Dorośnie.
    A co powiecie na przygłuchych fanów radia Maryja? Od świtu na cały regulator. Albo sąsiad majsterkowicz, i wiertarka w użyciu codziennie także w dni wolne od pracy.

  • misiek12321

    Oceniono 16 razy -2

    Tym ktorzy tak narzekaja na glosne dzieci proonowalbym znalezc prace i w koncu odpoczac od tego halasu.

  • Oceniono 58 razy 58

    Wystarczy iść na miasto żeby zobaczyć jak wychowywane są dzieci, byłem ostatnio w zoo i to był koszmar a nie przyjemność w każdym zamkniętym budynku dzieci puszczone samopas rodzice krzyczą na dzieci żeby coś zobaczył dzieci krzyczą do rodziców, dzieci biegają gdzie chcą, wala w szyby, oczywiście jest cześć rodziców które uczy swoje dziecko jak zachować się w takich miejscach że musi być cisza i spokojnie się zachowywać żeby nie straszyć zwierząt tylko jak wytłumaczyć to dziecku gdzie 80% lata samopas i się drze przepycha i nie reaguje na swoich rodziców? Cześć rodziców robi sobie w ten sposób odpoczynek od swoich pociech siada gdzieś i plotkuje nie zwracając uwagi gdzie jest ich dziecko. Klatki z krokodylami dzieci zawieszone na barierkach wychylaja się żeby zobaczyć gada włos od tragedii a mam na dole sobie siedzi rozmawia z koleżanką a na górze ja koleżanka i jeden ojciec z synkiem na baranach ale 10 dzieci lata samopas. Ja byłem przerażony całą sytuacją. W takich sytuacjach rozumiem ludzi którzy zamieszczają w internecie zapytania czy są dni bez dzieci w takich miejscach jak kawiarnie restauracje czy inne miejsca publiczne czy miejsca kultury.

  • pioterek

    Oceniono 8 razy 2

    Jak to jest, że w jednej rodzinie dzieci są radosne, energetyczne, dość głośne, ale nie drą się.
    A w innych kazde "jest tylko dzieckiem" i nie wie że istnieje coś takiego jak mniej niz 60db.
    Najlepsi są ci co tłumaczą pod oknami dziecku świąt, gwiazdy, planety i drzewa, ale tak żeby wszyscy słyszeli co nasz maly "Ajnsztaj" się uczy.
    Jkabym chciał mieszkać przy placu zabaw, to bym się przeprowadzil.

  • forumologin

    Oceniono 5 razy 3

    ale tak naprawde to czy te drace sie dzieci nie pezeszkadzaja tez samym rodzicom? do tych wrzaskow nie da sie przyzwyczaic przeciez, a wrzaski swojego sa tal samo denerwujace jak cudzego. dla mnie moze nawet cudzego mniej bo wtedy przynajmniej wiem ze nie musze reagowac lol.

  • nek-ko

    Oceniono 29 razy 23

    Ktoś, kto mieszka w bloku musi liczyć się z faktem, że obok mieszkają inni a specyfika ścian niestety pozwala nam uczestniczyć na bieżąco w ich życiu. Kwestia tylko tego, na ile nas do tego zmuszają. Osobiście mieszkam w "skansenie" osiedlowym z lat 70, gdzie przebiega jedna, osiedlowa ulica a na środku osiedla jest zadbany, spory plac zabaw i boisko. Dzieciarnia zjawia się tam regularnie o 16 i urzęduje do 20. Później poboczne ławeczki zajmuje jej starsze rodzeństwo do godziny 22 (nauczeni doświadczeniem, że później zjawia się straż miejska i zamyka imprezę). Krzyki i piski słychać - z racji centralnego ułożenia obiektów - równomiernie na całym osiedlu. Oczywiście ci, co mieszkają najbliżej, mają najgorzej. Znalazła się nawet jedna starsza pani, która w gazetce osiedlowej wylewała swe żale na popołudniowe hałasy za oknem, jednak nie znalazła zrozumienia wśród innych - głównie podobnych jej wiekiem - współmieszkańców. To jest klimat starszych, zielonych osiedli, o których większość (zabetonowana parkingami lub ogrodzona płotkami z ochroną) zapomniała. Rozumiem interwencje, gdy za ścianą lecą wyzwiska i bicie (na szczęście u mnie nie ma tego typu ekscesów) jednak nie dzwonię na policję, kiedy w sąsiednim bloku w określone dni piwne bractwo krzyczy "GOOOOL" (dzięki temu nie oglądając jestem na bieżąco) lub zaciskam zęby, gdy jakiś młodzian, czekając w samochodzie na dziewczynę raczy innych muzyką typu disco polo z puszczonych na full głośników. Domyślam się jednak, że sytuacja opisana w artykule, gdy wciąż ktoś za ścianą "drze ryja", może w końcu zdenerwować najbardziej cierpliwego, zwłaszcza że rozmowy najczęściej nie przynoszą rezultatu. Podobną sytuację miał mój wujek - wygłuszył ściany i "wziął na przeczekanie" - kiedyś bachory dorosną i pójdą w świat.

  • Oceniono 13 razy -3

    Witam

    Z pewnością artykuł sporządzony przez "nie rodzica".

    Mam 10 miesięcznego syna. I nie płacze często. A jak płacze to poprostu chce iść na rączki! Ale ileż można... Nie możesz godzinami nosić dziecka bo nie pójdziesz nawet do toalety czy pozmywać naczynka. Płacz dziecka to nie znaczy brak zainteresowania ze strony rodzica... Owszem może też ale nie kazdy.... Dziecko wymusza albo jest chore i musimy ten okres przeboleć. A sąsiadom cierpliwości życzymy.

  • elia

    Oceniono 65 razy 63

    Niestety problem nie tkwi w samym hałasie ale w podejściu ( a raczej w jego braku) dorosłych do sytuacji. Ja mam np problem ze szczekającym psem sąsiadów. Jak wychodzą do pracy to zaczyna się szczekanie ( non stop przez 6-8h). Kupili szczeniaka wiec na początku myślałam ze mu przejdzie. Nie przeszło. W któryś dzień zaszłam do nich żeby im powiedzieć o problemie to byli zdziwieni bo nie wiedzieli o tym ze ich pies szczeka jak zostaje sam w domu. Obiecali coś z tym zrobić. Po kolejnych dwóch miesiącach jak szczekanie nie przechodziło znowu do nich zeszłam i w trakcie rozmowy okazało się ze na temat środków i sposobów na uciszenie szczekania wiem więcej od nich ( wystarczyło trochę poszukac w internecie ). Nie zastosowali niczego co mogło by uspokoić psa ( poza zasłanianiem żaluzji bo wydawało im się ze to pomaga chociaż nigdzie o tym nie piszą ). Niestety nie rozumiem komentarzy i wypowiedzi typu jak chcesz mieć spokoj to się wyprowadź , wystarczy tylko trochę wzajemnego zrozumienia i kultury a wszystkim żyło by się lepiej.

  • hetty111

    Oceniono 12 razy 8

    Tak naprawdę niewiele potrzeba. Wystarczy, jak tatuś czy mamusia powiedzą dziecku od czasu do czasu: pamiętaj, nie jesteś tu sam, nie wal piłką/młotkiem/chodakiem/szklanymi kulkami w podłogę, bo pod nami mieszkają ludzie, którzy być może są zmęczeni; nie wydzieraj się na klatce o 6 rano, bo być może inni chcą jeszcze spać. Dzisiejsi rodzice nie uczą dzieci życia w grupie, nie uczą otwartości na potrzeby innego człowieka, hodują egoistów, którym matki wycierają nosy do 21 roku życia. I proszę mi tu nie pisać słodkich kawałków, że teraz to wszystkim przeszkadza, bo prawda jest taka, że wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, więc jak rodzice od początku będą przygotowywać dzieci do współżycia w społeczeństwie, to później nie będą musieli smęcić na forach internetowych w stylu: "to tylko dzieci"," jak zmusisz małe dziecko do ciszy", "wszystko wszystkim przeszkadza", "przecież dzieci muszą się gdzieś bawić", bla bla bla. Da się, tylko, że jest to praca u podstaw, a wielu rodzicom wydaje się, że są tacy super nowocześni, bo "nie stresują dzieci". Wszystkim się wydaje, że skoro nie biją dzieci to również nie mogą zwrócić im uwagi, gdy coś zle zrobią. A to nie oto chodzi. Nie bij, nie upokarzaj, ale wychowuj, czyli zwróć mu/jej uwagę na niewłaściwe zachowanie.

  • ninananu

    Oceniono 3 razy 3

    Akurat widziałam te nieszcz dna dyskusje. Najlepsze jest to, że jedna matka wypowiadała się , że dzieci jak to dzieci się dra i sama ma. Nalegała na tolerancję, a sama pisała posty na fb jakiejś dziwnej treści przypi.eprzajac się do wszystkich wkoło czego nie powinni robić. Durny był ten watek

  • porfiry3

    Oceniono 8 razy 4

    Normalne dziecko potrafi się czymś zająć, zainteresować. Jest ciekawe świata. Lubi i chce się bawić. Jeśli dziecko tylko wrzeszczy, krzyczy i piszczy, ma problemy w koncentracji uwagi, nie potrafi chwili usiedzieć na miejscu i zainteresować się czymś na dłużej - to coś z nim jest nie tak. I nie musi to być autyzm. Badania prowadzone w Polsce wykazały, że ponad 30% kobiet będących w ciąży spożywało/spożyło w tym stanie alkohol. Alkohol jest najsilniejszym czynnikiem teratogennym, który może spowodować uszkodzenia lub dysfunkcje układu nerwowego. Tak więc co trzeci dziecko w życiu płodowym miało z alkoholem kontakt. Konsekwencją nie musi być FAS. Mogą być zaburzenia zachowania, koncentracji uwagi itp. Może warto byłoby wziąć to pod uwagę?

  • miniaga

    Oceniono 13 razy -11

    Niestety 500+ sprowadziło nowe zjawisko - niesamowitą pogardę dla dzieci. Matki to dziecioroby , dzieci to bachory lub pomiot 500+. Takie określenia są nagminne i nikt nie reaguje, zupełnie nie zastanawiając się do czego to prowadzi. A prowadzi do braku akceptacji dzieci a nawet wręcz nienawiści wobec nikt. Uwagi rzucane pod adresem rodziców przenoszą się z internetu na podwórka. Słyszą to kobiety i słyszą to ich dzieci, które nie pozostaną obojętne na to i jako dorośli będą podejmować decyzje pod ich wpływem, bo złe słowa pozostawiają zawsze rysę.

  • zosiulka

    Oceniono 16 razy 0

    Oj zapomnieli niektórzy, jak byli dziećmi. Wychowałam się na jednym z blokowisk Krakowa. Na podwórku zawsze było pełno dzieciaków. Rysowaliśmy kredą po osiedlowej uliczce, bawiliśmy się na trzepaku i głośno przy tym się śmialiśmy. Absolutnie nie pamiętam, aby to komuś przeszkadzało. Które dziecko odważy się dzisiaj porysować kredą po osiedlowej uliczce? Jest to ryzykowne, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że to dewastacja a dziecko jest źle wychowane. Nasze rysunku zmywał deszcz i nie było problemu. Biedne te dzisiejsze dzieci...

  • beaviso

    Oceniono 16 razy 0

    Debilne pomioty debilnych rodziców, w dodatku podsypane cukrem i od tego jeszcze bardziej zdebilałe. Kropka.

  • pan-mario

    Oceniono 13 razy -1

    Po WUJ te wszystkie szkoły pedagogiczne, nauczyciele co stale się dokształcają? Jak nie potrafią wychować dzieciaki, które nie potrafią żyć w społeczeństwie. A z tych dzieciaków wyrasta patologia. Tak naprawdę brak kary śmierci, która eliminuje ze społeczeństwa zwyrodnialców i idiotów. Teraz nie bacząc na przestrzeganie prawa pan Redachtor może jeździć bez prawa jazdy choć mu zabrali za jazdę po pijaku lata temu. Bez OC, oraz przeglądu pojazdu. Do tego rozjeżdża ludzi na pasach dla pieszych. A potem w tv widzimy jak wsiada sprawca wypadku do swego auta i odjeżdża nim zapewne znów bez prawa jazdy. Taki Redachtor tv myśli , że mu wszystko wolno. Po pierwsze, po spowodowaniu wypadku powinien siedzieć w kiciu. Po drugie gdyby prawo było dobrze skonstruowane powinien dostać karę śmierci co było by dobre dla społeczeństwa. Jazda po alkoholu kiedy spowoduje się wypadek powinna kończyć się karą śmierci oraz konfiskatą majątku. Zbyt szybka jazda, czy jazda bez uprawnień również powinna kończyć się karą śmierci. Do tego wpierw powinno się użyć organy delikwenta do przeszczepów by niepotrzebnie nie marnować ku temu okazji. Wszelkie morderstwa, udokumentowane gwałty, sprawcy napadów, porwań i recydywa kryminalna powinni kończyć jako dawcy narządów. Uciążliwi dla społeczeństwa powinni być resocjalizowani a gdy nie przyniesie to poprawy usuwani ze społeczeństwa. Gdyby lara temu Grecy użyli by ostrej amunicji by obronić granice przed muzułmańską tłuszczą odstrzeliwując najeźdźców, dziś nie mordowali by ludzi na terenie Europy. Humanitaryzm tak. Głupota udająca humanitaryzm, nie.

  • hetty111

    Oceniono 4 razy 2

    bo teraz mamy pajdokrację

  • rattus-rattus

    Oceniono 13 razy -5

    Jedynym wyjściem niestety jest przeprowadzka, najlepiej do własnego domu w terenie rzadkiej zabudowy, ale to wiąże się z długim dojazdem do pracy. Więc trzeba wybierać - albo wrzeszczące bachory, ale za to luksus mieszkania w mieście, albo cisza i spokój w podmiejskim domu kosztem czasu poświęconego na dojazdy.

  • wawiak57

    Oceniono 13 razy 1

    Wina jest tylko rodziców, ich nie wychowano i oni nie wychowują. W krajach zachodnich zmuszono by taką rodzinę do ciszy lub wyprowadzki skoro nie dorośli żeby żyć między ludźmi.

  • delfina77

    Oceniono 10 razy 4

    Trudno powiedzieć, kto ma rację. Na pewno dziećmi trzeba się zajmować, wtedy nie są takie głośne nawet w dużej gromadce. Z drugiej strony są ludzie, najczęściej starsi, którym wszystko przeszkadza: plac zabaw pod blokiem, to, że dzieci rysują kredą na asfalcie (autentyk).

  • poppers68

    Oceniono 12 razy 2

    Bo kedyś, potomstwo chłopów od razu po przeprowadzce do miasta obligatoryjnie przyjmowało zwyczaje panujące w miastach ze świadomością, że przestrzenie są mniejsze a inni ludzie mieszkają wokół :)
    Teraz chłop jest dosyć zamożny i buńczuczny a hasło : " nie wstydź się , żeś ze wsi" notorycznie stosowane.
    Efekty widzimy na podwórkach, na drogach , na chodnikach, w sklepach i...... na klatkach schodowych, gdzie wystawianie na wycieraczkę obuwie zdradza pochodzenie właścieli.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX