1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Interwencja sąsiadów głośnego dziecka na Targówku to nie wyjątek. 'Tatuś powiedział, że będą się drzeć, bo to dzieci' [WASZE OPINIE]

Głośne dzieci w blokach to dosyć powszechny problem. Okazuje się jednak, że upominanie ich rodziców nie wszystkim się podoba. - Żyjemy w kraju, w którym wszystko wszystkim przeszkadza - piszą czytelnicy po naszym artykule o interwencji sąsiedzkiej na warszawskim Targówku.
Sąsiad skarży się na hałasujące dziecko na Targówku Sąsiad skarży się na hałasujące dziecko na Targówku Fot. AG / Jakub Orzechowski

Kontrowersyjny apel

W pewnym bloku na warszawskim Targówku pojawiło się nietypowe ogłoszenie sąsiedzkie. Autor tekstu nie tylko pisze o problemie głośnych dzieci, ale także udziela rad rodzicom. - Dziecko sygnalizuje chęć atencji drugiej osoby. Gdzie wtedy państwo jesteście? [...] Czyżby to było zaniedbanie wychowania? - pyta autor ogłoszenia.

Dziecko na Targówku notorycznie krzyczy. "Prosimy o zapanowanie nad potomstwem, zanim zrobi to ktoś z zewnątrz" >>

W dalszej części tekstu pojawiają się także porady dla rodziców. - Nikt nie każe dziecka zamykać, czy zatykać mu ust. Jak się do dziecka będzie mówiło - zajmie się je rozmową - to nie będzie szukało interakcji z otoczeniem - pisze sąsiad.

Pod koniec ogłoszenia pojawia się także ostrzeżenie: - Uprzejmie prosimy o zapanowanie nad swoim potomstwem, zanim zrobi to ktoś z zewnątrz.

"Byli już z wizytą policjanci"

Po publikacji artykułu na fanpage'u Gazeta.pl pod postem rozpoczęła się pełna emocji dyskusja, która mocno podzieliła naszych czytelników. 

Wybraliśmy z tej dyskusji najciekawsze komentarze. Przede wszystkim okazuje się, że wiele osób ma podobny problem z głośnymi dziećmi w bloku i nie wie, jak sobie z nim poradzić. Czy warto zwracać sąsiadom uwagę? Czy tego typu "interwencja" jest wtrącaniem się i oceną metod rodzicielskich osób, których często nawet nie znamy? Czy może trzeba w takim wypadku wezwać odpowiednie służby?

My za ścianą mamy troje takich dzieci [...] W ciągu dnia matka wychodzi i zamyka je same, a jak jest w domu, to słucha muzyki tak, że chcesz uciekać do lasu. Krzyki przez ogromne K! Walka o każdą zabawkę i niekończący się płacz, płacz, płacz. Byli też już z wizytą policjanci, ale jak to zwykle bywa bez efektu. Kilkakrotnie zwracaliśmy uwagę do zarządcy bloku i do właściciela mieszkania - również bez rezultatu.
Mieszkałam na osiedlu, gdzie dzieci bawiły się godzinami w to, kto wyda głośniejszy wrzask, a rodzice byli zadowoleni, że dzieci na dworze, a oni mają spokój. To nie były zwykle krzyki przy zabawie, te dzieci nakręcały się, żeby głośniej wrzeszczeć. 
A ja mam obok całe podwórko drących się dzieci, ostatnio ktoś próbował im zwrócić uwagę (a dodam, że drą się od rana do wieczora), że mieszkają tu też inni ludzie, na co wyszedł tatuś jednego z nich (albo i całej szóstki) i dobitnymi słowami uświadomił, że będą się drzeć... bo to dzieci. Po czym dla podkreślenia powagi swoich słów zaczął krzyczeć razem z nimi.

Dlaczego sale zabaw dla dzieci nazywane są 'ospowiskami'? Bardzo łatwo w nich o infekcje. 'Dziecko zawsze było chore po takim wypadzie' >>

Co robić, gdy dziecko sąsiadów notorycznie krzyczy? Co robić, gdy dziecko sąsiadów notorycznie krzyczy? flickr.com//Andy Ciordia

"W tym kraju wszystko wszystkim przeszkadza"

Znalazło się jednak równie dużo osób, którym taka forma upominania rodziców się nie spodobała i stawali po stronie rodziców "trudnych" dzieci: 

Szkoda, że nikt nie pamięta swojego dzieciństwa i co wtedy robił. A teraz każdy jest mądry.
Jak komuś przeszkadza płacz i krzyk dziecka, niech się wyprowadzi na bezludną wyspę i będzie miał spokój.
Teraz niech wcale nie będzie dzieci. Wszystkim to wyjdzie na zdrowie. Żyjemy w kraju, w którym wszystko wszystkim przeszkadza, a człowiek we własnym domu będzie bał się ruszyć, bo zaraz będą służby porządkowe.
A może dziecko jest chore... może ma opóźniony rozwój mowy (wtedy piszczy i krzyczy) lub ma zdiagnozowany autyzm...

Rodzice pod presją: "Czy jesteśmy własnością publiczną"? >>

Co robić, gdy dziecko sąsiadów notorycznie krzyczy? Co robić, gdy dziecko sąsiadów notorycznie krzyczy? flickr.com//Hanna Vaknin

"Moje dziecko serwowało taki płacz przez kilka tygodni"

Odezwali się także rodzice, którzy mają za sobą podobne doświadczenia. Z tym że to ich dzieci, a nie sąsiadów, zachowywały się głośno.

Moje dziecię daje popis swoim umiejętnościom głosowym od 4. miesiąca życia, a ma teraz prawie 2,5 roku. Do dziś zdarza się, że mamy nieprzespane noce, bo młody szlifuje w sobie Pavarottiego, a powodem tego jest - "bo tak". Bądźmy czujni na krzywdę dzieci, ale miejmy na uwadze to, że nie zawsze ich płacz to błędy rodzicielstwa. Często to okres pierwszej walki dziecka, w której rodzice pokazują, że nie tędy droga.
Rozumiem, że komuś przeszkadza płacz dziecka, sama nie chciałabym słuchać co wieczór wrzasków czy krzyków, niestety moje dziecko serwowało taki płacz przez kilka tygodni sąsiadom i to latem... Nie dlatego, że zamykałam je w pokoju i szłam oglądać tv, ale po zachorowaniu na zapalenie ucha, gdzie ból nasila się często przy położeniu się, dostawała po prostu spazmatycznego płaczu, gdy kładłam ją spać. Nosiliśmy ją na zmianę na rękach, ale płacz nie ustawał. Zamykałam okna, kisiliśmy się w domu w upale, a ona się po prostu się darła, a ja płakałam z bezsilności...

Temat głośnych dzieci wzbudza spore zainteresowanie i emocje. Ostatnio równie emocjonalna dyskusja rozgorzała pod tekstem o dzieciach płaczących w samolocie. A co wy sądzicie o tym problemie? Macie za sobą podobne doświadczenia? Zwracacie uwagę sąsiadom? Napiszcie do nas o tym na adres: edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy i nagrodzimy książkami.

Komentarze (253)
Interwencja sąsiadów głośnego dziecka na Targówku to nie wyjątek. 'Tatuś powiedział, że będą się drzeć, bo to dzieci' [WASZE OPINIE]
Zaloguj się
  • gleen_666

    Oceniono 359 razy 281

    Prawda jest taka, że dzieci kiedyś się wychowywało a dziś się je chowa jak gęsi . Od małego uczy się je chamstwa i mówi, że to asertywność. Kompletny brak szacunku do osób dorosłych, ignorancja i kompletny brak empatii bierze się od rodziców gdzie takie postawy stają się normą. Niestety kapitalizm konsumpcyjny cofa nasze człowieczeństwo i moralnie niedługo zaczniemy łazić po drzewach.

  • wulfen

    Oceniono 170 razy 146

    Ze skrajności w skrajność. Albo jesteś roszczeniowym pieniaczem któremu wszystko przeszkadza, albo mamunią przekonaną że przed jej bobaskiem wszyscy powinni klękać albo padać plackiem.
    Rozumiem argument "to tylko dziecko", na prawo nie rozumieć że jego zachowanie komuś przeszkadza. Natomiast nie rozumiem argumentu "to tylko rodzic" gdzie w trudnej sytuacji mama czy tata rozgląda się z dumą że ich dzieciątko takie rezolutne i głośne. Można być wyrozumiałym, ale trzeba pamiętać że dzieciaka wychowuje się do życia w społeczeństwie, nie odwrotnie.

  • allegropajew

    Oceniono 228 razy 110

    W społeczeństwie tak prymitywnym jak nasze, nie ma dobrych rozwiązań. Tzw. spokojna większość zawsze oberwie rykoszetem od tzw. roszczeniowej mniejszości. Po prostu u nas, w odróżnieniu od zachodu, zasada "nie rób drugiego, co tobie nie miło" NIE ISTNIEJE. Może dlatego, że nadal jesteśmy społeczeństwem WIEJSKIM, które przypadkowo mieszka w miastach.

    Oburzacie się powszechnie na przypadki zabierania dzieci rodzicom w Niemczech, Szwecji czy Kanadzie. A jednak tam się NORMALNYM żyje MILION razy bardziej KOMFORTOWO niż u nas, nieprawdaż?

    Jak dziecko się drze, to w cywilizowanym społeczeństwie idzie się do lekarza po stosowne kropelki. Czy to na ból, czy to na uspokojenie. Opisane tu kilkutygodniowe, codzienne darcie się dzieciaka pozostawiło w nim traumę na całe życie. Nadto potężnie nadkruszyło związek rodziców. Już po tygodniu powinna się pojawić komisja z MOPS-u z zapytaniem, dlaczego dziecko tak się drze. A jak dziecko jest autystyczne i akurat się drze, to się mieszka w domu lub w OŚRODKU, a nie w bloku. Taka smutna prawda, choć mało kto ROZUMIE problem, bo ludzie są prymitywni głównie dlatego, że są DURNI!

    Gościula

  • Jarek Lipski

    Oceniono 135 razy 107

    Każdy kto mieszka w bloku musi się przystosować do życia wśród innych ludzi. Nie każdy musi wysłuchiwać ryków 24godz na okrągło. Rozumiem jeśli dziecko płacze bo jest chore albo ma 4 miesiące i to jedyny sposób w jaki może oznajmić że coś je boli , ale 2,5 letnie ? No bez przesady w wieku 2,5 lat można już dziecko wychować na tyle żeby zrozumiało że krzykiem świata nie zawojuje. Później taki 20 letni bachor wyrusza w świat ( albo i nie ) i przeżywa szok bo nikt się nie boi jego ryków i nikt nie spełnia jego zachcianek i wymagań

  • tedek1

    Oceniono 102 razy 90

    Artykuł pokazuje jak bardzo polskie społeczeństwo żyje w zbiorowej paranoi...Skrajnosc tak należy określić jego charakter: np. nie możesz być myślącym katolikiem (czyli takim co aktywnie uczestniczy w obrzędach,ale nie ocenia bezkrytycznie kościoła),ale jesteś bigotem wpatrzonym w KK albo krytykiem kosciola - moze ateista,agnostykiem lub co gorsza krzakiem.
    Wg mojej oceny Polacy nie umieją żyć w społeczeństwie które co do zasady wymaga kompromisów każdej ze stron. Czyli dzieci mogą się głośniej bawić, ale nie drzeć czy halasowac szczególnie w porze wieczornej,podobnie z hałasem z lokalu jeżeli dzieci są nadpobudliwe to może trzeba je leczyć lub odpowiednio wychowywać,ze w budynku mieszkają inni ludzie,a oni nie zawsze akceptują nadmierny hałas.

  • matts06

    Oceniono 108 razy 88

    To tak samo jak z tym wczorajszym artykułem o psie w bloku, dobrym podsumowaniem jest pierwsze zdanie z dzisiejszego artykułu - "W Polsce, wszystko wszystkim przeszkadza". Mamy się za panów, królów świata, nie wiadomo kogo, i ten świat ma się do nas dostosowywać. Polacy kompletnie nie potrafią ze sobą rozmawiać, wypracowywać kompromisów, przedstawić swoich racji, tylko od razu mamy agresję i wzajemne oskarżenia, co jak wiadomo tylko nasila konflikty.
    I prawdą jest, że zarówno szczekający pies cały dzień w bloku jest uciążliwy i właściciel gdy mu ktoś zwróci uwagę powinien coś z tym zrobić, ale takie teksty jak tu wczoraj o tym, że zakazać psów w blokach itp., są idiotyczne. Tak samo jak z dziećmi. Dzieci będą się drzeć, bo są dziećmi, chodzi o to by działo się to od czasu, a nie np. przez kilka godzin dziennie. I po pierwsze sąsiedzi powinni pogodzić się z tym, że dzieci to dzieci i nie będzie sielanki przez 24h, ale też rodzice powinni się pogodzić z tym, że nie żyją na samotnej wyspie, tylko w społeczeństwie, wraz w innymi ludźmi i muszą także szanować prawo tych innych ludzi, by sobie odpocząć po pracy etc. Naszym problemem jest właśnie to, że nawzajem się nie szanujemy, bo każdy myśli, że on jest najważniejszy i mamy jakieś dziwne pojęcie wolności, które polega na tym, że "mi wszystko wolno", że skoro to mój dom, mieszkanie, to mogę wszystko robić co mi się podoba i innym nic do tego, etc., etc. A właśnie, że nie na tym polega wolność. Trzeba też pamiętać, że musimy szanować innych ludzi i mieć ich na uwadze, a tego w Polsce cholernie brakuje. I tak jak pisałem nie potrafimy ze sobą rozmawiać i wypracowywać jakichś kompromisów i to dzieje się często z jednej i z drugiej strony. Często i jednak i druga strona prezentuje agresję. Ktoś zwraca agresywnie uwagę, to dostanie agresywną odpowiedź i konflikt gotowy. Znowu nawet jeśli z jednej strony jest próba wypracowania kompromisu, to druga strona często jest agresywna i odpowie byś spier... bo to nie twoja sprawa.
    Niestety, ale tak właśnie wygląda Polska. Według mnie też nic nie da zmiana pokoleniowa, wręcz przeciwnie, widać, że obecni 30-40latkowie, to chyba właśnie najbardziej agresywna w tych sprawach grupa, która myśli, że żyje na samotnej wyspie i raz, że jej wszystko wolno, a dwa, że to inni powinni się jej podporządkować i żyć tak jak ona uważa za słuszne.

  • mona_3

    Oceniono 75 razy 69

    To nie tak, że wszystko nam przeszkadza. Powiedziałabym raczej, że zaczęła się w naszym kraju walka o prawo do ciszy i spokoju.
    Nieustanne wrzaski dzieci, głośne słuchanie muzyki przez bezmyślnego sąsiada, remonty które odbywają się w niedziele i święta lub późnym wieczorem są nagminne. Niektóre osoby sądzą, że we własnym mieszkaniu wszystko im wolno i tylko podczas ciszy nocnej mają zachować spokój.
    Dzieci płaczą i krzyczą, co jest normalne. Ale ciągłe wrzaski już normą nie są, a odpowiedzialność spada oczywiście na ich rodziców. Można uciszyć dziecko i należy to robić w spokojny sposób, na tym właśnie polega wychowanie.

  • elia

    Oceniono 64 razy 62

    Niestety problem nie tkwi w samym hałasie ale w podejściu ( a raczej w jego braku) dorosłych do sytuacji. Ja mam np problem ze szczekającym psem sąsiadów. Jak wychodzą do pracy to zaczyna się szczekanie ( non stop przez 6-8h). Kupili szczeniaka wiec na początku myślałam ze mu przejdzie. Nie przeszło. W któryś dzień zaszłam do nich żeby im powiedzieć o problemie to byli zdziwieni bo nie wiedzieli o tym ze ich pies szczeka jak zostaje sam w domu. Obiecali coś z tym zrobić. Po kolejnych dwóch miesiącach jak szczekanie nie przechodziło znowu do nich zeszłam i w trakcie rozmowy okazało się ze na temat środków i sposobów na uciszenie szczekania wiem więcej od nich ( wystarczyło trochę poszukac w internecie ). Nie zastosowali niczego co mogło by uspokoić psa ( poza zasłanianiem żaluzji bo wydawało im się ze to pomaga chociaż nigdzie o tym nie piszą ). Niestety nie rozumiem komentarzy i wypowiedzi typu jak chcesz mieć spokoj to się wyprowadź , wystarczy tylko trochę wzajemnego zrozumienia i kultury a wszystkim żyło by się lepiej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX