Kulwa
04.07.2011
, aktualizacja: 04.07.2011 15:47
Franio się uczy. Błyskawicznie. Sam z siebie. Od nas. Od Tosi. Szczególnie od Tosi, bo papuga z niego straszna. Co ona, to i on.
ZOBACZ TAKŻE
- Przepracowany (07-02-12, 15:44)
- Vipo (03-08-11, 14:02)
- Uzależniony? (21-01-11, 11:57)
- Frustracja (06-09-10, 15:01)
- Tragiczne skutki golenia (29-04-10, 13:17)
Ona płacze i tarza się po podłodze. On robi to samo.
Ona czyta, on czyta.
Ona rysuje, on rysuje.
Ona buduje z klocków, on też.
Ona spina włosy spinką, on też.
Ona wkłada spódnicę, on też.
Ona myje zęby, on też by chciał.
Ona nie je, on je - to jedna z nielicznych rzeczy, w której Franio pozostaje odporny na wpływ.
Ona krzyczy: - Nigdy!
On krzyczy: - Nigdy!
No właśnie, strasznie szybko się uczy kolejnych słów. Tak szybko, że aż trudno nadążyć za znaczeniem kolejnych wypowiadanych przez niego dźwięków.
Kocyk - Franio jest z tych, co bez kocyka ani rusz - najpierw nazywał się "sisi", a teraz jest "cosik".
Pies był "hau", a teraz jest "jau".
Smoczek jest "momo".
Parówka to "popo", "pupu" to poduszka, a "bubu" to bułka.
Potrafi też powiedzieć: "kaszalot", "ryba piła", "ryba motyl", "konik morski" oraz "rozgwiazda", choć to słowo nie brzmi dokładnie tak.
Potrafi też zapytać: "Co robisz?" i "Gdzie jest tatuś?" względnie mamusia. W ogóle nauczył się pieszczotliwie zdrabniać i bardzo szybko odkrył, że korzyść ma z tego wielką. A to dlatego, że "mamusia", "tatuś", "babusia", bardzo się rozklejają.
Co tu dużo gadać, potrafi już tak dużo, że pewnego dnia opowiedział mi o tym, że gdy byłem w pracy, śmietnik się zaczął palić, przyjechali strażacy i zaczęli gasić. "Dodą", czyli wodą.
No więc gada. I to coraz więcej, aż pewnego dnia...
Wstałem rano, akurat była moja kolej, wyjąłem Frania z łóżeczka, przewinąłem. Potem wstała Tosia, zrobiłem im sok, ubrałem. To znaczy Frania, bo Tosia ubiera się sama. W zasadzie.
Ona czyta, on czyta.
Ona rysuje, on rysuje.
Ona buduje z klocków, on też.
Ona spina włosy spinką, on też.
Ona wkłada spódnicę, on też.
Ona myje zęby, on też by chciał.
Ona nie je, on je - to jedna z nielicznych rzeczy, w której Franio pozostaje odporny na wpływ.
Ona krzyczy: - Nigdy!
On krzyczy: - Nigdy!
No właśnie, strasznie szybko się uczy kolejnych słów. Tak szybko, że aż trudno nadążyć za znaczeniem kolejnych wypowiadanych przez niego dźwięków.
Kocyk - Franio jest z tych, co bez kocyka ani rusz - najpierw nazywał się "sisi", a teraz jest "cosik".
Pies był "hau", a teraz jest "jau".
Smoczek jest "momo".
Parówka to "popo", "pupu" to poduszka, a "bubu" to bułka.
Potrafi też powiedzieć: "kaszalot", "ryba piła", "ryba motyl", "konik morski" oraz "rozgwiazda", choć to słowo nie brzmi dokładnie tak.
Potrafi też zapytać: "Co robisz?" i "Gdzie jest tatuś?" względnie mamusia. W ogóle nauczył się pieszczotliwie zdrabniać i bardzo szybko odkrył, że korzyść ma z tego wielką. A to dlatego, że "mamusia", "tatuś", "babusia", bardzo się rozklejają.
Co tu dużo gadać, potrafi już tak dużo, że pewnego dnia opowiedział mi o tym, że gdy byłem w pracy, śmietnik się zaczął palić, przyjechali strażacy i zaczęli gasić. "Dodą", czyli wodą.
No więc gada. I to coraz więcej, aż pewnego dnia...
Wstałem rano, akurat była moja kolej, wyjąłem Frania z łóżeczka, przewinąłem. Potem wstała Tosia, zrobiłem im sok, ubrałem. To znaczy Frania, bo Tosia ubiera się sama. W zasadzie.
1
2
następne »
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





