1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Uzależniony?

21.01.2011 11:57
Pewien bardzo mądry pan powiedział mi kiedyś: "Proszę uważać, od dzieci można się uzależnić".
Czasem o tym myślę. Na przykład ostatnio. W poniedziałek ciężko pracowałem, tak samo we wtorek i w środę. Zaniedbujesz dzieci, pomyślałem w czwartek. Za mało się z nimi widujesz!

- Ależ to nieprawda. Przecież poranek jest wspólny. Tak samo wieczór.

- Cały czas myślisz o pracy. Jesteś zmęczony, sfrustrowany, opędzasz się od dzieci.

- Ależ to tylko kilka dni.

- Zaniedbujesz!

Tego dnia byłem w domu dużo, dużo wcześniej. Wycałowałem, wyściskałem, powiedziałem im, jak bardzo są dla mnie ważne. A potem się bawiliśmy.

Pracowałem w nocy. W piątek zrobiłem tak samo. W sobotę, zaraz po śniadaniu, poszedłem na urodziny kilkuletniego bratanka. Sam. Dopiero co bardzo poważnie chorował, więc ustaliliśmy, że na razie będziemy separować dzieci.

A potem była niedziela. Śliczna, ciepła, słoneczna, wprost wymarzona na rodzinny spacer. Sęk w tym, że miałem grać w koszykówkę. Już dawno się umówiłem. Poza tym czułem, że tego potrzebuję. Że jak sobie pogram, pobiegam, to się wyluzuję, odstresuję i będę lepszym tatą. Mężem zresztą też. Gdy wychodziłem z domu, czułem się jak złodziej. Normalnie się wymknąłem.

- Jakbyś szedł na wódkę? - zapytał kolega, z którym miałem grać.

- Żebyś wiedział. W niedzielę, po kościele, a dzieci w domu płaczą. Skaranie boskie z tym facetem.

Pokiwał głową ze zrozumieniem. On też ma dzieci.

- A ta żona się tak morduje. Tak się z tymi dziećmi szarpie - dorzucił. - Zlituj się nad nią! Zlituj się nad dziećmi! - Zaczęliśmy się śmiać.

A potem było już tylko lepiej. I w poniedziałek. I we wtorek. I w środę. I w czwartek też. Bolały mnie wszystkie mięśnie, ledwo się ruszałem, ale byłem wyluzowany, cierpliwy, a pracę miałem gdzieś. To znaczy bez przesady.

W piątek się pogorszyło. W sobotę jeszcze bardziej. W niedzielę to już w ogóle. I znowu ten dylemat: iść na koszykówkę czy nie? No, bo jak? Drugi raz z rzędu? I to w taką wspaniałą pogodę?

- Może rzeczywiście jesteś uzależniony. Może powinieneś pójść do specjalisty - podsunął kolega.

Nie poszedłem, ale zrobiłem sobie test. To znaczy wziąłem taki dla pracoholików - wydał mi się najbardziej adekwatny - trochę go przerobiłem i zacząłem wypełniać. Im więcej odpowiedzi na "Tak", tym większy ma się problem.

Czy jesteś bardziej podekscytowany swoimi dziećmi niż czymkolwiek innym? - Tak.

Czy bycie z dziećmi jest zajęciem, które najbardziej lubisz lub/i o którym naj-częściej mówisz? - Tak.

Czy zajmujesz się dziećmi więcej niż 40 godzin tygodniowo? - Bywa.

Czy zamieniasz ulubione zajęcia na bycie z dziećmi? - Tak.

Czy partnerka, przyjaciele, rodzina przestali liczyć na to, że znajdziesz dla nich wolny czas? - Być może.

Czy jesteś przekonany, że wszystko jest w porządku, gdy poświęca się bardzo dużo czasu dzieciom, o ile robi się to dlatego, że to się lubi? - Tak.

Czy denerwują cię ludzie, którzy mają ważniejsze sprawy niż dzieci? - Nie.

Czy sądzisz, że jeżeli nie będziesz wystarczająco dużo zajmował się dziećmi, to możesz je stracić? - Hm...

Czy przyszłość jest dla ciebie wiecznym zmartwieniem nawet wtedy, kiedy sprawy mają się dobrze? - Nie.

Czy drażni cię, kiedy ktokolwiek sugeruje, że należy ograniczyć bycie z dziećmi i znaleźć czas na coś innego? - Zależy.

Czy myślisz o dzieciach nawet wówczas, gdy jedziesz samochodem, rozmawiasz z innymi, wybierasz się do snu? - Hm...

Czy w czasie posiłków zajmujesz się sprawami związanymi z dziećmi lub czytasz na ten temat? - Tak, bo je karmię i do tego im czytam. Do cholery jasnej!

No i co ja mam teraz zrobić?

Zobacz także
  • Kulwa
Skomentuj:
Uzależniony?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX