1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Roztropność

09.12.2010 13:24
Plan był taki. Odbieram Tośkę z przedszkola, jedziemy do banku, płacę rachunki, kredyty i co tam tylko trzeba, a potem na lody.
Odebrałem córeczkę, zadzwoniłem do banku. Żeby sprawdzić, czy pieniądze już są. Były, ale znacznie mniej niż się spodziewałem. Posmutniałem. Ba, skwasiłem się zupełnie.

- Do banku nie pojedziemy - powiedziałem.

- Dlaczego tatusiu?

- Bo już nie ma po co?

- A na lody?

- Przecież obiecałem. - Wsiedliśmy do samochodu.

Tu, na marginesie, muszę coś wytłumaczyć. Otóż nad tylnym oknem naszego samochodu jest uchwyt. Taka rączka, wiecie, do trzymania. Na niej jest wieszaczek. A na nim, tuż nad Tosinym fotelikiem, dyndają trzy figurki. Jedna to święty Mikołaj. Druga to Narciarz. Trzecia: miś Koala. No i zwykle jest tak, że jak gdzieś jedziemy, na przykład do przedszkola albo wręcz przeciwnie, to te figurki ze sobą, względnie z Tosią czy ze mną, gadają. A wygląda to mniej więcej tak:

- Tato, co mówi Mikołaj?

- Że jest brzydka pogoda. - Mikołaj jest malkontentem i marudą. Widzi świat w czarnych barwach i zawsze mu coś przeszkadza, coś mu się nie podoba. Do tego lubi się czepiać, a czasem, bardzo to nieładnie, ale taki on właśnie jest, używa brzydkich słów.

- Ale przecież jest ładna, Mikołaju - mówi Tosia.

- A mnie się nie podoba. Ja lubię, jak pada deszcz.

- Powiedz mu coś Narciarzu. - Tosia woła o wsparcie.

- Dlaczego tobie wszystko się nie podoba? Przecież jest ładnie, świeci słońce, a niebo jest niebieskie. - Nar-ciarz dla odmiany zawsze widzi świat w jasnych barwach W ogóle jest pełnym werwy optymistą. Jak to sportowiec.

- A Koala? Co mówi Koala, tato?

- Koala śpi - odpowiadam. I tak to mniej więcej idzie.

Tym razem też tak powinno być, więc Tośka już zaczyna: - Tato, co mówi Mikołaj?

- Nie wiem, córeczko.

- Ale tato.

- Nie chce mi się bawić.

- Tato! Co mówi Mikołaj?!

- Już ci powiedziałem, że nie chcę mi się bawić.

- Dlaczego?

Chwila zastanowienia, czy można czterolatkę obarczać problemami dorosłego życia. I wreszcie: - Myślałem, że będę miał więcej pieniędzy?

- Martwisz się, że masz za mało pieniędzy?

- Dokładnie.

- Bank ci nie dał? Praca ci nie dała?

- Właśnie.

- To może ja coś wymyślę.

- Niestety, to nie takie proste córecz-ko, ale dziękuję ci za to, że chcesz mi pomóc.

- To może ja się naradzę z Mikołajem, Narciarzem i misiem Koalą. Na pewno razem coś wymyślimy. Poczekaj tatusiu.

- Super - powiedziałem i wróciłem do swoich parszywych myśli. Na co starczy, na co nie starczy, skąd po- życzę, komu nie oddam, co będzie w następnym miesiącu itd., itp.

No i mielę to w głowie, dodaję, odejmuję, frustruję się przy tym szalenie. A z tylnego siedzenia dobiega coś jakby narada. Takie wiecie: szy-pszy- -pszy-pszy...

- Wymyśliliśmy tatusiu.

- Cały zamieniam się w słuch.

- No wiesz, tatusiu, Koala mówi, że jak będziesz więcej pracował, to będziesz więcej zarabiał.

Skomentuj:
Roztropność
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX