1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Frustracja

06.09.2010 15:01
Agnieszka wróciła do pracy i świat się skomplikował. To znaczy skomplikował się dla mnie, bo dla niej raczej się uprościł...
Czuję, że się duszę. Że wszystko przychodzi mi z trudem. Że walczę. O wszystko i ze wszystkimi. Ciągle tylko gnam, a i tak się nie wyrabiam.

Nic już mnie nie cieszy. I gdziekolwiek spojrzę, to klęska: w pracy, z żoną, z dziećmi.

W pracy, bo mam wrażenie, że mniej mam na nią czasu. To znaczy z Frankiem zostaje niania, a Tosia już chodzi do przedszkola, ale trzeba ją przecież odebrać, a potem z nią zostać w domu, bo nie chce być z nianią. A nawet jakby chciała, to trzeba niani dopłacić, a skąd wziąć na to kasę?

No i co z tego, że Aga wróciła do pracy? Co z tego, że będzie zarabiać i teoretycznie - jeśli chodzi o pieniądze - powinno się zrobić luźniej? A skąd ja mam to niby wiedzieć, że tak się rzeczywiście stanie? Przecież jej płacą, dopiero gdy coś opublikuje. A jak będzie miała złą passę, jak ja?

Denerwuję się, że nie zarobię. A jak się denerwuję, to nic mi nie wychodzi. No, to pracuję po nocach, żeby przełamać stres, dogonić czas, którego mi wciąż brak. A wynik taki, że jestem niewyspany. Czyli drażliwy, łatwo się wkurzam i brak mi cierpliwości. Co rykoszetem trafia w Agę, w dzieci. No i we mnie, rzecz jasna.

No i jak tu mieć dzieci w tym kraju, gdy nikt nic nie pomaga?!

Spokojnie, miliardy przed tobą dały sobie radę.

Pomyśl o tych, co samotnie wychowują dzieci. O tych, co nie mają dziadków, stracili pracę, zdrowie.

Myślę i nie przechodzi.

Beznadziejny, po trzykroć beznadziejny, ja!

Beznadziejny pracownik!

Beznadziejny mąż!

Beznadziejny tata!

Tęsknię za tym prostym, dwubiegunowym światem, gdy byłem odpowiedzialny za pieniądze, a Aga za dom.

Czuję się zmęczony. Chcę zasnąć i już się nie obudzić.

Pamiętam taki dzień, gdy poszliśmy do ZOO. To miał być fajny, sobotni wypad. Zrobiła się awantura. Gdy wsiadałem do samochodu, taki udręczony, zobaczyłem jakąś rodzinę: on, ona, dzieci, balony i kupa śmiechu.

- Dlaczego ja tak nie mam? - to była pierwsza myśl.

- Ja też tak chcę - to była druga.

I wtedy zachorowały dzieci. Najpierw Tosia, potem Franek. Zamiast jechać do pracy, trzeba je wieźć do lekarza.

Napięcie sięga zenitu, ale się nie poddaję. To znaczy szamocę się i spinam, a rezultat jest taki, że pętla się zaciska.

I normalnie słowa nie można do mnie powiedzieć, bo od razu czuję się dotknięty. W pracy, w domu, na ulicy.

Musiałem wziąć zwolnienie i zostać z dziećmi w domu. To koniec, myślałem. A potem wszedłem w ten ich dziecięcy rytm, jadłem, gdy one jadły, spałem, gdy one spały, i nagle zdałem sobie sprawę, że świeci słońce.

Zacząłem fantazjować, żeby rzucić pracę i zająć się dzieciakami. Żeby sprawdzić, czy byłoby to możliwe, policzyłem nasze dochody i wydatki. I co prawda nie wyszło, że mógłbym to zrobić teraz, ale okazało się, że nie jest tak źle. A to dlatego, że Aga wróciła do pracy. Po raz pierwszy od momentu, gdy to się stało, poczułem dla niej wdzięczność.

I poszło!

Zobacz także
  • Kulwa
Skomentuj:
Frustracja
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX