1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Głupota

11.03.2010 10:25
Franek już spał, Tosia oglądała bajkę, a my staliśmy na balkonie i się godziliśmy. Bo ostatnio ostro się pokłóciliśmy.
- Czy mogę obejrzeć jeszcze jedną bajkę? - zapytała Tosia.

- Tak, ale pod warunkiem, że nie będziesz się już kąpać - powiedziałem. Było już naprawdę późno. Przynajmniej jak na Tosię.

- Ale ja się chcę wykąpać.

- Wczoraj się kąpałaś i przedwczoraj też. Może dziś już sobie daruj. - Bardzo nie chciało mi się jej kąpać. Poza tym zależało mi na rozmowie z żoną. Nie chciałem jej przerywać. Aga zresztą też.

- Albo kąpiel, albo bajka. Wybieraj - dobitnie sformułowałem ultimatum.

- Bajka - zdecydowała córa.

Minęło dziesięć minut.

- Czy mogę obejrzeć jeszcze jedną? - zapytała Tosia.

- Dobrze, ale to już ostatnia.

- Tak, tak Tosiu, ostatnia! - Aga włączyła się do negocjacji.

- Oczywiście. - Tosia pokiwała główką, a po dziesięciu minutach sytuacja się powtórzyła. Z tym, że teraz podkreśliłem, że bajka będzie ostatnia naprawdę.

- Tosiu, to już będzie szósta i ostatnia - powiedziałem po kolejnym pytaniu córki. A potem przerwałem rozmowę z żoną i usiadłem koło Tosi. Na dowód, że teraz to już bez jaj i nieodwołalnie.

- Idziemy spać - oznajmiłem, gdy tylko film się skończył.

- Ja chcę się kąpać - oświadczyła Tosia.

- Przecież obiecałaś, że...

-...ale ja chcę się kąpać. Kąpać. - Tosia zaczęła płakać, kłaść się na podłodze.

- Obudzisz Franka.

- Ja chcę się kapać. Chcę być czysta...

- jęczała dalej.

- Jesteś zmęczona, chodź do łóżka. - Aga włączyła się do akcji.

Tosia rzeczywiście była już zmęczona, a ja nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że to z mojej winy. A właściwie mojego zaniedbania. Lub jeszcze precyzyjniej: mojej głupoty. Bo trzeba było powiedzieć "nie" trzy bajki wcześniej, wykąpać Tosię, położyć do łóżka i moglibyśmy

sobie gadać do woli.

Poza tym co to są za umowy z trzyletnim dzieckiem? A jeszcze powoływanie się na nie, liczenie, że się wywiąże? Śmiech i głupota, prawda?

No, ale cóż, mądry Polak po szkodzie.

Sytuacja zrobiła się kretyńska. No, bo wyobraźcie sobie: na podłodze leży dziecko, wije się, szlocha i krzyczy, że się chce wykąpać. Czyli świetnie, nie? Każdy rodzic by chyba chciał, żeby jego dziecko myło uszy, szyję, zęby, pupę i w rezultacie było czyste, nie?

No i nasze właśnie tego chce, ba, ono o to błaga, a my, że nie. I awantura.

Dziwna zresztą, bo jednej ze stron, to znaczy nam, towarzyszyło dziwne przekonanie, że coś się tutaj poplątało.

Inaczej mówiąc, czułem się, jakbym prowadził wojnę, ale nie w obronie jakiejś świętej racji, ani nawet, żeby tę świętą rację narzucić opornym barbarzyńcom, tylko wręcz przeciwnie: jakbym pacyfikował wolnościowy, zupełnie słuszny zryw. Może tak się czuli ci, co wprowadzali stan wojenny, kto wie?

W końcu położyliśmy ją do łóżeczka. Brudną, zapłakaną, wściekłą.

I wtedy zaczęły się procesje.

Najpierw z przeprosinami poszła do Tosi Aga. Że była głupia, że się zagadała, że powinna wcześniej położyć swoją ukochaną córeczkę spać.

- Przepraszam cię, córeczko - powiedziała i pocałowała ją w czółko.

- Tak się czasem zdarza, mamo. - Tosia zrobiła się łaskawsza.

Potem była moja kolej.

- Bardzo cię przepraszam, że się zagadałem. To było głupie. Najpierw powinienem zająć się tobą. Przepraszam.

Tosia przyjęła przeprosiny, a na dowód, że tak się stało, ucałowała mnie.

W końcu zasnęła, a my pogrążyliśmy się w kontemplacji smutnej prawdy. Że jesteśmy głupkami i leniuchami.

To nie była przyjemna medytacja.

I nagle, z tej czerni, wystrzeliła myśl, jak raca, która rozświetla noc. Już nigdy nie będziemy realizować swoich potrzeb ani potrzeb innych ludzi kosztem naszych dzieci. I tu nie chodzi o jakąś przesadną miłość. Po prostu to się nie opłaca, bo potem i tak ma się tylko gorzej.

Skomentuj:
Głupota
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Pytacie - odpowiadamy