1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Szkoła czy zerówka?

06.06.2012 15:51
Mam wrażenie, że to my rodzice, nie jesteśmy gotowi emocjonalnie na to, by posłać sześciolatka do szkoły.

Mam wrażenie, że to my rodzice, nie jesteśmy gotowi emocjonalnie na to, by posłać sześciolatka do szkoły. (Fot. Shutterstock.com)

Odpowiedzi odkładać już się nie da. Z tego prostego powodu, że w czerwcu dla Tosi kończy się przedszkole.
Jeszcze rok temu, przed wyborami, sytuacja wyglądała tak, że wyboru mieć nie będziemy. No, bo reforma oświaty, czyli sześciolatki do szkoły marsz! Rodzice się skrzyknęli, napisali projekt ustawy. Potem zebrali podpisy, grubo ponad trzysta tysięcy, i zanieśli do Sejmu. Wielka jest w tym zasługa Karoliny i Tomasza Elbanowskich z ratujmymaluchy.pl.

Bunt rodziców sprawił, że w lutym weszła nowelizacja, która przesunęła obowiązek szkolny sześciolatków do 2014 roku. Ale Elbanowscy, którzy aktualnie mają piątkę dzieci, a szóste w brzuchu, walczą dalej.

- Rodzice powinni mieć możliwość wyboru - mówią, a ja się z nimi zgadzam. Tak samo jak zresztą uważam, że to my, każdy z osobna, powinniśmy móc wybrać, w którym momencie przejdziemy na emeryturę.

W każdym razie, jak już mówiłem, jeszcze przed wyborami sytuacja wyglądała tak, że sześcioletnia Tosia, bez gadania, pójdzie do szkoły. I bardzo byłem tym zbulwersowany, zwłaszcza jak wyobrażałem sobie, że będzie w klasie z siedmiolatkami. No, bo Tośka jest z września, więc od niektórych kolegów, koleżanek mogłaby być o prawie dwa lata młodsza. Co na tym etapie wydaje się przepaścią.

Zabawna strona tej sytuacji jest taka, że póki nie miałem wyboru, to się buntowałem, a jak go zyskałem, zacząłem mieć problem. Najwyraźniej nie potrafię cieszyć się wolnością.

Inna sprawa, że ta wolność nie jest znów tak wielka. No, bo jednak reforma jakoś tam weszła w życie, czego wyrazem jest fakt, że zerówki poznikały z przedszkoli - przynajmniej z mojego - a w szkołach jeszcze się nie otworzyły, przynajmniej w tej, do której jesteśmy przypisani. Poza tym - tak mnie poinformowano na zebraniu w przedszkolu - w zerówce dziecko powtórzy dokładnie to samo, co miało w ostatniej grupie. Tylko w nowym otoczeniu, z nowymi paniami, kolegami i koleżankami.

Jest to więc wolny wybór, czy też raczej nie?

Kwestia to filozoficzna, ciekawa, acz nie praktyczna, rozpocząłem więc skrojone na szeroką skalę konsultacje społeczne. Czyli chodzę po rodzicach i pytam, gdzie kochana, kochany, oddajecie dziecko?

I głównie słyszę, że chcieliby do zerówki.

- Nie martwię się o naukę, bo czyta, pisze, liczy, ale emocjonalnie...

I opowiadają na przykład o tym, że jak odprowadzają dziecko do przedszkola, to zdarza się, że płacze.

- W ogóle takie jest jeszcze malutkie.

Co prawda, to prawda, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to my, rodzice, nie jesteśmy emocjonalnie gotowi na to, by posłać sześciolatka do szkoły. No, bo jak patrzę na Tośkę, to trudno mi się oprzeć wrażeniu, że ona, właśnie emocjonalnie, gotowa jest.

Czy umie pisać? Nie!

Czy umie czytać? Nie!

Liczy do czternastu. Bo później ma jakiś przeskok od razu tak do dwudziestu.

Ale, do diabła, przecież po to się do szkoły idzie, żeby nauczyć się pisać, czytać, liczyć.

Zresztą niewiele więcej wymagam od szkoły. Przynajmniej podstawowej. Bo resztę, takie mam przekonanie, dostanie w domu.

A tak swoją drogą, to właśnie w związku z tym, że prawdopodobnie jednak do szkoły pójdzie, myślę o czymś takim, jak urlop wychowawczy. Zwłaszcza że Franio też do przedszkola.

Od sierpnia się wybieram. Taką mam więc nadzieję, że od września w tych felietonach pojawi się nowy ton. A mianowicie: tata na wychowawczym.

Zobacz także
  • Herkules
  • Pierwszy
  • Kręcimy pornosa
Komentarze (1)
Szkoła czy zerówka?
Zaloguj się
  • uutek

    0

    Zdecydowanie lepiej od razu do szkoły - widzę to po naszej córce. Też nie pisała ani nie czytała po przedszkolu. Wszystkiego nauczyła się w pierwszej klasie jak osześciolatek. Teraz nałogowo czyta ;)
    Klasy seściolatków są chyba lepsze z tego względu, że dzieci są bardzo ciekawe świata a poza tym lepiej współpracują ze sobą niż siedmiolatki - tak to wynika z naszych obserwacji życia szkolnego.

    Wygląda nato, że rodzice bojąsię szkoły bardziej niż dzieci. chyba niektórzy wyobrażają sobie szkołe jak za swoich szkolnych czasów - tj. a lat 70- tych i 80- tych. szkoła naszczęście jednak zmieniłą się.
    a wpierwszych klasach sześcilatków zawsze dziećmi opiekują się dwie osoby. Mało kto o tym wie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX