Przepracowany
07.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 10:14
Czasem się zdarza, że naprawdę mam dużo pracy. Że zasuwam po kilkanaście godzin na dobę. I wtedy zaczynam czuć się winny.
Tęsknić za dzieciakami. No, bo tak...
Wstaję koło ósmej, bo przecież pracę skończyłem po północy, więc muszę to odespać. A i tak jestem niewyspany.
No więc wstaję zmęczony i raczej dość nerwowy. Całuję dzieci, które już od siódmej. I żonę, która tak jak one. A potem do łazienki. Myję zęby, wiadomo, i wtedy drzwi się otwierają, pojawia się Franek.
- Pobawisz się ze mną, tato?
- Nie wiem, czy zdążę, synku - bo przecież o dziewiątej, najpóźniej, Tosia powinna już być w przedszkolu. A ja ją tam zawożę.
- Tylko chwilkę. - Franio na paluszkach pokazuje, jak bardzo to jest mało.
- Ale tylko chwilę - mówię i Franio już pędzi po samochody, znosi je do pokoju, a ja w tym czasie ścielę łóżko, ubieram się, łapię jakiś kawałek chleba, serek, herbatę, a potem jem, piję i bawię się z Franciszkiem.
- A ze mną się nie pobawisz? - włącza się wtedy Tosia.
- My się pobawimy w drodze do przedszkola. A teraz się ubieraj.
Całuję Franka w czoło, żegnam się z Agnieszką, odstawiam Tośkę do przedszkola i jadę do roboty. Pracuję do w pół do czwartej. Odbieram Tosię. Przywożę ją do domu. Zwalniam nianię i ...
- Pobawisz się z nami, tato?
- Oczywiście - mówię i zaczynam się z nimi bawić. Choć wolałbym pójść spać.
- A może chcecie obejrzeć film? - pytam.
- Pobawmy się jeszcze chwilę. - Tosia wyraźnie jest za mną stęskniona. Franio zresztą też. Bo jakoś tak na mnie włażą. Się przytulają. No, to jeszcze chwilkę. Tak z dziesięć minut. A potem włączam film, kładę się obok nich, trochę oglądam, a trochę śpię.
Koło osiemnastej przychodzi Aga. Chwila zamieszania, rozmowy i czas już na kolację.
- Gdzie idziesz, tato? - Franek zauważył, że zakładam kurtkę.
- Do pracy.
- Aha - mam wrażenie, że zwiesił główkę.
Tak, mnie też jest przykro, że nie będę was dzisiaj kąpał. Zresztą podobnie jak wczoraj. I jutro pewnie też.
Że nie będę się z wami, jak zwykle po kąpieli, przewalać po kanapie. Że nie opowiem wam bajki na dobranoc. A potem, leżąc obok waszych łóżek, nie będę was trzymać za rączki.
Wstaję koło ósmej, bo przecież pracę skończyłem po północy, więc muszę to odespać. A i tak jestem niewyspany.
No więc wstaję zmęczony i raczej dość nerwowy. Całuję dzieci, które już od siódmej. I żonę, która tak jak one. A potem do łazienki. Myję zęby, wiadomo, i wtedy drzwi się otwierają, pojawia się Franek.
- Pobawisz się ze mną, tato?
- Nie wiem, czy zdążę, synku - bo przecież o dziewiątej, najpóźniej, Tosia powinna już być w przedszkolu. A ja ją tam zawożę.
- Tylko chwilkę. - Franio na paluszkach pokazuje, jak bardzo to jest mało.
- Ale tylko chwilę - mówię i Franio już pędzi po samochody, znosi je do pokoju, a ja w tym czasie ścielę łóżko, ubieram się, łapię jakiś kawałek chleba, serek, herbatę, a potem jem, piję i bawię się z Franciszkiem.
- A ze mną się nie pobawisz? - włącza się wtedy Tosia.
- My się pobawimy w drodze do przedszkola. A teraz się ubieraj.
Całuję Franka w czoło, żegnam się z Agnieszką, odstawiam Tośkę do przedszkola i jadę do roboty. Pracuję do w pół do czwartej. Odbieram Tosię. Przywożę ją do domu. Zwalniam nianię i ...
- Pobawisz się z nami, tato?
- Oczywiście - mówię i zaczynam się z nimi bawić. Choć wolałbym pójść spać.
- A może chcecie obejrzeć film? - pytam.
- Pobawmy się jeszcze chwilę. - Tosia wyraźnie jest za mną stęskniona. Franio zresztą też. Bo jakoś tak na mnie włażą. Się przytulają. No, to jeszcze chwilkę. Tak z dziesięć minut. A potem włączam film, kładę się obok nich, trochę oglądam, a trochę śpię.
Koło osiemnastej przychodzi Aga. Chwila zamieszania, rozmowy i czas już na kolację.
- Gdzie idziesz, tato? - Franek zauważył, że zakładam kurtkę.
- Do pracy.
- Aha - mam wrażenie, że zwiesił główkę.
Tak, mnie też jest przykro, że nie będę was dzisiaj kąpał. Zresztą podobnie jak wczoraj. I jutro pewnie też.
Że nie będę się z wami, jak zwykle po kąpieli, przewalać po kanapie. Że nie opowiem wam bajki na dobranoc. A potem, leżąc obok waszych łóżek, nie będę was trzymać za rączki.
1
2
następne »
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





