Bog
23.01.2012
, aktualizacja: 23.01.2012 14:49
Tosia i Franio nie są ochrzczeni, ale nieobce im są dysputy teologiczne.
ZOBACZ TAKŻE
- Parawan (08-02-12, 13:16)
- Przepracowany (07-02-12, 15:44)
- Gdzie idziesz, dziadku? - pyta mój dwuletni syn.
- Do kościoła.
- Czy tam są małpy i orki?
- Jakby popatrzeć krytycznie to owszem, czasem się zdarzają.
Franio nie wie co dzieje się w kościele, bo tam nie chodzi. Tosia parę razy była. Miała religijną nianię, to ona ją zabierała.
Nie, nie miałem nic przeciwko temu. Nie czuję się katolikiem, ale nie walczę z Kościołem.
Z tego, co wiem, Tośce się podobało. To znaczy opowiadała potem o Jezusku. Że malusieńki. "Jezus malusieńki" to ulubiona kolęda Tosi.
Moi rodzice chodzą do kościoła, zostałem też przez nich ochrzczony. Tosia i Franio ochrzczeni nie są, ale jak będą chcieli, to proszę bardzo. Uważam nawet, że moim obowiązkiem będzie im w tym pomóc.
Rozmawiałem kiedyś o tym z bardzo mądrym księdzem. Oczywiście, że nie wpadłem na to sam z siebie. Po prostu pisałem artykuł do "Gazety" o tym, co zrobić, gdy jest się niewierzącym, a dziecko, dajmy na to ośmioletnie, domaga się chrztu.
- Jeżeli pragnienie jest szczere, to mądrzy ludzie powinni mu w tym pomóc - powiedział ksiądz.
- Ale jak sprawdzić, czy pragnienie jest szczere?
- Mały obserwuje świat, widzi kościół i mówi, że chce się ochrzcić. Obojętnie wobec tego przejść nie można. Nie można mu powiedzieć, że jest głupi. Nie można go zbywać, pomijać jego prośbę.
- Ale co zrobić, gdy rodzice są niewierzący?
- Zarówno niewierzący, jak i wierzący bardzo często chcą wychowywać dziecko tak, by było takie jak oni. Ale tego nie da się zrobić, bo człowiek wzrasta z różnymi ludźmi.
- Ale on może chcieć się ochrzcić, bo wszyscy w klasie są ochrzczeni i idą do komunii.
- To jest założenie. Gdy przyjmie się inne, na przykład, że to wypływa z jego serca, sprawa wygląda inaczej.
- No, ale to jest ośmioletnie dziecko!
- Kościół przyjmuje, że kiedy dziecko ma tak zwane używanie rozumu, a ma je od ósmego roku życia, to trzeba je traktować poważnie. Ja wiem, że ta data jest arbitralnie ustalona, ale inaczej się nie da. Bo czy naprawdę jesteśmy dojrzali w wieku 18 lat? Zresztą wydaje mi się, że warto się zdecydować, w którym momencie zaczniemy traktować to, co mówi nasze dziecko, poważnie. Są rodzice, którzy odmawiają dorosłości 14-latkom, 16-latkom, a nawet 20-latkom.
- I co z tego wynika?
- A to, że dorośli powinni porozmawiać z ośmiolatkiem jak z przyjacielem. I jeśli on będzie domagał się chrztu, to razem z nim to zrobić.
- Do kościoła.
- Czy tam są małpy i orki?
- Jakby popatrzeć krytycznie to owszem, czasem się zdarzają.
Franio nie wie co dzieje się w kościele, bo tam nie chodzi. Tosia parę razy była. Miała religijną nianię, to ona ją zabierała.
Nie, nie miałem nic przeciwko temu. Nie czuję się katolikiem, ale nie walczę z Kościołem.
Z tego, co wiem, Tośce się podobało. To znaczy opowiadała potem o Jezusku. Że malusieńki. "Jezus malusieńki" to ulubiona kolęda Tosi.
Moi rodzice chodzą do kościoła, zostałem też przez nich ochrzczony. Tosia i Franio ochrzczeni nie są, ale jak będą chcieli, to proszę bardzo. Uważam nawet, że moim obowiązkiem będzie im w tym pomóc.
Rozmawiałem kiedyś o tym z bardzo mądrym księdzem. Oczywiście, że nie wpadłem na to sam z siebie. Po prostu pisałem artykuł do "Gazety" o tym, co zrobić, gdy jest się niewierzącym, a dziecko, dajmy na to ośmioletnie, domaga się chrztu.
- Jeżeli pragnienie jest szczere, to mądrzy ludzie powinni mu w tym pomóc - powiedział ksiądz.
- Ale jak sprawdzić, czy pragnienie jest szczere?
- Mały obserwuje świat, widzi kościół i mówi, że chce się ochrzcić. Obojętnie wobec tego przejść nie można. Nie można mu powiedzieć, że jest głupi. Nie można go zbywać, pomijać jego prośbę.
- Ale co zrobić, gdy rodzice są niewierzący?
- Zarówno niewierzący, jak i wierzący bardzo często chcą wychowywać dziecko tak, by było takie jak oni. Ale tego nie da się zrobić, bo człowiek wzrasta z różnymi ludźmi.
- Ale on może chcieć się ochrzcić, bo wszyscy w klasie są ochrzczeni i idą do komunii.
- To jest założenie. Gdy przyjmie się inne, na przykład, że to wypływa z jego serca, sprawa wygląda inaczej.
- No, ale to jest ośmioletnie dziecko!
- Kościół przyjmuje, że kiedy dziecko ma tak zwane używanie rozumu, a ma je od ósmego roku życia, to trzeba je traktować poważnie. Ja wiem, że ta data jest arbitralnie ustalona, ale inaczej się nie da. Bo czy naprawdę jesteśmy dojrzali w wieku 18 lat? Zresztą wydaje mi się, że warto się zdecydować, w którym momencie zaczniemy traktować to, co mówi nasze dziecko, poważnie. Są rodzice, którzy odmawiają dorosłości 14-latkom, 16-latkom, a nawet 20-latkom.
- I co z tego wynika?
- A to, że dorośli powinni porozmawiać z ośmiolatkiem jak z przyjacielem. I jeśli on będzie domagał się chrztu, to razem z nim to zrobić.
1
2
następne »
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





