Bog

Tomasz Kwaśniewski, magazyn Dziecko
23.01.2012 , aktualizacja: 23.01.2012 14:49
A A A Drukuj
Tosia i Franio nie są ochrzczeni, ale nieobce im są dysputy teologiczne.

ZOBACZ TAKŻE
- Gdzie idziesz, dziadku? - pyta mój dwuletni syn.

- Do kościoła.

- Czy tam są małpy i orki?

- Jakby popatrzeć krytycznie to owszem, czasem się zdarzają.

Franio nie wie co dzieje się w kościele, bo tam nie chodzi. Tosia parę razy była. Miała religijną nianię, to ona ją zabierała.

Nie, nie miałem nic przeciwko temu. Nie czuję się katolikiem, ale nie walczę z Kościołem.

Z tego, co wiem, Tośce się podobało. To znaczy opowiadała potem o Jezusku. Że malusieńki. "Jezus malusieńki" to ulubiona kolęda Tosi.

Moi rodzice chodzą do kościoła, zostałem też przez nich ochrzczony. Tosia i Franio ochrzczeni nie są, ale jak będą chcieli, to proszę bardzo. Uważam nawet, że moim obowiązkiem będzie im w tym pomóc.

Rozmawiałem kiedyś o tym z bardzo mądrym księdzem. Oczywiście, że nie wpadłem na to sam z siebie. Po prostu pisałem artykuł do "Gazety" o tym, co zrobić, gdy jest się niewierzącym, a dziecko, dajmy na to ośmioletnie, domaga się chrztu.

- Jeżeli pragnienie jest szczere, to mądrzy ludzie powinni mu w tym pomóc - powiedział ksiądz.

- Ale jak sprawdzić, czy pragnienie jest szczere?

- Mały obserwuje świat, widzi kościół i mówi, że chce się ochrzcić. Obojętnie wobec tego przejść nie można. Nie można mu powiedzieć, że jest głupi. Nie można go zbywać, pomijać jego prośbę.

- Ale co zrobić, gdy rodzice są niewierzący?

- Zarówno niewierzący, jak i wierzący bardzo często chcą wychowywać dziecko tak, by było takie jak oni. Ale tego nie da się zrobić, bo człowiek wzrasta z różnymi ludźmi.

- Ale on może chcieć się ochrzcić, bo wszyscy w klasie są ochrzczeni i idą do komunii.

- To jest założenie. Gdy przyjmie się inne, na przykład, że to wypływa z jego serca, sprawa wygląda inaczej.

- No, ale to jest ośmioletnie dziecko!

- Kościół przyjmuje, że kiedy dziecko ma tak zwane używanie rozumu, a ma je od ósmego roku życia, to trzeba je traktować poważnie. Ja wiem, że ta data jest arbitralnie ustalona, ale inaczej się nie da. Bo czy naprawdę jesteśmy dojrzali w wieku 18 lat? Zresztą wydaje mi się, że warto się zdecydować, w którym momencie zaczniemy traktować to, co mówi nasze dziecko, poważnie. Są rodzice, którzy odmawiają dorosłości 14-latkom, 16-latkom, a nawet 20-latkom.

- I co z tego wynika?

- A to, że dorośli powinni porozmawiać z ośmiolatkiem jak z przyjacielem. I jeśli on będzie domagał się chrztu, to razem z nim to zrobić.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos