Gdy rodzice się rozwodzą...

Ewa Pągowska
06.03.2009 , aktualizacja: 06.03.2009 17:49
A A A Drukuj
Malcowi, którego rodzice się rozstają, jest potrzebne ogromne wsparcie. Jak mu je dać?

Fot. Image Source/Corbis
Jeśli podjęliście z mężem decyzję o rozstaniu, nie ma sensu zadręczać się myślą, że krzywdzicie dziecko. Lepiej skoncentrować się na tym, by w odpowiedni sposób przekazać mu informację o waszym rozstaniu, a potem pomóc mu je przetrwać.

Każde dziecko, które skończyło rok, ma prawo wiedzieć, co się dzieje. Nie liczcie na to, że samo się domyśli albo że jeśli nie otrzyma "oficjalnego komunikatu" o waszym rozwodzie, mniej go przeżyje.

Przygotujcie się do rozmowy

Ustalcie w najdrobniejszych szczegółach, jak będzie wyglądało życie dziecka po waszym rozwodzie. To nie znaczy, że macie później tymi informacjami zasypać malucha. Chodzi o to, byście wcześniej znali odpowiedź na większość pytań, jakie może zadać, i nie musieli przy nim niczego ustalać.

Wybierzcie właściwe miejsce i czas na rozmowę

Powinna nastąpić wtedy, kiedy jesteście już absolutnie pewni, że chcecie się rozwieść, ale jeszcze zanim przestaniecie ze sobą mieszkać. Nie kilka tygodni przed przeprowadzką jednego z was, bo dziecko niepotrzebnie będzie się łudzić, że zmieniliście zdanie, ale też nie dzień wcześniej, bo malec musi mieć kilka dni, żeby przynajmniej odrobinę oswoić się z waszą decyzją. Najlepiej, gdybyście przestawili ją razem podczas spokojnej rozmowy. Zatroszczcie się o to, by wszyscy, którzy będą brać w niej udział, mieli na nią czas i byli w dobrej formie. Nie mówcie więc o rozwodzie dzieciom, które są chore lub zmęczone albo za chwilę idą do przedszkola.

Co powiedzieć?

Informacja powinna być krótka, konkretna i dostosowana do wieku dziecka. Maluchowi, który nie skończył jeszcze trzech lat, możecie powiedziecie tylko to, że nie będzie już mieszkał z tatą lub mamą. Nie ma sensu tłumaczyć mu, że rodzice się rozstają czy przestali się kochać. Tę informację powinien natomiast otrzymać przedszkolak. Warto przy okazji powiedzieć mu, że w życiu nie zawsze kłótnie prowadzą do tak nieodwracalnych zmian. Chodzi między innymi o to, by dziecko nie obawiało się, że każda ostrzejsza wymiana zdań między nim a rodzicami doprowadzi do tego, że rodzice rozwiodą się także z nim. Malec powinien dowiedzieć się, że miłość mamy i taty do dziecka jest szczególna i w przeciwieństwie do tej między dorosłymi, nigdy się nie kończy. Najważniejsze dla niego są jednak konkrety, czyli to gdzie i z kim będzie mieszkało, gdzie zamieszka drugi rodzic i jak często będzie go widywać, czy będzie chodzić do tego samego przedszkola, mieć tę samą nianię, kolegów itd. O tym wszystkim powinniście powiedzieć z własnej inicjatywy, nie czekając na pytania dziecka.

Spokój na wagę złota

Nie płaczcie, nie krzyczcie i nie oskarżajcie się wzajemnie. Rozstanie rodziców i tak budzi w dzieciach przerażenie. Płacz, niepewność i bezradność dorosłych tylko je zwiększa. Ważne, by przekazać dziecku, że decyzja rodziców jest nieodwołalna i ono nie miało na nią żadnego wpływu. Można nawet powiedzieć "to że rodzice się rozstają nie jest twoją winą". Nie należy jednak tego wątku długo omawiać, bo przecież nie każde dziecko sądzi, że swoim zachowaniem przyczyniło się do odejścia taty czy mamy. Czasem malec zaczyna tak myśleć dopiero wtedy, kiedy dużo słyszy o tym, że nie jest winien. Dziecko może oczywiście zapytać, kto w takim razie ponosi za to wszystko odpowiedzialność. Oprzyjcie się pokusie wskazywania winowajcy. Lepiej powiedzieć, że każde z was jest trochę winne albo że nikt nie jest winienm, bo "tak się po prostu czasem w życiu układa". Istotne jest, by podczas rozmowy z malcem starać się zrozumieć, czego on tak naprawdę chce się dowiedzieć. Nie odpowiadajmy na jego pytania, tak jak byśmy odpowiadali dorosłemu. Jeśli malec pyta o to, dlaczego się rozwodzimy, wcale nie chce usłyszeć, że tata pije, a mama ma kochanka.

Zaakceptujcie reakcję dziecka

Kilkulatki na wieść o rozstaniu rodziców mogą zacząć przeraźliwie płakać, protestować i krzyczeć, zadawać wielokrotnie te same pytania, np. "Czy na pewno tata się wyprowadza?", "A w sobotę też nie będzie tu mieszkał?", jak i siedzieć w milczeniu, a nawet stwierdzić: "To idziemy się pobawić". Jeśli zachowanie dziecka nie zagraża jego i naszemu bezpieczeństwu, powinniśmy je zaakceptować. Jakiekolwiek by ono nie było. Pozwólmy mu wykrzyczeć się i wypłakać, przytulmy je (jeśli się na to godzi) i zapewnijmy, że wiemy, jak się czuje i rozumiemy jego smutek. Przerażeni jego płaczem nie wycofujmy się z tego, co powiedzieliśmy, nie karmmy go fałszywą nadzieją, że może kiedyś rodzice do siebie wrócą. Jeśli dziecko milczy, można próbować wciągnąć je do rozmowy, ale nie należy tego robić na siłę. Warto też pamiętać, że żadna z reakcji (nawet ta najspokojniejsza) nie oznacza, że dziecko nie przejęło się rozstaniem rodziców. Ono zawsze je przeżywa.

Zaufaj intuicji

Nie tylko podczas pierwszej rozmowy o rozwodzie dzieci mogą się bardzo różnie zachowywać. Także w pierwszych tygodniach, a nawet miesiącach po rozstaniu rodziców kilkulatki mogą zaprezentować cały wachlarz różnych reakcji. Jedne będą się buntować, łamać dotychczas akceptowane zasady i zachowywać się agresywnie. U innych może nastąpić regres rozwojowy - zaczną moczyć się w nocy, domagać, by któreś z rodziców spało z nim w łóżku albo je karmiło. Niektóre mogą stać się apatyczne i cierpieć na bóle brzucha, a inne będą nadmiernie pobudzone i wesołe. Uważa się, że lepiej, jeśli dziecko odreagowuje negatywne emocje, niż je w sobie tłumi. Jeśli mamy więc do czynienia z bardzo zamkniętym malcem, warto prowokować rozmowy o tym, co się stało. Nawet jeśli przez pewien czas on będzie tylko słuchać naszych monologów. Jeśli dziecko zachowuje się niegrzecznie, pozwólmy mu na trochę więcej niż zwykle, ale też nie porzucajmy wszelkich panujących wcześniej zasad. To przecież także ich istnienie, pomaga dziecku zbudować poczucie bezpieczeństwa. Szukając złotego środka, kierujmy się rodzicielską intuicją. Ona zwykle pomaga, ale pod warunkiem że sami w miarę radzimy sobie z rozwodem.

Poproś o pomoc

Najgorszy dla dziecka czas, to zwykle pierwsze dwa-trzy miesiące po rozstaniu rodziców. Potem sytuacja powinna powoli się poprawiać. Jeśli minie pół roku i nic się w zachowaniu malca nie zmieni na lepsze, warto pomyśleć o wizycie u psychologa. Można to rozważyć wcześniej, jeśli do dziecka nie możemy dotrzeć i czujemy się zupełnie bezradni wobec jego reakcji, a także wtedy, gdy uważamy, że malec może cierpieć na depresję (jego apatia utrudnia mu normalne funkcjonowanie), albo wtedy, gdy zupełnie nie dopuszcza do siebie negatywnych emocji, czyli jest nadmiernie pobudzony i wesoły.









Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Gdy rodzice się rozwodzą... kuku-rka 08.03.09, 23:41

    a mi, pomimo tego, ze jestem kobietą szkoda jest ojców! Polskie prawo i mentalność z góry zakłada, że to ojciec jest ten "zły" i z miejsca przyznaje opiekę nad dzieckiem matce. Naprawdę jest»

  • Bezdusznosc i glupota euro67 15.03.09, 16:29

    "nie ma sensu zadręczać się myślą, że krzywdzicie dziecko" - szczyt bezdusznosci i glupoty.»

  • Gdy rodzice się rozwodzą... niewiemcomamrobic 22.02.10, 12:29

    jak czytam ten artykul to nie moge sie powstrzymac od placzu, bo mam 7miesieczna corke i z mezem sie od dluzszego czasu strasznie klocilismy.postanowilam sie zmienic, ale on nadal byl »