Oszczędzać! Ale jak?

Tekst Ewa Pągowska, konsultacja Radosław Ratusiński, doradca finansowy z firmy doradztwa finansowego AWD.
29.12.2008 , aktualizacja: 29.12.2008 12:36
A A A Drukuj
Dla wielu kobiet rozwód, poza wszystkim, oznacza pogorszenie warunków życia. Oto sposoby, jak poradzić sobie w nowej sytuacji materialnej.

Stało się, jesteś już po rozwodzie, sama z dziećmi, którymi w większym stopniu niż dotychczas musisz się zająć. Nie ma mowy o szukaniu dodatkowej pracy, a koszty utrzymania wzrosły, bo masz do dyspozycji tylko jedną pensję i (nie zawsze) alimenty. Na koncie zrobiło się ciasno, na rynku szaleje kryzys, a ty co miesiąc musisz dociągnąć do pierwszego. Od czego zacząć, by się udało?

Oceń swoją sytuację

Spisz wszystko co masz np. oszczędności, mieszkanie, ziemię czy samochód. Nie spieniężysz tego, ale świadomość, że jednak coś masz uspokaja. Potem wynotuj miesięczne przychody i koszty (nie tylko rachunki, które płacisz, ale także wydatki na jedzenie, chemię gospodarczą czy przyjemności). Oprzyj się pokusie zaniżania kosztów: "wpiszę 60 złotych za telefon, bo zamierzam zmieścić się w tej kwocie". Do comiesięcznych wydatków dodaj także te, które ponosisz raz na rok lub na pół roku np. ubezpieczenie samochodu (podziel je odpowiednio na 12 lub 6). Porównaj tę kwotę z dochodami i sprawdź, czy przychody pokrywają wydatki.

Na co tyle wydaję?!

Nie wpadaj w panikę, jeśli okaże się, że otrzymałaś ujemne saldo. Analizuj po kolei najdroższe pozycje na liście i zastanawiaj się, w jaki sposób mogłabyś zmniejszyć koszty. Niczego nie pomijaj. To ważne, bo zwykle mamy tendencję do uznawania wydatków, które co miesiąc ponosimy od wielu lat, za konieczne. Gdy dobrze się im przyjrzymy, może okazać się, że płacimy za realizację potrzeb, które przestały być dla nas ważne lub są ważne dla kogoś innego. Może twój mąż był miłośnikiem telewizji, a ty oglądasz ją sporadycznie, więc kablówka nie jest ci do szczęścia potrzebna? Może do pracy masz świetny dojazd tramwajem i dobrym pomysłem będzie częstsze zostawianie samochodu w garażu? Kilka kredytów możesz połączyć w jeden tańszy. Pytaj u doradcy finansowego (porady są przeważnie bezpłatne) o kredyt refinansowany. Jeśli masz tylko jeden, ale duży kredyt, spróbuj wynegocjować niższą marżę lub wydłużenie okresu spłaty (gdy twoja sytuacja się poprawi, możesz go skrócić). A może wynajmiesz komuś swoje duże mieszkanie, a sobie mniejsze lokum bliżej miejsca pracy? Zaoszczędzisz trochę na różnicy w czynszach, a dodatkowo na benzynie, parkometrach, niani. Pamiętaj jednak, że dla dziecka (szczególnie przedszkolaka czy ucznia) może być to trudne, bo to oznacza kolejną zmianę w jego już i tak niestabilnym życiu. Z drugiej strony, czasami taka zmiana może okazać się najlepszą z dostępnych wam opcji.

Planuj wydatki

Przez brak dobrego planu tracimy nawet kilkaset złotych rocznie. Przykłady? Prowizje za wypłaty z "nie swoich" bankomatów. Dodatkowe pieniądze na przejazdy przez brak opracowanej trasy, kupowanie niepotrzebnych produktów ("bo w promocji"), które potem wyrzucasz, bo są przeterminowane czy niepotrzebne. Kary za spóźnienia w spłacie zobowiązań. Droższe, bo kupowane na ostatnią chwilę prezenty świąteczne (zabrakło czasu na zamówienie ich przez Internet czy porównanie cen).

Na początku roku warto więc w kalendarzu wynotować:

- z wyprzedzeniem rocznym: terminy konserwacji sprzętów i kontrolnych wizyt lekarskich, rzadkie płatności. Pilnując ich, unikniesz karnych odsetek, drogiej naprawy samochodu czy kosztownego leczenia kanałowego zęba.

- z wyprzedzeniem miesięcznym: wszystkie najważniejsze sprawy do załatwienia (jeśli to możliwe zbijaj je w bloki np. wybierz jeden dzień na załatwianie spraw urzędowych) oraz oczywiście wydatki. Nie zapomnij o kategorii "koszty nieprzewidziane".

- Z wyprzedzeniem tygodniowym lub dwutygodniowym sporządzaj listę większych zakupów.

- Z wyprzedzeniem jednodniowym rób szczegółowy harmonogram na dzień następny.

Zmień podejście

Nie planuj "od dziś nie wydam ani złotówki na...", "co miesiąc odłożę 500 zł", bo to nierealne. Raczej:

Zastanów się, czy naprawdę musisz mieć telefon stacjonarny i komórkowy i płacić dwa (wysokie) abonamenty? Może warto zmienić operatora i płacić jeden? Mieć trzy (nigdy w całości niespłacone) karty kredytowe? Spłać dwie i zostaw sobie tą z najmniejszym oprocentowaniem. Staraj się spłacać całe bieżące zadłużenie, odsetki są naprawdę wysokie.

W banku złóż dyspozycję "stałe zlecenie" na płatności, które mają stałą wysokość: rata kredytu, czynsz itp. Opłaty za prąd, gaz, telefon itp. reguluj "zgodą na obciążenie rachunku". Od takich zleceń bank nie pobiera prowizji, podobnie jak za przelewy jednorazowe przez internet. To w sumie oszczędność 100-300 zł rocznie!

Szukaj wiadomości i interesujących cię artykułów w Internecie, zamiast w płatnych czasopismach. Filmy na DVD wypożyczaj, przypomnij sobie adres najbliższej biblioteki.

Odwiedzaj aukcje internetowe, może uda ci się na nich sprzedać za małe narty córki, judokę syna, swoje prawie nie noszone ubrania? A za 1/3 ceny kupić im we właściwym rozmiarze?

Pożyczaj, wymieniaj się i wyprzedawaj. Zorganizuj imprezę, na której z koleżankami wymienicie się niepotrzebnymi rzeczami, których żal wam wyrzucić: ubraniami, książkami, płytami, filmami, a nawet wazonami czy ramkami do zdjęć.

Kupuj nieprzetworzoną żywność (nie tylko jest tańsza, ale też zdrowsza). Naucz się przygotowywać kilka prostych, niezbyt kosztownych potraw. Dbaj o to, by mieć w domu kilka produktów, z których można szybko coś smacznego wyczarować. Gotuj na kilka dni, a to co można zamrażaj.

Używaj wody z octem zamiast kosztownych środków chemicznych do mycia podłogi, okien i luster. Zysk: więcej pieniędzy w portfelu, mniej chemii w otoczeniu.

Proś, jeśli przyjaciele lub rodzina oferują swoją pomoc, o wyręczenie w opiece nad dzieckiem czy przewiezienie mebli, niż o 2 tysiące złotych. Oddanie ich może być dla ciebie ponad siły. Wystrzegaj się też na razie zaciągania nowych kredytów i zakupów na raty.

Nie wydawaj pieniędzy na dziecko z poczucia winy. Kolejna zabawka czy spodnie z Puchatkiem naprawdę nie uczynią go szczęśliwszym. Maluchowi więcej radości sprawi wyprawa do lasu czy na plac zabaw niż kolejny pluszak.

Przeanalizuj wydatki na siebie - może nieświadomie poprawiasz sobie zakupami humor? Nie rezygnuj jednak ze wszystkiego. Pozwól sobie na to, co sprawia ci rzeczywistą przyjemność (wyjście do restauracji, teatru, dobry krem, fryzjer)? Na to nie żałuj, bo naprawdę "jesteś tego warta". A luksus to coś, co nie zależy od ilości, ale jakości.

Nie rezygnuj z alimentów na dziecko

Częścią troski o dobro dziecka jest także dbanie o to, by otrzymało należne mu alimenty. Jeśli ojciec dziecka:

- spóźnia się z płaceniem, wydatki planuj bez brania pod uwagę alimentów. Może okazać się, że gdy już przyjdą, spokojnie możesz tę kwotę wykorzystać później, gdy np. trzeba będzie opłacić szkolną wycieczkę czy kilka wizyt u lekarza;

- w ogóle ich nie wypłaca, wnieś sprawę do sądu i komornika. Zwykle samo uruchomienie procedury dyscyplinuje "zapominalskiego";

- jest świadomy kosztów utrzymania dziecka, ale chce mieć w tym wyraźniejszy udział, umów się co - poza alimentami - może finansować (dodatkowe zajęcia dziecka, zakup roweru, w części wasz wyjazd na ferie?).

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Oszczędzać! Ale jak? akle2 25.01.09, 22:36

    Własne duże mieszkanie? Samochód? Kablówka? Echh, nie każdej mamie ten artykuł się przyda. A co z tymi które tych dóbr na starcie nie mają?»

  • Oszczędzać! Ale jak? edda7 26.01.09, 09:30

    A co powiecie na to jak matka nie płaci alimentów bo związała się z nowym kochasiem a ojciec sam wychowuje dziecko. Czy tylko kobieto-baby są w dołku po rozwodzie. I te sfeminizowane sądy! »