1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

21 miesiąc: Czysta ciekawość

Napełniłam wiaderko piaskiem i wysypałam go Pawełkowi na głowę. Zrobiła się z tego straszna afera. A ja po prostu chciałam zobaczyć, jak będzie wyglądał z tym piaskiem na głowie.
Niestety, nikt nie zrozumiał, o co mi chodziło. Mama na mnie nakrzyczała, że nie sypie się piaskiem na innych. A ja przecież nie sypałam na żadnych innych, tylko na Pawełka. Tak w ogóle to Mama rzadko krzyczy, ale ostatnio zdarza się to często i jakoś zrobiło się trochę nerwowo u nas w domu. Mama burczy na Tatę i na Lucka, i na mnie też.

Moja Babcia jest chora i Mama chyba dlatego jest taka zdenerwowana. Często jeździ do Babci i wraca zmartwiona i smutna. Ja bardzo nie lubię, jak jest niemiło, bo wtedy sama

robię się niemiła.

Na przykład jedną dziewczynkę w piaskownicy walnęłam łopatką w głowę. Rzucam też różnymi przedmiotami. Mama reagowała na to dosyć spokojnie, dopóki nie uderzyłam Lucka drewnianym tłuczkiem. Wtedy Mama się zezłościła, zabrała mi tłuczek i długo opowiadała o tym, że Lucka to bolało i że tak nie wolno.

Jak Mama jeździ do chorej Babci, to moje dni wyglądają teraz zupełnie inaczej. Dawniej wiedziałam, co jest po czym - spacer, obiad, spanie, spacer, zabawa, spanie, a teraz wszystko się poplątało, bo Mama ma dla mnie mniej czasu. A ja przecież też jestem ważna. Żeby zauważyli, że nie podoba mi się to, co się dzieje w domu, że mam swoje zdanie i potrafię być niezależna, zbiłam Mamę i mojej żyrafie wyrwałam nogę. Nie pozwalam się też ubierać ani karmić. Może wreszcie do nich dotrze, że nie lubię, jak w domu tyle się zmienia i jest nieprzyjemnie.

Ostatnio słyszałam, jak Mama rozmawiała ze swoją przyjaciółką Dorotą. Mówiła, że jest przerażona moim zachowaniem. A Dorota powiedziała, że to normalne, bo dwulatki bywają agresywne i nieobliczalne (nie wiem, co to znaczy, ale tak powiedziała) i poradziła Mamie, żeby się zastanowiła, czy coś nie zmieniło się w naszym domu. Bo dzieci - twierdziła Dorota - najczęściej są agresywne wtedy, kiedy w domu

dzieje się coś złego,

kiedy są wytrącone z codziennego rytmu, znudzone, zmęczone i zaniepokojone zmianami, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Mama przyznała, że ostatnio u nas w domu zaszły pewne zmiany i że nie zdawała sobie sprawy, że te zmiany tak mogą na mnie źle wpływać.

Kiedy Mama rozmawiała z Dorotą, ja bawiłam się z Agatką, córką Doroty. Ale niezbyt długo, bo w końcu zaczęłyśmy się bić. I wtedy moja Mama, zamiast na mnie nakrzyczeć, podeszła do nas, wzięła mnie na ręce i przytuliła. Najpierw trochę się wyrywałam i próbowałam zbić Mamę, ale jak tak mnie przytulała i przytulała, to się rozpłakałam.

I od tej pory

dużo się zmieniło.

Mama z Tatą zaczęli jeździć do Babci na zmianę. Znowu przed południem wychodziłam na jeden spacer, a po południu na drugi i obiad znowu był jak dawniej, a przede wszystkim Mama była o wiele milsza. Tata wziął tydzień urlopu i zajął się domem i mną. Od razu lepiej się poczułam. Dalej waliłam klockami w ścianę, biłam misia i sypałam czasami piaskiem, ale to wszystko po to, żeby pokazać, jaka jestem dorosła i niezależna. Mama wcale się tym nie przejmowała, bo przeczytała w jakiejś książce, że w moim wieku to normalne.

Za to Tata nauczył mnie ryczeć jak lew, kiedy jestem zła. Okropnie głośno. Bardzo to lubię. Kiedyś w autobusie rozzłościłam się na Mamę, bo nie chciała mi dać biletu, i zaryczałam jak lew. Na wszystkich zrobiłam duże wrażenie.

Więcej o: