Jak pomóc dziecku z ADHD

10.05.2007 , aktualizacja: 27.07.2015 15:18
A A A Drukuj
Dzieci z ADHD nie odróżniają one bowiem bodźców istotnych od nieistotnych.

Dzieci z ADHD nie odróżniają one bowiem bodźców istotnych od nieistotnych. (Fot. Michał Mutor / AG)

Kręci się jak fryga, nie potrafi się skupić, nie słucha, co się do niego mówi... O dzieciach nadpobudliwych z Barbarą Arską-Karyłowską rozmawia Magda Rodak.
Jak pomóc dziecku z ADHD i innymi zaburzeniami zachowania? Zapytaj naszych ekspertów na forum.

Co to jest ADHD?

To skrót od angielskiego Attention Deficit / Hyperactivity Disorder, co oznacza zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Składają się nań: zaburzenia koncentracji uwagi, nadmierna impulsywność i nadmierna ruchliwość. Chociaż mówi się tu o deficycie uwagi, dzieci te w istocie zwracają uwagę na każdy bodziec i na tym właśnie polegają ich specyficzne trudności. Nie odróżniają one bowiem bodźców istotnych od nieistotnych.

Reagują na wszystko, co się wokół dzieje, bo z dwóch przeciwstawnych procesów nerwowych - pobudzenia i hamowania - górę bierze u nich pobudzenie.

Czy wiele dzieci ma takie kłopoty?

ADHD występuje, z różnym nasileniem, u 5 do 7 procent dzieci, dwa razy częściej u chłopców. U dziewczynek częściej występuje samo zabu-rzenie uwagi - mawia się o nich, że bujają w obłokach. Ponieważ nie przeszkadzają dorosłym, ich zaburzenie łatwo przeoczyć. Choć nie wszystko

do nich dociera z tego, co mówi nauczyciel czy co przeczytają w książce, w pierwszych klasach całkiem nieźle dają sobie radę. Jednak w czwartej klasie, kiedy przychodzą różni nauczyciele i kiedy już trzeba się bardziej skupić, zaczynają mieć trudności. Bywają niesłusznie uważane za opóźnione w rozwoju.

Jakie są wczesne objawy ADHD, które można zauważyć już u niemowląt?

Nie jest to reguła, ale dzieci z ADHD jako niemowlęta bywają "nieregularne". Miewają kolki, mało śpią... Słyszę często, że jak dziecko miało spać, to nie spało, jak miało jeść - nie jadło albo jak miało spać, to właśnie chciało jeść. Kiedy zaczynało raczkować, to nie dało się go położyć w dzień, bo świat był zbyt interesujący. Jak już chodziło, to tylko biegiem. Jak zaczynało mówić, to nie umiało przestać, a jak już nie miało co powiedzieć, to mówiło "tralala"...

Ale miarodajną diagnozę można postawić dopiero u kilkulatka.

Czy trudności dziecka nie są skutkiem jakichś błędów wychowawczych?

Rodzice nie są tu niczemu winni, to jest zaburzenie uwarunkowane genetycznie. Często się więc zdarza, że ADHD ma także któreś z rodziców, co komplikuje sprawę. Bo dziecku bardzo potrzebny jest ład, konsekwencja, rutyna, a dorosłemu, który sam ma ADHD, bardzo trudno tę rutynę zaprowadzić.

A więc ADHD to nie deficyt, tylko raczej nadmiar uwagi?

To wygląda tak: dziecko zaczyna robić różne rzeczy, ale ich nie kończy, bo zewsząd dopływają nowe bodźce, które zaprzątają jego uwagę - wszystko je interesuje i wszystko bardzo szybko nuży. Te dzieci nie znają satysfakcji z dobrze wykonanych zadań, bo nie doprowadzają ich do końca. Dlatego w postępowaniu z nimi tak ważne są nagrody zewnętrzne - pochwała rodziców czy nauczyciela. Kiedy zadanie jest trudne, byle co może odwrócić od niego uwagę dziecka. Rodzice powinni więc zacząć od pochwalenia pierwszego kroku, choćby to było dołożenie jednego kawałka układanki. W ten sposób zachęcą dziecko do uczynienia następnego.

I tak dalej - może wtedy uda się skończyć. Kiedy dziecko nauczy się kończyć zadania, to będzie przeżywać satysfakcje, które wynagrodzą mu wszystkie trudy, i wtedy nie trzeba go już będzie za wszystko chwalić.



Czy można jakoś przystosować otoczenie do dziecka z ADHD, żeby mu było łatwiej?

Profesor Wolańczyk nazywa to okularami - trzeba dziecku dać rodzaj protezy, aby sobie poradziło w domu, w przedszkolu. Np. ograniczyć ilość bodźców. Tak urządzić mu pokój,

żeby na wierzchu nie leżało za dużo zabawek i żeby każda miała swoje miejsce. Jeśli chodzi już do zerówki, musi mieć swoje miejsce do pracy. Powinno tam być tylko to, co jest niezbędne. Nie włączamy telewizora, kiedy dziecko je, nie włączamy radia, gdy odrabia lekcje. Po to, by jakieś przypadkowe bodźce nie rozpraszały jego uwagi. Bo dla dziecka z ADHD wszystko jest jednakowo ważne - przypadkowe szmery tak samo jak polecenia mamy czy nauczycielki.

To musi je bardzo męczyć...

Dlatego dzieci z ADHD są często rozdrażnione. Rejestrują bardzo dużo, na wszystko reagują i są tym wyczerpane. Szczególnie trudny jest dla nich początek roku w przedszkolu czy szkole. Wracają do domu bardzo zmęczone. Rodzice także wracają zmęczeni z pracy. I biorą się do gotowania obiadu albo chcą po prostu chwilę odsapnąć.

A wtedy dziecko stara się wszelkimi sposobami zwrócić ich uwagę. I zazwyczaj udaje mu się to dopiero wtedy, kiedy zacznie robić coś niewłaściwego czy niebezpiecznego. W rezultacie uczy się, że warto np. skakać po stole, bo wtedy rodzice na pewno przestaną je ignorować. Ważne więc, by darzyć dziecko uwagą, kiedy zachowuje się dobrze, a nie wtedy, kiedy robi coś złego.

Czy można coś na to poradzić?

Dobrze, by rodzice mieli po południu kogoś do pomocy w domu albo by tak się zorganizowali, żeby nie musieli z miejsca gotować obiadu. Warto też przyglądać się dziecku, żeby odkryć, co je uspokaja. Wiele dzieci po powrocie do domu ma ochotę coś przegryźć, choćby jabłko, a rodzice mają wtedy chwilę, żeby umyć ręce i złapać oddech. Niektóre lubią ciepłą kąpiel. Inne mogą godzinami budować z klocków Lego. Bo jeśli dziecko z ADHD czymś się już naprawdę interesuje, to potrafi się na tym skupić. Jeśli jakiś temat je wciągnie, to przestudiuje całą encyklopedię, żeby np. wiedzieć wszystko o ptakach.

Zasypianie to też trudny moment...

Tu także zaleca się codzienną rutynę: kolacja, mycie, czytanie bajki. Powinniśmy za wszelką cenę unikać kłótni i awantur przed pójściem spać. To bardzo źle wpływa na sen dzieci. Część z nich potrzebuje naprawdę niewiele snu i złoszczenie się, że nie chcą zasnąć, tylko pogarsza sprawę.

Jakie jeszcze szczególne potrzeby mają dzieci z ADHD?

Powinny regularnie jadać. Kiedyś uważano, że cukier jest przyczyną ADHD. To nieprawda, ale wahania poziomu cukru we krwi potęgują rozdrażnienie. Dlatego jest bardzo ważne, żeby dziecko dostawało wartościowy posiłek w ciągu dnia, z odpowiednią ilością białka, a nie drożdżówkę i butelkę coli...

Czy nadpobudliwe dziecko powinno się móc wybiegać, wyszaleć?

Może "wyszaleć się" to nie jest dobre słowo, ale ćwiczenia na pewno są potrzebne. Korzystne są zajęcia, w których obowiązują pewne reguły, np. piłka nożna czy tai-chi (ale już nie sporty walki). Poza tym pływanie, bieganie, jazda na rowerze.

A jak wyglądają kontakty tych dzieci z rówieśnikami?

Często mają z tym problemy. Bardzo zależy im na aprobacie kolegów, a nie bardzo wiedzą, jak ją zdobyć. Rodzice jednej dziewczynki poskarżyli mi się kiedyś, że ona jest agresywna, bo gryzie inne dzieci. Poszłam do przedszkola, żeby ją poobserwować - nie było w niej cienia agresywności; ona rzucała się na dzieci, przytulała i gryzła z miłości! Poza tym te dzieci są bardzo impulsywne i jak im się spodoba jakaś zabawka, to często po prostu ją sobie biorą, nie patrząc na to, czy ktoś się nią w danej chwili bawi.

To może lepiej, żeby dziecko Z ADHD nie chodziło do przedszkola?

Ale ono gdzieś się musi tych zachowań społecznych nauczyć! Jak się nie nauczy w przedszkolu, to pójdzie do zerówki i będzie robić to samo. Tyle tylko, że dziecku z ADHD trzeba w tej nauce pomóc. Inne dzieci uczą się przez obserwację, poprzez sygnały, które dostają od otoczenia. Jak dziecko podejdzie za blisko, to ktoś je odsunie i w ten sposób ono się zorientuje, że podeszło za blisko. Dziecko z ADHD w ogóle nie zarejestruje takiego sygnału i znów się przybliży. Tu potrzebna jest mediacja dorosłego.

A czy mogą mu pomóc jakieś leki?

Są takie leki. Nie usuwają one przyczyny zaburzenia, ale zmniejszają nasilenie objawów. Jeżeli dziecko jest bardzo nadpobudliwe, to bywają potrzebne i skuteczne - mogą mu pomóc w opanowywaniu nowych umiejętności, poprawiając koncentrację w czasie nauki. Jeżeli dziecko nie jest w stanie na niczym się skupić, a ma po wakacjach iść do zerówki czy do szkoły, to dzięki lekom łatwiej sprosta nowej sytuacji. O rozpoczęciu kuracji decyduje oczywiście lekarz. Najczęściej przepisywany jest metylfenidat.

Czy te leki są całkiem bezpieczne?

Rodzice często boją się leków. Metylfenidat stosuje się jednak już od pół wieku. Wiadomo, że nie uzależnia, że ma niewiele działań ubocznych. Pojawia się czasem ból głowy czy brzucha, ale na ogół mija po tygodniu. Utrata apetytu czy problemy ze snem mogą utrzymywać się dłużej, ale można sobie z nimi poradzić, bo lek zaczyna działać po 20 minutach, a przestaje - po ośmiu lub dwunastu godzinach. Można więc dać dziecku śniadanie, zanim poda się lek. Można też któryś z posiłków przesunąć na porę, gdy lekarstwo przestanie działać, np. przenieść kolację na 9 wieczór. Trudności z zasypianiem ominiemy, podając dziecku lek o przedłużonym działaniu - jeżeli przyjmie go rano, to do wieczora zostanie już z organizmu usunięty.

Obawy rodziców biorą się może stąd, że w Ameryce zbyt hojnie szafuje się tymi lekami...

Nie chcemy iść w ślady Ameryki, gdzie rzeczywiście jest masa dzieci na lekach, ale to nie znaczy, że mamy się od nich odżegnywać. Jeżeli w Polsce psychiatra mówi, że potrzebne są leki, to można mu zaufać, bo nasi psychiatrzy są bardzo ostrożni. Kłopot w tym, że te leki nie są refundowane - miesięczny koszt kuracji metylfenidatem wynosi od 300 do 400 zł (jeszcze droższa jest terapia stosowaną od niedawna atomoksetyną). To jest bariera nie do pokonania dla większości polskich rodzin. Dlatego czasem dziecku zapisuje się lek mniej skuteczny, ale refundowany.

U połowy dzieci zaburzenie z wiekiem ustępuje. Może więc wystarczy przeczekać?

No tak, ale rodzice nie wiedzą, do której połowy należy ich dziecko...

A poza tym, nawet jeśli ma z ADHD wyrosnąć, to do tego czasu powinno się mnóstwa rzeczy nauczyć. Dlatego warto mu pomóc. Nie mówiąc już o tym, że na ADHD nakłada się dużo wtórnych zaburzeń, które wynikają z przykrych doświadczeń. Te dzieci mają całą historię niepowodzeń, włącznie z wyrzuceniem ze szkoły czy nawet z przedszkola. Kiedyś trafiło do mnie dziecko, które było już w piątym przedszkolu! Pomyślmy tylko, jak się może czuć dziecko, którego nikt nie chce? Oczywiście, że będzie miało niską samoocenę, może cierpieć na depresję, zachowywać się aspołecznie... Dlatego trzeba koniecznie działać. Ponadto temu zaburzeniu towarzyszy często dysleksja, dysgrafia, a wtedy dziecko tym bardziej potrzebuje pomocy.

Co jeszcze doradziłaby Pani rodzicom?

Jeżeli podejrzewają, że dziecko ma ADHD, powinni z nim iść do psychiatry lub psychologa dziecięcego. Niestety, w Polsce jest bardzo mało psychiatrów dziecięcych i trudno się do nich dostać. Warto wtedy szukać pomocy w lokalnych poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Poza tym rodzice nie mogą zapominać o sobie. Jeżeli idą z dzieckiem w niedzielę na spacer, to robią to dla dziecka. Sobie muszą zorganizować inną formę odpoczynku, bez dziecka. Dużo daje też udział w grupach psychoedukacyjnych, w których specjaliści omawiają poszczególne problemy, i w grupach wsparcia, gdzie rodzice wspierają się nawzajem.

Pomóc całej rodzinie

Mówi Izabela Kuleta, psycholog, koordynator programu "Ułatwiamy życie z nadpobudliwością" prowadzonego przez Centrum Terapeutyczne SWPS.

Nasz program jest oparty na wolontariacie. Chętni studenci przechodzą szkolenie na temat ADHD, a później każdy opiekuje się jednym dzieckiem. Zaczyna od wywiadu z rodzicami, a jeżeli ci wyrażą zgodę, to także z wychowawcą w przedszkolu czy szkole. Potem opracowuje plan pracy z dzieckiem, który pozwoli przezwyciężyć jego specyficzne trudności, np. nieumiejętność spakowania się do szkoły. Czasem musi z dzieckiem nadrabiać bardziej podstawowe braki. Najczęściej wolontariusze pomagają dziecku w lekcjach. Ale to nie są korepetycje - student raczej uczy je, jak sobie zorganizować odrabianie zadań domowych. Prowadzimy także grupę psychoedukacyjną dla rodziców i spotkania grupowe dla dzieci - ich celem jest kształcenie umiejętności społecznych.

Dziecko z ADHD łatwo się rozprasza, więc polecenia trzeba mu powtarzać wielokrotnie, patrząc w oczy, bo wtedy ich treść łatwiej do niego dotrze. Czasami lepiej podejść, dotknąć, powiedzieć: "Jasiu, teraz robimy to i to". Polecenia muszą być krótkie. Większe zadania trzeba podzielić na etapy.

Np. przy ubieraniu dziecka mama najpierw podaje mu skarpetkę i mówi: "Teraz zakładamy prawą skarpetkę". Dziecko założy skarpetkę, a mama mówi: "Bardzo dobrze, skarpetka na nodze, teraz druga". Podaje drugą. "Teraz spodenki. Założyłeś spodenki, świetnie. Teraz bluzeczka". I tak po kolei. Kiedy dziecko zaczyna wykonywać polecenie samo, co jakiś czas sprawdzamy, czy nie przerwało czynności. A gdy doprowadzi ją do końca, chwalimy, by wzmocnić jego motywację do wykonywania poleceń i kończenia zadań. Tego właśnie uczymy rodziców i studentów.

Więcej informacji: www.swps.edu.pl/ new_www/centrum_psychoterapii/adhd

Dr Barbara Arska-Karyłowska

Psycholog i psychoterapeutka. Pracuje w Laboratorium Psychoedukacji i jako adiunkt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, gdzie uczy studentów, a także kieruje Akademickim Centrum Poradnictwa i Psychoterapii.

Ma też za sobą kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe w USA.



Zobacz także
  • 4
  • 1
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX