Jak odbudować życie po rozwodzie

Z dr Barbarą Józefik z Uniwersytetu Jagiellońskiego rozmawia Justyna Dąbrowska
09.08.2006 , aktualizacja: 18.02.2007 14:28
A A A Drukuj
Warto uporządkować własne uczucia, by na nowo móc cieszyć się życiem.

Warto uporządkować własne uczucia, by na nowo móc cieszyć się życiem.

Po rozwodzie można zbudować życie na nowo. Ale najpierw trzeba się uporać z przeszłością.
Coraz więcej par się rozstaje, coraz więcej jest samotnych matek. Jak taka kobieta ma sobie poradzić z poczuciem winy i poczuciem krzywdy, które zazwyczaj w takiej sytuacji się pojawiają?

Oba te uczucia są nierozerwalnie ze sobą związane, szczególnie jeżeli para zamierzała być ze sobą przez całe życie i ten projekt życiowy się nie powiódł... Jeśli jakaś bardzo ważna sprawa nam się nie udaje, pojawiają się silne uczucia żalu, złości. Zastanawiamy się, czemu tak się stało, i na tym etapie szukamy przyczyny w sobie, ale i obwiniamy innych, czujemy się skrzywdzeni.

Na tym etapie?

Rozwód to długotrwały proces. Faza żalu, goryczy, analizowania błędów to dopiero początek. Może ciągnąć się krócej lub dłużej, ale lepiej byłoby przyjąć to wszystko jako pewne doświadczenie życiowe, niż trwać w żalu i krzywdzie. No, ale na początku te uczucia są zazwyczaj obecne. Pytanie, co można z nimi zrobić.

No właśnie.

Rozwód to rzeczywiście bardzo trudne emocjonalnie doświadczenie. Niezwykle ważne, by mieć w tej sytuacji wsparcie bliskich, przyjaciół, rodziny, a także osób, które same przez to przeszły. One pomagają zobaczyć, że to mija, że życie układa się na nowo. Niekiedy potrzebna jest pomoc profesjonalna - rozmowa z psychoterapeutą o uczuciach i o własnym udziale w całej tej sytuacji. W relacji terapeutycznej otrzymuje się wsparcie, co jest bardzo ważne, bo rozwód jest przeżywany często jako porażka. Z tym też wiąże się poczucie wstydu i zagubienia. Pewne sprawy były już ustalone, a teraz wszystko to trzeba zmieniać... No i trzeba czasu, żeby się na powrót wszystko ułożyło.

Rozwód to jest ogromna strata. W jakimś sensie możemy to porównać do sytuacji, w której ktoś umiera. Tylko że w przypadku śmierci jesteśmy oficjalnie w żałobie i wszyscy wiedzą, że mamy prawo opłakiwać tę stratę. Otrzymujemy wyrazy współczucia, sympatii i deklaracje pomocy. W przypadku rozwodu, który jest utratą partnera, wydarzeń i planów, otoczenie jest skłonne raczej analizować, kto popełnił większy błąd, czyja to wina itp., a aspekt utraty i żałoby jest niedostrzegany. Tymczasem uporanie się z uczuciami po rozwodzie trwa zazwyczaj dwa lata, a "zwykła" żałoba zajmuje mniej więcej rok.

Co czeka samotną matkę dalej, gdy już upora się z winą i żalem?

To bardzo ważne, by dojść do jakiejś akceptacji tego, co się stało. Przejść od uczucia zawodu, rozczarowania, krzywdy do pogodzenia się, uznania tego, co się wydarzyło. To, że rodzice się rozstają jako małżonkowie, nie zmienia tego, że są rodzicami. Jeżeli zostaną na tym etapie żalu i wrogości, to jest to dla dziecka największy dramat, bo osoby dla niego najważniejsze są dla siebie wrogami. Często rodzice mają ogromną trudność, żeby to zobaczyć. Pytają, co będzie dla dziecka dobre, ale szukają przede wszystkim materialnych zabezpieczeń, nie dostrzegając, że najbardziej niezbędna dla dziecka jest ich wzajemna zgoda.

A jeśli nie ma zgody?

Wtedy dziecko zmuszane jest (nawet nieświadomie) do opowiedzenia się po czyjejś stronie, wejścia w koalicję. I to rodzi ogromne problemy emocjonalne, czasem nawet natury psychiatrycznej.

Jak miałoby wyglądać to godzenie się rodziców?

Ważnym krokiem jest przyjęcie odpowiedzialności za swój rozwód, czyli powiedzenie "no tak, nie udało się, trudno, być może ja też nie umiałem (umiałam) czegoś rozwiązać, z jakichś względów nie potrafiliśmy się porozumieć, tak to się ułożyło". Chodzi o to, żeby zobaczyć w tym wszystkim własny udział, a nie wyłącznie cios zadany przez drugą stronę. Żeby wyjść z roli ofiary.

A jeśli partner zdradzał kobietę? Też ma się czuć za to odpowiedzialna?

Nawet jeżeli partner nas zdradzał, to odpowiedzialność dotyczy wyboru tego partnera. Ważne, by kobieta to dostrzegła i np. powiedziała sobie: "Niestety, byłam za młoda, żeby zobaczyć pewne rzeczy, i wybrałam niewłaściwego dla mnie partnera. Szkoda, że nie miałam takiego doświadczenia, żeby to sprawdzić lepiej...". To wystarczy. Pojawia się możliwość rozwoju, bo możemy coś zamknąć i spróbować pójść dalej. Jeżeli ktoś cały czas mówi: "Nie wiem, jak to się stało", to nadal jest w szoku, nie dokonuje tej wewnętrznej, emocjonalnej zmiany. Cały czas tkwi w żalu do drugiej osoby, bez autorefleksji. I ten żal wpływa na relacje z dzieckiem.

Czy można samemu zdobyć się na taką refleksję?

Niektórzy dają radę sami, niektórzy w rozmowach z przyjaciółmi, niektórzy czytając, a jeszcze inni muszą mieć specjalistyczną pomoc, bo nawet wiele lat po rozwodzie nadal nie mogą zaakceptować tego, co się stało.

Co mówić dziecku, gdy się rozstajemy? Czy okazywać własne uczucia?

Dziecko i tak uczestniczy w tym procesie, więc musi od nas uzyskać podstawowe informacje: "Nie będziemy mieszkać razem, ale bardzo cię kochamy i będziemy się starać utrzymywać kontakt". Powinno wiedzieć dokładnie, jak będzie wyglądał kontakt z tym z rodziców, który z nim nie mieszka. Nie powinno natomiast znać szczegółowych przyczyn rozwodu. Dzieci nie mogą dostawać informacji, które będą je obciążały. Na pewno pierwszą informacją nie może być ta, że tata wyprowadził się do innej kobiety. Ale jak już dziecko oswoi się ze wszystkimi zmianami, to można mu powiedzieć, że tata kocha kogoś innego.

Zobacz także
  • 2
  • Jak odbudować życie po rozwodzie alterpars 15.08.06, 16:02

    wkurza mnie ta afirmacja rozwodow. Nie mowie ze trzeba zyc z psychopata ktoryleje poniza pije i gwalci. Ale jesli juz jest dziecko to rodzice powinnipatrzec troche dalej niz czubek wlasnego »

  • Re: Jak odbudować życie po rozwodzie poldek 15.08.06, 16:32

    Tytuł artykułu nie do końca odzwierciedla jego treść. A co z kobietami, które decydują się na samotne macierzyństwo bo miały chcicę na dziecko? Którym nie rozpadł się związek, tylko które »

  • Re: Jak odbudować życie po rozwodzie joans 15.08.06, 18:44

    gartuluje decyzji . Lepiej pozno niz wcale. Uwazam ze kazdy ma prawo stworzyc szcesliwy zwiazek i jest to realne ale nigdy nie na bazie wyrzutow sumienia wzgledm dzieci czy zycia " na dwie »

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • biszewska@yahoo.com
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • felietonistka
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl