Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć?

Z Zofią Milską-Wrzosińską, psychoterapeutką, rozmawia Justyna Dąbrowska
12.12.2005 , aktualizacja: 12.12.2005 16:08
A A A Drukuj
Odpowiedzialność za wychowanie dzieci spoczywa w największym stopniu na rodzicach. Dziadkowie nie są tym obarczeni i dlatego mogą sobie pozwolić na więcej luzu.
Z filmów familijnych i reklam wyłania się słodki obraz relacji między babciami, wnukami i rodzicami. Życie pokazuje jednak, że te relacje są bardziej skomplikowane, często trudne. Dlaczego?

Kiedy młodym ludziom rodzi się dziecko, oznacza to przypieczętowanie ich dorosłości i zasadniczą pokoleniową zmianę relacji z rodzicami, których uczynili dziadkami. Stają się odrębną rodziną. Tworzą swój świat, do którego rodzice mają ograniczony dostęp. To trudny moment. Rodzina tworzy nową konstelację. Jest wnuk, są jego rodzice i dziadkowie - dużo osób wzajemnie uwikłanych w emocjonalne relacje, niekiedy burzliwe i o wieloletniej historii, a w oku tego cyklonu tkwi jedno małe dziecko.

Wiele konfliktów z dziadkami toczy się wokół tego, kto ma rację...

Kwestia kontroli, władzy, pozycji może być przeżywana jako kluczowa. Będąc dziadkami, chcemy dla wnuków jak najlepiej, ale nasz wpływ na ich wychowanie jest o wiele mniejszy niż ten, który mieliśmy na wychowanie naszych dzieci. Kochamy je nie mniej, a czasami nawet bardziej, ale już nimi nie rządzimy. Kiedyś my decydowaliśmy, czy dziecko pójdzie do przedszkola, kiedy i do jakiego, jak długo będzie oglądać telewizję i co zje na kolację, a teraz decydują inni. A jeśli nie są do tego przygotowani? Jeśli z niedojrzałości skrzywdzą naszą wnuczkę? Widzimy małe, potrzebujące dziecko i niepokoimy się o nie, ale nie możemy skłonić jego rodziców, by roztaczali nad nim taką opiekę, jaka nam wydaje się najwłaściwsza.

Czy rodzice mają tu coś do zrobienia?

Byłoby dobrze, gdyby dostrzegli, jaki jest ich udział w konfliktach z dziadkami. Ważne jest ustalenie, kto o czym może decydować. I wiele zależy od tego, jak duży jest udział dziadków w opiece nad wnukami. Niektórzy młodzi ludzie dążą do pełnej niezależności (żądają na przykład od rodziców czy teściów, żeby się nie wtrącali), a jednocześnie pozostają w materialnej zależności, np. mieszkają razem, są zależni finansowo, korzystają z konkretnej pomocy. To tworzy rodzaj podwójnego komunikatu. Trudno jednocześnie korzystać z czyichś zasobów (czasu, energii, pieniędzy) i nie dopuszczać go do głosu. Jeśli komuś powierzamy coś tak ważnego jak własne dziecko, jest to z naszej strony akt wielkiego zaufania. Nie możemy więc tej osobie szczegółowo wypisywać na kartce, czego jej nie wolno. Tak można traktować płatnego pracownika, któremu dajemy listę wymagań i płacimy za to, że je spełnia.

Gdy korzystamy z pomocy dziadków, warto rozumieć, kto co komu daje i za co. My sądzimy, że sprawiamy dziadkom niesłychaną wprost przyjemność, pozwalając opiekować się naszymi dziećmi, oni jednak mogą uważać, że zaciągamy wobec nich jakieś zobowiązanie. Może oczekują rewanżu, pomocy? Mają prawo, ale obie strony powinny zadbać, by było to powiedziane wprost.

Co zrobić, by te problemy jakoś rozwiązać?

Jeśli są płytszej natury, bardzo często z czasem przemijają. Przy pewnej dojrzałości emocjonalnej obu stron to się może ułożyć. Babcia widzi,że po kilku tygodniach wszystko zaczyna sprawnie działać. Młodzi sobie radzą, a wnukowi nie dzieje się krzywda. Młoda matka odkrywa, że jej matka (teściowa) chce pomóc, a nie oceniać i punktować. Obie nabierają do siebie zaufania. Ustalają granice wpływów, sprawy powoli się normalizują. Z czasem godzą się, że żadna nie może skontrolować wszystkiego, ale odpowiedzialność, pole decyzyjne rodziców są jednak większe. Jeżeli konflikt wokół władzy narasta, to znaczy, że w grę wchodzą głębsze, nieuświadomione problemy.

Na przykład?

Czasem to, że młoda kobieta postępuje ze swoim dzieckiem inaczej, niż to robiła kiedyś jej mama (czy teściowa), ta starsza może traktować jako atak na siebie, akt wrogości. Tymczasem najczęściej to, że młoda kobieta postępuje z dzieckiem inaczej, niż się kiedyś przyjęło, wynika stąd, że czasy się zmieniają i współczesne sposoby opieki są inne niż niegdysiejsze. Jeśli to, że młoda mama karmi piersią, babcia odbiera jako kwestionowanie jej mądrości i doświadczenia (bo sama karmiła butelką), to zaczyna wypatrywać innych błędów młodej kobiety, nawet nieświadomie życzyć jej potknięć, bo wtedy uratuje swoją pozycję eksperta. I to jest fatalny kierunek prowadzący do nieufności i rywalizacji.

Jak tu pomóc?

Najprościej byłoby, gdyby obie kobiety uznały, że każda z nich opiekowała się swoimi dziećmi najlepiej, jak umiała w konkretnych okolicznościach. Kiedyś były takie czasy i takie wymagania, a teraz są inne czasy i inne wymagania. Obie starały się robić jak najlepiej to, czego wymagano, zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą. Jeśli młoda kobieta spojrzy na tę starszą ze zrozumieniem, to może rozładować sytuację. A starszej będzie łatwiej, jeśli uzna, że młodsza podaje dziecku sok z żurawin (a nie z marchwi) nie dlatego, by jej zrobić na złość, tylko dlatego że tak poradził pediatra.

A może by tu pomógł mężczyzna? Mąż? Dziadek?

Tak, ale pod warunkiem że potrafi zachować postawę neutralną. Kiedy pojawia się konflikt na linii babcia - matka, mężczyźni często się wycofują. A przecież ich trzeźwy osąd byłby nieoceniony. Jeśli mężczyzna odwoła się do dobra dziecka, to może pomóc w złagodzeniu konfliktu. Może powiedzieć - słuchajcie, tu naprawdę nie dzieje się nic tak dramatycznego, co wymagałoby takich kłótni. Niemniej żaden mąż w takiej sytuacji nie powinien stawać przeciwko żonie. Jeśli jednoznacznie wesprze swoją matkę (a nawet matkę żony), to tylko pogorszy sytuację. Żona poczuje się opuszczona, zdradzona i okopie się na własnych pozycjach - z dzieckiem przeciwko nieżyczliwemu światu, który ich nie rozumie.

Mówimy o konfliktach, a spójrzmy na tę relację od jaśniejszej strony. Czy są jakieś dobre strony bycia babcią?

Być babcią oznacza na ogół mniej odpowiedzialności i więcej beztroski. W tym tkwi ogromny potencjał. Odpowiedzialność za wychowanie dzieci spoczywa w największym stopniu na rodzicach. Dziadkowie nie są więc tym obarczeni, nie muszą każdego swojego kroku, każdej formy kontaktu z wnukami podporządkowywać założeniom wychowawczym. Rodzice wychowują - dążą do jakiegoś celu - a dziadkowie mogą sobie pozwolić na więcej luzu. Na przykład na zafundowanie dwóch dni samych przyjemności. Jakby się tak postępowało z własnymi dziećmi, to można by się obawiać, że potem powrót do codzienności i do obowiązków będzie za trudny, że dzieciom trzeba stawiać wymagania itd., itp. A dziadkowie o tym myśleć wcale nie muszą. Wnuki dają poczucie lekkości, większej swobody.

Pamiętam, jakie wrażenie zrobiły na mnie kiedyś słowa mojego wnuka Krzysia: "Ale mama powiedziała, że to ma być tak a tak". To było ogromne zaskoczenie i ulga - że moja córka to dla Krzysia najwyższa instancja. Ona odgrywa tę rolę, nie ja, i dzięki temu znacznie swobodniej możemy tak po prostu ze sobą być - moje wnuki i ja. I jeszcze jeden luksus - w jakimś momencie dziadkowie idą do domu, rzucają się w wir pracy lub rozrywek, a rodzice przejmują obowiązki. Rodzicami jest się non stop, babcią się bywa, i to z wybraną przez siebie intensywnością.

Czy można być babcią pozbawioną lęku?

Nie da się zupełnie uwolnić od lęku o bliskiego małego człowieka wchodzącego w życie. Ale dziadkowie mają szansę, żeby się mniej bać od rodziców. Trochę już przeżyli, widzieli, swoje o życiu wiedzą. Na przykład, że nawet jeśli dziecko niechętnie je, to nie umrze śmiercią głodową. Gdy dziś odmawia korzystania z nocnika, nie oznacza to, że do dorosłości będzie żądało pieluch.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • 1
  • Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? mruczesobie 12.12.05, 23:45

    hm...mam problem z teściową,moim zdaniem spory.Po ślubie jesteśmy 6,5 roku,mieszkamy na piętrze domu teściów(mąż dostał to mieszkamie),mamy 5 letniego synka,jesteśmy niezależni finansowo,ale»

  • Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? iduna 15.12.05, 00:46

    a ja mam kochanych dziadków!daleko mieszkają i są adoptowani :)znaczy ja ich adoptowałam na dziadków, bo są cudownymi ludźmi ;)»

  • Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? izzunia 17.12.05, 15:57

    trzymac sie od dziadkow z daleka:P stare porzekadlo mowi, ze z rodzina wychodzisie dobrze tylko na zdjeciach.wredne to. ale coz. prawdziwe.»

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • joanna.biszewska@agora.pl
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • felietonistka
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl